logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

  • Cytuj k4be

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor k4be » 29-05-2013, 20:46

Storczykami się nie zajmuję, ale mogę powiedzieć, że ziemiórki bardzo niszczą mimozy - roślina całkiem traci korzenie i usycha. Zdaje się, że właśnie z tego powodu nie przeżyła mi jeszcze żadna roślinka. Larwy obgryzły też korzenie siewki hibiskusa (została tylko cienka niteczka) - ale roślina odżyła.
Storczykami się nie zajmuję, ale mogę powiedzieć, że ziemiórki bardzo niszczą mimozy - roślina całkiem traci korzenie i usycha. Zdaje się, że właśnie z tego powodu nie przeżyła mi jeszcze żadna roślinka. Larwy obgryzły też korzenie siewki hibiskusa (została tylko cienka niteczka) - ale roślina odżyła.
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor Jan Ciepłucha » 10-12-2011, 19:19

Nie wszystkie ziemiórki są szkodliwe. Do rodziny tych muchówek należny wiele rodzajów, a do każdego z nich jeszcze więcej gatunków. Tylko larwy niektórych z nich są roślinożerne. Najbardziej szkodliwe gatunki nalezą do rodzaju Bradysia. Ponieważ nie potrafimy ich rozróżniać, walczymy na oślep ze wszystkim co ma skrzydelka i w ogóle ze wszystkim co się rusza. :shock:.
Ziemiórki mogą uszkadzać jedynie bardzo drobne, nitkowate korzonki. Efekt ich żerowania jest widoczny dopiero przy masowym występowaniu. Przy uprawie innego rodzaju roślin którymi zajmuję się zawodowo, w pewnym okresie lata ziemiórki pojawiają się masowo. Latają całe chmary, miliardy i jakoś nie dostrzegam ich szkodliwości.
Jeżeli jednak komuś przeszkadzają, to jest szereg organizmów biologicznych do ich zwalczania. Miedzy innymi bakteria Bacillus thuringinensis,entomofilne nicienie z rodzaju Steinernema feltiae występujące w handlu pod nazwa Entonem, czy też drapieżne roztocza z rodzaju Hypoaspis. Z roztoczy najskuteczniejsze są dwa gatunki H.aculeifer i H.miles.
To spory oręż. A możne by go odłożyć i wziąć do reki gałązkę oliwną :?:
Nie wszystkie ziemiórki są szkodliwe. Do rodziny tych muchówek należny wiele rodzajów, a do każdego z nich jeszcze więcej gatunków. Tylko larwy niektórych z nich są roślinożerne. Najbardziej szkodliwe gatunki nalezą do rodzaju [i]Bradysia[/i]. Ponieważ nie potrafimy ich rozróżniać, walczymy na oślep ze wszystkim co ma skrzydelka i w ogóle ze wszystkim co się rusza. :shock:.
Ziemiórki mogą uszkadzać jedynie bardzo drobne, nitkowate korzonki. Efekt ich żerowania jest widoczny dopiero przy masowym występowaniu. Przy uprawie innego rodzaju roślin którymi zajmuję się zawodowo, w pewnym okresie lata ziemiórki pojawiają się masowo. Latają całe chmary, miliardy i jakoś nie dostrzegam ich szkodliwości.
Jeżeli jednak komuś przeszkadzają, to jest szereg organizmów biologicznych do ich zwalczania. Miedzy innymi bakteria [i]Bacillus thuringinensis[/i],entomofilne nicienie z rodzaju[i] Steinernema feltiae[/i] występujące w handlu pod nazwa Entonem, czy też drapieżne roztocza z rodzaju [i]Hypoaspis.[/i] Z roztoczy najskuteczniejsze są dwa gatunki [i]H.aculeifer[/i] i [i]H.miles.[/i]
To spory oręż. A możne by go odłożyć i wziąć do reki gałązkę oliwną :?:
  • Cytuj Krzysztof Gozdek

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor Krzysztof Gozdek » 10-12-2011, 16:14

Kilka storczyków z tego powodu może paść, gorzej jak by to byli storczykarze :lol:
Kilka storczyków z tego powodu może paść, gorzej jak by to byli storczykarze :lol:
  • Cytuj Mery

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor Mery » 10-12-2011, 16:00

Krzysztof Gozdek pisze:....... lisy ze zwierząt pożytecznych stały się w pewnym sensie szkodnikami.

Idąc tym torem myślenia : możne ziemiórki ze szkodników staną sie zwierzętami pożytecznymi.
Zniszczą nam trochę storczyków sztucznie wyhodowanych i powstanie równowaga w przyrodzie. ;)
[quote="Krzysztof Gozdek"]....... lisy ze zwierząt pożytecznych stały się w pewnym sensie szkodnikami.[/quote]
Idąc tym torem myślenia : możne ziemiórki ze szkodników staną sie zwierzętami pożytecznymi.
Zniszczą nam trochę storczyków sztucznie wyhodowanych i powstanie równowaga w przyrodzie. ;)
  • Cytuj Krzysztof Gozdek

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor Krzysztof Gozdek » 10-12-2011, 15:16

Również uważam, że ziemiórki to niezbyt mile widziani lokatorzy w naszych doniczkach. Problem sprowadza się do tego ile ich jest w podłożu. Jak wszystkie organizmy na tym świecie, jeżeli mają optymalne warunki życiowe to rozmnażają się bez opamiętania. Dlatego uważam, że trzeba je zaobiegawczo zwalczać.
Z innej dziedziny - profilaktyczne zwalczanie wścieklizny poprzez stosowanie szczepionek dla lisów (chwalebny cel) doprowadziło do niekontrolowanego przyrostu tych zwierzaków. Skutek jest taki, że lisy ze zwierząt pożytecznych stały się w pewnym sensie szkodnikami.
Również uważam, że ziemiórki to niezbyt mile widziani lokatorzy w naszych doniczkach. Problem sprowadza się do tego ile ich jest w podłożu. Jak wszystkie organizmy na tym świecie, jeżeli mają optymalne warunki życiowe to rozmnażają się bez opamiętania. Dlatego uważam, że trzeba je zaobiegawczo zwalczać.
Z innej dziedziny - profilaktyczne zwalczanie wścieklizny poprzez stosowanie szczepionek dla lisów (chwalebny cel) doprowadziło do niekontrolowanego przyrostu tych zwierzaków. Skutek jest taki, że lisy ze zwierząt pożytecznych stały się w pewnym sensie szkodnikami.
  • Cytuj Przemek Bożek

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor Przemek Bożek » 10-12-2011, 13:08

Ja od siebie dodam tyle, że, niestety dla niektórych, muszę się zgodzić z przekonaniem, że ziemiórki nie są straszne.
W ogrodzie botanicznym w szklarni problem ziemiórek w ogóle mnie nie dotyczy, gdyż wszystko błyskawicznie przesycha i warunki im się nie podobają, a do tego jest stosowana na bieżąco skomplikowana ochrona biologiczno-chemiczna i ziemiórek nie ma zwyczajnie.
W domu u mnie natomiast sprawa wygląda inaczej. Na parapecie, w terrarium przystosowanym do hodowli chłodolubnych gatunków (Masdevallia, Dracula, Pleurothallis), gdzie podkładki są niemal non-stop mokre ziemiórek pojawia się w każdym cyklu przepoczwarzania dosyć dużo (kilkadziesiąt na cykl) i wtedy małe "obłoczki" unoszą się w i uciekają z terrarium. JEDNAKŻE, nie dostrzegłem jeszcze ANI JEDNEGO uszkodzonego młodego korzenia czy też jakiegokolwiek sygnału, że któryś z gatunków/osobników jest atakowany i osłabiony. Katastrofalnym w skutkach gościem okazał się jeden jedyny maleńki ślimak nagi znaleziony dopiero wczoraj (uszkodzenia młodych przyrostów, pędów kwiatowych i korzeni młodych i starych). Zmiany po ślimaku łatwo rozpoznać. Ale ziemiórki najwyraźniej całkowicie zadowalają się składnikami organicznymi takimi jak kora, mech torfowiec, obumarłe liście i korzenie, glony i mchy rosnące na podkładkach.
To samo tyczy się orchidarium ciepłego wilgotnego wewnątrz pokoju. Znajdują się tam rośliny lubiące stałą wilgoć (Restrepia, ciepłolubne Pleurothallis, sadzonki Phalaenopsis, Zootrophion, paprocie, bromelie) i tam niestety grasuje mi kilka ślimaków. Bestie są prawdziwymi potworami. Po częstotliwości znajdywania szkód mogę powiedzieć, że grasuje tam jeszcze co najmniej jeden-dwa.
Ziemiórek natomiast troszkę jest ale bez porównania z parapetem. W tym przypadku również nie zauważyłem, żeby szkodziły (zarówno storczykom jak i roślinom z "włochatymi" korzeniami takimi jak paprocie np.) komukolwiek. Chodzą sobie, kopulują, czasem jakaś lata po pokoju ale gdybym miał z nimi walczyć to bym się wykończył. A tak to wygląda, jakby powstało coś w rodzaju równowagi.
I ewidentnie ziemiórki preferują bardzo mokre i chłodne warunki (12-17 stopni).

Ciekawostka:
Kiedyś zajmowałem się bardziej terrarystyką i między innymi hodowałem egzotyczne gatunki prostoskrzydłych (np. szarańcza fioletowa) czy też straszykowatych - a o straszyki chodzi mi tu te, które składają jaja w podłożu (torfowym), np. straszyk nowogwinejski. Wtedy WIELKIM problemem były larwy ziemiórek. Uratowanie kokonu szarańczy po tym, jak wystarczająco stwardniał w podłożu i można go było wyjąć graniczyło z cudem, bo larwy przeprowadzały masową inwazję. Natomiast jaja straszyków były po prostu ledwo widocznie "dziurkowane" i zasiedlane a potem zwyczajnie nic się nie wykluwało.
Na podstawie tej i różnych innych obserwacji mogę powiedzieć, że ziemiórki o wiele chętniej atakują szczątki pochodzenia zwierzęcego i obumarłe fragmenty roślin. W przypadku braku przewagi takich składników będą infekowały zdrowe narządy.

Uff..
Ja od siebie dodam tyle, że, niestety dla niektórych, muszę się zgodzić z przekonaniem, że ziemiórki nie są straszne.
W ogrodzie botanicznym w szklarni problem ziemiórek w ogóle mnie nie dotyczy, gdyż wszystko błyskawicznie przesycha i warunki im się nie podobają, a do tego jest stosowana na bieżąco skomplikowana ochrona biologiczno-chemiczna i ziemiórek nie ma zwyczajnie.
W domu u mnie natomiast sprawa wygląda inaczej. Na parapecie, w terrarium przystosowanym do hodowli chłodolubnych gatunków (Masdevallia, Dracula, Pleurothallis), gdzie podkładki są niemal non-stop mokre ziemiórek pojawia się w każdym cyklu przepoczwarzania dosyć dużo (kilkadziesiąt na cykl) i wtedy małe "obłoczki" unoszą się w i uciekają z terrarium. JEDNAKŻE, nie dostrzegłem jeszcze ANI JEDNEGO uszkodzonego młodego korzenia czy też jakiegokolwiek sygnału, że któryś z gatunków/osobników jest atakowany i osłabiony. Katastrofalnym w skutkach gościem okazał się jeden jedyny maleńki ślimak nagi znaleziony dopiero wczoraj (uszkodzenia młodych przyrostów, pędów kwiatowych i korzeni młodych i starych). Zmiany po ślimaku łatwo rozpoznać. Ale ziemiórki najwyraźniej całkowicie zadowalają się składnikami organicznymi takimi jak kora, mech torfowiec, obumarłe liście i korzenie, glony i mchy rosnące na podkładkach.
To samo tyczy się orchidarium ciepłego wilgotnego wewnątrz pokoju. Znajdują się tam rośliny lubiące stałą wilgoć (Restrepia, ciepłolubne Pleurothallis, sadzonki Phalaenopsis, Zootrophion, paprocie, bromelie) i tam niestety grasuje mi kilka ślimaków. Bestie są prawdziwymi potworami. Po częstotliwości znajdywania szkód mogę powiedzieć, że grasuje tam jeszcze co najmniej jeden-dwa.
Ziemiórek natomiast troszkę jest ale bez porównania z parapetem. W tym przypadku również nie zauważyłem, żeby szkodziły (zarówno storczykom jak i roślinom z "włochatymi" korzeniami takimi jak paprocie np.) komukolwiek. Chodzą sobie, kopulują, czasem jakaś lata po pokoju ale gdybym miał z nimi walczyć to bym się wykończył. A tak to wygląda, jakby powstało coś w rodzaju równowagi.
I ewidentnie ziemiórki preferują bardzo mokre i chłodne warunki (12-17 stopni).

Ciekawostka:
Kiedyś zajmowałem się bardziej terrarystyką i między innymi hodowałem egzotyczne gatunki prostoskrzydłych (np. szarańcza fioletowa) czy też straszykowatych - a o straszyki chodzi mi tu te, które składają jaja w podłożu (torfowym), np. straszyk nowogwinejski. Wtedy WIELKIM problemem były larwy ziemiórek. Uratowanie kokonu szarańczy po tym, jak wystarczająco stwardniał w podłożu i można go było wyjąć graniczyło z cudem, bo larwy przeprowadzały masową inwazję. Natomiast jaja straszyków były po prostu ledwo widocznie "dziurkowane" i zasiedlane a potem zwyczajnie nic się nie wykluwało.
Na podstawie tej i różnych innych obserwacji mogę powiedzieć, że ziemiórki o wiele chętniej atakują szczątki pochodzenia zwierzęcego i obumarłe fragmenty roślin. W przypadku braku przewagi takich składników będą infekowały zdrowe narządy.

Uff..
  • Cytuj Robert

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor Robert » 10-12-2011, 12:35

Witam.
Przyznam szczerze, że nie wgłębiałem się dokładnie w ww wypowiedzi.
Z własnego doświadczenia wiem jedynie, że ziemiórki należy tępić [tu w pełni popieram p.Martę].
W swojej niekrótkiej przygodzie z różnymi roślinami wielokrotnie zaobserwowałem ich negatywny wpływ, zwłaszcza na młode korzenie w okresie ich wyrastania, w czasie lekkiego przesuszenia podłoża. Zaobserwowałem też, że podobnie jak skoczogonki, ziemiórki z upodobaniem zasiedlają chipsy kokosowe... a te po przeschnięciu stają się dla nich mało atrakcyjną pożywką.
Konkludując, ziemiórki, skoczogonki, różnego rodzaju pchełki, krocionogi i inne 'paskudy' należy zwalczać wszelkimi dostępnymi środkami. Szkoda jednak, że tychże środków jest coraz mniej i są mniej skuteczne. Rady producentów, aby stosować, np. Nomolt, po zauważeniu pierwszych objawów chorobowych, hm, u naszych roślin na niewiele się zdają.
Z pełną świadomością nie mogę się zgodzić z Ryszardem, że cyt. "Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.".
A może i inne szkodniki nie są aż tak straszne jak nam się tylko wydają?
Przy okazji nie chciałbym demonizować zgubnej roli rzeczonych muchówek. Każdy musi rozsądzić jak zaradzić inwazji. Może nie kupujmy roślin nad którymi krążą chmary owadów, które spowite są pajęczyną niczym kolczastym drutem, albo obsypane pudrem jak wielkanocna baba?
Rozwiodłem się zbytnio, przepraszam, ale proszę o wyrozumiałość i przemyślenia.
Pozdrawiam, r.
[i]Witam.
Przyznam szczerze, że nie wgłębiałem się dokładnie w ww wypowiedzi.
Z własnego doświadczenia wiem jedynie, że ziemiórki należy tępić [tu w pełni popieram p.Martę].
W swojej niekrótkiej przygodzie z różnymi roślinami wielokrotnie zaobserwowałem ich negatywny wpływ, zwłaszcza na młode korzenie w okresie ich wyrastania, w czasie lekkiego przesuszenia podłoża. Zaobserwowałem też, że podobnie jak skoczogonki, ziemiórki z upodobaniem zasiedlają chipsy kokosowe... a te po przeschnięciu stają się dla nich mało atrakcyjną pożywką.
Konkludując, ziemiórki, skoczogonki, różnego rodzaju pchełki, krocionogi i inne 'paskudy' należy zwalczać wszelkimi dostępnymi środkami. Szkoda jednak, że tychże środków jest coraz mniej i są mniej skuteczne. Rady producentów, aby stosować, np. Nomolt, po zauważeniu pierwszych objawów chorobowych, hm, u naszych roślin na niewiele się zdają.
Z pełną świadomością nie mogę się zgodzić z Ryszardem, że cyt. "Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.".
A może i inne szkodniki nie są aż tak straszne jak nam się tylko wydają?
Przy okazji nie chciałbym demonizować zgubnej roli rzeczonych muchówek. Każdy musi rozsądzić jak zaradzić inwazji. Może nie kupujmy roślin nad którymi krążą chmary owadów, które spowite są pajęczyną niczym kolczastym drutem, albo obsypane pudrem jak wielkanocna baba?
Rozwiodłem się zbytnio, przepraszam, ale proszę o wyrozumiałość i przemyślenia.
Pozdrawiam, r.[/i]
  • Cytuj Marta

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor Marta » 09-12-2011, 23:45

Ja miałam tej wiosny duży wylot ziemiórek. Odwlekałam z rozłożeniem zółtych tablic i Nomoltem. Najwięcej larw było na BLC ,,Port of Paradise Gleneyries Green Giant,,. BLC próbowała wznowić wiosenny wzrost ale prawie nie przyrastały korzenie. Dopiero gdy podlałam Nomoltem wszystkie storczytki, moja BLC zaczęła szybko przyrastać. Poza tym skoro uszkadzają korzenie, to mogą przenosić choroby. Ja będę tępić. Marta
Ja miałam tej wiosny duży wylot ziemiórek. Odwlekałam z rozłożeniem zółtych tablic i Nomoltem. Najwięcej larw było na BLC ,,Port of Paradise Gleneyries Green Giant,,. BLC próbowała wznowić wiosenny wzrost ale prawie nie przyrastały korzenie. Dopiero gdy podlałam Nomoltem wszystkie storczytki, moja BLC zaczęła szybko przyrastać. Poza tym skoro uszkadzają korzenie, to mogą przenosić choroby. Ja będę tępić. Marta
  • Cytuj a.misztal

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor a.misztal » 09-12-2011, 21:46

Mery pisze:Mamy, mamy wtedy gdy w szklarence zaczynamy uprawę naprawdę malutkich roślinek.

Nie tylko młode - u mnie np. Bulbophyllum setaceum - korzenie grubości kordonka.
[quote="Mery"]Mamy, mamy wtedy gdy w szklarence zaczynamy uprawę naprawdę malutkich roślinek. [/quote]
Nie tylko młode - u mnie np. Bulbophyllum setaceum - korzenie grubości kordonka.
  • Cytuj Mery

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor Mery » 09-12-2011, 21:35

Ryszard410 pisze:..... Niech ktoś pokaże,opisze takie działania. Będzie to wspaniały materiał na forum.

Mam nadzieję, że odezwie się osoba, która miała właśnie ziemiórki gryzące młodziutkie roślinki w takiej wczesnej fazie uprawy.
[Nie mogę znaleźć tego tematu, bo nie jestem pewna na jakim forum rozmawiałyśmy.]

Znalazłam u siebie przekopiowaną wypowiedź p. Jana. Dotyczy ona uprawy bez orchidarium.
Myślę, że nie będzie nietaktem , zamieszczenie jej tu.

Autor:Jan Ciepłucha ........ Data:08-10-2010 20:58
"Rośliny świeżo wyjęte z agaru można uprawiać w prosty sposób: Kup za grosze mini szklarenkę w markecie. Przykładowo możesz zobaczyć tu: http://www.storczyki.pl/?pokaz=uprawa&dzial=5
Wyłóż spód mchem, może być sphagnum np. z Orchid Sklepiku, lub zwykły żywy każdy inny, byle bez ślimaków. Im drobniejszy tym lepszy. Silnie podlej. Na wierzch połóż dokładnie wypłukane rośliny. Mech nie może wyschnąć. Co kilka dni przewietrz przez chwilę. Daj jesienią i zimą maksimum światła. Gdyby pojawiły się grzybki opryskaj Gwarantem 0,2%. Po kilku miesiącach kiedy będą ładnie przyrastać, wietrz coraz intensywniej, aż do całkowitego zdjęcia kaptura. Podrośnięte i zahartowane można przesadzić na miejsce stałe.
Powodzenia-Jan "
Pozdrawiam autora tekstu , Maria.
[quote="Ryszard410"]..... Niech ktoś pokaże,opisze takie działania. Będzie to wspaniały materiał na forum. [/quote]
Mam nadzieję, że odezwie się osoba, która miała właśnie ziemiórki gryzące młodziutkie roślinki w takiej wczesnej fazie uprawy.
[Nie mogę znaleźć tego tematu, bo nie jestem pewna na jakim forum rozmawiałyśmy.]

Znalazłam u siebie przekopiowaną wypowiedź p. Jana. Dotyczy ona uprawy bez orchidarium.
Myślę, że nie będzie nietaktem , zamieszczenie jej tu.

Autor:Jan Ciepłucha ........ Data:08-10-2010 20:58
"Rośliny świeżo wyjęte z agaru można uprawiać w prosty sposób: Kup za grosze [b][color=#0040BF]mini szklarenkę[/color][/b] w markecie. Przykładowo możesz zobaczyć tu: http://www.storczyki.pl/?pokaz=uprawa&dzial=5
Wyłóż spód mchem, może być sphagnum np. z Orchid Sklepiku, lub zwykły żywy każdy inny, byle bez ślimaków. Im drobniejszy tym lepszy. Silnie podlej. Na wierzch połóż dokładnie wypłukane rośliny. Mech nie może wyschnąć. Co kilka dni przewietrz przez chwilę. Daj jesienią i zimą maksimum światła. Gdyby pojawiły się grzybki opryskaj Gwarantem 0,2%. Po kilku miesiącach kiedy będą ładnie przyrastać, wietrz coraz intensywniej, aż do całkowitego zdjęcia kaptura. Podrośnięte i zahartowane można przesadzić na miejsce stałe.
Powodzenia-Jan "
Pozdrawiam autora tekstu , Maria.
  • Cytuj Ryszard410

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor Ryszard410 » 09-12-2011, 19:53

Mery pisze:Piszesz, że nie nie mamy na parapetach takich z drobniutkimi korzonkami. Tu się nie zgodzę z Tobą.
Mamy, mamy wtedy gdy w szklarence zaczynamy uprawę naprawdę malutkich roślinek.


No może ,ale jeszcze nie spotkałem się :mrgreen: z uprawą siewek na agarze w warunkach parapetowych, chociaż przy odpowiednich zabiegach chyba możliwe. Niech ktoś pokaże,opisze takie działania. Będzie to wspaniały materiał na forum. Lecz korzenie tych roślin wcale nie są włoskowate ,to potężne korzeniska ;) - http://www.orchid.zafriko.pl/str/hodowl ... i_w_agarze

zabzazab pisze:Widzę, że bardzo to Panu przeszkadza


Ponawiam prośbę ,tu na forum jestem 'tykalski' .Bardzo proszę. :!:

Jestem zaskoczony Twoją reakcją . :o Napisałem kierowany chęcią pomocy,podpowiedzenia rozwiązania problemu i nic więcej. :) Gdzie doczytałeś się negatywnych akcentów w moim głosie . :?: :?: W swej wypowiedzi odnosiłem się nie do Ciebie, do nikogo ad personam a tylko do problemu. Przecież wypowiedzi na forum czyta więcej osób niż te, które w Twym wątku zabrały głos. Ty możesz pisać to i ja także mogę. Ba, starałem się z obawy o taką reakcję założyć nowy wątek by nie naruszyć Twego terytorium. :? Nic nie stoi na przeszkodzie byś toczył nadal wymianę zdań na ten temat. Powodzenia . :!:
[quote="Mery"]Piszesz, że nie nie mamy na parapetach takich z drobniutkimi korzonkami. Tu się nie zgodzę z Tobą.
Mamy, mamy wtedy gdy w szklarence zaczynamy uprawę naprawdę malutkich roślinek.[/quote]

No może ,ale jeszcze nie spotkałem się :mrgreen: z uprawą siewek na agarze w warunkach parapetowych, chociaż przy odpowiednich zabiegach chyba możliwe. Niech ktoś pokaże,opisze takie działania. Będzie to wspaniały materiał na forum. Lecz korzenie tych roślin wcale nie są włoskowate ,to potężne korzeniska ;) - http://www.orchid.zafriko.pl/str/hodowla_storczykow/storczyki_w_agarze

[quote="zabzazab"]Widzę, że bardzo to Panu przeszkadza[/quote]

Ponawiam prośbę ,tu na forum jestem 'tykalski' .Bardzo proszę. :!:

Jestem zaskoczony Twoją reakcją . :o Napisałem kierowany chęcią pomocy,podpowiedzenia rozwiązania problemu i nic więcej. :) Gdzie doczytałeś się negatywnych akcentów w moim głosie . :?: :?: W swej wypowiedzi odnosiłem się nie do Ciebie, do nikogo ad personam a tylko do problemu. Przecież wypowiedzi na forum czyta więcej osób niż te, które w Twym wątku zabrały głos. Ty możesz pisać to i ja także mogę. Ba, starałem się z obawy o taką reakcję założyć nowy wątek by nie naruszyć Twego terytorium. :? Nic nie stoi na przeszkodzie byś toczył nadal wymianę zdań na ten temat. Powodzenia . :!:
  • Cytuj Mery

Re: Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor Mery » 09-12-2011, 19:15

Ryszard410 pisze:.......Zacząłem szperać....
Znalazłem tyle informacji, .... że ziemiórki groźne są dla sadzonek – malutkich roślinek będących w fazie wytwarzania systemu korzeniowego lub dla roślin z włośnikowym systemem korzeniowym. Natomiast larwy tych muszek "zajadają się" rozkładającym się podłożem, grzybami i glonami, bez których nie przeżyją.
Takie sytuacje nie mają miejsca na naszych parapetach.
Może nie mam racji , ale nie spotkałem się ze storczykiem z tak drobniutkimi korzonkami,.......
Większość tych wyszperanych informacji zamieściłam w opracowaniu Szkodniki, które jest w bibliotece. Te i inne.
Piszesz, że nie nie mamy na parapetach takich z drobniutkimi korzonkami. Tu się nie zgodzę z Tobą.
Mamy, mamy wtedy gdy w szklarence zaczynamy uprawę naprawdę malutkich roślinek. One to narażone są na choroby i szkodniki najbardziej.
[quote="Ryszard410"].......Zacząłem szperać....
Znalazłem tyle informacji, .... że ziemiórki groźne są dla sadzonek – malutkich roślinek będących w fazie wytwarzania systemu korzeniowego lub dla roślin z włośnikowym systemem korzeniowym. Natomiast larwy tych muszek "zajadają się" rozkładającym się podłożem, grzybami i glonami, bez których nie przeżyją.
Takie sytuacje nie mają miejsca na naszych parapetach.
Może nie mam racji , ale nie spotkałem się ze storczykiem z tak drobniutkimi korzonkami,....... [/quote]Większość tych wyszperanych informacji zamieściłam w opracowaniu Szkodniki, które jest w bibliotece. Te i inne.
Piszesz, że nie nie mamy na parapetach takich z drobniutkimi korzonkami. Tu się nie zgodzę z Tobą.
Mamy, mamy wtedy gdy w szklarence zaczynamy uprawę naprawdę malutkich roślinek. One to narażone są na choroby i szkodniki najbardziej.
  • Cytuj Ryszard410

Spoko, Ziemiórki nie takie straszne.

Post Autor Ryszard410 » 09-12-2011, 16:56

Dramatyczny ;) tytuł wątku „Walka z ziemiórkami "autorstwa zabzazab skłonił mnie do głębszego zapoznania się z tym zagadnieniem.
Ponieważ i u mnie w storczykowym ogródku pojawiają się te stworzenia, zacząłem śledzić dyskusję.
Podpowiedzi, porad, zatroskania multum. Problem ziemiórek przetoczył się też przez inne szkodniki i metody ich zwalczania, a wygląda na to, że zabzazab ma nadal kłopot. Kłopot, który ciągle straszy na forum. Zacząłem szperać w swoich archiwach tygodników, miesięczników i oczywiście w sieci.
Znalazłem tyle informacji, także sprzecznych ze sobą, że nie łatwo było je przeczytać, a co dopiero tu przytoczyć. Ale jeden artykuł do mnie trafił. Autor / Janusz Mazurek / podaje, że ziemiórki groźne są dla sadzonek – malutkich roślinek będących w fazie wytwarzania systemu korzeniowego lub dla roślin z włośnikowym systemem korzeniowym. Natomiast larwy tych muszek "zajadają się" rozkładającym się podłożem, grzybami i glonami, bez których nie przeżyją.
Takie sytuacje nie mają miejsca na naszych parapetach.
Może nie mam racji :mrgreen: , ale nie spotkałem się ze storczykiem z tak drobniutkimi korzonkami, by larwa ziemiórki dała sobie z nim radę.
Jednak stosując się do zasady „strzeżonego ….. …. „ kiedy ziemiórki pojawiają się w większej ilości spryskuję podłoże wokół storczyka Decis 2,5 EC lub podobnym środkiem.
Po takim zabiegu przez dwa, trzy miesiące nie ma fruwających gości. :)

Moim zdaniem nie należy problemu lekceważyć, ale też nie trzeba go demonizować. ;)

Polecam artykuł, zawiera wiele przydatnych i ciekawych informacji -

http://www.klinikaroslin.com/index.php? ... &Itemid=31
Dramatyczny ;) tytuł wątku „Walka z ziemiórkami "autorstwa zabzazab skłonił mnie do głębszego zapoznania się z tym zagadnieniem.
Ponieważ i u mnie w storczykowym ogródku pojawiają się te stworzenia, zacząłem śledzić dyskusję.
Podpowiedzi, porad, zatroskania multum. Problem ziemiórek przetoczył się też przez inne szkodniki i metody ich zwalczania, a wygląda na to, że zabzazab ma nadal kłopot. Kłopot, który ciągle straszy na forum. Zacząłem szperać w swoich archiwach tygodników, miesięczników i oczywiście w sieci.
Znalazłem tyle informacji, także sprzecznych ze sobą, że nie łatwo było je przeczytać, a co dopiero tu przytoczyć. Ale jeden artykuł do mnie trafił. Autor / Janusz Mazurek / podaje, że ziemiórki groźne są dla sadzonek – malutkich roślinek będących w fazie wytwarzania systemu korzeniowego lub dla roślin z włośnikowym systemem korzeniowym. Natomiast larwy tych muszek "zajadają się" rozkładającym się podłożem, grzybami i glonami, bez których nie przeżyją.
Takie sytuacje nie mają miejsca na naszych parapetach.
Może nie mam racji :mrgreen: , ale nie spotkałem się ze storczykiem z tak drobniutkimi korzonkami, by larwa ziemiórki dała sobie z nim radę.
Jednak stosując się do zasady „strzeżonego ….. …. „ kiedy ziemiórki pojawiają się w większej ilości spryskuję podłoże wokół storczyka Decis 2,5 EC lub podobnym środkiem.
Po takim zabiegu przez dwa, trzy miesiące nie ma fruwających gości. :)

Moim zdaniem nie należy problemu lekceważyć, ale też nie trzeba go demonizować. ;)

Polecam artykuł, zawiera wiele przydatnych i ciekawych informacji -

http://www.klinikaroslin.com/index.php?option=com_content&view=article&id=80:ziemiorki-w-produkcji-rolin-ozdobnych&catid=41:szkodniki&Itemid=31

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET