logo forum

Prezentujemy kwitnienia - pokazujemy fotografie naszych ulubieńców

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Amarantowa vanda

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: Amarantowa vanda

  • Cytuj Leokadia

Re: Amarantowa vanda

Post Autor Leokadia » 09-09-2011, 20:24

Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Myślę, ze w następnym sezonie spróbuję.
U mnie korzenie vand rosną teraz bardzo intensywnie. Może to zasługa bardzo ciepłych dni i nocy w sierpniu oraz na początku września, a może tak zareagowały na spryskiwanie korzeni bardzo rozcieńczonym roztworem krowieńca :o. Wszystkie są powieszone na karniszu za firanką, tak, że nie mają "kropek" na liściach, bo światło nie jest tak intensywne, jak bezpośrednio przy szybie. Jedną vandę mam w dużym szklanym kloszu, ale robi wszystko, by korzenie wypuszczać sobie na zewnątrz ;).
Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Myślę, ze w następnym sezonie spróbuję.
U mnie korzenie vand rosną teraz bardzo intensywnie. Może to zasługa bardzo ciepłych dni i nocy w sierpniu oraz na początku września, a może tak zareagowały na spryskiwanie korzeni bardzo rozcieńczonym roztworem krowieńca :o. Wszystkie są powieszone na karniszu za firanką, tak, że nie mają "kropek" na liściach, bo światło nie jest tak intensywne, jak bezpośrednio przy szybie. Jedną vandę mam w dużym szklanym kloszu, ale robi wszystko, by korzenie wypuszczać sobie na zewnątrz ;).
  • Cytuj Krzysztof Gozdek

Re: Amarantowa vanda

Post Autor Krzysztof Gozdek » 09-09-2011, 19:10

Piękne kwiaty :shock: , które są rezultatem optymalnych warunków uprawy :!:

Gratuluję :)
Piękne kwiaty :shock: , które są rezultatem optymalnych warunków uprawy :!:

Gratuluję :)
  • Cytuj titus1

Re: Amarantowa vanda

Post Autor titus1 » 09-09-2011, 18:53

Ogólnie jestem zadowolony z tego, że część moich roślin spędziła wiosnę i lato w namiocie. Miałem tylko jedną stratę: dendrobium kingianum, które spaliło się przez moje gapiostwo. Pozostałe rośliny wypuściły po kilka nowych przyrostów albo zakwitły drugi raz.

Niestety, nie pamiętam dokładnie, kiedy moje vandy powędrowały do namiotu. Pamiętam, że na początku pilnowałem, żeby temperatura nie spadała poniżej 10 stopni w nocy. Jeśli było zimno, wędrowały do ganku. Co do słońca, to rośliny dostawały go od samego rana. Owszem zawiesiłem cieniówki zrobione ze starej firanki, ale tylko ze względu na cattleye, które poparzyły się. W sierpniu właściwie przebywały pod słońcem bez cieniówki. Tak jak pisałem wcześniej, wszystkie pozostałe (dwie) vandy zakwitły na początku pobytu w namiocie, ale myślę, że to był efekt zimowego doświetlania. Amarantowa marudziła, aż do 15 lipca, kiedy pojawiły się pąki.
Wilgotność. W namiocie rosły ogórki i pomidory, podlewane w ciepłe dni codziennie. Rano woda skraplała się na folii, wilgotność spadała powoli ze 100% do 40 % w południe, aby na wieczór, po zachodzie słońca znowu sięgnąć 100%. Myślę, że dzięki tej wilgotności niesamowicie przyrosły korzenie. Praktycznie budziły się stare korzenie. Rośliny były podlewane rano, około godziny 5 i około 17. W chłodniejsze i wilgotne dni rezygnowałem z podlewania po południu. Podczas lipcowych chłodów nie podlewałem wcale.
Nawożenie. Wszystkie rośliny dostawały tą samą ilość nawozu, co drugi tydzień połowa dawki Substrala. Do tego dostały cztery razy rozcieńczony wywar z pokrzyw, 1 część wywaru na 9 części wody. Vandy podlewałem je poprzez spryskiwanie i zlewanie wodą korzeni.
Ruch powietrza i temperatura. Temperatura była tak jak temperatura otoczenia, nie dogrzewałem namiotu. W chłodniejszy dni na początku sezonu, wejście do namiotu uszczelniałem folią bombelkową, dzięki temu w nocy temperatura była o 2-3 stopnie wyższa niż w nocy. Nad ranem temperatura wyrównywała się. W dzień drzwi były otwarte na oścież. W ciepłe noce (a było ich niewiele) nie zamykałem wcale namiotu.

Nie wiem czy minusem u vand jest pokrycie się korzeni glonami. Nie były to jakieś zielone strąki, po prostu korzenie nabrały zielonkawego koloru.

Teraz wypatrzyłem w niebieskiej vandzie kolejny pęd, czyli zapowiada się drugie kwitnienie w sezonie.
Ogólnie jestem zadowolony z tego, że część moich roślin spędziła wiosnę i lato w namiocie. Miałem tylko jedną stratę: dendrobium kingianum, które spaliło się przez moje gapiostwo. Pozostałe rośliny wypuściły po kilka nowych przyrostów albo zakwitły drugi raz.

Niestety, nie pamiętam dokładnie, kiedy moje vandy powędrowały do namiotu. Pamiętam, że na początku pilnowałem, żeby temperatura nie spadała poniżej 10 stopni w nocy. Jeśli było zimno, wędrowały do ganku. Co do słońca, to rośliny dostawały go od samego rana. Owszem zawiesiłem cieniówki zrobione ze starej firanki, ale tylko ze względu na cattleye, które poparzyły się. W sierpniu właściwie przebywały pod słońcem bez cieniówki. Tak jak pisałem wcześniej, wszystkie pozostałe (dwie) vandy zakwitły na początku pobytu w namiocie, ale myślę, że to był efekt zimowego doświetlania. Amarantowa marudziła, aż do 15 lipca, kiedy pojawiły się pąki.
Wilgotność. W namiocie rosły ogórki i pomidory, podlewane w ciepłe dni codziennie. Rano woda skraplała się na folii, wilgotność spadała powoli ze 100% do 40 % w południe, aby na wieczór, po zachodzie słońca znowu sięgnąć 100%. Myślę, że dzięki tej wilgotności niesamowicie przyrosły korzenie. Praktycznie budziły się stare korzenie. Rośliny były podlewane rano, około godziny 5 i około 17. W chłodniejsze i wilgotne dni rezygnowałem z podlewania po południu. Podczas lipcowych chłodów nie podlewałem wcale.
Nawożenie. Wszystkie rośliny dostawały tą samą ilość nawozu, co drugi tydzień połowa dawki Substrala. Do tego dostały cztery razy rozcieńczony wywar z pokrzyw, 1 część wywaru na 9 części wody. Vandy podlewałem je poprzez spryskiwanie i zlewanie wodą korzeni.
Ruch powietrza i temperatura. Temperatura była tak jak temperatura otoczenia, nie dogrzewałem namiotu. W chłodniejszy dni na początku sezonu, wejście do namiotu uszczelniałem folią bombelkową, dzięki temu w nocy temperatura była o 2-3 stopnie wyższa niż w nocy. Nad ranem temperatura wyrównywała się. W dzień drzwi były otwarte na oścież. W ciepłe noce (a było ich niewiele) nie zamykałem wcale namiotu.

Nie wiem czy minusem u vand jest pokrycie się korzeni glonami. Nie były to jakieś zielone strąki, po prostu korzenie nabrały zielonkawego koloru.

Teraz wypatrzyłem w niebieskiej vandzie kolejny pęd, czyli zapowiada się drugie kwitnienie w sezonie.
  • Cytuj Leokadia

Re: Amarantowa vanda

Post Autor Leokadia » 09-09-2011, 18:10

Gratuluję, kolor piękny :)
Piszesz, że Twoja vanda przebywa w lecie w namiocie foliowym. Ciekawa jestem czy słońce nie jest tam zbyt mocne,czy nie pojawiają się kropki na liściach? a może cieniujesz rośliny? Jak wygląda podlewanie, czy namaczasz korzenie. Pytam dlatego, że mam tunel foliowy, ale bałam się do tej pory wynieść vandy i tam je umieścić. Podziel się proszę swoimi doświadczeniami, myślę, że wielu z nas ma podobne obawy ;)
Jeszcze raz gratuluję
Gratuluję, kolor piękny :)
Piszesz, że Twoja vanda przebywa w lecie w namiocie foliowym. Ciekawa jestem czy słońce nie jest tam zbyt mocne,czy nie pojawiają się kropki na liściach? a może cieniujesz rośliny? Jak wygląda podlewanie, czy namaczasz korzenie. Pytam dlatego, że mam tunel foliowy, ale bałam się do tej pory wynieść vandy i tam je umieścić. Podziel się proszę swoimi doświadczeniami, myślę, że wielu z nas ma podobne obawy ;)
Jeszcze raz gratuluję
  • Cytuj grażynasz

Re: Amarantowa vanda

Post Autor grażynasz » 09-09-2011, 15:27

Śliczna niespodzianka na koniec lata. 8-)
Pozdrawiam.Grażyna.
Śliczna niespodzianka na koniec lata. 8-)
Pozdrawiam.Grażyna.
  • Cytuj Robert

Re: Amarantowa vanda

Post Autor Robert » 09-09-2011, 10:40

Super kolorek.
Gratulacje, r.
Super kolorek.
Gratulacje, r.
  • Cytuj titus1

Amarantowa vanda

Post Autor titus1 » 09-09-2011, 10:27

Witam,
Chciałbym pokazać moją tegoroczną dumę, która postanowiła zakwitnąć na koniec wakacji. Kupiłem ją przekwitniętą w ubiegłym roku. Całą zimę była doświetlana z innym storczykami, jednak nie zakwitła wiosną, razem z pozostałymi vandowatymi. Myślałem, że się obraziła. Dopiero w połowie lipca zaskoczyła mnie dwoma pędami kwiatowymi. Całą wiosnę i lato spędziła w namiocie foliowym, dopiero teraz przeniosłem ją do domu, bo roślina straciła dwa pąki w drugim pędzie kwiatowym, najwyraźniej chłody na przełomie sierpnia i września jej już nie służyły.
Na kwiatach ma ślady po bytowaniu wszelkiego latającego robactwa, które może wlecieć do namiotu.
Załączniki
335113_246553788722922_100001049091996_808036_1180663949_o.jpg
336953_246554082056226_100001049091996_808037_1880265895_o.jpg
Witam,
Chciałbym pokazać moją tegoroczną dumę, która postanowiła zakwitnąć na koniec wakacji. Kupiłem ją przekwitniętą w ubiegłym roku. Całą zimę była doświetlana z innym storczykami, jednak nie zakwitła wiosną, razem z pozostałymi vandowatymi. Myślałem, że się obraziła. Dopiero w połowie lipca zaskoczyła mnie dwoma pędami kwiatowymi. Całą wiosnę i lato spędziła w namiocie foliowym, dopiero teraz przeniosłem ją do domu, bo roślina straciła dwa pąki w drugim pędzie kwiatowym, najwyraźniej chłody na przełomie sierpnia i września jej już nie służyły.
Na kwiatach ma ślady po bytowaniu wszelkiego latającego robactwa, które może wlecieć do namiotu.

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET