logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Powrót do listy wiadomości

Tytuł: Brassia gnije

Umieść nową wiadomość
Pokaż pierwszy nieprzeczytany post
  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 25-07-2011, 11:54

Witam

Na początek chciałbym się przywitać ze wszystkimi, bo to mój pierwszy post.

Kilka miesięcy temu kupiłem na wystawie storczyka jest to hybryda. Pan poinformował mnie, że trzeba uprawiać tak jak Brasie. Powiedział też, że była świeżo przesadzona i żeby ograniczyć podlewanie. Tak też starałem się robić, ale jak widać chyba zbyt często podlewałem (co tydzień a czasami nawet co dwa).

Od jakiegoś czasu zauważyłem, że brązowieje najstarsza pseudo bulwa. Myślałem, że po prostu obumiera, bo taki jest cykl ale zaniepokoiło mnie to że brązowienie zaczęło wchodzić na następną bulwę. Zdjąłem wierzchnią warstwę i okazało się, że większość korzeni jest miękka i w stanie daleko posuniętego rozkładu. Dodatkowo zagnieździły się małe białe robaczki, chyba skoczogonki, czyli jest to kolejny dowód na zbyt dużą wilgotność. Zauważyłem też, że sporo korzeni jest połamanych, zapewne podczas przesadzania. Wszystkie połamane zgniły.
Są też nowe korzenie, które wypuściła roślina, więc może jest szansa na uratowanie storczyka. Pewnie nikła, ale może jednak.
Podejrzewam że muszę wyciąć wszystkie zainfekowane fragmenty rośliny, bo to wygląda mi na infekcje bakteryjną. Wtedy jak dobrze pójdzie zostaną dwie pseudo bulwy. Jak powinienem się do tego zabrać żeby zwiększyć szanse na wyleczenie?

Poniżej wklejam linki do zdjęć pacjenta.

http://img819.imageshack.us/img819/7268/brasia01.jpg
http://img820.imageshack.us/img820/9083/brasia02.jpg
http://img38.imageshack.us/img38/341/brasia03.jpg
http://img705.imageshack.us/img705/3402/brasia04.jpg

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Ryszard410 Data » 25-07-2011, 17:07

Zrobiłbym tak :
wypakował z doniczki wyciął gnijące części psb i korzeni nie uszkadzając nowych, przemył pozostały system korzeniowy roztworem Previcuru albo innym środkiem przeciwgrzybicznym /wg. przepisu/ i przesypał sproszkowanym węglem drzewnym,następnie wsadził w nowe podłoże - o średniej granulacji.Podlał skąpo za jakieś 10 dni miękką wodą z domieszką jednego z środków proponowanych w opracowaniu Szkodniki -> Biblioteka.Sądzę,że roślina jest do uratowania. :!:
Jestem przekonany,że pojawią się jeszcze inne głosy doradcze.

Pozdrawiam. ;)
Fotografia użytkownika
Ryszard410
 
Posty: 1547
Z nami od: 25-10-2010, 08:56
Lokalizacja: Łódź
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Kamil.W Data » 25-07-2011, 18:07

Korzenie i te gnijące pseudobulwy usunąć ostrym nożem, miejsca cięcia potraktować fungicydem lub posypać węglem drzewnym i zostawić do przeschnięcia. Następnie wybrać się sklepu zoologicznego po podłoże do terrariów koszt około 13 zł za 4 litry. Granulacja różna-najlepiej wybrać to podłoże w skład, którego wchodzi tylko kora jodłowa ewentualnie innego gatunku. Korę należy podlać środkiem grzybobójczym innym niż był storczyk traktowany i po przeschnięciu podłoża posadzić roślinę. Zamiast moczenia podłoża można je po prostu spryskiwać roztworem fungicydu. Po około 1-2 tygodniach od posadzenia potraktować roztworem Asahi SL o stężeniu 0,2% i czekać na efekty.
Kamil.W

wierzę,że kluczem do zrozumienia świata jest obserwacja, eksperyment, debata a przede wszystkim wolna wola
Fotografia użytkownika
Kamil.W
 
Posty: 47
Z nami od: 25-12-2010, 11:05
Lokalizacja: Lublin
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Efka Data » 25-07-2011, 19:54

Ja bym dodała,że podłoże powinno być CO NAJMNIEJ średnie,a najlepiej GRUBE.To nic,że może to będzie trochę dziwnie wyglądało,mogą być problemy z utrzymaniem jej w odpowiednim położeniu - podeprzeć,podwiązać. Takie podłoże zapewni dostęp powietrza do korzeni,umożliwi ich szybkie przesychanie i dzięki temu powinno zapobiec dalszemu gniciu.Zanim korzenie się porządnie zregenerują,nie namaczać podłoża,tylko zraszać korzenie (okolice korzeni) po ich przeschnięciu spryskiwaczem zdemineralizowaną wodą i raz na dwa - trzy tygodnie dodać kroplę nawozu.
Aby było widać postępy rośliny,przesadzić do przezroczystej doniczki. Kiedy nie jest się pewnym pewnym,czy już pora podlać,zdjąć delikatnie kilka kawałków podłoża z góry i podejrzeć.
Od jakiegoś czasu uprawiam w podobny sposób większość swoich storczyków o cienkich,podatnych na gnicie korzeniach i jestem baaardzo zadowolona z efektów. Odżywają po drobnej korze,w której się dusiły.Efekt widać po kilku tygodniach.
Może Pan również w okolicach korzeni zastąpić korę kawałkami węgla drzewnego,który ma działanie bakterio- i grzybobójcze.
W miarę możliwości zapewnić podwyższoną wilgotność powietrza i jasne,nie bezpośrednio nasłonecznione miejsce.
Powodzenia!
Efka
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 25-07-2011, 20:57

Bardzo dziękuję za miłe przyjęcie i wiele cennych rad. Będę postępował według nich i mam nadzieję że uda się wyjść na prostą. Zdam relacje po przeprowadzeniu zabiegów.

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 27-07-2011, 07:44

Zabiegi oczyszczania i wymiany podłoża wykonane już. Zrobiłem kilka zdjęć, postaram się wieczorem zamieścić krótki opis całej akcji wraz z dokumentacją fotograficzną.

Tymczasem mam jeszcze jedno pytanie, tak żeby tylko upewnić się. Czy nowe podłoże, które jest kompletnie suche nie zaszkodzi wątłym korzeniom? Dziś rano jedynie spryskałem spodnią część liści wodą z filtra odwróconej osmozy i ustawiłem doniczkę na podstawce z keramzytem. Ale korzenie mają całkowicie sucho. Pytam, bo korzenie tego storczyka są zdecydowanie cieńsze niż innych moich storczyków. Magazynują mniej wody i pewnie są bardziej wrażliwe na przesuszenie niż grube korzenie. Nie chciałbym popaść z jednej skrajności w drugą i teraz ubić resztkę, zasuszając tym razem.

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Efka Data » 27-07-2011, 12:21

Jeśli już był zastosowany jakiś środek przeciwgrzybowy,to jak najbardziej można i trzeba podlać,ale nie poprzez zamaczanie doniczki,tylko np.przelewając podłoże wodą z konewki,albo spryskiwacza.Powinno pozostać lekko wilgotne.Niekoniecznie całe musi być zwilżone.Taka ilość wody będzie parować we wnętrzu doniczki,stwarzając mikroklimat dla wzrostu korzeni.Gdy wyschnie całkiem lub prawie całkiem,a korzenie staną się białe,podlać znowu. Przy grubym podłożu trwa to kilka dni,co najmniej 2-3,ale przeważnie dłużej.Jeśli doniczka jest przezroczysta łatwiej obserwować,bo woda skrapla się na ściankach i podłoże zmienia kolor.Gdy nie ma pary na ściankach doniczki,a korzenie są białe na pewno można podlewać.
Jeśli zaobserwuje Pan,że w dolnej części doniczki podłoże nadal jest wilgotne,podczas gdy góra i korzenie już wyschły,dobrze jest wypalić dziurki w ściankach,aby poprawić wentylację.Można to zresztą zrobić od razu.
W tym wszystkim chodzi o to,żeby podłoże i okolice korzeni były wilgotne,ale nie mokre.Mam nadzieję,że się Pan nie obrazi,podam taki kuchenny przykład:sałata lub koperek spryskane wodą i zawinięte lekko folią z dostępem powietrza,zachowują w lodówce świeżość dość długo.Mokre wystarczy szczelnie zamknąć w woreczku,a momentalnie zaczną gnić.To samo dzieje się z korzeniami storczyków.
Nie można też przesuszać zbyt długo,bo cienkie korzenie,gdy jest ich niewiele,nie dostarczą storczykowi dość wody.
Efka
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Elazet Data » 27-07-2011, 19:53

Dobrze by było,gdyby w doniczce wypalić dziurki dookoła od dołu do połowy.Poza tym,Brasia nie lubi namaczania.Obficie podlać i ma dobrze przeschnąć.Mam taką ponad 3 lata.Nie lubi zraszania w pomieszczeniu.Na dworze tak.Gdy jest często zraszana- dostaje na liściach ciemnych kropek.No i grube podłoże.Węgiel warto dodać.
Pozdrawiam
Elżbieta Ziąbkowska
Fotografia użytkownika
Elazet
 
Posty: 524
Z nami od: 04-02-2011, 17:44
Lokalizacja: Pasieki/Tomaszów Lub.
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 28-07-2011, 09:00

Efka pisze:Jeśli już był zastosowany jakiś środek przeciwgrzybowy, to jak najbardziej można i trzeba podlać, ale nie poprzez zamaczanie doniczki, tylko np. przelewając podłoże wodą z konewki, albo spryskiwacza. Powinno pozostać lekko wilgotne. Niekoniecznie całe musi być zwilżone.

Spryskiwaczem zwilżyłem okolice korzeni. Głębiej w ogóle nie ma korzeni, więc tam może chyba być sucho.

Efka pisze:Mam nadzieję,że się Pan nie obrazi [...]

Tak łatwo nie obrażam się :)

Elazet pisze:Węgiel warto dodać.

Właśnie węgla nie dałem, ale jeszcze mogę wymienić kilka kawałków kory na węgiel, gdzieś w okolicy korzeni.

Wielkie dzięki za rady.

**************************************************

Poniżej krótko streszczę przeprowadzony zabieg.

- Korę do przesadzenia kupiłem w sklepie z gadami, jest to kora sosnowa (innej nie mieli) dość gruba. Wybrałem mniejsze kawałki, lub łamałem te większe, bo faktycznie była strasznie gruba. Pierwsza fotka przedstawia nowe podłoże oraz dwa preparaty anty grzybicze: Amistar 250SC (użyłem go do przepłukania korzeni po przycięciu, akurat miałem rozrobiony ten preparat w spryskiwaczu), Previcur może go użyje do zraszania podłoża kilka dni po posadzeniu.

- Po wyjęciu z doniczki okazało się, że podłoże zaczynało już pleśnieć. A system korzeniowy prawie cały był martwy (fot. 2).

- Naostrzonym nożem odciąłem dwie zainfekowane pseudo bulwy. Po odcięciu można było zauważyć lekką obwódkę wokół rdzenia. Podobna bardziej wyraźna obwódka jest widoczna przy cięciu między dwoma zainfekowanymi bulwami (fot. 3). Nie nastraja mnie to optymistyczne, bo wygląda jakby to była zgnilizna, która już zaczęła się przenosić na dwie zdrowe bulwy. Kolejnej bulwy już nie mogę odciąć, bo straciłbym wszystkie resztki korzeni.

- Po wycięciu martwych korzeni niewiele zostało (fot. 4).

- Następnie przygotowałem doniczkę z podporą, żeby zawiesić pacjenta (fot. 5). Pozwoli to na umieszczenie storczyka w doniczce i obłożenie podłożem bez większego ryzyka uszkodzenia resztek korzeni.

- W ten sposób udało mi się delikatnie poukładać podłoże i chyba nie uszkodziłem żadnego zdrowego korzenia (fot. 6).

Pozdrawiam,
Romek
Załączniki
przesadzanie_01.JPG
(fot.1) Przed przystąpieniem do przesadzania
przesadzanie_02.JPG
(fot.2) System korzeniowy przed zabiegiem.
przesadzanie_02.JPG (44.6 KiB) Przeglądane 20143 razy
przesadzanie_03.JPG
(fot. 3) Miejsca cięcia z widocznymi obwódkami (prawdopodobnie zmiany bakteryjne)
przesadzanie_04.JPG
(fot. 4) System korzeniowy po przycięciu.
przesadzanie_05.JPG
(fot. 5) Przymocowanie podparcia i zawieszenie storczyka.
przesadzanie_06.JPG
(fot. 6) Storczyk po przesadzeniu.
przesadzanie_06.JPG (44.35 KiB) Przeglądane 20143 razy
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Elazet Data » 29-07-2011, 22:11

Powinna się wylizać.Wiesz ja kupiłam z koleżanką 1 Brassię do spółki,podzieliłam ją i każda z nas miała po połowie.
Jej chorowała,ale ją uratowała,a moja to okaz zdrowia.Już powysyłałam moim znajomym,znów urosła, przesadzałam na wiosnę tego roku.Znów przesadza z korzeniami.Jest ogromna,a lubi w doniczce dziurki.Korzenie rosną bardzo szybko.

Nie za mokro.Korzeń szukając wody będzie szybciej rósł gdy będzie bardziej sucho.
Dlatego myślę,że i Twoja jest do uratowania.
Pozdrawiam.
Elżbieta
Pozdrawiam
Elżbieta Ziąbkowska
Fotografia użytkownika
Elazet
 
Posty: 524
Z nami od: 04-02-2011, 17:44
Lokalizacja: Pasieki/Tomaszów Lub.
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Marta Data » 29-07-2011, 22:38

Nie za mokro, czyli podlewać na spodek ale wilgotność powietrza musi być duża.
Teraz udało mi się uratować straaasznego zdechlaczka :( Gongora armeniaca, bez korzeni zuupełnie. Były dwie mikre psb. Myślałam że nic z tego nie będzie ale przed wyrzuceniem zawsze można spróbować. Przesadziłam, postawiłam w akwarium i dzisiaj zobaczyłam że wytwarza nową psb.! Nie spodziewałam się że z tego wyjdzie :o . Teraz napewno muszę podlewać na spodek aby nie zalać młodziutkiego przyrostu. Następnego błędu nie zniesie. Błąd nie był mój. Marta
Fotografia użytkownika
Marta
Kreator
 
Posty: 2221
Z nami od: 13-01-2011, 21:10
Lokalizacja: Dolny Sląsk
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 30-07-2011, 21:25

Musiałem usunąć całe podłoże. Ku mojemu zdziwieniu zauważyłem dziś rano, że rozwija się jakieś życie na korze, prawdopodobnie grzyby. Zdziwiło mnie to, bo nie namaczałem podłoża, jedynie kilka razy zrosiłem ręcznym spryskiwaczem. Zaniepokojony zdjąłem wierzchnią warstwę i zobaczyłem strzępki grzybni na korzeniach. Niektóre korzenie zostały uszkodzone, czubki im obumarły.

Po usunięciu całego podłoża spryskałem korzenie roztworem przeciwgrzybicznym, tym razem Previcuru. Doniczkę napełniłem od spodu: 2/3 keramzyt, korzenie obłożyłem węglem drzewnym, na górze położyłem kilka kawałków kory wziętej z innego storczyka. Jutro nałożę na storczyka worek foliowy z dziurkami. Ale na noc zostawiłem bez worka żeby korzenie przeschły, bo po wymianie podłoża delikatnie prysnąłem w okolice korzeni preparatem Previcuru.

Oby nie było więcej wpadek, bo szanse maleją :|

Czy na początek mogę zastosować, zamiast podlewania, tackę z keramzytem i wodą na której stoi doniczka a wszystko jest w worku foliowym z dziurkami?

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Michał Kozłowski Data » 30-07-2011, 22:34

Jak najbardziej teraz wilgotność musi być wysoka co stymuluje rozwój korzeni. A wysoka temperatura zapewnia im doskonale warunki.Mam nadzieję, że ci się powiedzie i uratujesz storczyka. Ja ostatnio ratowałem phalenopsisa miniaturkę, wymieniłem mu podłoże (składające się z : kory, torfu, kulek styropianowych, i wiórków kokosowych)i zrobiłem mu mini szklarenkę coś w podobnie do tego http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=921 i pomogło . Stał prawie tydzień (4-10 lipca na dworze )
było ciepło i miał stanowisko półcieniste. Teraz wypuszcza 3 zdrowe korzonki i liść. :)
Michał Kozłowski
 
Posty: 189
Z nami od: 23-12-2010, 20:00
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 13-09-2011, 13:35

Póki co nie ma więcej wpadek i pojawiają się nowe rozgałęzienia w korzeniach (tyle widzę z wierzchu, pod spodem pewnie jest więcej korzeni). Storczyk cały czas jest umieszczony w foliowym worku i od czasu do czasu jedynie spryskuję mu podłoże (raz na dwa trzy dni), dodatkowo dolewam wody do tacki z keramzytem. Od lipca do teraz chyba jedynie dwa razy dodałem odrobinę nawozu. Zastosowane podłoże to do połowy keramzyt, korzenie obłożone jedynie węglem drzewnym a na wierzch dałem kilka kawałków kory wziętych od innych zdrowych storczyków (kora na wierzchu raczej nie ma większego znaczenia, ale jakoś tak w ferworze walki zrobiłem i tak zostało).

Będę informował gdyby coś się zmieniło u pacjenta.

Jeszcze raz dzięki za rady.

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 13-10-2011, 21:25

Witam,

Dwa tygodnie temu zdjąłem wierzchnią warstwę podłoża i zobaczyłem że powstało sporo rozgałęzień korzeni (fot. 1) co mnie cieszy. Ale zauważyłem też że u niektórych korzeni obumarły czubki (fot. 2). Ataku grzyba nie widzę i zastanawiam się czy zbyt suche podłoże może być tego powodem, lub zbyt duża ilość węgla drzewnego. Do tej pory ani razu nie podlałem storczyka jedynie zraszam wierzchnią warstwę. Oczywiście jakieś ilości wody dostają się też głębiej ale to nie to co mocne nasączenie podłoża podczas podlewania. Z drugiej strony wszystko jest w worku foliowym, więc wilgoć powietrza powinna być wysoka.

A teraz ciekawostka. Podczas operacji ratowania storczyka (można zobaczyć kilka postów wyżej) wyciąłem zainfekowane części. Z czystej ciekawości jedną nadgniłą część włożyłem do pseudo szklarni (Michała post mnie zainspirował do stworzenia tej konstrukcji). Zrobiłem to żeby zobaczyć jak będzie przebiegał dalszy proces gnilny no i się zawiodłem bo bseudobulwa przestała gnić. To w takim razie, myślę, będzie jakoś obsychać, więc dalej czekałem. Dwa tygodnie temu zobaczyłem że liście zaczynają żółknąć (fot. 3). No wreszcie, pomyślałem i zdjąłem szklarenkę z parapetu. Po szybkim obejrzeniu osłupiałem. Zobaczyłem, że z tej zgniłej pseudobulwy zaczyna kiełkować coś i to wyglądające na całkiem zdrowe. Dodatkowo kiełkuje w najbardziej zainfekowanej części (fot. 4).

Dziś pożółkłe liście już całkiem odpadły (fot. 5). Pąk dalej się rozwija i wygląda jakby korzonki szykowały się do wyjścia, bo zauważyłem małe guzki na dolnej części pąka (fot. 6). Obecnie pseudobulwa leży bezpośrednio na keramzycie, ale nie moczy się w wodzie (fot. 7).

W związku z powyższym tekstem mam dwa pytania:
1) Co może być powodem zamierania wierzchołków korzeni?
2) Jak dalej powinienem postępować z nadgniłą pseudobulwą. Czy może powinienem, po wypuszczeniu korzeni, odciąć ten nowy pąk i posadzić jakoś? Czy może lepiej zostawić w spokoju i niech sobie tak leży na keramzycie aż pseudobulwa zaschnie i może sama odpadnie. Czy może jeszcze coś innego było by lepsze. Jakoś nie wiąże z tym małym pąkiem jakiś wielkich nadziei ale zawsze warto spróbować choćby dla samej zabawy i zdobywania wiedzy :) Choć żona już mnie pyta kiedy zakończę ten cały szpital na parapecie ;)

Troszkę przynudzam tymi szczegółowymi opisami ale traktuję to troszkę jak dokumentację w razie gdybym miał podobny problem w przyszłości (pamięć mam słabą). A może i ktoś inny będzie miał kiedyś podobny problem to będzie już coś do poczytania :)

Pozdrawiam,
Romek
Załączniki
fot_1.jpg
fot. 1
fot_2.jpg
fot. 2
fot_3.jpg
fot. 3
fot_4.jpg
fot. 4
fot_5.jpg
fot. 5
fot_6.jpg
fot. 6
fot_7.jpg
fot. 7
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Mery Data » 14-10-2011, 10:02

piroman pisze:. . ...u niektórych korzeni obumarły czubki (fot. 2). Ataku grzyba nie widzę ...


Myślę, że należałoby powtórzyć dokładny oprysk preparatem Previcur 607 SL 0,15. Moim zdaniem obumieranie najmłodszej części korzeni jest spowodowane wznowieniem rozwoju patogenów, które przetrwały jednak po poprzednim oprysku. Po oprysku proponuję lekkie podsuszenie , aby woda odparowała.Potem znowu proszę umieścić w szklarence.

piroman pisze:... zobaczyłem że liście zaczynają żółknąć (fot. 3)...... Zobaczyłem, że z tej zgniłej pseudobulwy zaczyna kiełkować coś i to wyglądające na całkiem zdrowe.....(fot. 4).

Dziś pożółkłe liście już całkiem odpadły (fot. 5). Pąk dalej się rozwija i wygląda jakby korzonki szykowały się do wyjścia, (fot. 6).
W związku z powyższym tekstem mam dwa pytania:
1) Co może być powodem zamierania wierzchołków korzeni?
2) Jak dalej powinienem postępować z nadgniłą pseudobulwą. Czy może powinienem, po wypuszczeniu korzeni, odciąć ten nowy pąk i posadzić jakoś? Czy może lepiej zostawić w spokoju i niech sobie tak leży na keramzycie aż pseudobulwa zaschnie i może sama odpadnie. Czy może jeszcze coś innego było by lepsze.


Liście zżółkły , bo to nowe życie potrzebowało składników do rozwoju.
Zastanawiam się czy nie należałoby już zastosować częściowego wycinania tej nadgniłej pseudobulwy. [zasuszając jednak ranę - zasypując węglem lub stosując mieszankę Previcuru z Bravo w odpowiednim rozcieńczeniu. ]
Ta chora pseudobulwa jest ogniskiem choroby.
Storczyki są jak motyle.......... Mery

j.m.majchrzak@wp.pl
Fotografia użytkownika
Mery
 
Posty: 890
Z nami od: 20-12-2010, 22:06
Lokalizacja: Opolszczyzna
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 21-12-2011, 14:00

Witam.
Nie aktualizowałem wątku już jakiś czas. Nie jest to spowodowane brakiem problemów, bo nadal nie jest dobrze z korzeniami. Poniżej spróbuję opisać w miarę przejrzysty sposób to co się działo, co robiłem i jakie są moje przemyślenia. Już troszkę czasu minęło, mam nadzieję że jeszcze pamięć mi nie zamazała się. Załączone zdjęcia mają w nazwie zawartą datę, żeby było wiadomo, kiedy były zrobione.

Pierwsze zdjęcie (fot. 2011_10_15) dotyczy zgniłka, próbującego się odrodzić. Miejsca cięcia po jednej nocy leżenia na keramzycie zaczęły zachodzić pleśnią, bezpośredni kontakt z wilgotnym keramzytem najwidoczniej nie służył. Niezwłocznie trzeba było wymyśleć jakiś sposób na umocowanie pacjenta. Zdjęcie jest zrobione zaledwie dwa dni po tym z poprzedniego wątku a już widać różnicę w rozwoju korzeni. Zdecydowałem się na nieodcinanie zgniłej pbulwy, bo była mi potrzebna do uchwycenia i zawieszenia nad podłożem.

Następne dwa zdjęcia z 2011_10_27 pokazują:
- (2011_10_27_1) bezproblemowy dalszy rozwój zgniłka (jakimś cudem pobiera surowce do rozwoju sam z siebie, bo niepodlewany ani niezraszany, jedynie zapewniona duża wilgotność);
- (2011_10_27_2) problemy z zamieraniem systemu korzeniowego u głównego pacjenta, na zdjęciu jest już po dokładnym spryskaniem roztworem Previcur

I tak czas sobie wolno leciał, przeszło miesiąc. Pewnego dnia zauważyłem, że zaczyna pleśnieć patyk (fot. 2011_11_30_1), na którym wisi pseudo bulwa. Wymieniłem patyk na plastikowy, wymyłem doniczkę i wygotowałem podłoże (fot. 2011_11_30_2). Dodatkowo przy korzeniach położyłem niewielką ilość sphagnum (na zdjęciach tego nie widać, bo dołożyłem już po zrobieniu fotek).

Po tygodniu można było zauważyć, że korzonki dobrze się czują w mchu i ładnie rosną (zdjęcia 2011_12_07_1 oraz 2011_12_07_2). Zachęcony tą reakcją, dołożyłem mchu żeby zwiększyć wilgoć wokół korzeni i prawdopodobnie przekombinowałem. Tydzień później zaobserwowałem, że końcówki zbrązowiały i zatrzymał się wzrost. Nie wiem czy to patogen czy po prostu nie służy bezpośredni dotyk wilgotnego mchu. Teraz mech odsunąłem od korzeni. Zobaczymy, co dalej będzie się z tym działo.

W międzyczasie zainspirowała nie dyskusja: http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=1717
Postanowiłem wymienić podłoże u głównego pacjenta, pozbywając się kawałków węgla drzewnego. Po odsłonięciu korzeni okazało się, że wszystkie końcówki korzeni zamarły (fot. 2011_12_11_1). Nie wiem czy to patogen jest powodem czy węgiel, ale cytowany wyżej wątek przekonał mnie, że jednak węgiel trzeba usunąć. Ewidentnie widać, że końcówki korzeni są porażone. Około miesiąc wcześniej zaczęła rozwijać się nowa pseudo bulwa, która wytwarza swoje korzenie. Zobaczymy jak sobie poradzą w tym nowym podłożu (fot. 2011_12_11_2).

Podsumowując kombinuję jak koń pod górę, przy okazji błądząc jak dziecko w mgle. Muszę przyznać, że jestem troszkę zmieszany i już nie rozumiem, czego te korzonki oczekują. Zaobserwowałem, że korzenie ładnie rosną dopóki są w powietrzu a zamierają zaraz po tym jak wierzchołek dotrze do jakiejś przeszkody. Nie ma znaczenia czy to będzie kawałek kory, węgiel, keramzyt czy nawet miękki kawałek mchu. Dzieje się tak pomimo przemywania preparatem Previcur. Obawiam się, że te nowe korzenie po dojściu do podłoża też obumrą. A może jednak jest to patogen tylko odporny na Precivur i powinienem czymś innym zadziałać? Czy miał ktoś podobne problemy z korzeniami Brassi hodowanej w doniczce?

Akurat na tym storczyku mi zależy, bo to był prezent i będę kombinował dopóki całkiem nie padnie.

A jeśli nawet nie powiedzie się i storczyk padnie to zawsze może komuś się przydać lista błędów, które popełniłem :) A jeszcze pewnie troszkę tego będzie, bo ten egzemplarz tak szybko się nie poddaje. Mam na myśli zarówno storczyka jak i jego właściciela ;)

Pozdrawiam,
Romek
Załączniki
2011_10_15.jpg
fot. 2011_10_15 Zaraz po przymocowaniu
2011_10_27_1.jpg
fot. 2011_10_27_1
2011_10_27_2.jpg
fot. 2011_10_27_2
2011_11_30_1.jpg
fot. 2011_11_30_1
2011_11_30_2.jpg
fot. 2011_11_30_2
2011_12_07_1.jpg
fot. 2011_12_07_1
2011_12_07_2.jpg
fot. 2011_12_07_2
2011_12_11_1.jpg
fot. 2011_12_11_1
2011_12_11_2.jpg
fot. 2011_12_11_2
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Krzysztof Gozdek Data » 21-12-2011, 14:30

Radziłbym dodać trochę więcej shagnum, tak aby były nim przykryte korzenie. Do tego należy dodać odpowiednią temperaturę 22-24C (miejsce na parapecie raczej odpada) i światło, z którym są aktualnie problemy. Do zwilżania sphagnum do wody należy dodać kilka kropli nawozu.
Pozdrawiam, Krzysztof
Fotografia użytkownika
Krzysztof Gozdek
Kreator
 
Posty: 1370
Z nami od: 26-11-2010, 10:05
Lokalizacja: woj. mazowieckie
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Marta Data » 21-12-2011, 18:08

Podczas przestawiania doniczki całość ulega wstrząsom i najmłodsze, jeszcze słabe korzenie są uszkadzane. Proszę to wziąść pod uwagę. Marta
Fotografia użytkownika
Marta
Kreator
 
Posty: 2221
Z nami od: 13-01-2011, 21:10
Lokalizacja: Dolny Sląsk
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 22-12-2011, 08:29

Dziękuję za rady i uwagi.

Krzysztof Gozdek pisze:Do tego należy dodać odpowiednią temperaturę 22-24C (miejsce na parapecie raczej odpada) i światło, z którym są aktualnie problemy.


Faktycznie temperatura na parapecie jest około 17-18 stopni w nocy i około 20 w dzień. Czasami w słoneczny dzień dojdzie, nawet do 24. Ale takich dni jest mało. Doniczka niby jest odizolowana od zimnego parapetu, może gdyby storczyk był w nienagannej kondycji to kilka miesięcy w chłodniejszym miejscu nie zrobiłoby na nim większego wrażenia, ale ten niestety jest w słabej kondycji. Będę musiał zorganizować mu coś w głębi mieszkania, ale to już po Świętach, bo niezbędny będzie zakup jakiegoś źródła światła a teraz sporo innych obowiązków.

Marta pisze:Podczas przestawiania doniczki całość ulega wstrząsom i najmłodsze, jeszcze słabe korzenie są uszkadzane.


Zwłaszcza, gdy storczyk jest posadzony w plastikowej doniczce. Przy podnoszeniu doniczka się ściska i wszystko w środku się przemieszcza. Może to uszkadzać czubki rosnących korzeni. Zwłaszcza, gdy jest obok jakiegoś twardego kawałka podłoża np. keramzyt. Ale to chyba jedynie u gatunków z cienkimi korzeniami takimi jak Brassia. Będę miał to na uwadze przy dalszych poczynaniach.

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 02-01-2012, 09:02

Zaraz po Świętach zaimprowizowałem coś na kształt szklarni. Jako pojemnik wykorzystałem małe akwarium z plexiglasu, normalnie używane do kwarantanny nowo zakupionych ryb lub krewetek. Prowizoryczną lampę skonstruowałem ze sklejki i sreberka. Do środka wstawiłem oba kawałki Brassi, małego i większego zgniłka (fot. 2011_12_28_1). Dodatkowo w okolice korzeni poukładałem sphagnum.
W środku panują następujące warunki:
- wilgotność 60-70%
- temperatura 20-21.5 C (w zależności czy światło jest włączone)
- doświetlanie 12 h na dobę (od 10 do 22), natężenie światła na poziomie liści około 5000 lux.

Po wstawieniu do akwarium i włączeniu lampy zauważyłem, że na liściach starszej pseudo bulwy pojawiły się zmiany podobne do zgnilizny. Najwidoczniej lokalizacja na parapecie zdecydowanie jej nie służyła. Liście na tej pseudo bulwie zaczynają żółknąć, więc pewnie niedługo zostaną odrzucone (fot. 2011_12_28_2).

Ogólnie warunki wydają się ok, jedynie temperatura mogłaby być wyższa między 22-24 C. Dlatego, wczoraj wieczorem, postanowiłem coś z tym zrobić. Na dno akwarium wlałem więcej wody i włożyłem do niej grzałkę (termostat ustawiony na 26 C), żeby podnieść w ten sposób temperaturę powietrza. I faktycznie po godzinie temperatura powietrza wyniosła 26 C. Ale nie wiem czy to jest dobry pomysł, bo wilgotność skoczyła do 90% (tyle pokazuje higrometr, ale może być więcej, bo on chyba tylko do 90% mierzy). Szyby od środka pokryły się rosą, nawet na storczyku pojawiły się małe kropelki. Zostawiłem to jeszcze na dzień, po pracy zobaczę czy kilka godzin oświetlenia unormuje sprawę wilgotności. Jeśli nie to zmniejszę temperaturę wody do 22 C. Zobaczymy czy to rozwiąże problem nadmiernej wilgotności.

Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w 2012 roku życzę,
Romek
Załączniki
2011_12_28_1.jpg
fot. 2011_12_28_1
2011_12_28_2.jpg
fot. 2011_12_28_2
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: SureLooksGoodToMe Data » 02-01-2012, 09:25

Witam. Moim zdaniem pomysł jest dobry, sam wpadłem na podobny patent z grzałką i zamierzam go zrealizować w najbliższym sezonie (problemy z kwitnieniem u Cycnochesów-pisałem o tym w osobnym wątku). Jedyne, co może martwić, to para wodna skraplająca się na roślinie. W okresie zimowym, kiedy metabolizm naszych podopiecznych bardzo zwalnia, może to przynieść wyłącznie szkody-choroby, gnicie, etc. Radzę albo zamontować wentylator, albo wietrzyć roślinę co jakiś czas. A sama wysoka wilgotność może mieć jedynie pozytywne skutki. Powodzenia!

Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Fotografia użytkownika
SureLooksGoodToMe
 
Posty: 592
Z nami od: 01-04-2011, 14:18
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Mery Data » 02-01-2012, 10:15

Myślę, że należy dokonać oprysku przeciw chorobom grzybowym, jeżeli taki nie był dokonany, bo zarodniki grzybów są tam bez wątpienia, a temperatura i wilgotność przyspieszą ich rozwój.
Storczyki są jak motyle.......... Mery

j.m.majchrzak@wp.pl
Fotografia użytkownika
Mery
 
Posty: 890
Z nami od: 20-12-2010, 22:06
Lokalizacja: Opolszczyzna
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 14-02-2012, 22:47

Witam,

Mała aktualizacja.

Zrobiłem tak jak planowałem. Czyli, nalałem więcej wody i przeniosłem grzałkę z akwarium ustawioną na 26C (fot. 2012_01_04). Wilgotność poszybowała do góry osiągając maksymalnie 93% ale miałem problem z pojawiającą się pleśnią. Na ściankach akwarium skraplała się woda i tam zaczęła pojawiać się pleśń. Niby mam dwa wentylatory ale widocznie jakoś źle był skierowany strumień powietrza i były strefy gdzie skroplona woda na szybie była cały czas. Problem rozwiązałem przez zwiększenie szczeliny pod szybą przykrywającą akwarium. Wilgotność troszkę spadła i teraz waha się między 75% a 80%. Temperatura powietrza jest w zakresie 23.5 - 25C. Światło bez zmian. Nie podlewam, ale doniczka jest stale lekko zamoczona w wodzie, mniej niż 1 cm.

Rezultaty:
- storczyk przyśpieszył wzrost, mam na myśli nowy przyrost
- pojawiły się nowe korzonki, które bardzo dobrze się rozwijają (widać na załączonych zdjęciach). Co najmniej jednego korzonka ubiłem, chciałem skierować go żeby szedł w głąb doniczki, więc wyjąłem spod niego mech i położyłem mech na nim a potem przycisnąłem małym kamyczkiem. Po kilku dniach czubek obumarł, chyba jednak nie lubią jak się przy nich gmera oraz nie lubią ścisku nawet jeśli jest to mięciutki mech.
- stara pseudo bulwa zaczęła się wypełniać, prostując fałdki.

Ale oczywiście nie może być tak kolorowo.
Nowy problem pojawił się. Na liściach przy nowym przyroście pojawiły się niepokojące zmiany, dwa ostatnie zdjęcia je pokazują (od góry i od spodu liścia). Na innych roślinach w domu zauważyłem pajęczynki takie jak od przędziorków. Na brassi niczego podobnego nie widzę ale kiedyś coś podobnego do przędziorka zauważyłem wewnątrz doniczki. Zastanawiam się czy przy takiej wilgotności jak panuje w szklarence jest możliwość bytności przędziorków oraz czy te uszkodzenia mogłyby być spowodowane przez przędziorki. A może pakuje mi się mokra zgnilizna albo jeszcze coś gorszego. Co myślicie o tym?

P.S. Co do przędziorków to prawie jestem pewien że w domu je mam. Na kolejnych roślinach zaczynają pojawiać się pajęczynki przy ogonku liścia. Nie wiem skąd się to przypałętało ale chyba się rozwija i będę musiał jakoś to wytępić. Problem w tym że dziś obtańcowałem z lupą rośliny i nic łażącego nie znalazłem, jedynie pajęczynki, idealnie widoczne po spryskaniu wodą.

Pozdrawiam,
Romek
Załączniki
2012_01_04.JPG
2012_01_04
2012_02_14_1.jpg
2012_02_14_1
2012_02_14_2.jpg
2012_02_14_2
2012_02_14_3.jpg
2012_02_14_3
2012_02_14_4.jpg
2012_02_14_4
2012_02_14_5.jpg
2012_02_14_5
2012_02_14_6.jpg
2012_02_14_6
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: SureLooksGoodToMe Data » 15-02-2012, 06:31

Na temat zmian na liściu się nie wypowiem, może pan Jan zabierze głos ;) (ja bym się na razie nie niepokoił) Mam inną refleksję: jak na roślinę podlegającą "przywracaniu do stanu normalności" doniczka jest zdecydowanie za duża, a podłoże zbyt mokre. Decydując się na reanimację, lepiej wybrać pojemnik jak najmniejszy z niewielką ilością podłoża-pozwoli to na dużą kontrolę jego wilgotności, która ma znaczenie decydujące. Trzymając roślinę w przestrzeni o tak wysokiej wilgotności nie ma potrzeby, żeby podłoże było tak nasączone wodą, wystarczy jeno lekko wilgotne. Potem mogą być problemy z gniciem korzeni. Przy nich nie należy "majstrować", bo są bardzo delikatne.

Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Fotografia użytkownika
SureLooksGoodToMe
 
Posty: 592
Z nami od: 01-04-2011, 14:18
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 15-02-2012, 08:30

Witam,
Z wielkością doniczki i wilgotnością podłoża faktycznie troszkę przesadzam, zrobiłem taką pseudo hydroponikę tylko zamiast keramzytu mam zwykłe podłoże ;) Umieszczę doniczkę nieco wyżej żeby nie dotykała lustra wody i będę podlewał, gdy podłoże troszkę przeschnie, ale raczej przed wyschnięciem, tak żeby cały czas było wilgotne. Na razie nie przejmowałem się tym zamoczonym kawałkiem doniczki, bo korzenie były daleko od dna, ale teraz, gdy już się tam zbliżają to lepiej żeby nie moczyły się w wodzie. Co do wielkości doniczki to już nic nie będę robił, bo raczej więcej bym zaszkodził przesadzając w tym momencie, gdy korzenie są całkiem długie. Mając doświadczenie z korzeniem, którzy obumarł jedynie dlatego że go przycisnąłem mchem to już mam ogólne wyobrażenie jak delikatne są to elementy.

Obecnie moim największym zmartwieniem są te plamki na liściach, bo korzenie puki co rosną jak szalone oby tak dalej. Plamki zauważyłem dopiero przedwczoraj, więc nawet nie wiem z jaką szybkością się zwiększają i czy w ogóle się powiększają. Ale jeśli byłaby to jakaś infekcja bakteryjna to chyba już tego zdechlaka położy kompletnie. Domyślam się, że diagnoza na podstawie zdjęcia nie jest na 100% pewna, ale może ktoś, kto ma doświadczenie jest w stanie powiedzieć, że to np. na pewno nie szkodnik, albo nie grzyb, ale może to już być jakaś bakteria.

Tak z ciekawości jest gdzieś w Krakowie punkt gdzie można oddać wycinek rośliny do badań pod kontem patogenów: bakterie, grzyby i wirusy? Jeśli koszty byłyby w moim zasięgu to chętnie bym coś takiego zrobił i wtedy byłaby pewność, że takie zmiany na liściach są związane np. z bakterią albo inne z wirusem. A mam kilka jeszcze innych podejrzanych, których chętnie bym przebadał. Ostatnio dostałem od żony dwa storczyki i jeden z nich (hybryda oncidium) jak na moje niedoświadczone oko ma zmiany wirusowe na liściach a ja nawet nie mam gdzie mu robić kwarantanny. A wywalić prezent to tak troszkę nie dyplomatycznie.

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Krzysztof Gozdek Data » 15-02-2012, 08:55

Utrzymanie dość drobnych korzeni w dobrej kondycji przy zastosowaniu podłoża o średniej granulacji może stwarzać problemy. Ja, po tego typu problemach opisanych wyżej, eksperymentalnie zastosowałem plastikowy koszyczek, który wstawiłem w tzw. osłonkę, czyli w większą doniczkę. I w tym przypadku to rozwiązanie zafunkcjonowało, znacznie dłużej utrzymuje się wilgotność podłoża, a korzenie tak szybko nie przesychają.
Pozdrawiam, Krzysztof
Fotografia użytkownika
Krzysztof Gozdek
Kreator
 
Posty: 1370
Z nami od: 26-11-2010, 10:05
Lokalizacja: woj. mazowieckie
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 15-02-2012, 17:03

piroman pisze: jest gdzieś w Krakowie punkt gdzie można oddać wycinek rośliny do badań

Z tym badaniem, to zalecam ostrożność. Wszystko zależy jak przygotowuje się próbkę, kto to robi i czy ma materiał porównawczy. Tym celom służą Stacje Kwarantanny i Ochrony Roślin.
Takie wodne nacieki to popękane błony komórkowe. Ale czemu popękały? Nie sposób odpowiedzieć. Mogą to być szkodniki, uszkodzenia mechaniczne, bądź początki infekcji.
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: SureLooksGoodToMe Data » 15-02-2012, 18:09

Ma Pan rację, Panie Janie (choć Pan wcale nie potrzebuje, żebym Panu przyznawał rację :lol: ) Jeśli chodzi o same pęknięcia błony kom., na co nie wpadłem, może to być spowodowane nadmiernym turgorem. A w tym przypadku jest to możliwe-duża wilgotność podłoża + duża wilgotność powietrza. To tak od strony fizjologii roślin.

Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Fotografia użytkownika
SureLooksGoodToMe
 
Posty: 592
Z nami od: 01-04-2011, 14:18
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 17-02-2012, 23:59

Chyba złapałem winowajcę na gorącym uczynku. Wydaje mi się, że jest to przędziorek, choć jest troszkę inny niż te na zdjęciach w sieci (fot. 2012_02_17_1). Wziąłem go żywcem więc było możliwe zrobienie zdjęcia. Korzystając z okazji postanowiłem przeprowadzić mały eksperyment. Mianowicie przyszedł mi do głowy niekonwencjonalny sposób na eksterminacje za pomocą CO2. Włożyłem przędziorka do ampułki, z butli wężykiem wpuściłem CO2 i zatknąłem szczelną przykrywką. Zostawiłem na dwie godziny, po tym czasie ze wstępnych oględzin wyglądał na martwego. Wnioskuję jedynie po tym, że się nie ruszał i miał odnóża podkurczone. Niestety nie mogę potwierdzić zgonu na 100%, bo po wyrzuceniu go na kartkę papieru uciekł mi :) to znaczy po zbyt gwałtownym wydechu oddalił się i już nie znalazłem go. Nawet pod lupą nie obejrzałem go. Szkoda, bo miałem zostawić delikwenta na noc w przewietrzonej ampułce żeby sprawdzić czy się nie ocknie. Będę musiał w przyszłości powtórzyć eksperyment, bardziej ostrożnie. Jeśli okazałoby się, że to działa to byłby fenomenalny sposób na pozbycie się tych robali. Oczywiście jaj w ten sposób bym się nie pozbył, ale wszystko co oddycha owszem a roślina kilka godzin w wysokim stężeniu CO2 pewnie wytrzyma. Nawet mam pomysł na pomieszczenie lecznicze. Do zwykłego worka foliowego wkładamy roślinę razem z doniczką, wkładamy wężyk i mocno obwiązujemy. Potem przez wężyk wyciągamy powietrze z środka ile się da. Następnie podłączamy butle i pompujemy CO2. Zostawiamy na kilka godzin i powinno być po sprawie. Gdyby faktycznie to zadziałało to byłoby idealne rozwiązanie na masową eksterminacje wszelkiej maści robactwa. Aż się dziwię, że dopiero teraz na to wpadłem, mając cały czas butlę CO2 pod ręką i znając trujące właściwości tego gazu. Podejrzewam, że nie na każdego robala CO2 będzie działało z tą samą siłą, bo różne gatunki mogą mieć jakieś wymyślne mechanizmy na radzenie sobie z dużym stężeniem CO2. Ale gdyby udawało się uzyskać 80-90% CO2 to powinno już być wystarczające, tak mi się wydaje.

Co do plam na liściu, to pojawiają się nowe, więc żerowanie trwa w najlepsze (fot 2012_02_17_2).

Pozdrawiam,
Romek
Załączniki
2012_02_17_1.jpg
2012_02_17_1
2012_02_17_1.jpg (47.9 KiB) Przeglądane 18954 razy
2012_02_17_2.jpg
2012_02_17_2
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: MarzenaNM Data » 18-02-2012, 13:19

Uśmiałam się serdecznie :lol:
Potrzeba matką wynalazku! Twarda bestia z pajęczaka, trzeba teraz przestudiować trochę arachnologii: ile czasu wytrzymują bez tlenu :D
pozdrawiam

MarzenaNM
Fotografia użytkownika
MarzenaNM
 
Posty: 218
Z nami od: 06-06-2011, 23:40
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 19-02-2012, 00:02

piroman pisze: złapałem winowajcę na gorącym uczynku.

A czy ten "winowajca" jeno przechadzał się po liściu, czy też właśnie dokonywał abordażu :?:
Coś mi się widzi, że skoro to był tylko jeden nieborak i to niewiadomego gatunku, to ja bym autorów uszkodzeń szukał gdzie indziej.
Z tym CO2 to mam wątpliwości. Im mniejsze organizmy, tym na dłużej potrafią wstrzymać oddech. Będąc dzieckiem eksperymentowałem bezskutecznie z owadami, żeby mieć ich kolekcję, taką jakie widywałem w gablotach. Dziś nie miałbym sumienia,ale wówczas inaczej do tego podchodziłem.
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 19-02-2012, 00:55

Jan Ciepłucha pisze:
piroman pisze: złapałem winowajcę na gorącym uczynku.

A czy ten "winowajca" jeno przechadzał się po liściu, czy też właśnie dokonywał abordażu :?:
Coś mi się widzi, że skoro to był tylko jeden nieborak i to niewiadomego gatunku, to ja bym autorów uszkodzeń szukał gdzie indziej.


Z tym "gorącym uczynkiem" to troszkę przesadziłem. Wypatrzyłem go jak przechadzał się po tym nowym przyroście, gdzieś w połowie jego wysokości, czyli do liści nie dotarł. Zwinąłem go za to, że wyglądał podejrzanie, spacerował po zmroku i mógłby popełnić jakieś przestępstwo, czyli zadziałałem prewencyjnie. A poza tym wyglądał na podejrzanie dobrze odżywionego. Przyznaję że bezpodstawnie go oskarżyłem i co gorsze zagazowałem nieboraka. I to wszystko stało się bez najmniejszej poszlaki o zgrozo, po prostu znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Świat jest brutalny i to pod moim dachem się to zdarzyło ehhh... ;)

A tak na poważnie to też nie mam pewności czy ten robaczek mógłby takie uszkodzenia robić, bo to dość rozległe plami są. Na razie będę obserwował i zobaczymy jak się sytuacja rozwinie.

Jan Ciepłucha pisze:Z tym CO2 to mam wątpliwości. Im mniejsze organizmy, tym na dłużej potrafią wstrzymać oddech. Będąc dzieckiem eksperymentowałem bezskutecznie z owadami, żeby mieć ich kolekcję, taką jakie widywałem w gablotach. Dziś nie miałbym sumienia,ale wówczas inaczej do tego podchodziłem.


Właśnie tego obawiam się, że te małe stworki mają jakieś magazyny z zapasem tlenu. Muszą coś takiego mieć, bo w przeciwnym wypadku od byle deszczu większość by się topiła zanim by się wygramoliła z kałuży. W takim razie przy bardziej opornych sztukach trzeba będzie wydłużyć czas. Inna sprawa to stężenie CO2, bo przecież ta metoda nie zapewni atmosfery czystego CO2 bez tlenu (zawsze troszkę tlenu zostanie). Pytanie czy CO2 działa na owady podobnie jak na człowieka, czyli czy jest trujące. Człowiek jest dość wrażliwy na podwyższony poziom CO2 w mieszance oddechowej, już 10% jest szkodliwe, 20% zabija w kilkanaście minut a 30% prawie natychmiast (uspakajam, nie testowałem, to akurat wiem z literatury). Ale w przypadku robaków trzeba będzie sprawdzić to empirycznie.

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 21-02-2012, 00:18

Nowe plamy cały czas pojawiają się. Te starte nie zwiększają powierzchni. Dziś chciałem zrobić kilka fotek do dokumentacji i zobaczyłem to co powinienem już dawno dostrzec, bo na poprzednich zdjęciach też jest. Mianowicie małe robaczki, są tak małe, że nie widać odnóży, nawet pod lupą. Wcześniej też widziałem te punkciki ale myślałem, że jest to zanieczyszczenie z powietrza. Zorientowałem się, że to są żywe stworzenia po tym że potrafią się przemieszczać. Przyznam się szczerze, nie wiem co to może być, bo jest tak małe że nie widzę żadnych szczegółów. Nawet zdjęcia makro nic nie pokazują, jedynie białe kropeczki (fot. 2012_02_20). Na zdjęciu zaznaczyłem na czerwono kropki które przemieszczały się. A na żółto skupiska jeszcze mniejszych kropeczek, które dostrzegłem dopiero przy obróbce zdjęcia i nie wiem czy te się przemieszczały, bo w międzyczasie starłem liście mokrym wacikiem. Ale teraz, gdy piszę ten tekst (jakieś dwie godziny od przetarcia liści) widzę nowe białe sunące punkciki. Czyli, ognisko inwazji jest gdzieś schowane i wysypują się nowe oddziały. Czy to mogą być przędziorki? Czy może jakiś inny gatunek? Wziąłbym te robaczki pod mikroskop (mam taki mocno amatorki) ale jak to zebrać z liścia żeby nie rozgnieść.

Pozdrawiam,
Romek
Załączniki
2012_02_20.jpg
2012_02_20
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: SureLooksGoodToMe Data » 21-02-2012, 07:23

Proszę zapewnić lepszą wentylację, problem może zniknie. Te plamy wyglądają na bakteryjne, mogą też być spowodowane przez grzyba, ale "wróżenia" się nie podejmuję ;) Co do przędziorków, to jest wiele różnych gatunków. U mnie, jeśli były, to takie szare "przecinki" bez problemu dostrzegalne, ale w zeszłym roku na Cycnochesach miałem tak maleńkie czerwonawe, że za późno je zauważyłem, no i o kwitnieniu mogłem zapomnieć. Nie radzę stosować sposobu z CO2-rośliny są bardzo wrażliwe na jego podwyższone stężenie :!: Wystarczy kilka dziesiątych procenta więcej, a co dopiero niemal czysty. Zaburza to całą fizjologię rośliny. Lepiej zastosować insektycyd, polecam Provado Combi Pin firmy Bayer.

Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Fotografia użytkownika
SureLooksGoodToMe
 
Posty: 592
Z nami od: 01-04-2011, 14:18
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 21-02-2012, 07:56

Mnie to wygląda na wędrującą formę wełnowca. Tylko nie wiem czy są one aż tak małe.
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Gość Data » 21-02-2012, 08:54

SureLooksGoodToMe pisze: Lepiej zastosować insektycyd, polecam Provado Combi Pin firmy Bayer.
Pozdrawiam, Michał

Jeśli Provado,to raczej aerozol - pałeczki zawierają dużą dawkę nawozu,który może spalić (zasolić) do reszty te wrażliwe korzenie. nie ma kontroli nad uwalnianiem się go do podłoża (doświadczył tego mój falenopsis - zdrowiutkie korzenie po położeniu koło nich pałeczki,w tych miejscach obumarły). Aerozol po umyciu liści,żeby zmyć jak najwięcej dorosłych,larw i jaj. Też z umiarem,bo tworzy warstwę na liściu. Kilka razy zastosowany 'zakleja go' i liść może obumrzeć. Najbezpieczniej zmywać watką.
Gość na zdjęciu wygląda jak przędziorek,b.podobny do zdjęcia w opracowaniu 'Szkodniki' ,chyba że jest coś jeszcze.
Podziwiam wielki upór w ratowaniu storczyka - gratulacje!
PS - jeśli to krzyżówka,te problemy z korzeniami może po części zawdzięczać genom. Takie rzeczy zdarzają się z niektórymi Cambriami.
Gość
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 21-02-2012, 09:41

Ja chyba jednak będę obstawiał przędziorka, bo pamiętam, że kilka tygodni temu zauważyłem pajęczynki na oleandrze przy ogonkach liści. A ostatnio oleander (stojący niedaleko) zaczął zrzucać liście, co mnie jeszcze bardziej przekonuje do przędziorków. Nie przejmowałem się oleandrem, bo jest toksyczny i jak na razie nic na nim nie żerowało. Możliwe, że akurat przędziorki mogą i zrobiła się wylęgarnia. Dodatkowo ten osobnik, którego udało mi się złapać i sfotografować jest bardzo podobny do dorosłej samicy (samce są mniejsze) tyle tylko, że nie ma po bokach ciemnych plamek. Moim zdaniem można to bardzo łatwo wytłumaczyć, po prostu plamki to dojrzewające jajeczka a ta samica już je złożyła. To by też tłumaczyło te najmniejsze białe kropeczki zgromadzone dość gęsto na ciemnych plamistych zmianach, które moim zdaniem są właśnie jajeczkami lub pozostałością jajeczek po wykluciu. A pozostałe maleńkie kropeczki (troszkę większe od tych pierwszych) rozsiane po liściu to pewnie pierwsza forma przędziorka niedługo po wykluciu. Chyba nie przypadkowo te najmniejsze kropki są akurat na plamistych zmianach, pewnie zaraz po wykluciu przędziorki właśnie tam zaczynały żer i uszkadzały komórki.

SureLooksGoodToMe pisze:Proszę zapewnić lepszą wentylację, problem może zniknie. Te plamy wyglądają na bakteryjne, mogą też być spowodowane przez grzyba, ale "wróżenia" się nie podejmuję ;)

Co do infekcji bakteryjnej to myślę, że jeszcze jej nie ma i obym miał rację. Wnioskuję to po tym, że plamy prawie wcale się nie zmieniły przez trzy dni, można to dostrzec porównując ze zdjęciami poprzednimi. Moim skromnym zdaniem jest to możliwe tylko przy uszkodzeniach mechanicznych bez zakażenia wewnętrznego, które by się rozprzestrzeniało razem z wędrującymi sokami. Wówczas plamy powinny się powiększać a nie tylko pojawiać nowe oddalone od siebie. Oby tak było, bo jak jeszcze będzie trzeba na bakterie leczyć to sytuacja zacznie się robić beznadziejna.

Znalazłem całkiem fajne opracowanie na temat przędziorków: http://www.przyjacielebonsai.home.pl/fo ... .php?t=165

Podsumowując podejrzewam przędziorka. Przede wszystkim, dlatego, że przypomniałem sobie pajęczynki na oleandrze. Dodatkowo powyższe opracowanie utwierdza mnie w tym, bo pozwala logicznie wytłumaczyć to, co obserwujemy. Czyli: mniejsze i większe białe kropeczki, złowiony dorosły osobnik, uszkodzenia liścia pokrywające się ze skupiskami najmniejszych kropek.

Wieczorem jak czas pozwoli postaram się sprawdzić pod mikroskopem liście z oleandra, Jeśli tam znajdę przędziorki to już myślę z 95% pewnością przyjmę, że to przędziorek atakuję również Brassie.

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Gość Data » 21-02-2012, 11:46

Gołym okiem,albo wyraźnie pod lupą widać właśnie dorosłe osobniki,jak jest jeden,to niestety nie ma się co łudzić - jest więcej. Pozostałe kropki i skupiska,to prawdopodobnie larwy i jaja. Dlaczego polecam mycie? Nie po to,żeby dokładać komuś roboty. Ze względu na szybkie uodpornianie się przędziorka na chemię, powinno się ją zastosować jako ostatnią metodę,po maksymalnym ograniczeniu liczebności szkodnika. Przędziorki przyniesione do domu ze storczykiem ze szklarni,mogą być już odporne na niektóre preparaty,bo takich w tej szklarni używano. U mnie nie skutkował Talstar,Magus - otrzepały się i łaziły dalej. Provado w spray'u w bezpośrednim kontakcie je zabijało,ale nie było raczej działania systemicznego,bo się szybko odradzały. Po x użyciach było widać,że skutkuje coraz mniej - na moich oczach się uodporniły. W końcu zostały zagazowane Raidem na mrówki i karaluchy,w worku foliowym,ale jeśli by ktoś chciał spróbować - ostrzegam - nie wolno dopuścić do popryskania liści,bo zżółkną i odpadną. Trzeba storczyka umieścić w worku,podłożyć np.gazetę,zabezpieczyć od góry,spryskać obficie gazetę,szybko zawiązać i zostawić np.na noc. Preparat nie może dostać się też na podłoże. Liście nie powinny dotykać folii. O tyle dobry sposób,że chemia nie zostaje na storczyku. Stosowanie na własne ryzyko.
Tutaj link na temat odporności przędziorka:
http://www.ho.haslo.pl/article.php?id=1752
Pana przypadek pokazuje,że podnoszenie wilgotności jest bezskuteczne w walce z przędziorkiem,zresztą na innym forum opisano bezskuteczność kilkugodzinnego zatapiania całych roślin.
Może warto rozważyć biologiczne metody zwalczania - dobroczynki?
Pozdrawiam i życzę powodzenia w tej nierównej walce.
Gość
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 24-02-2012, 12:45

Sprawdziłem oleandry i faktycznie była tam niezła wylęgarka. Inne rośliny na parapecie też były zasiedlone. Dlatego podejrzewam, że to jednak przędziorki rozlazły się i Brasie podgryzają. Choć przyznaję (po tym jak już widziałem prawdzie przędziorki), że ten obywatel umieszczony kilka postów wyżej był raczej za duży na przędziorka. Przyjąłem taktykę na mycie liści, przecieram je wacikiem namoczonym w letniej wodzie raz dziennie. Wszystkie rośliny na parapecie tylko raz przemyłem. Wczoraj już nie widziałem wędrujących kropeczek, więc chyba na razie wstrzymam przecieranie. Zwłaszcza, że tym sposobem mogę roznosić jakieś patogeny grzybowe lub bakteryjne.

Niestety, wygląda na to, że tak jak Michał wspomniał jakieś patogeny zaczynają pakować się do środka. W prawdzie plamki, prawie nie zmieniają się (wieczorem zrobię zdjęcia żeby porównać), ale powstają kolejne z małym ciemnym punkcikiem w środku sugerującym atak grzyba. Dodatkowo, te stare, nie zasychają a chyba powinny gdyby nie było tam jakiś patogenów, które atakują roślinę od środka (tak mi się wydaje). Za to robią się prawie przeźroczyste. Nie ma to jakiegoś dramatycznego przebiegu. Nie mam doświadczenia i nie wiem w jakim tempie takie zakażenie zazwyczaj postępuje, bo na moje oko to ten przypadek jest skrajnie powolny. W sieci widziałem artykuły, mówiące że zakażenie bakteryjne może zniszczyć roślinę w trzy dni. Dlatego nadal mam nadzieję, że to nie bakterie. Tak czy siak przydałoby się zadziałać, co najmniej prewencyjne przeciw grzybom i bakteriom. Czyli niestety chemioterapia, żeby zapobiec powstawaniu nowych ognisk. Myślę, że Miedzian 50 lub Miedzian Extra 350 powinny być dobre, oba ponoć działają na grzyby i bakterie. Szperając w sieci dowiedziałem się, że bakterie u roślin są nie do wyleczenia, bo nie ma antybiotyków a istniejące preparaty mogą tylko przeciwdziałać zakażeniu a nie leczyć już zakażone tkanki. Zatem jeśli to nie pomoże to będzie trzeba chwycić za skalpel wyciąć porażone miejsca a może nawet cały liść. A potem pewnie znów chemia. Ehh… zaczyna to przypominać oddział intensywnej terapii.

Czy może ktoś doradzić, odnośnie preparatów zabezpieczających rośliny przed grzybami i bakteriami? Nie mam doświadczenia i nie wiem czy Miedzian jest skuteczny oraz czym się różni Miedzian 50 od Miedzian Extra 350 oprócz stężenia substancji czynnej. A może lepszy byłby jeszcze inny specyfik.

Gość pisze:Podziwiam wielki upór w ratowaniu storczyka - gratulacje!

Ten skrajny upór graniczący z obłędem wynika po części z dwóch rzeczy. Po pierwsze faktycznie zależy mi na tym storczyku, to jest pierwszy storczyk, który kupiłem dla syna (żona nie chciał się zgodzić na kolejną roślinę, bo już od dawna nie da się do okna dojść, więc musiałem nieświadome dziecko w to wmieszać ;) ). Ale nie jestem aż tak sentymentalny żeby to mogło przeważyć o inkubowaniu delikwenta i robieniu tych wszystkich cyrków. Inny powód, który podejrzewam jest decydujący, to aspekt czysto poznawczy. Jestem początkujący z małym doświadczeniem, chcę się czegoś nauczyć, mam ciekawy przypadek zdechlaka, który jak się okazuje ma wielką wolę życia. Dodatkowo jest wiedza z forum gdzie ludzie podsyłają swoje pomysły, czyli jest wszystko, co trzeba żeby uczyć się i sprawdzać wiedzę w praktyce. Idealną sytuacją jest, gdy teoria wyprzedza nieznacznie praktykę, dlatego zawsze zanim coś zadziałam próbuje się poradzić. Pacjent choć jest dość żywotny i paść nie chce, to słabo wybacza błędy. I tym sposobem rozwiązując jeden problem pakuję się w następny, bo błędów sporo popełniam. Sytuacja wydawała się opanowana, korzenie rosły przyrost też, nawet stare pseudo bulwy jędrniały. A tu jakby na własne życzenie i z własnej głupoty dopuściłem do rozwinięcia się dużej populacji przędziorków, które z parapetu wpakowały się do inkubatora. I są nowe problemy, które prawdopodobnie nie pojawiłyby się gdyby szkodniki nie podgryzały. Nie przypuszczałem, że ten przypadek rozrośnie się do rangi brazylijskiej telenoweli ;).

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Gość Data » 24-02-2012, 14:06

piroman pisze:...przyznaję (po tym jak już widziałem prawdzie przędziorki), że ten obywatel umieszczony kilka postów wyżej był raczej za duży na przędziorka.

Nie upieram się,że to na 100% przędziorek,ale wyrośnięte (i zdaje się samice) różnią się znacznie rozmiarem. Mógłby to być też jakiś roztocz żywiący się przędziorkami,ale to ciężko stwierdzić. Nie pasuje mi kolor,bo te drapieżne są przeważnie kremowe,beżowe,różowe... Być może bywają też zielone. Jeśli poruszają się znacznie szybciej,to mogą być drapieżniki.
piroman pisze:...na razie wstrzymam przecieranie. Zwłaszcza, że tym sposobem mogę roznosić jakieś patogeny grzybowe lub bakteryjne.

Trzeba często zmieniać waciki,ale jeśli liście są zdrowe,bez podejrzanych zmian,to raczej im to nie zagraża,przeciwnie - usuwa się kurz z zarodnikami grzybów.

Co do zwalczania bakterii - był na forum wątek,trzeba szukać 'Tetramycyna','Streptomycyna' i powinien się znaleźć. Po opisie i powolnym przebiegu wydaje się,że to grzyb. Na Miedzianach się nie znam,na wiele zmian pomaga Topsin. Można i opryskać i podlać roztworem,bo działa systemicznie,od środka i na dłuższy czas zabezpiecza storczyka,ale czy pomoże w danym przypadku nigdy nie wiadomo,trzeba po użyciu chemii obserwować i w razie czego zmienić preparat. Często,gdy środek działa,obserwuję po użyciu zapadnięcie się zmienionych miejsc,jakby wysuszenie i zmianę koloru.
Można zacząć od łagodniejszych środków:Biosept,może Propolis?

piroman pisze:...chcę się czegoś nauczyć, mam ciekawy przypadek zdechlaka, który jak się okazuje ma wielką wolę życia

Ratowanie storczyka,to najlepszy sposób nauki,a że wtedy problemy lubią się piętrzyć - normalne,osłabiona roślina jest podatna na ataki z różnych stron.
piroman pisze:...dopuściłem do rozwinięcia się dużej populacji przędziorków
Bez przesady,same się dopuściły :lol:
Nie bez powodu pajęczaki oprócz karaluchów,szczurów i mrówek są zaliczane do najodporniejszych stworzeń na Ziemi. Wiele osób ma lub miewa z nimi problemy,niestety.

Co do telenoweli - oby same takie i mam nadzieję,z happy endem. Czekam na kolejne odcinki. Pozdrawiam :) .
Gość
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 24-02-2012, 18:47

Z przędziorkami sprawa jest trudna. Miałam kiedyś przedziorki na roślinach ale było to jeszcze przed erą storczykową.Teraz może być trudniej z nimi walczyć bo bardzo szybko się uodparniaja na akarycydy. Stosowałam Nissurin (strasznie śmierdzi), skutecznie. Nie wiem czy nadal jest do nabycia. Podaję na wszelki wypadek nazwę składnika czynnego: heksytiazoks, związek z grupy tiazolidyn. Jest to preparat o działaniu wgłębnym a więc wnika do rośliny i w ten sposób zatruwa przędziorki pokarmowo, działa też kontaktowo. Nazwy czynnika aktywnego są o tyle ważne, że może być on składnikiem środka, który jest w handlu pod inna nazwą. Poza tym, gdyby ten środek okazał się nieskuteczny z uwagi na uodpornienie przędziorka, to trzeba dobrać środek z innej grupy. Przy stosowaniu wszelkich środków na przędziorki trzeba wziąć pod uwagę to czy działa on na wszystkie stadia rozwojowe czy nie. Niektóre nie działają na jaja lub podczas diapauzy, to jest stanu podczas przechodzenia z jednego stadium do drugiego, kiedy to przestają żerować i nieruchomieją. W takich przypadkach trzeba środek stosować wielokrotnie ale niema sensu powtarzać tego zabiegu codziennie (raczej należy kierować się opisem na ulotce). Długość cyklu rozwojowego od jaja do postaci dorosłej jest zależna od temperatury otoczenia i wilgotności, trwa średnio 24- 30 dni. Są pewne różnice w zależności od gatunku ale generalnie czas ten ulega skróceniu jeśli jest suche powietrze i wysoka temperatura. Oczywiście trzeba tym zabiegom poddać wszystkie rośliny w domu. Radziłabym także ograniczyć przed tym zabiegiem populację szkodnika poprzez umycie roślin z grubsza wodą (wtedy prawdopodobnie pozbędziemy się większości ruchliwych form larwalnych i dorosłych) potem dokładnie zmyć liście tamponem z waty (wygodne są najtańsze płatki kosmetyczne (najlepiej zapytać żony - poradzi)) wodą z dodatkiem mydła potasowego (do nabycia w sklepach ogrodniczych), nie używać mydła toaletowego. Ostatecznie można dodać trochę płynu do mycia naczyń. Chodzi o to by zmniejszyć napięcie powierzchniowe płynu, łatwiej będzie wtedy zmyć mocno przytwierdzone do liści pozostałe nieruchome stadia i jaja. Dopiero potem stosować chemię. Są jeszcze sposoby tzw domowe, ale ja ich nie stosowałam więc za skurteczność nie mogę ręczyć. Podam tylko przepis. Miazgę z ząbka czosnku rozrobić w 1 litrze wody odstawić na dobę, płyn przesączyć i tym płynem spryskać rośliny i niestety zamknąć to wszystko w worku foliowym najlepiej na dwie doby. Zdaję sobie sprawę, że może to być trudne przy dużej liczbie roślin. Skuteczny ma być ponoć także wywar z tymianku. Jest jeszcze jeden środek najbardziej nowoczesny, który ma podobno cudowne właściwości. Choć sama jeszcze go nie stosowałam to z opinii jakie słyszałam od wiarygodnych osób (informacja prywatna), które go stosowały w renomowanych szklarniach w Polsce (na storczyki również) niezwykle skuteczny na wszelkie szkodniki na roślinach: przędziorki, mszyce, wełnowce, tarczniki itp. Ponadto jest to środek absolutnie nieszkodliwy a do tego nawóz. Nazywa się: SB Plant Invigorator. Niestety nie wiem gdzie można go kupić w Polsce (może poszukać w Internecie). No i ta cena zaporowa, 0.5 l kosztuje ok. 300zł, z uwagi jednak, że stosuje się go w ilości 1ml na litr wody to wypada tanio i taniej niż niejeden środek ochrony roślin. Gdyby zebrało się kilka osób mogłyby się podzielić jednym opakowaniem. Im więcej tym taniej zważywszy, że środek jest wydajny. Z pozdrowieniami Barbara
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Gość Data » 24-02-2012, 20:42

Ze środków o działaniu wgłębnym jest też Vertimec 018 EC (substancja czynna - abamektyna). Podobno bardzo skuteczny.

Zdaje się,po pobieżnym przeglądzie zdjęć z sieci,że drapieżny roztocz Typhlodromus pyri (dobroczynek gruszowy) jest właśnie zielony.
Być może ma Pan sprzymierzeńca! Ponoć jest też używany do zwalczania przędziorków na storczykach.
Gość
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 25-05-2012, 13:34

Czas leci i mamy już w pełni wiosnę, prawie lato. Śpieszę z doniesieniami odnośnie kondycji mojej reanimowanej hybrydy Brassi.

Z przędziorkami poradziłem sobie poprzez kilkukrotne przemycie liści i odsunięcie wszystkich zainfekowanych roślin od akwarium, głównie oleandry były odpowiedzialne za wylęgarnie.

Sam storczyk rozwija się, nie najgorzej, choć nierozwiązana jest nadal sprawa choroby grzybowej, ale o tym później. Jakoś na początku maja storczyk został wyjęty z akwarium i powędrował na parapet. Podsumowując kurację w akwarium, to musze przyznać, że gdyby nie ona to pewnie kiepsko byłoby z rośliną. Zwłaszcza, że zima się rozkręcała. Wcześniej od sierpnia do końca grudnia uprawiałem go na parapecie. W grudniu dwa młode korzenie ze świeżej pseudo bulwy obumarły, po włożeniu do akwarium większość korzeni dobrze się rozwijała. Jedynie te, które nie wrosły w podłoże szlag trafił, pewnie z powodu wszechobecnego grzyba i pleśni odradzającej się na podłożu. Właściwie nie wiem czy to była pleśń czy coś innego (biały nalot), ale nie mogłem tego zwalczyć. Obniżyłem wilgotność do 70% dołożyłem wiatraczek (w sumie miałem ich trzy) ale nadal pleśń odradzała się. Na początku, gdy miałem tylko dwa wiatraczki i większą wilgotność, to pleśń potrafiła robić się nawet na czystej szybie, bo woda tam się skraplała. Po dołożeniu trzeciego wiatraczka problem pleśni na szybach zdecydowanie się zmniejszył, ale na podłożu nadal się odradzała, bo podłoże było cały czas wilgotne. A tego nie mogłem wysuszać, bo roślina musi mieć wilgoć. Zauważyłem, że te korzenie nie lubią przesuszania w przeciwieństwie do Phalaenopsisa (który też nie wiem czy lubi ale jest w stanie tolerować). Tym sposobem na wilgotnym podłożu pleśń robiła się błyskawicznie, paradoksalnie robiła się głównie w miejscach na które padał bezpośredni strumień powietrza z wentylatorów. Niby powinno być tam gorsze warunki, bo jest ruch powietrza, ale było całkiem odwrotnie. Zastanawiam się czy było to spowodowane tym, że wraz z strumieniem powietrza dostarczałem nowych zarodników pleśni, które latają w powietrzu w moim mieszkaniu. Zarodniki trafiając na wilgotne podłoże przyklejają się i potem kiełkują a druga strona doniczki była osłonięta przez pseudo bulwy i nie dostawała tak silnej szczepionki pleśniowej. Jest to jedyne logiczne wytłumaczenie, jakie przychodzi mi do głowy. Przyznaję, że trochę mnie przeraża taka diagnoza problemu, bo oznaczałoby, że mam jakieś strasznie zapleśniałe mieszkanie. I faktycznie czasami w doniczkach lub w tackach z keramzytem pojawia mi się taka pleśń, ale nie w takim nasileniu jak to miało miejsce w akwarium. W przyszłości gdybym chciał zrobić orchidarium lun coś w tym stylu to będę miał zapewne podobne problemy. Tak przy okazji zapytam czy mieliście podobne problemy, oraz czy macie jakieś sposoby na radzenie sobie z taką pleśnią? Oprócz ruchu powietrza, bo sam ruch powietrza u mnie nie wystarczał.

Teraz przejdę do opisu samej rośliny. Pierwsze dwa zdjęcia (2012_05_23_1, 2012_05_23_2) przedstawiają system korzeniowy. Z drugiej strony doniczki system korzeniowy jest znacznie uboższy, ale powoli i tam pojawiają się korzonki. Następne zdjęcie (2012_05_23_3) przedstawia nową pseudo bulwę, która już jest większa od swojej poprzedniczki, ale nadal mniejsza od tej najstarszej. Na tym zdjęciu widać też jaki los spotkał korzenie, które chciały rosnąć ponad podłożem, czubki im obumarły. Pseudo bulwa i korzenie wyglądają całkiem fajnie gorzej jest z liśćmi. Kolejne zdjęcia przedstawiają zmiany na liściach. Zdjęcia (2012_05_23_4, 2012_05_23_5) to liście z nowej pseudo bulwy, grzyb postępuje pomimo smarowania Propolisem, pomimo opryskom Miedzianiem i Previcurem. Nawet liście ze starszej pseudo bulwy nie oparły się infekcji, widać na ostatnim zdjęciu (2012_05_23_6). Teraz zacząłem kuracje Topsinem, opryskuję liście i namaczam bryłę korzeniową, zobaczymy czy to pomoże.

Pozdrawiam,
Romek
Załączniki
2012_05_23_1.jpg
2012_05_23_2.jpg
2012_05_23_3.jpg
2012_05_23_4.jpg
2012_05_23_5.jpg
2012_05_23_6.jpg
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Ryszard410 Data » 25-05-2012, 15:24

No to masz i mamy też 'zagwozdkę'. Udzielanie rad niesie z sobą duże ryzyko, ale spróbuję :
- uprawiasz tą roślinę w mchu (tak odczytuję zdjęcia) i stąd tendencja do pleśnienia, na Twoim miejscu przeszedłbym na drobne podłoże z dobrym drenażem np. z keramzytu, oczywiście po wypłukaniu korzeni i potraktowania ich Topsin 500. Dodam, że korzenie wyglądają świetnie.
- te trzy punkty (zdjęcie przedostatnie) sugerują mi, że możemy mieć do czynienia z tarcznikami albo z czymś a raczej kimś podobnym. Może dobra lupa zdecyduje czy to robactwo czy też zarodnie grzybów.
I jak tu trudno wnioskować na podstawie , nawet dobrych zdjęć. :mrgreen: ;)
Fotografia użytkownika
Ryszard410
 
Posty: 1547
Z nami od: 25-10-2010, 08:56
Lokalizacja: Łódź
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Mery Data » 25-05-2012, 15:32

Proponuję namoczenie całej bryły korzeniowej w mieszance [ Previcur 607 SL 0,15,+ Topsin M 500 SC 0,1]
Rozcieńczyć je wg zaleceń producenta, sporządzając ich mieszaninę i podlać takim roztworem rośliny.
Środki te krążą w roślinie bo mają działanie systemiczne, więc rozchodzą się z sokami roślinnymi i zdezynfekują też podłoże , walcząc z trzema grupami grzybów.. Zabieg powtórzyć po 7 dniach.

Odnośnie tych" pleśni", radziłabym przebadanie w laboratorium Sanepidu.
Pobiera się od nich naczyńko sterylne, a po pobraniu "wymazu" i opłaceniu usługi wyhodują ...i poinformują z czym masz do czynienia.
Ważna uwaga: Pobranie musi być przed zastosowaniem preparatów chemicznych.

Podobne badanie zlecałam u nas.
Maria
Ryszard ma rację, że jedno ze zdjęć wskazywałoby na tarczniki. Pozostałe mogą być też młodymi tarcznikami rozsianymi po zerwaniu tarczki. A liść wyssany przez inwazję szkodników.
Zasmaruj propolisem nawet całą powierzchnię zmienioną chorobowo. Jeżeli nie zatrzyma to rozszerzania się zmian wskazywałoby, że dzieje się coś w blaszce liściowej. A wtedy już tylko środki systemiczne - krążące.
Storczyki są jak motyle.......... Mery

j.m.majchrzak@wp.pl
Fotografia użytkownika
Mery
 
Posty: 890
Z nami od: 20-12-2010, 22:06
Lokalizacja: Opolszczyzna
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Krzysztof Gozdek Data » 25-05-2012, 17:10

Jak już kiedyś pisałem z reguły podłoże zainfekowane pleśnią ma zapach stęchlizny, która ma charakterystyczną strukturę, natomiast w przypadku rozwoju grzybni zapach podłoża jest dość przyjemny "kurkowy". To na podstawie moich doświadczeń.
Natomiast żeby generalnie uporać się z tym problemem to należy jednak zmienić waruki bytowe, to znaczy jeżeli nie można obniżyć wilgotności w pomieszczeniu (co nie jest wielkim grzechem) to radziłbym jednak ograniczyć, zmniejszyć częstotliwość podlewania.
Preparaty chemiczne to zawsze jest działanie doraźne, ale oczywiście konieczne
Pozdrawiam, Krzysztof
Fotografia użytkownika
Krzysztof Gozdek
Kreator
 
Posty: 1370
Z nami od: 26-11-2010, 10:05
Lokalizacja: woj. mazowieckie
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Elazet Data » 25-05-2012, 21:15

Przyznam,że czytałam po łebkach,ale co do Brassia.
Ona lubi grube,luźne korowe podłoże.Można dodać "kokoski" i węgiel drzewny. Doniczkę z dziurami najlepiej dookoła całej,nie tylko na dole.Jak się dobrze podleje,potem odczekać aż dobrze przeschnie.Ona to lubi,a nie lubi mieć mokrych korzeni.Nie pryskać,gdy stoi w domu.Na dworze w upalne i ciepłe dni można pryskać.
Załączniki
też Brassia.jpg
Zdjęcie pochodzi sprzed 2 lat.Brassia przesadzana była co roku.Tu była jeszcze mała.Wczoraj za mieszkanie dostała 2 l.przeźroczyste wiaderko,w którym wypaliłam dziurki.Staram się aby roślinie było dobrze,a czy doniczka w formie wiadra śmiesznie wygląda to nieważne.Ważne jest zdrowie rośliny.Tu też w wiaderku,ale malutkim.
Pozdrawiam
Elżbieta Ziąbkowska
Fotografia użytkownika
Elazet
 
Posty: 524
Z nami od: 04-02-2011, 17:44
Lokalizacja: Pasieki/Tomaszów Lub.
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Agnieszka i Marek Data » 27-05-2012, 16:15

Piroman - gratulacje. Piękna roślina. I to w pół roku.
Co do podlewania na parapecie - wilgotność mniejsza, transpiracja większa, zapotrzebowanie na wodę coraz większe - ......
Liczę na podobny wątek o podlewaniu phalaenopsisów
Agnieszka i Marek
 
Posty: 84
Z nami od: 29-11-2011, 11:17
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 28-05-2012, 12:40

Serdecznie dziękuję za wszelkie rady i sugestie.

Ryszard410 pisze:uprawiasz tą roślinę w mchu (tak odczytuję zdjęcia) i stąd tendencja do pleśnienia, na Twoim miejscu przeszedłbym na drobne podłoże z dobrym drenażem np. z keramzytu, oczywiście po wypłukaniu korzeni i potraktowania ich Topsin 500. Dodam, że korzenie wyglądają świetnie.

Mech jest tylko na powierzchni, był dodany już po przesadzeniu rośliny po sugestii Krzysztofa. Wyjściowo roślina była posadzona w podłożu zakupionym, składającym się głównie z włókien kokosowych, granulacja taka jak widać na zdjęciu 2011_12_11_2. Po sugestii Krzysztofa jedynie zdjąłem około 1cm górnej warstwy i poukładałem mech. Uwaga dotycząca ilości światła i temperatury skłoniła mnie do skonstruowania oświetlenia i tego całego inkubatora. W ogóle wszystkie sugestie były pomocne, jak na przykład ta żeby nie ruszać niepotrzebnie rośliną, bo gdy mało korzeni to cała roślina się przemieszcza i może dojść do uszkodzenia czubków delikatnych korzeni. Niestety nie doceniłem grzybów i nie przyłożyłem się odpowiednio do tego co radziła Mery. Jedynie raz opryskałem i podlałem roztworem Previcur. Zainfekowane stare liście już wtedy zaczynały żółknąc i po kilku dniach odpadły, więc stwierdziłem, że problem się skończył. Niestety odrodził się na tych najmłodszych liściach.

Ryszard410 pisze: na Twoim miejscu przeszedłbym na drobne podłoże z dobrym drenażem np. z keramzytu, oczywiście po wypłukaniu korzeni i potraktowania ich Topsin 500. Dodam, że korzenie wyglądają świetnie.

Zdjąłem mech z wierzchniej warstwy i położyłem w to miejsce włókna kokosowe. Raczej wolałbym nie gmerać teraz przy korzeniach, bo pewnie bym uszkodził to co powstało. Nie wiem czy dobrze robię, ale po prostu boję się, że je połamię. Zamierzam namaczać w mieszance Previcur i Topsin, tak jak Mery radzi. A jeśli uda mi się doczekać kolejnej pseudo bulwy to wtedy na pewno przesadzę do świeżego podłoża. Wzrost korzeni zwolnił niektóre praktycznie się zatrzymały, nie wiem czy to jest spowodowane tym, że wyjąłem roślinę z akwarium czy tym że po prostu kończy się pewien etap rozwojowy. Pseudo bulwa już jest całkiem spora, więc może naturalną koleją rzeczy jest to, że korzenie zwalniają wzrost a potem przestają rosnąć i dopiero przy nowej pseudo bulwie ruszy kolejny zestaw korzeni. Sam nie wiem czy to normalne, ale jedno jest pewne, wolniej rosną i wolałbym ich teraz nie uszkadzać, jeśli to nie będzie konieczne.

Ryszard410 pisze: te trzy punkty (zdjęcie przedostatnie) sugerują mi, że możemy mieć do czynienia z tarcznikami albo z czymś a raczej kimś podobnym. Może dobra lupa zdecyduje czy to robactwo czy też zarodnie grzybów.

Też mi to właśnie na tarczniki wyglądało, ale znalazłem w archiwum zdjęcie sprzed półtora miesiąca, na którym widać te plamki. Były już widoczna za czasów reanimacji w akwarium a tam po odsunięciu oleandrów raczej żadna roślina się nie zbliżała, dodatkowo nie obserwuję tarczników na innych roślinach, które mam w domu. Lupa też nic nie pokazała, więc chyba to jednak grzyb będzie.

Krzysztof Gozdek pisze:Jak już kiedyś pisałem z reguły podłoże zainfekowane pleśnią ma zapach stęchlizny, która ma charakterystyczną strukturę, natomiast w przypadku rozwoju grzybni zapach podłoża jest dość przyjemny "kurkowy".

Niestety zapach przypomina bardziej zatęchłą piwnicę niż ładny zapach grzybów. Już wymieniłem wierzchnią warstwę podłoża pozbywając się mchu, będę mniej podlewał plus kąpiele w specyfikach grzybobójczych, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Elazet, twoja roślina jest śliczna, zdrowa i silna. Obym kiedyś doprowadził tą moją do takiego stanu. Mam podłoże średniej granulacji dość luźne, więc myślę, że powinno dać radę. Co do mokrych korzeni to z akwarium mam troszkę inne doświadczenia. Otóż doniczka stała na podwyższeniu a na dnie akwarium była woda w której była zanurzona grzałka. Wody było tyle, że dotykała doniczki a nawet czasami, zaraz po dolaniu, sięgała około 0.5 cm nad dolną krawędź. Wody dolewałem dopiero gdy lustro było poniżej spodu doniczki a podłoże już lekko przeschło. Korzenie dorastały do dna i nie gniły a niektórym nawet udało się wydostać z doniczki i rosły w głąb wody. Woda miała temperaturę około 25-26 stopni, bo jakoś tak miałem termostat nastawiony. Korzeniom nawet to w miarę odpowiadało, ale pewnie też pleśni i grzybom było dobrze. Dodatkowo miałem w wodzie zrobione napowietrzanie żeby woda nie zakisiła się. Miałem jeszcze zamiar zrobić zróżnicowanie temperatury w dzień i nocy, bo grzałkę miałem podłączoną cały czas i temperatura była stała, ale tego już nie zrobiłem. Dodam tylko, że woda szybko wyparowywała nie dłużej niż po dwóch dniach była poniżej dolnej krawędzi doniczki. Podejrzewam, że temperatura wody jak i jej napowietrzanie miały wpływ na to, że korzenie nie gniły i całkiem dobrze rosły. Na parapecie korzeni już nie trzymam w wodzie, bo już nie jestem w stanie tak kontrolować temperatury. I teraz obawiam się zbytniego przesuszenia.

Agnieszka i Marek pisze:Piroman - gratulacje. Piękna roślina. I to w pół roku.

Chyba jeszcze troszkę za wcześnie na gratulacje. Zadziałałem dużym kalibrem robiąc ten cały inkubator i to że zadziałał to nie jest jeszcze wielki sukces, aczkolwiek cieszy. Prawdziwy sukces będzie jak uda się utrzymać roślinę w nienagannej kondycji przez okrągły rok na parapecie. A ten rozdział dopiero się otworzył i nie wiadomo co przyniesie. Pocieszające jest to, że nowa pseudo bulwa jest większa niż poprzednia dzięki czemu ma więcej odłożone na czarną godzinę. Oby tylko najstarsza pseudo bulwa nie zaczęła gnić, bo wrócę do punku wyjścia z którego zaczął się ten wątek.

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 12-07-2016, 22:28

Witam po dłuższej przerwie :)

Od jakiegoś czasu mniej zajmuję się moimi storczykami z różnych powodów, głównie z powodu braku czasu, który jest konsumowany przez nowe obowiązki oraz pomniejsze projekty. Mniej zajmuje to znaczy zaprzestałem czytać literaturę, udzielać się na forum oraz przesadzanie też podupadło (ostatni raz przesadziłem brassie trzy lata temu) ale bez obaw nadal podlewam ;) już nie mam zapału i czasu żeby dociekać co im dolega a tytułowa brassia nadal nie jest w zadowalającej formie. Do tej pory nie uporałem się z grzybem. Dawno temu przeprowadziłem dwie kąpiele w Topsinie i na tym poprzestałem, jak widać na zdjęciach nie rozwiązało to problemu. Dodatkowo miałem lekki żal do niej, bo pomimo rozrastania się nie zakwitła przez pięć lat od kupna. Kupiłem roślinę kwitnącą więc wiem że potrafi to zrobić :). Aż tu pewnego dnia mnie zaskoczyła i na siódmej pseudo bulwie licząc od ostatniego pędu kwiatowego wyrósł wyczekiwany kolejny pęd. A dziś mogę nacieszyć oczy już ładnie rozwiniętymi kwiatami. Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz, dlaczego moja brassia kolejne pseudo bulwy wypuszcza coraz wyżej? I to nie o kilka milimetrów, jest to proces na tyle wyraźny że teraz gdybym chciał ją przesadzić i zachować pionową orientację rośliny to musiałbym najstarsze pseudo bulwy całkiem zakopać w podłożu. Z tego powodu zrezygnowałem z przesadzania, bo nie miałem pomysłu jak to dobrze zrobić. Taki styl wzrostu zastanawia mnie, bo widuję zdjęcia pięknych okazów (przykładowo zdjęcie Elazet z tego wątku), które rozrastają się w bok a nie w górę, więc mój przypadek chyba nie jest normalny. Jak widać na zdjęciu zamontowałem "naprowadzacz korzeniowy" żeby nowe pseudo bulwy wprowadzały korzenie do doniczki a nie rosły w powietrzu.

Pozdrawiam,
Romek
Załączniki
2016_07_12_1.JPG
2016_07_12_2.JPG
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: Brassia gnije

Nieprzeczytany post Autor: Marta Data » 13-07-2016, 05:18

Ten plastikowy naprowadzacz korzeniowy spowoduje ich gnicie! Korzenie muszą mieć dostęp powietrza. U mnie nowe psb zaczęły rosnąć wyżej gdy w podłożu były wciornastki. Roślina próbowała opuścić to nieprzyjazne środowisko. Gdy wciornastki wytępiłam (dwa lata !) to wszystkowróciło do książkowych norm. Zastanów się nad podłożem. Może pH jest nie takie, może jest zbyt drobne, może ta osłonka utrudnia przepływ powietrza :evil: itd. Marta
Fotografia użytkownika
Marta
Kreator
 
Posty: 2221
Z nami od: 13-01-2011, 21:10
Lokalizacja: Dolny Sląsk
Na górę       Na dół

Poprzedni wątek     |     Następny wątek
Umieść nową wiadomość
Dodaj komentarz do wiadomości

Powrót do Storczykowe "Gadu-Gadu"



  • ‹ Powrót do poprzedniej strony
  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
  • Powiadom znajomych
  • Drukuj
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET