logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Woda

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: Woda

  • Cytuj KarolW

Re: Woda

Post Autor KarolW » 06-04-2013, 10:12

Woda destylowana otrzymywana jest w procesie destylacji. Woda demineralizowana na przykład za pomocą filtra odwróconej osmozy (jednym słowem odwrócona osmoza to jedna z możliwych technologii otrzymywania wody demineralizowanej). Szczegóły co do różnic w technologii otrzymywania (wraz z konsekwencjami) dot. składu można znaleźć np. w Wikipedii. Jedna i druga jest o wiele rzędów wielkości "czystsza" (w sensie: zawierająca tylko wodę w wodzie) od kranówki. Deszczówka to w sumie również jest woda destylowana tyle, że ma szanse nałapać trochę zanieczyszczeń pożytecznych i szkodliwych lecąc przez troposferę.
Skoro epifity w naturze podlewane są deszczówką, to każda z wymienionych wód będzie nie najgorszym substytutem (w porównaniu z wodą kranową - na pewno).
Wydaje mi się, i nie jest to żadna złośliwość, że nie ma sensu, żeby ktoś kompetentny, z rozległą wiedzą z zakresu chemii (są tu takie osoby), odpowiadał na zadane pytanie.To dlatego, że odpowiedzieć na zasadzie:
destylowana>demineralizowana
za bardzo się nie da, tym bardziej, że mówimy o takich poziomach czystości, że nalanie każdej z tych wód do opróżnionej butelki po wodzie mineralnej, zmieni zawartość różnych substancji o setki procent.
pozdrawiam, KarolW
Woda destylowana otrzymywana jest w procesie destylacji. Woda demineralizowana na przykład za pomocą filtra odwróconej osmozy (jednym słowem odwrócona osmoza to jedna z możliwych technologii otrzymywania wody demineralizowanej). Szczegóły co do różnic w technologii otrzymywania (wraz z konsekwencjami) dot. składu można znaleźć np. w Wikipedii. Jedna i druga jest o wiele rzędów wielkości "czystsza" (w sensie: zawierająca tylko wodę w wodzie) od kranówki. Deszczówka to w sumie również jest woda destylowana tyle, że ma szanse nałapać trochę zanieczyszczeń pożytecznych i szkodliwych lecąc przez troposferę.
Skoro epifity w naturze podlewane są deszczówką, to każda z wymienionych wód będzie nie najgorszym substytutem (w porównaniu z wodą kranową - na pewno).
Wydaje mi się, i nie jest to żadna złośliwość, że nie ma sensu, żeby ktoś kompetentny, z rozległą wiedzą z zakresu chemii (są tu takie osoby), odpowiadał na zadane pytanie.To dlatego, że odpowiedzieć na zasadzie:
destylowana>demineralizowana
za bardzo się nie da, tym bardziej, że mówimy o takich poziomach czystości, że nalanie każdej z tych wód do opróżnionej butelki po wodzie mineralnej, zmieni zawartość różnych substancji o setki procent.
pozdrawiam, KarolW
  • Cytuj majani

Re: Woda

Post Autor majani » 05-04-2013, 21:36

Zwracam się z uprzejmą prośbą o poradę w temacie domniemanej wyższości wody destylowanej nad wodą demineralizowaną? Czy w kontekście dotyczącym tylko i wyłącznie uprawy storczyków woda destylowana jest rzeczywiście bardziej wskazana od demineralizowanej? Gdzie w takim układzie, w tym rankingu wód ;) plasuje się woda z filtra odwróconej osmozy? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Zwracam się z uprzejmą prośbą o poradę w temacie domniemanej wyższości wody destylowanej nad wodą demineralizowaną? Czy w kontekście dotyczącym tylko i wyłącznie uprawy storczyków woda destylowana jest rzeczywiście bardziej wskazana od demineralizowanej? Gdzie w takim układzie, w tym rankingu wód ;) plasuje się woda z filtra odwróconej osmozy? Z góry dziękuję za odpowiedź.
  • Cytuj ilona

Re: Woda

Post Autor ilona » 12-02-2012, 19:48

Moje 3 eurocenty :lol: :lol: praktyka bez nukowości
w "dawnych” czasach nasze storczyki musiały zadowalać się woda kranową, :oops: bo któż wiedział, że deszczówka może być najlepsza, na szczęście w Łodzi jest zupełnie przyzwoita woda o średniej twardości , a nie tak jak w innych miastach Np . w naszej stolicy zupka pełna minerałów ... :geek:
najlepsza metoda w/g mnie jest wstawianie storczyków pod bieżąca wodę i intensywne przepłukiwanie w celu usunięcia nagromadzonych ,niezużytych soli mineralnych , możemy się w ten sposób pozbyć małych rozłożonych fragmentów podłoża i zapewnić lepsze przewietrzanie, po odcieknięciu wody możemy przelać miękką woda , wodą z rozcieńczonymi nawozami , wypolerować listki i zabieg podlewania zakończyć, patrząc jak śmieją się buźki naszym storczykom .
Ale
w dobie liczników wody, kogo stać na to
Kto ma tyle czasu targać wszystkie Np do wanny?
Itd., itd. :|
Moje koleje losu były takie
przynosiłam , kupowałam wodę destylowana - ale ile tych baniek można przytargać i tu uwaga kolega kupił taką wodę która miała być demineralizowana a była niezwykle toksyczna , wiele roślin stracił w tym wspaniały wieloletni egzemplarz phal gigantea który chyba jako jeden z pierwszych kwitł u nas w Łodzi wiec mogliśmy podziwiać i WĄCHAĆ !!!Kwiaty tego gatunku na żywo.
kupiłam dwa filtry- dzbanki typu Brita i zawzięcie przesączałam całymi dniami hektolitry wody - w/g Krzysztofa, który badał wodę po takiej obróbce wcale nie było to złe i woda miała przyzwoite parametry, ale ile czasu można to robić… jak się ma kolekcje niepoliczalną - tzn. boje się to zrobić, aby nie przerazić się
Wreszcie zamontowałam osmozę! Fascynacja nie miała granic no teraz będę miała storczyki!!!
ale niestety zakup tego niezwykle pożytecznego urządzenia zbiegł się z falą "zarazy " która przetoczyła się przez nasze kolekcje skutecznie dziesiątkując rodzaj phal . z czasem dowiedziałam , że sprawcą tego pomoru był podobno wirus papryki ??? http://www.ho.haslo.pl/article.php?id=2931 a zupełnie miękka woda pozbawiona Ca bardzo mu w tym pomogła , bo jednak storczyki tak jak i inne rośliny potrzebują pełnej palety minerałów a nie tylko to co jest w nawozach ( chyba ,że są to nawozy specjalne do zupełnie miękkiej wody ) http://www.hemp.pl/produkty.php?inf=t&prod=p20003713722253347887&kat=kat7833993934&podkat=&p=23&w1=2&ks=kat7833993934&pks=&sz= to przykład
Jony wapnia odgrywają ważną role przy budowie ściany komórkowej i wysycania jej ligniną, czyli ich niedobór spowodował osłabienie bariery obronnej roślin i wirusy miały podane do ataku storczyki na tacy.
Używam cały czas miękkiej wody z osmozy, ale ponieważ nie kupuje dedykowanych do niej nawozów dodaję 1/3 „żywej " wody, czyli karnówki, lub czasami robię podlewanie wodą kranową.
Ponieważ jak pisałam nie jestem w stanie kąpać podopiecznych regularnie , poszłam na skróty i mam wszystkie storczyki w osłonkach , na dnie których jest kawałek oasisu , podlewam -przelewam wodą ze zraszacza a nadmiar gromadzi się na dole - ale doniczka nie stoi w wodzie , z czasem odparowuje , tego typu drenaż wymieniam co najmniej raz na rok , ponieważ , po tym czasie gąbka oasisu zamienia się w bryłę nagromadzonych soli mineralnych i nie wchłania już zupełnie wody
Moje 3 eurocenty :lol: :lol: praktyka bez [color=#4000FF] nukowości [/color]
w "dawnych” czasach nasze storczyki musiały zadowalać się woda kranową, :oops: bo któż wiedział, że deszczówka może być najlepsza, na szczęście w Łodzi jest zupełnie przyzwoita woda o średniej twardości , a nie tak jak w innych miastach Np . w naszej stolicy zupka pełna minerałów ... :geek:
najlepsza metoda w/g mnie jest wstawianie storczyków pod bieżąca wodę i intensywne przepłukiwanie w celu usunięcia nagromadzonych ,niezużytych soli mineralnych , możemy się w ten sposób pozbyć małych rozłożonych fragmentów podłoża i zapewnić lepsze przewietrzanie, po odcieknięciu wody możemy przelać miękką woda , wodą z rozcieńczonymi nawozami , wypolerować listki i zabieg podlewania zakończyć, patrząc jak śmieją się buźki naszym storczykom .
Ale
w dobie liczników wody, kogo stać na to
Kto ma tyle czasu targać wszystkie Np do wanny?
Itd., itd. :|
Moje koleje losu były takie
przynosiłam , kupowałam wodę destylowana - ale ile tych baniek można przytargać i tu uwaga kolega kupił taką wodę która miała być demineralizowana a była niezwykle toksyczna , wiele roślin stracił w tym wspaniały wieloletni egzemplarz phal gigantea który chyba jako jeden z pierwszych kwitł u nas w Łodzi wiec mogliśmy podziwiać i WĄCHAĆ !!!Kwiaty tego gatunku na żywo.
kupiłam dwa filtry- dzbanki typu Brita i zawzięcie przesączałam całymi dniami hektolitry wody - w/g Krzysztofa, który badał wodę po takiej obróbce wcale nie było to złe i woda miała przyzwoite parametry, ale ile czasu można to robić… jak się ma kolekcje niepoliczalną - tzn. boje się to zrobić, aby nie przerazić się
Wreszcie zamontowałam osmozę! Fascynacja nie miała granic no teraz będę miała storczyki!!!
ale niestety zakup tego niezwykle pożytecznego urządzenia zbiegł się z falą "zarazy " która przetoczyła się przez nasze kolekcje skutecznie dziesiątkując rodzaj phal . z czasem dowiedziałam , że sprawcą tego pomoru był podobno wirus papryki ??? [url]http://www.ho.haslo.pl/article.php?id=2931[/url] a zupełnie miękka woda pozbawiona Ca bardzo mu w tym pomogła , bo jednak storczyki tak jak i inne rośliny potrzebują pełnej palety minerałów a nie tylko to co jest w nawozach ( chyba ,że są to nawozy specjalne do zupełnie miękkiej wody ) [url]http://www.hemp.pl/produkty.php?inf=t&prod=p20003713722253347887&kat=kat7833993934&podkat=&p=23&w1=2&ks=kat7833993934&pks=&sz=[/url] to przykład
Jony wapnia odgrywają ważną role przy budowie ściany komórkowej i wysycania jej ligniną, czyli ich niedobór spowodował osłabienie bariery obronnej roślin i wirusy miały podane do ataku storczyki na tacy.
Używam cały czas miękkiej wody z osmozy, ale ponieważ nie kupuje dedykowanych do niej nawozów dodaję 1/3 „żywej " wody, czyli karnówki, lub czasami robię podlewanie wodą kranową.
Ponieważ jak pisałam nie jestem w stanie kąpać podopiecznych regularnie , poszłam na skróty i mam wszystkie storczyki w osłonkach , na dnie których jest kawałek oasisu , podlewam -przelewam wodą ze zraszacza a nadmiar gromadzi się na dole - ale doniczka nie stoi w wodzie , z czasem odparowuje , tego typu drenaż wymieniam co najmniej raz na rok , ponieważ , po tym czasie gąbka oasisu zamienia się w bryłę nagromadzonych soli mineralnych i nie wchłania już zupełnie wody
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: Woda

Post Autor SureLooksGoodToMe » 08-02-2012, 08:25

Panie Romku, rozejrzę się za jakimś pdf-em, może mam coś na dysku. Odnośnie zjawiska kresowości: wygląda to tak, że skały wapienne zawierające CaCO3 reagują z wodą i CO2 wg równania: CaCO3 + H2O + CO2 = Ca(HCO3)2 Jest to dokładne odwrócenie reakcji zachodzącej podczas gotowania wody twardej. Nie ma tam wolnego H2CO3, woda i dwutlenek węgla reagują bezpośrednio z węglanem wapnia.

Pozdrawiam, Michał
Panie Romku, rozejrzę się za jakimś pdf-em, może mam coś na dysku. Odnośnie zjawiska kresowości: wygląda to tak, że skały wapienne zawierające CaCO3 reagują z wodą i CO2 wg równania: CaCO3 + H2O + CO2 = Ca(HCO3)2 Jest to dokładne odwrócenie reakcji zachodzącej podczas gotowania wody twardej. Nie ma tam wolnego H2CO3, woda i dwutlenek węgla reagują bezpośrednio z węglanem wapnia.

Pozdrawiam, Michał
  • Cytuj piroman

Re: Woda

Post Autor piroman » 08-02-2012, 08:19

Dzięki za wyjaśnienie. Ale co ze zjawiskiem kresowości, które podobno jest spowodowane działaniem właśnie kwasu węglowego? Przyznam się, że nie wszystko jeszcze rozumiem. Ale wystarczająco żeby uświadomić mi, że chemia nie jest prosta. :) Widzę, że w wolnym czasie będę musiał z powrotem pochylić się nad tematem. Jak będę miał jakieś pytania to może jeszcze zapytam, ale raczej na PW, żeby nie robić zamieszania na forum.

P.S. Michale masz może jakieś źródła najlepiej w sieci, które mogłyby w miarę prosty sposób tłumaczyć chemie wody. Najlepiej takie dla dzieci z podstawówki żebym pojął ;)

Pozdrawiam,
Romek
Dzięki za wyjaśnienie. Ale co ze zjawiskiem kresowości, które podobno jest spowodowane działaniem właśnie kwasu węglowego? Przyznam się, że nie wszystko jeszcze rozumiem. Ale wystarczająco żeby uświadomić mi, że chemia nie jest prosta. :) Widzę, że w wolnym czasie będę musiał z powrotem pochylić się nad tematem. Jak będę miał jakieś pytania to może jeszcze zapytam, ale raczej na PW, żeby nie robić zamieszania na forum.

P.S. Michale masz może jakieś źródła najlepiej w sieci, które mogłyby w miarę prosty sposób tłumaczyć chemie wody. Najlepiej takie dla dzieci z podstawówki żebym pojął ;)

Pozdrawiam,
Romek
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: Woda

Post Autor SureLooksGoodToMe » 08-02-2012, 08:09

Panie Krzysztofie, jestem za merytoryczną dyskusją. Nie czuję potrzeby, żeby wszyscy się ze mną zgadzali. Proszę wyłuszczyć "ziarna niezgody" i będziemy dyskutować dalej ;) Wskazanie, że z wieloma tezami się Pan nie zgadza, nie daje mi tej możliwości.

Pozdrawiam, Michał
Panie Krzysztofie, jestem za merytoryczną dyskusją. Nie czuję potrzeby, żeby wszyscy się ze mną zgadzali. Proszę wyłuszczyć "ziarna niezgody" i będziemy dyskutować dalej ;) Wskazanie, że z wieloma tezami się Pan nie zgadza, nie daje mi tej możliwości.

Pozdrawiam, Michał
  • Cytuj Krzysztof Gozdek

Re: Woda

Post Autor Krzysztof Gozdek » 08-02-2012, 08:00

Rozumiem zaangażowanie Michała w ten temat jako chemika, ale niestety z wieloma tezami się nie zgadzam :(
Rozumiem zaangażowanie Michała w ten temat jako chemika, ale niestety z wieloma tezami się nie zgadzam :(
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: Woda

Post Autor SureLooksGoodToMe » 08-02-2012, 07:33

Pani Marzeno, nie sądzę, żeby woda ze studni miała jakieś szczególne właściwości w kontekście podlewania storczyków. Wręcz przeciwnie, nawet gorsze niż kranówka. Takie studnie wykopuje się najczęściej na wapiennym podłożu (w ogóle w Polsce podłoża wapienne są niezwykle powszechne), więc woda z niej czerpana jest bardzo bogata w sole wapnia, a więc twarda. Swego czasu miałem studnię, ale piliśmy z niej wodę tylko po przegotowaniu. Wysoki poziom jonów Ca2+ na zdrowie człowieka może wpłynąć tylko pozytywnie, na roślin trochę gorzej. Badania jakości wody można zlecić np. w Sanepidzie lub w dowolnej stacji uzdatniania wody, nie wiem niestety, jaki jest koszt takiego badania.

Pozdrawiam, Michał
Pani Marzeno, nie sądzę, żeby woda ze studni miała jakieś szczególne właściwości w kontekście podlewania storczyków. Wręcz przeciwnie, nawet gorsze niż kranówka. Takie studnie wykopuje się najczęściej na wapiennym podłożu (w ogóle w Polsce podłoża wapienne są niezwykle powszechne), więc woda z niej czerpana jest bardzo bogata w sole wapnia, a więc twarda. Swego czasu miałem studnię, ale piliśmy z niej wodę tylko po przegotowaniu. Wysoki poziom jonów Ca2+ na zdrowie człowieka może wpłynąć tylko pozytywnie, na roślin trochę gorzej. Badania jakości wody można zlecić np. w Sanepidzie lub w dowolnej stacji uzdatniania wody, nie wiem niestety, jaki jest koszt takiego badania.

Pozdrawiam, Michał
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: Woda

Post Autor SureLooksGoodToMe » 08-02-2012, 07:11

Nadal upieram się przy swoim: kwas węglowy w stanie wolnym nie istnieje. Wodorowęglan wapnia czy sodu to sole pochodzące od mocnej zasady (wapniowej lub sodowej) i słabiutkiego kwasu węglowego. W roztworze wodnym ulegają więc hydrolizie anionowej zgodnie z równaniem: HCO3- + H2O = OH- + H2CO3 Powstający kwas węglowy od razu rozpada się na CO2 i H2O, a jony wodorotlenkowe powodują alkalizację środowiska. Jednak wodorowęglany ulegają hydrolizie w o wiele mniejszym stopniu niż węglany. Węglan sodu jest głównym składnikiem popularnego środka o nazwie Kret. Ulega hydrolizie w takim stopniu, że odczyn środowiska wzrasta do prawie 14 w skali pH. Trzeba pamiętać, że jony wodorowe (a właściwie oksoniowe H3O+) i wodorotlenkowe pochodzą w czystej chemicznie wodzie wyłącznie z autolizy wody. Dodanie czegokolwiek zaburza tą równowagę w stronę wartości niższych lub wyższych niż 7 w skali pH. Radzę zrobić eksperyment: wlać do kubka wody destylowanej, słomką do napojów przez klika minut wtłaczać powietrze z płuc, a następnie szybko sprawdzić odczyn papierkiem uniwersalnym. Nie ma najmniejszych szans, żeby zmienił zabarwienie na czerwone (a gdyby był tam kwas, to powinien). Kwaśny odczyn wody deszczowej pochodzi nie od H2CO3, lecz od H2SO3, H2SO4 oraz kwasów azotowych, gdzie azot jest na różnych stopniach utlenienia. SO2 i SO3 dające początek pierwszym dwóm kwasom powstają na skutek spalania zasiarczonego węgla, natomiast tlenki azotu (na stopniach utlenienia od I do V) powstają w atmosferze na skutek reakcji azotu z tlenem, pod wpływem wyładowań elektrycznych.
Jeszcze odnośnie buforów. Bufor to roztwór zawierający słaby kwas (lub słabą zasadę) i jej sól z mocną zasadą (odpowiednio mocnym kwasem). Po dodaniu niewielkich ilości mocnego kwasu lub mocnej zasady do roztworu buforowego jego odczyn ulega tylko niewielkim wahaniom, natomiast podczas rozcieńczania zmniejsza się jedynie pojemność buforowa, a sam odczyn nie ulega zmianie. Podłoże pełni funkcję takiego buforu-wiąże różnego rodzaju substancje, w tym sole wapnia, jony H3O+ i OH-. Kiedy zdolność du buforowania się kończy (czyli pojemność buforowa zostaje przekroczona), pH leci na łeb na szyję (w dół albo najczęściej w górę) i storczyki zaczynają niedomagać.
Twardość przemijająca to twardość węglanowa. Można ją zmniejszyć poprzez wygotowanie wody, ponieważ zachodzi reakcja: Ca(HCO3)2 = CaCO3 + CO2 + H2O
Natomiast twardość nieprzemijającą da się usunąć tylko w wyniku uzdatniania wody, np. za pomocą filtra lub substancji chemicznych, ale w tym drugim przypadku taka woda nie nadaje się do podlewania storczyków. Twardość nieprzemijająca pochodzi głównie od siarczanów (VI) wapnia i magnezu.

Pozdrawiam, Michał
Nadal upieram się przy swoim: kwas węglowy w stanie wolnym nie istnieje. Wodorowęglan wapnia czy sodu to sole pochodzące od mocnej zasady (wapniowej lub sodowej) i słabiutkiego kwasu węglowego. W roztworze wodnym ulegają więc hydrolizie anionowej zgodnie z równaniem: HCO3- + H2O = OH- + H2CO3 Powstający kwas węglowy od razu rozpada się na CO2 i H2O, a jony wodorotlenkowe powodują alkalizację środowiska. Jednak wodorowęglany ulegają hydrolizie w o wiele mniejszym stopniu niż węglany. Węglan sodu jest głównym składnikiem popularnego środka o nazwie Kret. Ulega hydrolizie w takim stopniu, że odczyn środowiska wzrasta do prawie 14 w skali pH. Trzeba pamiętać, że jony wodorowe (a właściwie oksoniowe H3O+) i wodorotlenkowe pochodzą w czystej chemicznie wodzie wyłącznie z autolizy wody. Dodanie czegokolwiek zaburza tą równowagę w stronę wartości niższych lub wyższych niż 7 w skali pH. Radzę zrobić eksperyment: wlać do kubka wody destylowanej, słomką do napojów przez klika minut wtłaczać powietrze z płuc, a następnie szybko sprawdzić odczyn papierkiem uniwersalnym. Nie ma najmniejszych szans, żeby zmienił zabarwienie na czerwone (a gdyby był tam kwas, to powinien). Kwaśny odczyn wody deszczowej pochodzi nie od H2CO3, lecz od H2SO3, H2SO4 oraz kwasów azotowych, gdzie azot jest na różnych stopniach utlenienia. SO2 i SO3 dające początek pierwszym dwóm kwasom powstają na skutek spalania zasiarczonego węgla, natomiast tlenki azotu (na stopniach utlenienia od I do V) powstają w atmosferze na skutek reakcji azotu z tlenem, pod wpływem wyładowań elektrycznych.
Jeszcze odnośnie buforów. Bufor to roztwór zawierający słaby kwas (lub słabą zasadę) i jej sól z mocną zasadą (odpowiednio mocnym kwasem). Po dodaniu niewielkich ilości mocnego kwasu lub mocnej zasady do roztworu buforowego jego odczyn ulega tylko niewielkim wahaniom, natomiast podczas rozcieńczania zmniejsza się jedynie pojemność buforowa, a sam odczyn nie ulega zmianie. Podłoże pełni funkcję takiego buforu-wiąże różnego rodzaju substancje, w tym sole wapnia, jony H3O+ i OH-. Kiedy zdolność du buforowania się kończy (czyli pojemność buforowa zostaje przekroczona), pH leci na łeb na szyję (w dół albo najczęściej w górę) i storczyki zaczynają niedomagać.
Twardość przemijająca to twardość węglanowa. Można ją zmniejszyć poprzez wygotowanie wody, ponieważ zachodzi reakcja: Ca(HCO3)2 = CaCO3 + CO2 + H2O
Natomiast twardość nieprzemijającą da się usunąć tylko w wyniku uzdatniania wody, np. za pomocą filtra lub substancji chemicznych, ale w tym drugim przypadku taka woda nie nadaje się do podlewania storczyków. Twardość nieprzemijająca pochodzi głównie od siarczanów (VI) wapnia i magnezu.

Pozdrawiam, Michał
  • Cytuj piroman

Re: Woda

Post Autor piroman » 08-02-2012, 00:14

SureLooksGoodToMe pisze:Na początek może o "agresywnym dwutlenku węgla". Taki związek nie istnieje. Otwierając butelkę wody gazowanej, do której wtłoczono CO2, w momencie otwarcia nie ma ani jednego mikromola kwasu węglowego. Jest on tak nietrwały, że natychmiast ulega rozkładowi do wody i tlenku węgla (IV). CO2 rozpuszcza się w wodzie fizycznie, a od strony chemicznej równowaga reakcji tworzenia kwasu węglowego jest tak silnie przesunięta w lewo (czyli w stronę rozkładu tego związku), że praktycznie nie ma go w roztworze. Trwałe są wyłącznie sole kwasu węglowego-węglany i wodorowęglany. Z tej prostej przyczyny "agresywny dwutlenek węgla" nie mógł spowodować korozji rur.


Coś mi tu nie zgadza się, ale chemikiem nie jestem wiec się nie dziwuje, jedynie troszkę niepokoję. Podważa to moje pojmowanie zasad panujących w moim akwarium, co mnie martwi :) Wodorowęglany są kojarzone przez mnie z zasadowością, czyli ze zdolnością neutralizowania kwasów. Rozumiem to tak, że po dodaniu kwasu, wodorowęglan (HCO3) rozpada się na CO2 i OH. Dzięki czemu neutralizuje ten kwas. Poszukałem zaniepokojony troszkę w sieci i znalazłem link z plikiem pdf http://www.profesor.pl/publikacja,4548,Artykuly,Kwasowosc-i-zasadowosc-wody-jako-wskazniki-jej-jakosci-Znaczenie-kwasowosci-i-zasadowosci-wody gdzie znalazłem informację, że przy odczynie z przedziału pH=4,6 do 8,3 współwystępują kwasowość ogólna i zasadowość ogólna, które są spowodowane przez występujące równocześnie wodorowęglany i kwas węglowy. Czyli, rozumiem że skoro występują równocześnie to kwas węglowy nie może tak całkowicie znikać.

SureLooksGoodToMe pisze:Żeby pozbyć się choćby części soli składających się na tzw. twardość przemijającą, trzeba gotować samą wodę i to pod przykryciem. Potem taką wodę cedzimy i koniec, nie ma potrzeby dodawania czegokolwiek, chyba że mamy do czynienia ze storczykiem kwasolubnym. Dodatek nawet niewielkich ilości nawet słabego kwasu powoduje drastyczne obniżenie pH roztworu, co może wpłynąć bardzo negatywnie na kondycję zwłaszcza korzeni.

I tu moje pojmowanie jest w zgodzie. Twardość przemijającą kojarzę z wodorowęglanami, czyli z zasadowością. Zatem jeśli pozbędziemy się twardości przemijającej lub ją mocno zmniejszymy do np. 3 stopni niemieckich (z doświadczenia wiem że tyle wystarczy), to praktycznie nie mamy zdolności buforujących (zasadowości). I takim przypadku wystarczy dodać odrobinę jakiegokolwiek kwasu żeby odczyn poleciał na łeb na szyję. Dlatego przy niskiej twardości węglanowej muszę bardzo uważać podając CO2 jako nawóz dla roślin, bo wystarczy chwila i wszystkie ryby kaput. W praktyce staram się nie schodzić z twardością węglanową poniżej 5 stopni niemieckich, to mi już daje wystarczający bufor żeby w cyklu dobowym nie mieć jakiś drastycznych skoków odczynu.

Podsumowując, nie zgadza mi się jedynie to, że twierdzisz iż kwas węglowy nie występuje a jedynie wodorowęglany. Podczas gdy ja raczej powiedziałbym, że jest jedno i drugie, przy czym dodając kwasu zmniejszamy ilość wodorowęglanów, które są zużywane na neutralizację kwasu. I tak przy odczynie pH=4.5 już prawie wcale nie mamy wodorowęglanów za to kwas jak najbardziej a w deszczówce nie zanieczyszczonej siarką moim zdaniem jest to właśnie wyłącznie kwas węglowy powstały z rozpuszczonego CO2. Przy odczynie zbliżonym do obojętnego powinno być mniej więcej po równo wodorowęglanów i kwasu węglowego. Ale jak na początku wspomniałem chemią interesuję się tylko na tyle ile mi jest potrzebna, w żadnym razie nie hobbistycznie a tym bardziej zawodowo. Zapewne coś mi się pokręciło i wykazuję tu swoją ignorancję, ale jak nie rozumiem to piszę z nadzieją że ktoś mnie naprostuje i będę troszkę mądrzejszy :)

Pozdrawiam,
Romek
[quote="SureLooksGoodToMe"]Na początek może o "agresywnym dwutlenku węgla". Taki związek nie istnieje. Otwierając butelkę wody gazowanej, do której wtłoczono CO2, w momencie otwarcia nie ma ani jednego mikromola kwasu węglowego. Jest on tak nietrwały, że natychmiast ulega rozkładowi do wody i tlenku węgla (IV). CO2 rozpuszcza się w wodzie fizycznie, a od strony chemicznej równowaga reakcji tworzenia kwasu węglowego jest tak silnie przesunięta w lewo (czyli w stronę rozkładu tego związku), że praktycznie nie ma go w roztworze. Trwałe są wyłącznie sole kwasu węglowego-węglany i wodorowęglany. Z tej prostej przyczyny "agresywny dwutlenek węgla" nie mógł spowodować korozji rur.[/quote]

Coś mi tu nie zgadza się, ale chemikiem nie jestem wiec się nie dziwuje, jedynie troszkę niepokoję. Podważa to moje pojmowanie zasad panujących w moim akwarium, co mnie martwi :) Wodorowęglany są kojarzone przez mnie z zasadowością, czyli ze zdolnością neutralizowania kwasów. Rozumiem to tak, że po dodaniu kwasu, wodorowęglan (HCO3) rozpada się na CO2 i OH. Dzięki czemu neutralizuje ten kwas. Poszukałem zaniepokojony troszkę w sieci i znalazłem link z plikiem pdf [url]http://www.profesor.pl/publikacja,4548,Artykuly,Kwasowosc-i-zasadowosc-wody-jako-wskazniki-jej-jakosci-Znaczenie-kwasowosci-i-zasadowosci-wody[/url] gdzie znalazłem informację, że przy odczynie z przedziału pH=4,6 do 8,3 współwystępują kwasowość ogólna i zasadowość ogólna, które są spowodowane przez występujące równocześnie wodorowęglany i kwas węglowy. Czyli, rozumiem że skoro występują równocześnie to kwas węglowy nie może tak całkowicie znikać.

[quote="SureLooksGoodToMe"]Żeby pozbyć się choćby części soli składających się na tzw. twardość przemijającą, trzeba gotować samą wodę i to pod przykryciem. Potem taką wodę cedzimy i koniec, nie ma potrzeby dodawania czegokolwiek, chyba że mamy do czynienia ze storczykiem kwasolubnym. Dodatek nawet niewielkich ilości nawet słabego kwasu powoduje drastyczne obniżenie pH roztworu, co może wpłynąć bardzo negatywnie na kondycję zwłaszcza korzeni.[/quote]
I tu moje pojmowanie jest w zgodzie. Twardość przemijającą kojarzę z wodorowęglanami, czyli z zasadowością. Zatem jeśli pozbędziemy się twardości przemijającej lub ją mocno zmniejszymy do np. 3 stopni niemieckich (z doświadczenia wiem że tyle wystarczy), to praktycznie nie mamy zdolności buforujących (zasadowości). I takim przypadku wystarczy dodać odrobinę jakiegokolwiek kwasu żeby odczyn poleciał na łeb na szyję. Dlatego przy niskiej twardości węglanowej muszę bardzo uważać podając CO2 jako nawóz dla roślin, bo wystarczy chwila i wszystkie ryby kaput. W praktyce staram się nie schodzić z twardością węglanową poniżej 5 stopni niemieckich, to mi już daje wystarczający bufor żeby w cyklu dobowym nie mieć jakiś drastycznych skoków odczynu.

Podsumowując, nie zgadza mi się jedynie to, że twierdzisz iż kwas węglowy nie występuje a jedynie wodorowęglany. Podczas gdy ja raczej powiedziałbym, że jest jedno i drugie, przy czym dodając kwasu zmniejszamy ilość wodorowęglanów, które są zużywane na neutralizację kwasu. I tak przy odczynie pH=4.5 już prawie wcale nie mamy wodorowęglanów za to kwas jak najbardziej a w deszczówce nie zanieczyszczonej siarką moim zdaniem jest to właśnie wyłącznie kwas węglowy powstały z rozpuszczonego CO2. Przy odczynie zbliżonym do obojętnego powinno być mniej więcej po równo wodorowęglanów i kwasu węglowego. Ale jak na początku wspomniałem chemią interesuję się tylko na tyle ile mi jest potrzebna, w żadnym razie nie hobbistycznie a tym bardziej zawodowo. Zapewne coś mi się pokręciło i wykazuję tu swoją ignorancję, ale jak nie rozumiem to piszę z nadzieją że ktoś mnie naprostuje i będę troszkę mądrzejszy :)

Pozdrawiam,
Romek
  • Cytuj titus1

Re: Woda

Post Autor titus1 » 07-02-2012, 23:58

Świetny elaborat!
Tego mi było trzeba. BTW, ja się nie czuje obrażony tylko oświecony ;-).
Zacząłem się przyglądać prostym filtrom akwariowym myślę, że cena do 150 zł jest jeszcze znośna. Do tej pory rzucały mi się w oczy droższe filtry z pompami. do celów kwiatowych wystarczy zwyczajny, działający na ciśnieniu z sieci wodociągowej.
Myślę, że nawet taką wodę będzie można, a nawet trzeba będzie mieszać z kranówką, żeby nie "wyjałowić" wody całkowicie.
Świetny elaborat!
Tego mi było trzeba. BTW, ja się nie czuje obrażony tylko oświecony ;-).
Zacząłem się przyglądać prostym filtrom akwariowym myślę, że cena do 150 zł jest jeszcze znośna. Do tej pory rzucały mi się w oczy droższe filtry z pompami. do celów kwiatowych wystarczy zwyczajny, działający na ciśnieniu z sieci wodociągowej.
Myślę, że nawet taką wodę będzie można, a nawet trzeba będzie mieszać z kranówką, żeby nie "wyjałowić" wody całkowicie.
  • Cytuj MarzenaNM

Re: Woda

Post Autor MarzenaNM » 07-02-2012, 23:49

Nie będę się spierać, bo chemik ze mnie żaden, ale kwas węglowy powstały na wskutek przyłączenia się CO2 do cząsteczki wody rozpada się na jony wodoru i węgla (anion CO3) - tlenek węgla brzmi groźnie i trująco. Jednak ja nie o tym.
Dość szeroko opisany jest problem wody w książce Kubali, Kusibaby (fajne nazwisko ;)) i Szlachetki. Dla mnie ten temat w miarę drążenia robi się bardzo skomplikowany. Fitra RO nie posiadam i nie będę posiadać, a z wertowanej powyższej książki przyswoiłam sobie jedynie, że woda musi być lekko kwaśna, im niższa wilgotność otoczenia, tym jakość wody do podlewania musi być lepsza (miękka, niezasolona, z naturalnym dwutlenkiem węgla=lekko kwaśna). Aha, i od czasu do czasu dobrze jest podlać wodą z dodatkiem niewielkiej ilości wody utlenionej. Przy braku dobrej jakościowo wody zalecają podlewanie co 2-3 raz wodą demineralizowaną lub destylowaną.

Przy okazji mam pytanie: mam studnię specjalnie wykopaną z przeznaczeniem na podlewanie ogrodu. Gdzie mogę ją przebadać pod względem biochemicznym? W Sanepidzie czy gdzieś indziej? Przyznam szczerze, że nie raz mieliśmy ochotę w lecie pić zimniutką wodę prosto ze studni, ale zabroniłam, bo licho wie co w niej pływa. A nuż okaże się, że będzie dobra dla storczyków :)
Nie będę się spierać, bo chemik ze mnie żaden, ale kwas węglowy powstały na wskutek przyłączenia się CO2 do cząsteczki wody rozpada się na jony wodoru i węgla (anion CO3) - tlenek węgla brzmi groźnie i trująco. Jednak ja nie o tym.
Dość szeroko opisany jest problem wody w książce Kubali, Kusibaby (fajne nazwisko ;)) i Szlachetki. Dla mnie ten temat w miarę drążenia robi się bardzo skomplikowany. Fitra RO nie posiadam i nie będę posiadać, a z wertowanej powyższej książki przyswoiłam sobie jedynie, że woda musi być lekko kwaśna, im niższa wilgotność otoczenia, tym jakość wody do podlewania musi być lepsza (miękka, niezasolona, z naturalnym dwutlenkiem węgla=lekko kwaśna). Aha, i od czasu do czasu dobrze jest podlać wodą z dodatkiem niewielkiej ilości wody utlenionej. Przy braku dobrej jakościowo wody zalecają podlewanie co 2-3 raz wodą demineralizowaną lub destylowaną.

Przy okazji mam pytanie: mam studnię specjalnie wykopaną z przeznaczeniem na podlewanie ogrodu. Gdzie mogę ją przebadać pod względem biochemicznym? W Sanepidzie czy gdzieś indziej? Przyznam szczerze, że nie raz mieliśmy ochotę w lecie pić zimniutką wodę prosto ze studni, ale zabroniłam, bo licho wie co w niej pływa. A nuż okaże się, że będzie dobra dla storczyków :)
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: Woda

Post Autor SureLooksGoodToMe » 07-02-2012, 22:19

Sam nie wiem, od czego zacząć...
Jeśli cokolwiek, co ktoś już napisał, powtórzy się, proszę o przebaczenie, nie dałem rady przeczytać wszystkich wpisów. Na początek może o "agresywnym dwutlenku węgla". Taki związek nie istnieje. Otwierając butelkę wody gazowanej, do której wtłoczono CO2, w momencie otwarcia nie ma ani jednego mikromola kwasu węglowego. Jest on tak nietrwały, że natychmiast ulega rozkładowi do wody i tlenku węgla (IV). CO2 rozpuszcza się w wodzie fizycznie, a od strony chemicznej równowaga reakcji tworzenia kwasu węglowego jest tak silnie przesunięta w lewo (czyli w stronę rozkładu tego związku), że praktycznie nie ma go w roztworze. Trwałe są wyłącznie sole kwasu węglowego-węglany i wodorowęglany. Z tej prostej przyczyny "agresywny dwutlenek węgla" nie mógł spowodować korozji rur.

Teraz o wodzie i jej jakości. Osobiście byłbym bardzo ostrożny w stosowaniu wody deszczowej i wody "pośniegowej". Jest rzeczą niepojętą, jak wiele związków chemicznych w takiej wodzie się znajduje. Na krótką metę rozwiązanie to zdaje egzamin, ale po pewnym czasie pojawiają się problemy-zaburzenia fizjologiczne u roślin, czyli słynne "storczyk umiera, co się dzieje". Najbardziej jestem skłonny stosować wodę destylowaną lub z filtra RO. Koszt filtra-owszem, wysoki, dopiero przymierzam się do zakupu, ale jest to wydatek jednorazowy, potem tylko wymiana filtrów. W sklepach zoologicznych są dostępne o wiele tańsze modele akwarystyczne-skoro wrażliwe gatunki ryb mogą żyć w uzdatnionej za ich pomocą wodzie, to storczyki chyba też. Co do wody destylowanej... Czasem zdarza się, że pod tą nazwą (lub woda demineralizowana) sprzedawana jest woda nie będąca czysta chemicznie. Czystość to abstrakcja, nawet woda redestylowana (czyli destylowana dwukrotnie) nie jest w 100% pozbawiona domieszek, co w kontekście chemii analitycznej jest nie bez znaczenia, ale na nasze potrzeby o tych setnych procenta domieszek możemy zapomnieć. Stąd rozczarowanie, jakie spotkało pana Krystiana, po zakupie wody na stacji benzynowej.

Gotowanie wody z dodatkiem soku z cytryny-jest to więcej niż sztuka dla sztuki. Po dodaniu soku z cytryny zawierającego m.in. kwas cytrynowy (kwas trikarboksylowy z dodatkową grupą -OH przy 3. węglu), tworzy się dobrze rozpuszczalny cytrynian wapnia. Choćbyśmy wodę gotowali kilka godzin, nie wytrąci się z niej żaden osad. Żeby pozbyć się choćby części soli składających się na tzw. twardość przemijającą, trzeba gotować samą wodę i to pod przykryciem. Potem taką wodę cedzimy i koniec, nie ma potrzeby dodawania czegokolwiek, chyba że mamy do czynienia ze storczykiem kwasolubnym. Dodatek nawet niewielkich ilości nawet słabego kwasu powoduje drastyczne obniżenie pH roztworu, co może wpłynąć bardzo negatywnie na kondycję zwłaszcza korzeni. pH jest jednym z decydujących czynników, które warunkują prawidłowe zachodzenie reakcji biochemicznych (w tym fotosyntezy) w warunkach fizjologicznych.

Pojawił się problem kranówki, po której niektóre storczyki i tak kwitną jak szalone. Otóż może mieć to miejsce tylko w przypadku hybryd, które zostały tak zaprogramowane, żeby znosić warunki panujące w mieszkaniach i katusze, na jakie są wystawiane przez właścicieli. Ale jest takie powiedzenie, że dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie... Kiedy zdolności buforujące podłoża się wyczerpują (co w zależności od twardości wody może zająć rok lub dwa), taka roślina ginie nagle i niespodziewanie, ponieważ dotyka ją problem suszy fizjologicznej-roztwór (tutaj przyjmijmy, że jest to podłoże) ma większe stężenie rozpuszczonych substancji niż sok komórkowy (czyli cytozol), więc woda z niego "ucieka", aby wyrównać ciśnienie osmotyczne, czyli "rozcieńczyć" ten roztwór na zewnątrz. A to nieuchronnie prowadzi do odwodnienia i śmierci.

Paphiopedilum... Bożena wie, co robi, odnosi ogromne sukcesy w uprawie. W Łańcucie też nie używają wody z RO. Pod warunkiem corocznego wymieniania podłoża nie powinno być problemów. Choć generalnie zgadzam się z panem Krzysztofem, że woda wodociągowa (chyba, że nisko zmineralizowana) dla Paphio. się nie nadaje. Wapienne podłoże to nie to samo, co wapń zjonizowany obecny w wodzie. Dzięki temu, ze w naturze Paphiopedilum rosną w podłożu bogatym w CaCO3, może zachodzić reakcja tego związku z CO2 z powietrza i wodą, co skutkuje powstaniem łatwo rozpuszczalnego wodorowęglanu wapnia, który jest dostępny dla sabotków. To tak, jakby podlewać wodą z niewielką, aczkolwiek stałą zawartością tej soli. Woda twarda zawiera o wiele za dużo tego związku.

Na koniec odpowiem na pytanie odnośnie tego Dendrobium farmeri. Brązowe korzenie to tylko i wyłącznie sprawka twardej wody. Poczciwych grzybów proszę w to nie mieszać :roll: Jeszcze została podniesiona kwestia manganu i żelaza w wodzie do picia. We wszelkich statystykach zawartość jonów tych pierwiastków nie może zostać zignorowana, ponieważ wywierają one toksyczny wpływ na ludzki organizm. Ca i Mg są nam niezbędne do życia, ich niedobór prowadzi do drżenia mięśni, nerwowości, kłopotów z krzepliwością krwi, a przede wszystkim do zaburzeń pracy serca. Niestety, nasz metabolizm bardzo różni się od metabolizmu roślin. Im Ca poza nielicznymi wyjątkami prawie nie jest potrzebny, a Mg tylko w niewielkich ilościach do syntezy chlorofilu (Mg2+ znajduje się w centrum aktywnym tej cząsteczki). Gdyby nie Mg, rośliny nie mogłyby przeprowadzać fotosyntezy.

Na tym koniec elaboratu. Przepraszam, jeśli kogoś niechcący uraziłem tym wpisem. Nie podważam niczyjej wiedzy. Dzielę się tylko tym, czego sam miałem się okazję dowiedzieć w ciągu lat zainteresowania botaniką i chemią.

Pozdrawiam, Michał
Sam nie wiem, od czego zacząć...
Jeśli cokolwiek, co ktoś już napisał, powtórzy się, proszę o przebaczenie, nie dałem rady przeczytać wszystkich wpisów. Na początek może o "agresywnym dwutlenku węgla". Taki związek nie istnieje. Otwierając butelkę wody gazowanej, do której wtłoczono CO2, w momencie otwarcia nie ma ani jednego mikromola kwasu węglowego. Jest on tak nietrwały, że natychmiast ulega rozkładowi do wody i tlenku węgla (IV). CO2 rozpuszcza się w wodzie fizycznie, a od strony chemicznej równowaga reakcji tworzenia kwasu węglowego jest tak silnie przesunięta w lewo (czyli w stronę rozkładu tego związku), że praktycznie nie ma go w roztworze. Trwałe są wyłącznie sole kwasu węglowego-węglany i wodorowęglany. Z tej prostej przyczyny "agresywny dwutlenek węgla" nie mógł spowodować korozji rur.

Teraz o wodzie i jej jakości. Osobiście byłbym bardzo ostrożny w stosowaniu wody deszczowej i wody "pośniegowej". Jest rzeczą niepojętą, jak wiele związków chemicznych w takiej wodzie się znajduje. Na krótką metę rozwiązanie to zdaje egzamin, ale po pewnym czasie pojawiają się problemy-zaburzenia fizjologiczne u roślin, czyli słynne "storczyk umiera, co się dzieje". Najbardziej jestem skłonny stosować wodę destylowaną lub z filtra RO. Koszt filtra-owszem, wysoki, dopiero przymierzam się do zakupu, ale jest to wydatek jednorazowy, potem tylko wymiana filtrów. W sklepach zoologicznych są dostępne o wiele tańsze modele akwarystyczne-skoro wrażliwe gatunki ryb mogą żyć w uzdatnionej za ich pomocą wodzie, to storczyki chyba też. Co do wody destylowanej... Czasem zdarza się, że pod tą nazwą (lub woda demineralizowana) sprzedawana jest woda nie będąca czysta chemicznie. Czystość to abstrakcja, nawet woda redestylowana (czyli destylowana dwukrotnie) nie jest w 100% pozbawiona domieszek, co w kontekście chemii analitycznej jest nie bez znaczenia, ale na nasze potrzeby o tych setnych procenta domieszek możemy zapomnieć. Stąd rozczarowanie, jakie spotkało pana Krystiana, po zakupie wody na stacji benzynowej.

Gotowanie wody z dodatkiem soku z cytryny-jest to więcej niż sztuka dla sztuki. Po dodaniu soku z cytryny zawierającego m.in. kwas cytrynowy (kwas trikarboksylowy z dodatkową grupą -OH przy 3. węglu), tworzy się dobrze rozpuszczalny cytrynian wapnia. Choćbyśmy wodę gotowali kilka godzin, nie wytrąci się z niej żaden osad. Żeby pozbyć się choćby części soli składających się na tzw. twardość przemijającą, trzeba gotować samą wodę i to pod przykryciem. Potem taką wodę cedzimy i koniec, nie ma potrzeby dodawania czegokolwiek, chyba że mamy do czynienia ze storczykiem kwasolubnym. Dodatek nawet niewielkich ilości nawet słabego kwasu powoduje drastyczne obniżenie pH roztworu, co może wpłynąć bardzo negatywnie na kondycję zwłaszcza korzeni. pH jest jednym z decydujących czynników, które warunkują prawidłowe zachodzenie reakcji biochemicznych (w tym fotosyntezy) w warunkach fizjologicznych.

Pojawił się problem kranówki, po której niektóre storczyki i tak kwitną jak szalone. Otóż może mieć to miejsce tylko w przypadku hybryd, które zostały tak zaprogramowane, żeby znosić warunki panujące w mieszkaniach i katusze, na jakie są wystawiane przez właścicieli. Ale jest takie powiedzenie, że dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie... Kiedy zdolności buforujące podłoża się wyczerpują (co w zależności od twardości wody może zająć rok lub dwa), taka roślina ginie nagle i niespodziewanie, ponieważ dotyka ją problem suszy fizjologicznej-roztwór (tutaj przyjmijmy, że jest to podłoże) ma większe stężenie rozpuszczonych substancji niż sok komórkowy (czyli cytozol), więc woda z niego "ucieka", aby wyrównać ciśnienie osmotyczne, czyli "rozcieńczyć" ten roztwór na zewnątrz. A to nieuchronnie prowadzi do odwodnienia i śmierci.

Paphiopedilum... Bożena wie, co robi, odnosi ogromne sukcesy w uprawie. W Łańcucie też nie używają wody z RO. Pod warunkiem corocznego wymieniania podłoża nie powinno być problemów. Choć generalnie zgadzam się z panem Krzysztofem, że woda wodociągowa (chyba, że nisko zmineralizowana) dla Paphio. się nie nadaje. Wapienne podłoże to nie to samo, co wapń zjonizowany obecny w wodzie. Dzięki temu, ze w naturze Paphiopedilum rosną w podłożu bogatym w CaCO3, może zachodzić reakcja tego związku z CO2 z powietrza i wodą, co skutkuje powstaniem łatwo rozpuszczalnego wodorowęglanu wapnia, który jest dostępny dla sabotków. To tak, jakby podlewać wodą z niewielką, aczkolwiek stałą zawartością tej soli. Woda twarda zawiera o wiele za dużo tego związku.

Na koniec odpowiem na pytanie odnośnie tego Dendrobium farmeri. Brązowe korzenie to tylko i wyłącznie sprawka twardej wody. Poczciwych grzybów proszę w to nie mieszać :roll: Jeszcze została podniesiona kwestia manganu i żelaza w wodzie do picia. We wszelkich statystykach zawartość jonów tych pierwiastków nie może zostać zignorowana, ponieważ wywierają one toksyczny wpływ na ludzki organizm. Ca i Mg są nam niezbędne do życia, ich niedobór prowadzi do drżenia mięśni, nerwowości, kłopotów z krzepliwością krwi, a przede wszystkim do zaburzeń pracy serca. Niestety, nasz metabolizm bardzo różni się od metabolizmu roślin. Im Ca poza nielicznymi wyjątkami prawie nie jest potrzebny, a Mg tylko w niewielkich ilościach do syntezy chlorofilu (Mg2+ znajduje się w centrum aktywnym tej cząsteczki). Gdyby nie Mg, rośliny nie mogłyby przeprowadzać fotosyntezy.

Na tym koniec elaboratu. Przepraszam, jeśli kogoś niechcący uraziłem tym wpisem. Nie podważam niczyjej wiedzy. Dzielę się tylko tym, czego sam miałem się okazję dowiedzieć w ciągu lat zainteresowania botaniką i chemią.

Pozdrawiam, Michał
  • Cytuj Ryszard410

Re: Woda

Post Autor Ryszard410 » 02-02-2012, 08:38

titus1 pisze: wystarczy zwykły tester dla akwariów ze sklepu zoologicznego?

Ja się takim testerem posługuję, podobnie testerem do pomiarów kwasowości wody. Nie narzekam. :) Można jeszcze zaopatrzyć się w specjalistyczny przyrząd do badania jakości wody - Konduktometr. Cena odstrasza, najtańszy to wydatek ponad 1000 zł. a są także okazy kosztujące około 12 tys. zł. :shock:
MarzenaNM pisze:Jak się ma pewną rękę i wprawne oko to można mierzyć. Kropla kropli nie równa, a z postrzeganiem odcieni też różnie bywa.

Jasne, że w trakcie pomiarów z powodu emocji ;) może zadrżeć ręka, zawieść oko ale uśrednienie kilku pomiarów powinno dać wynik poprawny. Dostarczana woda przez wodociągi miejskie nie zmienia swych właściwości zbyt często.
O twardości wody wymienialiśmy uwagi z Robertem - viewtopic.php?f=16&t=1091&p=7351&hilit=woda+w+Krakowie#p7351
można tam znaleźć informacje charakteryzujące parametry wody dostarczanej mieszkańcom Krakowa.
Sądzę, że takie dane są dostępne w każdym MPWiK zaopatrującym daną miejscowość w wodę.
Jest jeszcze jedno źródło ,nie wody, ale informacji o wodzie, które , moim zdaniem, winno po przepracowaniu (prawa autorskie) znaleźć się w naszej biblioteczce. Ale to zależy tylko od znawcy nie tylko wodnych problemów. - http://www.storczyki.org.pl/uprawa/FAQ/article_10.php
Dodam jeszcze, że na temat 'Wody' rozmawialiśmy w wątku - viewtopic.php?f=3&t=434#p3130 prawie rok temu. Jak ten czas leci. :!: :o
[quote="titus1"] wystarczy zwykły tester dla akwariów ze sklepu zoologicznego?[/quote]
Ja się takim testerem posługuję, podobnie testerem do pomiarów kwasowości wody. Nie narzekam. :) Można jeszcze zaopatrzyć się w specjalistyczny przyrząd do badania jakości wody - Konduktometr. Cena odstrasza, najtańszy to wydatek ponad 1000 zł. a są także okazy kosztujące około 12 tys. zł. :shock:
[quote="MarzenaNM"]Jak się ma pewną rękę i wprawne oko to można mierzyć. Kropla kropli nie równa, a z postrzeganiem odcieni też różnie bywa.[/quote]
Jasne, że w trakcie pomiarów z powodu emocji ;) może zadrżeć ręka, zawieść oko ale uśrednienie kilku pomiarów powinno dać wynik poprawny. Dostarczana woda przez wodociągi miejskie nie zmienia swych właściwości zbyt często.
O twardości wody wymienialiśmy uwagi z Robertem - http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=16&t=1091&p=7351&hilit=woda+w+Krakowie#p7351
można tam znaleźć informacje charakteryzujące parametry wody dostarczanej mieszkańcom Krakowa.
Sądzę, że takie dane są dostępne w każdym MPWiK zaopatrującym daną miejscowość w wodę.
Jest jeszcze jedno źródło ,nie wody, ale informacji o wodzie, które , moim zdaniem, winno po przepracowaniu (prawa autorskie) znaleźć się w naszej biblioteczce. Ale to zależy tylko od znawcy nie tylko wodnych problemów. - http://www.storczyki.org.pl/uprawa/FAQ/article_10.php
Dodam jeszcze, że na temat 'Wody' rozmawialiśmy w wątku - http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=434#p3130 prawie rok temu. Jak ten czas leci. :!: :o
  • Cytuj MarzenaNM

Re: Woda

Post Autor MarzenaNM » 01-02-2012, 23:56

titus1 pisze:Podbijam sprawę zdjęć korzeni dendrobium farmerii. Czy to grzyb czy tylko pozostałości po wodzie?

Ryszard, a wystarczy zwykły tester dla akwariów ze sklepu zoologicznego?


Jak się ma pewną rękę i wprawne oko to można mierzyć. Kropla kropli nie równa, a z postrzeganiem odcieni też różnie bywa. Miareczkując kranówkę w tym samym czasie uzyskałam różne wyniki na trzech próbkach od średnio twardej do twardej :)). Wiem organoleptycznie, że mam twardą wodę, ale podświadomość pewnie wołała: zmięknij, zmięknij! i na końcu wyszło mi średnio twarda :lol: , kiepski ze mnie chemik
[quote="titus1"]Podbijam sprawę zdjęć korzeni dendrobium farmerii. Czy to grzyb czy tylko pozostałości po wodzie?

Ryszard, a wystarczy zwykły tester dla akwariów ze sklepu zoologicznego?[/quote]

Jak się ma pewną rękę i wprawne oko to można mierzyć. Kropla kropli nie równa, a z postrzeganiem odcieni też różnie bywa. Miareczkując kranówkę w tym samym czasie uzyskałam różne wyniki na trzech próbkach od średnio twardej do twardej :)). Wiem organoleptycznie, że mam twardą wodę, ale podświadomość pewnie wołała: zmięknij, zmięknij! i na końcu wyszło mi średnio twarda :lol: , kiepski ze mnie chemik
  • Cytuj titus1

Re: Woda

Post Autor titus1 » 01-02-2012, 23:48

Podbijam sprawę zdjęć korzeni dendrobium farmerii. Czy to grzyb czy tylko pozostałości po wodzie?

Ryszard, a wystarczy zwykły tester dla akwariów ze sklepu zoologicznego?
Podbijam sprawę zdjęć korzeni dendrobium farmerii. Czy to grzyb czy tylko pozostałości po wodzie?

Ryszard, a wystarczy zwykły tester dla akwariów ze sklepu zoologicznego?
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: Woda

Post Autor Jan Ciepłucha » 01-02-2012, 22:21

titus1 pisze: Do czystej kory sosnowej (około 5 litrów) wsypała i wymieszała kopiastą łyżkę wapna.
Dzięki za tą receptę.Moje przez lata kwitło, ale marniało. Kiedy dodałem podłoża dla Paphio, pojawiły się jędrne, grube przyrosty. Jak to trzeba wiedzieć :!:
A dyskusja arcy interesująca. 8-)
[quote="titus1"] Do czystej kory sosnowej (około 5 litrów) wsypała i wymieszała kopiastą łyżkę wapna. [/quote] Dzięki za tą receptę.Moje przez lata kwitło, ale marniało. Kiedy dodałem podłoża dla Paphio, pojawiły się jędrne, grube przyrosty. Jak to trzeba wiedzieć :!:
A dyskusja arcy interesująca. 8-)
  • Cytuj Ryszard410

Re: Woda

Post Autor Ryszard410 » 01-02-2012, 16:38

titus1 pisze:O sabotkach jako wapnolubach już pisano na tym forum, natomiast do tej pory mnie dziwi epifit - dendrobium harveyanum.

W arkuszach p.Siemińskiej możemy przeczytać skąd ten storczyk pochodzi z "Prowincji Yunnan w południowo-zachodnich Chinach." Trochę poszperałem w sieci i znalazłem,że w tej prowincji odkryto ciekawe skamieniałości świadczące o tym, że kiedyś tam rozciągało się morze i dno było a teraz góry pokryte są warstwami wapiennymi - http://www.masterminds.pl/geografia_prz ... a.288.html . Można sądzić z dużym prawdopodobieństwem, że w podłożu znajduje się zmaczące ilość związków wapnia. To by wyjaśniało postępowanie 'pani właścicielki'. :) Szukałem też ale nie znalazłem bliższych informacji o budowie geologicznej tej prowincji. :( Może komuś się to uda i podzieli się z nami odkryciem.
Gdybyś testerem twardości wody pomierzył jaką twoja woda ma twardość ogólną i węglanową to cała tajemnica zostałaby wyjaśniona. :idea:
[quote="titus1"]O sabotkach jako wapnolubach już pisano na tym forum, natomiast do tej pory mnie dziwi epifit - dendrobium harveyanum.[/quote]
W arkuszach p.Siemińskiej możemy przeczytać skąd ten storczyk pochodzi z "Prowincji Yunnan w południowo-zachodnich Chinach." Trochę poszperałem w sieci i znalazłem,że w tej prowincji odkryto ciekawe skamieniałości świadczące o tym, że kiedyś tam rozciągało się morze i dno było a teraz góry pokryte są warstwami wapiennymi - http://www.masterminds.pl/geografia_przyroda.14/Unikatowe,znalezisko,skamieniala,migracja.288.html . Można sądzić z dużym prawdopodobieństwem, że w podłożu znajduje się zmaczące ilość związków wapnia. To by wyjaśniało postępowanie 'pani właścicielki'. :) Szukałem też ale nie znalazłem bliższych informacji o budowie geologicznej tej prowincji. :( Może komuś się to uda i podzieli się z nami odkryciem.
Gdybyś testerem twardości wody pomierzył jaką twoja woda ma twardość ogólną i węglanową to cała tajemnica zostałaby wyjaśniona. :idea:
  • Cytuj Krzysztof Gozdek

Re: Woda

Post Autor Krzysztof Gozdek » 31-01-2012, 19:29

" Witam!
Przedstawiam wyniki badania jakości wody deszczowej i wodociągowej:
woda deszczowa i woda wodociągowa
pH 5,72 , 7,40
przewodnictwo wł. 0,05 mS/cm , 0,47
subst.rozpuszcz. 20 mg/l , 230
azotany 1,8 mg/l , 0,9
azotyny 0,02 mg/l , 0,007
azot amonowy 0,91 mg/l , 0,42
azot ogólny 3,41 mg/l , 1,56
fosforany 0,03 mg/l , 0,09
wapń jako CaCO3 6,4 mg/l , 190
siarczany 14 mg/l , 53
fosfor ogólny 0,12 mg/l , 0,09
Analizowana woda deszczowa spełnia prawie wszystkie warunki do zaliczenia jej do I klasy czystości wg kryteriów dla śródlądowych wód powierzchniowych (z wyjątkiem pH), i prawie spełnia warunki dla wody pitnej (należy uwzględnić zakażenie bakteriologiczne).
Wnioski są oczywiste."

Są to wyniki zamieszczone na forum www.storczyki.org.pl, a wykonane przeze mnie 10 lat temu (jak ten czas leci, leci , leci . . . ;) )
" Witam!
Przedstawiam wyniki badania jakości wody deszczowej i wodociągowej:
woda deszczowa i woda wodociągowa
pH 5,72 , 7,40
przewodnictwo wł. 0,05 mS/cm , 0,47
subst.rozpuszcz. 20 mg/l , 230
azotany 1,8 mg/l , 0,9
azotyny 0,02 mg/l , 0,007
azot amonowy 0,91 mg/l , 0,42
azot ogólny 3,41 mg/l , 1,56
fosforany 0,03 mg/l , 0,09
wapń jako CaCO3 6,4 mg/l , 190
siarczany 14 mg/l , 53
fosfor ogólny 0,12 mg/l , 0,09
Analizowana woda deszczowa spełnia prawie wszystkie warunki do zaliczenia jej do I klasy czystości wg kryteriów dla śródlądowych wód powierzchniowych (z wyjątkiem pH), i prawie spełnia warunki dla wody pitnej (należy uwzględnić zakażenie bakteriologiczne).
Wnioski są oczywiste."

Są to wyniki zamieszczone na forum http://www.storczyki.org.pl, a wykonane przeze mnie 10 lat temu (jak ten czas leci, leci , leci . . . ;) )
  • Cytuj Marta

Re: Woda

Post Autor Marta » 31-01-2012, 19:07

Przeliczniki na przykład:
stężenie 120 mg/dm3 CaCO3 :17,85 = 6,72*n (stopni niemieckich twardości wody)
6,72*n : 2,8 = 2,40 mval CaCO3
Marta
Przeliczniki na przykład:
stężenie 120 mg/dm3 CaCO3 :[b]17,85[/b] = 6,72*n (stopni niemieckich twardości wody)
6,72*n : [b]2,8[/b] = 2,40 mval CaCO3
Marta
  • Cytuj Krzysztof Gozdek

Re: Woda

Post Autor Krzysztof Gozdek » 31-01-2012, 18:34

Chyba występuje w przypadku sabotków wapnolubnych pewne nieporozumienie. To, że w naturze rosną na podłożu z dużą zawartością węglanu wapnia nie oznacza, że tolerują wodę z dużą zawartością rozpuszczonych soli wapniowych, a wytrącanie się osadu węglanu wapnia na powierzchni bardzo delikatnych korzeni spowoduje to samo co u phalaenopsisów.
Chyba występuje w przypadku sabotków wapnolubnych pewne nieporozumienie. To, że w naturze rosną na podłożu z dużą zawartością węglanu wapnia nie oznacza, że tolerują wodę z dużą zawartością rozpuszczonych soli wapniowych, a wytrącanie się osadu węglanu wapnia na powierzchni bardzo delikatnych korzeni spowoduje to samo co u phalaenopsisów.
  • Cytuj titus1

Re: Woda

Post Autor titus1 » 31-01-2012, 11:07

No i pozostaje jeszcze kwestia wymagań wodnych niektórych gatunków. Chodzi mi głównie o sabotki i jeden gatunek dendrobium (!).
O sabotkach jako wapnolubach już pisano na tym forum, natomiast do tej pory mnie dziwi epifit - dendrobium harveyanum.
Podczas zakupów w 2008 roku, w belgijskim Akerne, zapytałem właścicielkę szklarni, co mam robić żeby utrzymać dendrobium harveyanum, bo do tamtej pory zabiłem dwa. Po pytaniu czym podlewana była roślina, Pani właścicielka pokazała mi jak przygotowuje podłoże dla tego dendrobium. Do czystej kory sosnowej (około 5 litrów) wsypała i wymieszała kopiastą łyżkę wapna. Co ciekawe, moje dendrobium jest już ze mną trzy lata, w miarę ładnie przyrasta na mojej wodzie i nie widać brązowienia korzeni.
No i pozostaje jeszcze kwestia wymagań wodnych niektórych gatunków. Chodzi mi głównie o sabotki i jeden gatunek dendrobium (!).
O sabotkach jako wapnolubach już pisano na tym forum, natomiast do tej pory mnie dziwi epifit - dendrobium harveyanum.
Podczas zakupów w 2008 roku, w belgijskim Akerne, zapytałem właścicielkę szklarni, co mam robić żeby utrzymać dendrobium harveyanum, bo do tamtej pory zabiłem dwa. Po pytaniu czym podlewana była roślina, Pani właścicielka pokazała mi jak przygotowuje podłoże dla tego dendrobium. Do czystej kory sosnowej (około 5 litrów) wsypała i wymieszała kopiastą łyżkę wapna. Co ciekawe, moje dendrobium jest już ze mną trzy lata, w miarę ładnie przyrasta na mojej wodzie i nie widać brązowienia korzeni.
  • Cytuj piroman

Re: Woda

Post Autor piroman » 31-01-2012, 08:47

titus1 pisze: Rozumiem, że ten agresywny dwutlenek węgla, skoro nie służy rurom, tym bardziej nie będzie służył korzeniom.

Raczej nie zaszkodzi korzeniom. Jedynie lekko zakwasi wodę tworząc słaby kwas węglowy. I to właśnie ten kwas węglowy obniża nam odczyn wody w kranie. Ten sam słaby kwas jest odpowiedzialny za tworzenie jaskiń w skałach wapiennych przez wiązanie wapnia w wodorowęglany Ca(HCO3)2. Jest to mechanizm działający od tysięcy jak nie milionów lat. Czyli jest to całkiem naturalne, bo dwutlenek węgla występuje w powietrzu i siłom rzeczy rozpuszcza się w wodzie, czyli nawet w deszczówce jest. Można jeszcze dyskutować nad ilością tego gazu w wodzie. Tylko, że jeśli nawet byśmy mieli spore ilości tego gazu w wodzie kranowej, to po kontakcie z powietrzem przy ciśnieniu atmosferycznym, nadmiar CO2 automatycznie ucieknie do atmosfery. Czyli jak odstawimy wodę, nawet bez gotowania, to odparuje.

Tak na marginesie z mojego akwarystycznego ogródka. Mam butle z CO2 i wtłaczam go do wody, żeby właśnie ją zakwasić i dostarczyć roślinom jednego z podstawowych budulców czyli węgla. Oczywiście uprawa roślin nadwodnych jest inna, bo dwutlenku węgla mają pod dostatkiem w powietrzu. Ale samo to, że roślinom wodnym nie szkodzi kwas węglowy a wręcz przeciwnie jest potrzebny do prawidłowego rozwoju. Może sugerować, że nie jest to jakiś straszny kwas trawiący tkanki. Potrafi przyśpieszyć korozję rur lub erozję skał to prawda. Ale rośliny to bardziej złożone organizmy, nie samo żelazo albo sama skała wapienna. Jakoś sobie pewnie z tym radzą a może nawet jakoś na tym korzystają.

Pozdrawiam,
Romek
[quote="titus1"] Rozumiem, że ten agresywny dwutlenek węgla, skoro nie służy rurom, tym bardziej nie będzie służył korzeniom.[/quote]
Raczej nie zaszkodzi korzeniom. Jedynie lekko zakwasi wodę tworząc słaby kwas węglowy. I to właśnie ten kwas węglowy obniża nam odczyn wody w kranie. Ten sam słaby kwas jest odpowiedzialny za tworzenie jaskiń w skałach wapiennych przez wiązanie wapnia w wodorowęglany Ca(HCO3)2. Jest to mechanizm działający od tysięcy jak nie milionów lat. Czyli jest to całkiem naturalne, bo dwutlenek węgla występuje w powietrzu i siłom rzeczy rozpuszcza się w wodzie, czyli nawet w deszczówce jest. Można jeszcze dyskutować nad ilością tego gazu w wodzie. Tylko, że jeśli nawet byśmy mieli spore ilości tego gazu w wodzie kranowej, to po kontakcie z powietrzem przy ciśnieniu atmosferycznym, nadmiar CO2 automatycznie ucieknie do atmosfery. Czyli jak odstawimy wodę, nawet bez gotowania, to odparuje.

Tak na marginesie z mojego akwarystycznego ogródka. Mam butle z CO2 i wtłaczam go do wody, żeby właśnie ją zakwasić i dostarczyć roślinom jednego z podstawowych budulców czyli węgla. Oczywiście uprawa roślin nadwodnych jest inna, bo dwutlenku węgla mają pod dostatkiem w powietrzu. Ale samo to, że roślinom wodnym nie szkodzi kwas węglowy a wręcz przeciwnie jest potrzebny do prawidłowego rozwoju. Może sugerować, że nie jest to jakiś straszny kwas trawiący tkanki. Potrafi przyśpieszyć korozję rur lub erozję skał to prawda. Ale rośliny to bardziej złożone organizmy, nie samo żelazo albo sama skała wapienna. Jakoś sobie pewnie z tym radzą a może nawet jakoś na tym korzystają.

Pozdrawiam,
Romek
  • Cytuj titus1

Re: Woda

Post Autor titus1 » 30-01-2012, 23:27

I tutaj mam dylemat. Jak już wcześniej napisałem, wykluczyłem choroby oraz grzyby niszczące korzenie roślin. Całe zło zwaliłem na wodę. Jednak w domu moja żona stwierdziła po oglądnięciu rośliny, że takie zmiany wg niej może spowodować grzyb.
Co sądzicie o tych brązowych korzeniach oraz nalocie na nasadach psudobulw.
Załączniki
1.JPG
2.JPG
I tutaj mam dylemat. Jak już wcześniej napisałem, wykluczyłem choroby oraz grzyby niszczące korzenie roślin. Całe zło zwaliłem na wodę. Jednak w domu moja żona stwierdziła po oglądnięciu rośliny, że takie zmiany wg niej może spowodować grzyb.
Co sądzicie o tych brązowych korzeniach oraz nalocie na nasadach psudobulw.
  • Cytuj titus1

Re: Woda

Post Autor titus1 » 30-01-2012, 23:11

"Moje" wodociągi publikują coś takiego http://www.mzwik-kety.com.pl/picturedb/ ... n_3150.pdf
Jako stałą na innej stronie podają:
odczyn pH 6,8 - 7,5 ( granice dopuszczalne 6,5 - 9,5 )
twardość 85 - 120 mg/l CaCO3 (granice dopuszczalne 60 - 500 mg/l CaCO3 )

Rzeczywiście, nie ma tam nic o twardości wody. Jedyną rzeczą która może nas interesować to chyba tylko przewodność.

Rozumiem, że ten agresywny dwutlenek węgla, skoro nie służy rurom, tym bardziej nie będzie służył korzeniom.
"Moje" wodociągi publikują coś takiego http://www.mzwik-kety.com.pl/picturedb/kety_hydrofornia_grudzien_3150.pdf
Jako stałą na innej stronie podają:
odczyn pH 6,8 - 7,5 ( granice dopuszczalne 6,5 - 9,5 )
twardość 85 - 120 mg/l CaCO3 (granice dopuszczalne 60 - 500 mg/l CaCO3 )

Rzeczywiście, nie ma tam nic o twardości wody. Jedyną rzeczą która może nas interesować to chyba tylko przewodność.

Rozumiem, że ten agresywny dwutlenek węgla, skoro nie służy rurom, tym bardziej nie będzie służył korzeniom.
  • Cytuj Marta

Re: Woda

Post Autor Marta » 30-01-2012, 21:49

Regularnie wykonują oznaczenia związków azotu, twardości ogólnej, żelaza ogln. i manganu wody surowej rzadziej, a wody uzdatnionej, w sieci często. Sanepid ich pilnuje i chyba głównie z tego żyje. Dodatkowe oznaczenia są też wykonywane ale tylko na specjalne zalecenie w dokumentacji zasobowej itd itp. Marta
Regularnie wykonują oznaczenia związków azotu, twardości ogólnej, żelaza ogln. i manganu wody surowej rzadziej, a wody uzdatnionej, w sieci często. Sanepid ich pilnuje i chyba głównie z tego żyje. Dodatkowe oznaczenia są też wykonywane ale tylko na specjalne zalecenie w dokumentacji zasobowej itd itp. Marta
  • Cytuj Krzysztof Gozdek

Re: Woda

Post Autor Krzysztof Gozdek » 30-01-2012, 21:21

Nie wiem , czy wodociągi wykonują interesujące nas oznaczenia, dla nich (chyba) jest najważniejsza jakość wody od strony mikrobiologicznej. Woda wodociagowa może być pobierana z ujęć głębinowych i wtedy powinna być odżelaziana i usuwany powinien być również mangan. Oba te pierwiastki i ich związki wpływają niekorzystnie na smak wody, natomiast nie zwraca się uwagi na zawartość związków wapnia i magnezu. W przypadku poboru wody wodociągowej z ujęć powierzchniowych należy stosować dezyfekcję i wody te wykazują mniejszą zawartość rozpuszczonych soli.
Natomiast co do korozji rur stalowych to spowodowane jest to przez rozpuszczony w wodzie agresywny dwutlenek węgla tworzący słaby kwas weglowy.
Nie wiem , czy wodociągi wykonują interesujące nas oznaczenia, dla nich (chyba) jest najważniejsza jakość wody od strony mikrobiologicznej. Woda wodociagowa może być pobierana z ujęć głębinowych i wtedy powinna być odżelaziana i usuwany powinien być również mangan. Oba te pierwiastki i ich związki wpływają niekorzystnie na smak wody, natomiast nie zwraca się uwagi na zawartość związków wapnia i magnezu. W przypadku poboru wody wodociągowej z ujęć powierzchniowych należy stosować dezyfekcję i wody te wykazują mniejszą zawartość rozpuszczonych soli.
Natomiast co do korozji rur stalowych to spowodowane jest to przez rozpuszczony w wodzie agresywny dwutlenek węgla tworzący słaby kwas weglowy.
  • Cytuj titus1

Re: Woda

Post Autor titus1 » 30-01-2012, 21:06

Panie Krzysztofie, a jak interpretować to co publikują co miesiąc Zakłady Wodociągów?
Dla mnie to nadal czarna magia.

Sprawa druga. Zastanawiałem się nad wodą studzienną. Jednak pamiętam z domu rodziców, że dopóki była tam instalacja stalowa, to po 3-5 latach przeżerało rury, boilery. A kiedy wymieniało się rury, były ona strasznie zarośnięte rdzawym paskudztwem. Co można powiedzieć o takiej wodzie po tym co zostawało w rurach, bez wykosztowywania się na badania.
Panie Krzysztofie, a jak interpretować to co publikują co miesiąc Zakłady Wodociągów?
Dla mnie to nadal czarna magia.

Sprawa druga. Zastanawiałem się nad wodą studzienną. Jednak pamiętam z domu rodziców, że dopóki była tam instalacja stalowa, to po 3-5 latach przeżerało rury, boilery. A kiedy wymieniało się rury, były ona strasznie zarośnięte rdzawym paskudztwem. Co można powiedzieć o takiej wodzie po tym co zostawało w rurach, bez wykosztowywania się na badania.
  • Cytuj Krzysztof Gozdek

Re: Woda

Post Autor Krzysztof Gozdek » 30-01-2012, 20:58

Temat wody to jak rzeka ;)
Pierwsza prawda - chcąc definiktywnie określić jakość używanej wody trzeba wykonać kilka podstawowych oznaczeń fizyko - chemicznych, tzn. odczyn (pH), przewodność, zawartość wapnia. Można wykonanie zlecić do laboratorium przy miejskich oczyszczalniach ścieków.
Druga prawda - oczywiście najlepszą wodą jest deszczówka. Problemem jest to gdzie mieszkamy, jak zbieramy i przechowujemy. Najlepiej zbierać w czasie długotrwałych deszczy, ponieważ przyjmuje się, że w czasie początkowych ok. 30 minut padania deszczu wypłukiwane są zanieczyszczenia znajdujące się w powietrzu. Jeszcze lepszą wodę można uzyskać ze stopionego śniegu, pod warunkiem, że nie ma w pobliżu dymiących kominów :!: Deszczówkę przechowujemy w ciemnych kanistrach w jak najniższej możliwej temperaturze.
Trzecia prawda - stosując wodę wodociągową zawierajacą rozpuszczone sole wapnia, magnezu i żelaza (wodorowęglany) należy liczyć się z tym, że w kontakcie z tlenem z powietrza następuje ich rozkład i powstają osady nierozpuszczalnych węglanów. Proces wytrącania można przeprowadzić gotując przez ok. 10 minut wodę. Uzyskuje się ok. 50 % redukcję tych związków. Tzw. odstanie wody wodociagowej nic nie daje, ponieważ nic się nie wytrąci, a jedynie część wody odparuje i tym samym zwiększy się jeszcze bardziej zasolenie. Aktualnie woda wodociągowa dezynfekowana jest tlenkiem chloru, a nie jak dawniej czystym chlorem i wobec tego w zasadzie nie wyczuwa się charakterystycznego zapachu. Tak zdezyfekowana woda na pewno nie wpływa dobrze na kondycję storczyków.
Jakość wody wodociągowej lub głębinowej może być bardzo różna. Pamiętam, że będąc dość dawno temu w pewnym niewielkim miasteczku w Wielkopolsce, woda była tam tak bardzo zażelaziona, że po zagotowaniu wytrącał się natychmiast rudy osad tlenku żelaza, a smak też był nieciekawy.
Tak jak napisałem na początku, jeżeli nie znamy jakości wody określonej za pomocą tych oznaczeń to reszta jest wróżeniem.
Temat wody to jak rzeka ;)
Pierwsza prawda - chcąc definiktywnie określić jakość używanej wody trzeba wykonać kilka podstawowych oznaczeń fizyko - chemicznych, tzn. odczyn (pH), przewodność, zawartość wapnia. Można wykonanie zlecić do laboratorium przy miejskich oczyszczalniach ścieków.
Druga prawda - oczywiście najlepszą wodą jest deszczówka. Problemem jest to gdzie mieszkamy, jak zbieramy i przechowujemy. Najlepiej zbierać w czasie długotrwałych deszczy, ponieważ przyjmuje się, że w czasie początkowych ok. 30 minut padania deszczu wypłukiwane są zanieczyszczenia znajdujące się w powietrzu. Jeszcze lepszą wodę można uzyskać ze stopionego śniegu, pod warunkiem, że nie ma w pobliżu dymiących kominów :!: Deszczówkę przechowujemy w ciemnych kanistrach w jak najniższej możliwej temperaturze.
Trzecia prawda - stosując wodę wodociągową zawierajacą rozpuszczone sole wapnia, magnezu i żelaza (wodorowęglany) należy liczyć się z tym, że w kontakcie z tlenem z powietrza następuje ich rozkład i powstają osady nierozpuszczalnych węglanów. Proces wytrącania można przeprowadzić gotując przez ok. 10 minut wodę. Uzyskuje się ok. 50 % redukcję tych związków. Tzw. odstanie wody wodociagowej nic nie daje, ponieważ nic się nie wytrąci, a jedynie część wody odparuje i tym samym zwiększy się jeszcze bardziej zasolenie. Aktualnie woda wodociągowa dezynfekowana jest tlenkiem chloru, a nie jak dawniej czystym chlorem i wobec tego w zasadzie nie wyczuwa się charakterystycznego zapachu. Tak zdezyfekowana woda na pewno nie wpływa dobrze na kondycję storczyków.
Jakość wody wodociągowej lub głębinowej może być bardzo różna. Pamiętam, że będąc dość dawno temu w pewnym niewielkim miasteczku w Wielkopolsce, woda była tam tak bardzo zażelaziona, że po zagotowaniu wytrącał się natychmiast rudy osad tlenku żelaza, a smak też był nieciekawy.
Tak jak napisałem na początku, jeżeli nie znamy jakości wody określonej za pomocą tych oznaczeń to reszta jest wróżeniem.
  • Cytuj Elazet

Re: Woda

Post Autor Elazet » 30-01-2012, 15:16

Niestety,R.O.to chyba najlepsze rozwiązanie.Ja mieszkając na Roztoczu,w dodatku na wsi mam wspaniałą wodę deszczówkę,w której jeżeli jest jej nadmiar myję włosy,a nawet piję.
Moje koty uwielbiają ją świeżą i mając do wyboru kranówkę i deszczówkę wybierają tę drugą.To mówi samo za siebie.
Z tym zbieraniem wody jest trochę zabawy.Gdy jest brudna po prostu wylewam z wiaderek,staram się "łapać" gdy ludzie jeszcze nie palą.Teraz przy -20 stopniowym mrozie to raczej niemożliwe,ale gdy dachy pokrywała gruba warstwa śniegu,który topniał i czysty jak łza wpływał do wiaderka to zrobiłam niezły zapas.Jeżeli nawet jakiś kurz czasem na dole zostaje to po przelaniu wody do butelek zostawiam jej nieco i myję wiaderko,potem płuczę,aż jest czyste.
Ze śniegu woda też powinna być bardzo dobrej jakości.Może ją jakoś przecedzić?
A woda do podlewania z deszczówki najlepsza jest z długotrwałych opadów.Najgorsza w czasie,gdy drzewa pylą,no i podczas palenia.Wtedy jednak rośliny nie potrzebują jej tak dużo,można zrobić zapas.W lecie tak,trzeba się trochę postarać.
Jeszcze jedno.Taka woda ma odczyn lekko kwaśny.Może jest dobra do Dendrobium.Ono lubi lekko kwaśną.Moje Masdevallia i Dracula też nie narzekają.Korzenie mają zdrowe.Od niedawna jestem niezmiernie szczęśliwą posiadaczką Masdevallia coccinea,a ta po posadzeniu zaczęła wypuszczać nowe korzenie - nota bene bardzo ładne,widocznie jej woda odpowiada,bo rośnie i jakby aklimatyzacji nie potrzebowała.
Cattleya powinne dobrze rosnąć po podlaniu deszczówką,bo nie lubią wapnia.
Paphiopedilum ,chociaż wydawało mi się że mam je super dokąd nie zobaczyłam roślin Bożenki.W jakim tempie rosną i jak obficie kwitną,a ona podlewa wodą z kranu.
Myślę też,że to zależy od tego jak roślina się przyzwyczaja,a sabotki różnie.Jeden lubi,inny potrzebuje mnóstwo wapnia,jeszcze inny wcale i ten najbardziej wapnolubny gdy przyjechał do mnie to korzenie miał rozrośnięte,ale bez nalotu czy coś takiego.U mnie woda z kranu zawiera też dużo wapnia,jest czysta,chlorują od wielkiego dzwonu,więc jemu serwuję kranówkę.Rośnie wolno,ale myślę,że się jeszcze nie zaaklimatyzował.Korzenie ma super.
Poza tym mam rośliny owadożerne,które są wybredniejsze co do wody.Skoro dobrze rosną,to chyba u nas woda jest dobra.
Dla mnie to najlepsze i najtańsze rozwiązanie,chociaż trzeba się trochę pobawić,czasem zmarznąć,w lecie zmoknąć do suchej nitki,ale warto.
U mnie jeżeli coś się dzieje z korzeniami to moja głupota.Na wodę tego zrzucić nie mogę.
Niestety,R.O.to chyba najlepsze rozwiązanie.Ja mieszkając na Roztoczu,w dodatku na wsi mam wspaniałą wodę deszczówkę,w której jeżeli jest jej nadmiar myję włosy,a nawet piję.
Moje koty uwielbiają ją świeżą i mając do wyboru kranówkę i deszczówkę wybierają tę drugą.To mówi samo za siebie.
Z tym zbieraniem wody jest trochę zabawy.Gdy jest brudna po prostu wylewam z wiaderek,staram się "łapać" gdy ludzie jeszcze nie palą.Teraz przy -20 stopniowym mrozie to raczej niemożliwe,ale gdy dachy pokrywała gruba warstwa śniegu,który topniał i czysty jak łza wpływał do wiaderka to zrobiłam niezły zapas.Jeżeli nawet jakiś kurz czasem na dole zostaje to po przelaniu wody do butelek zostawiam jej nieco i myję wiaderko,potem płuczę,aż jest czyste.
Ze śniegu woda też powinna być bardzo dobrej jakości.Może ją jakoś przecedzić?
A woda do podlewania z deszczówki najlepsza jest z długotrwałych opadów.Najgorsza w czasie,gdy drzewa pylą,no i podczas palenia.Wtedy jednak rośliny nie potrzebują jej tak dużo,można zrobić zapas.W lecie tak,trzeba się trochę postarać.
Jeszcze jedno.Taka woda ma odczyn lekko kwaśny.Może jest dobra do Dendrobium.Ono lubi lekko kwaśną.Moje Masdevallia i Dracula też nie narzekają.Korzenie mają zdrowe.Od niedawna jestem niezmiernie szczęśliwą posiadaczką Masdevallia coccinea,a ta po posadzeniu zaczęła wypuszczać nowe korzenie - nota bene bardzo ładne,widocznie jej woda odpowiada,bo rośnie i jakby aklimatyzacji nie potrzebowała.
Cattleya powinne dobrze rosnąć po podlaniu deszczówką,bo nie lubią wapnia.
Paphiopedilum ,chociaż wydawało mi się że mam je super dokąd nie zobaczyłam roślin Bożenki.W jakim tempie rosną i jak obficie kwitną,a ona podlewa wodą z kranu.
Myślę też,że to zależy od tego jak roślina się przyzwyczaja,a sabotki różnie.Jeden lubi,inny potrzebuje mnóstwo wapnia,jeszcze inny wcale i ten najbardziej wapnolubny gdy przyjechał do mnie to korzenie miał rozrośnięte,ale bez nalotu czy coś takiego.U mnie woda z kranu zawiera też dużo wapnia,jest czysta,chlorują od wielkiego dzwonu,więc jemu serwuję kranówkę.Rośnie wolno,ale myślę,że się jeszcze nie zaaklimatyzował.Korzenie ma super.
Poza tym mam rośliny owadożerne,które są wybredniejsze co do wody.Skoro dobrze rosną,to chyba u nas woda jest dobra.
Dla mnie to najlepsze i najtańsze rozwiązanie,chociaż trzeba się trochę pobawić,czasem zmarznąć,w lecie zmoknąć do suchej nitki,ale warto.
U mnie jeżeli coś się dzieje z korzeniami to moja głupota.Na wodę tego zrzucić nie mogę.
  • Cytuj hesia_wwl

Re: Woda

Post Autor hesia_wwl » 30-01-2012, 15:04

Weź tylko pod uwagę to, że nie wszędzie woda jest taka sama. Ktoś kto np. mieszka na wsi i ma wodę ze studni będzie miał ją zdecydowanie czystszą niż np. mieszkaniec Katowic czy Warszawy. Dlatego nie pisz proszę, że nie ma znaczenia jaką wodą się podlewa. A to, że ktoś korzysta z filtra bądź nie, to tylko i wyłącznie prywatna sprawa i nikt nikomu nie narzuca zakupu takiego sprzętu.

Jesli chcesz czegoś więcej się dowiedzieć o wodzie to prosze bardzo:

PODLEWANIE

Jedną z najistotniejszych zasad w hodowli storczyków jest właściwe ich podlewanie. Należy stosować zasadę: podłoże pomiędzy jednym a drugim podlaniem powinno wyraźnie przeschnąć. Generalnie mniej szkodliwe jest zbyt skąpe niż zbyt obfite podlewanie. Jeżeli jest to możliwe, najlepiej rośliny należy nawadniać w godzinach przedpołudniowych, tak aby obeschły całkowicie przed nocą. Intensywność i częstotliwość podlewania należy dostosować do temperatury w pomieszczeniu, stanu roślin oraz pory roku. Zbyt długo zalegająca w podłożu woda może doprowadzić do zgnilizny korzeni i w szybkim czasie do końca żywota naszego ulubieńca.

Najlepsza do tego celu jest woda deszczowa, w której znajdują się niewielkie ilości: dwutlenku węgla, tlenków azotu, tlenu. Znakomita jest również woda z filtra tzw. odwróconej osmozy czy też woda destylowana. Najogólniej mówiąc woda odpowiednia do podlewania storczyków powinna być wodą miękką, o niskim zasoleniu, lekko kwaśna (pH 4,5-6,0). Woda z miejskich instalacji wodociągowych jest najczęściej niewłaściwa do naszych celów. Posiada zbyt wysoką twardość i często zawartość różnych substancji chemicznych.

I jeszcze tutaj:
viewtopic.php?f=17&t=904
Weź tylko pod uwagę to, że nie wszędzie woda jest taka sama. Ktoś kto np. mieszka na wsi i ma wodę ze studni będzie miał ją zdecydowanie czystszą niż np. mieszkaniec Katowic czy Warszawy. Dlatego nie pisz proszę, że nie ma znaczenia jaką wodą się podlewa. A to, że ktoś korzysta z filtra bądź nie, to tylko i wyłącznie prywatna sprawa i nikt nikomu nie narzuca zakupu takiego sprzętu.

Jesli chcesz czegoś więcej się dowiedzieć o wodzie to prosze bardzo:

PODLEWANIE

Jedną z najistotniejszych zasad w hodowli storczyków jest właściwe ich podlewanie. Należy stosować zasadę: podłoże pomiędzy jednym a drugim podlaniem powinno wyraźnie przeschnąć. Generalnie mniej szkodliwe jest zbyt skąpe niż zbyt obfite podlewanie. Jeżeli jest to możliwe, najlepiej rośliny należy nawadniać w godzinach przedpołudniowych, tak aby obeschły całkowicie przed nocą. Intensywność i częstotliwość podlewania należy dostosować do temperatury w pomieszczeniu, stanu roślin oraz pory roku. Zbyt długo zalegająca w podłożu woda może doprowadzić do zgnilizny korzeni i w szybkim czasie do końca żywota naszego ulubieńca.

Najlepsza do tego celu jest woda deszczowa, w której znajdują się niewielkie ilości: dwutlenku węgla, tlenków azotu, tlenu. Znakomita jest również woda z filtra tzw. odwróconej osmozy czy też woda destylowana. Najogólniej mówiąc woda odpowiednia do podlewania storczyków powinna być wodą miękką, o niskim zasoleniu, lekko kwaśna (pH 4,5-6,0). Woda z miejskich instalacji wodociągowych jest najczęściej niewłaściwa do naszych celów. Posiada zbyt wysoką twardość i często zawartość różnych substancji chemicznych.

I jeszcze tutaj:
http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=17&t=904
  • Cytuj sej

Re: Woda

Post Autor sej » 30-01-2012, 14:56

hesia_wwl pisze:
sej pisze:A człowiek czasem przedobrza gotując wodę,filtrując ją,a efektów jak nie było tak nie ma.Trudno,więc też określić,czy na pewno woda ma tak duże znaczenie jak nam się wydaje :o



Chyba nie wiesz co piszesz...
Storczyki występujące w naturze to zazwyczaj takie rosnące w dziczy, miejscach tak czystych, że człowiek może tylko marzyć o tym by w takich warunkach mieszkać. Co za tym idzie, deszcze które tam padają są czyste.
Wyobraź teraz sobie zwykłą kranówkę z sieci wodociągowej, która jest nafaszerowana tymi wszystkimi składnikami które mają ją "uzdatnić" - człowiek ponoć jest jak świnia, do wszystkiego się przyzwyczai... ale nie roślina która do tej pory w takich warunkach nie żyła, prędzej czy później odchoruje chlor, wapń i inne szkodliwe dla niej składniki.


Myślisz,że nie wiem co piszę?To jak uzasadnisz np.to że kwiat podlewany zwykłą kranówką kwitnie niemal na okrągło mając przy tym po kilka pędów?Sporo się o tym czyta,chociażby na forum.A w sklepach to się niby z tymi roślinkami "pieszczą"?Podlewają jak leci,a one i tak kwitną.Porównanie człowieka do świni,a wzniesienie rośliny prawie do rangi wymagającego arystokraty to już chyba przegięcie i może świadczy o jakiejś fobii :shock: Są egzemplarze,które nie mają szczególnych wymagań.Nawet,gdyby roślina podlewana zwykłą wodą miała paść po np.5 latach obfitego kwitnienia,to i tak opłaci się to bardziej od kupowania drogich filtrów.
[quote="hesia_wwl"][quote="sej"]A człowiek czasem przedobrza gotując wodę,filtrując ją,a efektów jak nie było tak nie ma.Trudno,więc też określić,czy na pewno woda ma tak duże znaczenie jak nam się wydaje :o[/quote]


Chyba nie wiesz co piszesz...
Storczyki występujące w naturze to zazwyczaj takie rosnące w dziczy, miejscach tak czystych, że człowiek może tylko marzyć o tym by w takich warunkach mieszkać. Co za tym idzie, deszcze które tam padają są czyste.
Wyobraź teraz sobie zwykłą kranówkę z sieci wodociągowej, która jest nafaszerowana tymi wszystkimi składnikami które mają ją "uzdatnić" - człowiek ponoć jest jak świnia, do wszystkiego się przyzwyczai... ale nie roślina która do tej pory w takich warunkach nie żyła, prędzej czy później odchoruje chlor, wapń i inne szkodliwe dla niej składniki.[/quote]

Myślisz,że nie wiem co piszę?To jak uzasadnisz np.to że kwiat podlewany zwykłą kranówką kwitnie niemal na okrągło mając przy tym po kilka pędów?Sporo się o tym czyta,chociażby na forum.A w sklepach to się niby z tymi roślinkami "pieszczą"?Podlewają jak leci,a one i tak kwitną.Porównanie człowieka do świni,a wzniesienie rośliny prawie do rangi wymagającego arystokraty to już chyba przegięcie i może świadczy o jakiejś fobii :shock: Są egzemplarze,które nie mają szczególnych wymagań.Nawet,gdyby roślina podlewana zwykłą wodą miała paść po np.5 latach obfitego kwitnienia,to i tak opłaci się to bardziej od kupowania drogich filtrów.
  • Cytuj hesia_wwl

Re: Woda

Post Autor hesia_wwl » 30-01-2012, 14:47

sej pisze:A człowiek czasem przedobrza gotując wodę,filtrując ją,a efektów jak nie było tak nie ma.Trudno,więc też określić,czy na pewno woda ma tak duże znaczenie jak nam się wydaje :o



Chyba nie wiesz co piszesz...
Storczyki występujące w naturze to zazwyczaj takie rosnące w dziczy, miejscach tak czystych, że człowiek może tylko marzyć o tym by w takich warunkach mieszkać. Co za tym idzie, deszcze które tam padają są czyste.
Wyobraź teraz sobie zwykłą kranówkę z sieci wodociągowej, która jest nafaszerowana tymi wszystkimi składnikami które mają ją "uzdatnić" - człowiek ponoć jest jak świnia, do wszystkiego się przyzwyczai... ale nie roślina która do tej pory w takich warunkach nie żyła, prędzej czy później odchoruje chlor, wapń i inne szkodliwe dla niej składniki.
[quote="sej"]A człowiek czasem przedobrza gotując wodę,filtrując ją,a efektów jak nie było tak nie ma.Trudno,więc też określić,czy na pewno woda ma tak duże znaczenie jak nam się wydaje :o[/quote]


Chyba nie wiesz co piszesz...
Storczyki występujące w naturze to zazwyczaj takie rosnące w dziczy, miejscach tak czystych, że człowiek może tylko marzyć o tym by w takich warunkach mieszkać. Co za tym idzie, deszcze które tam padają są czyste.
Wyobraź teraz sobie zwykłą kranówkę z sieci wodociągowej, która jest nafaszerowana tymi wszystkimi składnikami które mają ją "uzdatnić" - człowiek ponoć jest jak świnia, do wszystkiego się przyzwyczai... ale nie roślina która do tej pory w takich warunkach nie żyła, prędzej czy później odchoruje chlor, wapń i inne szkodliwe dla niej składniki.
  • Cytuj sej

Re: Woda

Post Autor sej » 30-01-2012, 14:34

hesia_wwl pisze:
titus1 pisze:Filtr Brita lub podobne.
Wydaje mi się, że rzecz dobra, ale tylko na krótką metę, jeśli potrzebujemy 3-4 litrów tygodniowo. Przy większej ilości roślin rozkłada nas koszt wymiany wkładów.
I znowu powraca temat wydajnego, ale drogie filtra R.O...



Miałam ten sam problem z wodą- co widać w odpowiednich postach.
Odkąd korzystam z filtra dzbankowego, problem ten się skończył. Tak mi się przynajmniej wydaje (stosuję taką wodę już ponad 2 miesiące) bo nie zauważyłam nalotu na podłożu.
U mnie z deszczówką i wodą pośniegową jest podobnie. Nazbierałam śniegu, ten się rozpuścił, ale w butelkach na dnie jest coś jakby osad (sądzę, że to efekt spalin z kominów) ale takiej wody nie wylewam, tylko filtruję właśnie.


Dodam jeszcze, że większość wkładów do dzbanków należy wymieniać po ok 6 tygodniach lub 150 litrach przefiltrowanej wody. Ja średnio ok 10 razy dziennie korzystam z tego dzbanka i wymieniam filtr co 3-4 tygodnie.


Z wodą różnie bywa,jak to już słusznie zostało zauważone.Na podłożu czasem pojawi się osad,ale niekoniecznie ma on zawsze zły wpływ na roślinę.Słyszy się o przypadkach,w których storczyki podlewane są wodą prosto z kranu i kwitną książkowo.A człowiek czasem przedobrza gotując wodę,filtrując ją,a efektów jak nie było tak nie ma.Trudno,więc też określić,czy na pewno woda ma tak duże znaczenie jak nam się wydaje :o
[quote="hesia_wwl"][quote="titus1"]
Filtr Brita lub podobne.
Wydaje mi się, że rzecz dobra, ale tylko na krótką metę, jeśli potrzebujemy 3-4 litrów tygodniowo. Przy większej ilości roślin rozkłada nas koszt wymiany wkładów.
I znowu powraca temat wydajnego, ale drogie filtra R.O...[/quote]


Miałam ten sam problem z wodą- co widać w odpowiednich postach.
Odkąd korzystam z filtra dzbankowego, problem ten się skończył. Tak mi się przynajmniej wydaje (stosuję taką wodę już ponad 2 miesiące) bo nie zauważyłam nalotu na podłożu.
U mnie z deszczówką i wodą pośniegową jest podobnie. Nazbierałam śniegu, ten się rozpuścił, ale w butelkach na dnie jest coś jakby osad (sądzę, że to efekt spalin z kominów) ale takiej wody nie wylewam, tylko filtruję właśnie.


Dodam jeszcze, że większość wkładów do dzbanków należy wymieniać po ok 6 tygodniach lub 150 litrach przefiltrowanej wody. Ja średnio ok 10 razy dziennie korzystam z tego dzbanka i wymieniam filtr co 3-4 tygodnie.[/quote]

Z wodą różnie bywa,jak to już słusznie zostało zauważone.Na podłożu czasem pojawi się osad,ale niekoniecznie ma on zawsze zły wpływ na roślinę.Słyszy się o przypadkach,w których storczyki podlewane są wodą prosto z kranu i kwitną książkowo.A człowiek czasem przedobrza gotując wodę,filtrując ją,a efektów jak nie było tak nie ma.Trudno,więc też określić,czy na pewno woda ma tak duże znaczenie jak nam się wydaje :o
  • Cytuj hesia_wwl

Re: Woda

Post Autor hesia_wwl » 30-01-2012, 14:25

titus1 pisze:Filtr Brita lub podobne.
Wydaje mi się, że rzecz dobra, ale tylko na krótką metę, jeśli potrzebujemy 3-4 litrów tygodniowo. Przy większej ilości roślin rozkłada nas koszt wymiany wkładów.
I znowu powraca temat wydajnego, ale drogie filtra R.O...



Miałam ten sam problem z wodą- co widać w odpowiednich postach.
Odkąd korzystam z filtra dzbankowego, problem ten się skończył. Tak mi się przynajmniej wydaje (stosuję taką wodę już ponad 2 miesiące) bo nie zauważyłam nalotu na podłożu.
U mnie z deszczówką i wodą pośniegową jest podobnie. Nazbierałam śniegu, ten się rozpuścił, ale w butelkach na dnie jest coś jakby osad (sądzę, że to efekt spalin z kominów) ale takiej wody nie wylewam, tylko filtruję właśnie.


Dodam jeszcze, że większość wkładów do dzbanków należy wymieniać po ok 6 tygodniach lub 150 litrach przefiltrowanej wody. Ja średnio ok 10 razy dziennie korzystam z tego dzbanka i wymieniam filtr co 3-4 tygodnie.
[quote="titus1"]
Filtr Brita lub podobne.
Wydaje mi się, że rzecz dobra, ale tylko na krótką metę, jeśli potrzebujemy 3-4 litrów tygodniowo. Przy większej ilości roślin rozkłada nas koszt wymiany wkładów.
I znowu powraca temat wydajnego, ale drogie filtra R.O...[/quote]


Miałam ten sam problem z wodą- co widać w odpowiednich postach.
Odkąd korzystam z filtra dzbankowego, problem ten się skończył. Tak mi się przynajmniej wydaje (stosuję taką wodę już ponad 2 miesiące) bo nie zauważyłam nalotu na podłożu.
U mnie z deszczówką i wodą pośniegową jest podobnie. Nazbierałam śniegu, ten się rozpuścił, ale w butelkach na dnie jest coś jakby osad (sądzę, że to efekt spalin z kominów) ale takiej wody nie wylewam, tylko filtruję właśnie.


Dodam jeszcze, że większość wkładów do dzbanków należy wymieniać po ok 6 tygodniach lub 150 litrach przefiltrowanej wody. Ja średnio ok 10 razy dziennie korzystam z tego dzbanka i wymieniam filtr co 3-4 tygodnie.
  • Cytuj titus1

Woda

Post Autor titus1 » 30-01-2012, 14:09

Witam,

mam nadzieję, że mój post będzie zalążkiem tak wyczekiwanego przez Ryszarda opracowania nt. wody.

A zacznę od mojego problemu.
Problem odpowiedniej wody do podlewania roślin męczy praktycznie każdego miłośnika kwiatów. Po roku, półtorej, czasem wcześniej, od momentu zakupu rośliny często da się zauważyć, że naszej nowej, wytęsknionej roślinie coś nie służy. Zaczyna marnieć, stare korzenie giną, młode korzenie giną, zanim rozwiną się w pełni. W rezultacie nowe przyrosty karłowacieją, roślina nie kwitnie. Wykluczamy problem ze światłem, ograniczamy nawożenie, choroby. Dochodzimy do wniosku że to jednak woda. Zauważamy biały nalot na korze czy doniczce. Korzenie obrastają dziwną zwapniałą naroślą lub brązowieją.

Z tym miałem i mam do czynienia do dziś. Na początku od razu rzuciłem się na temat filtra RO, ale moja domowa pani księgowa skutecznie ostudziła moje zapędy. Ok może zbieranie praktycznie darmowej wody destylowanej, czyli deszczówki, czy też topienie śniegu. Tak, ale jeśli jest się pewnym jakości tego co spada na ziemię. Mieszkam na wsi, więc deszczówka powinna być teoretycznie czystsza. Teoretycznie. Wiele zależy od tego jak są ogrzewane domy w sąsiedztwie, tym bliskim lub tym czym paliło się w sąsiedniej wsi, mieście czy województwie.. W większości przypadków domy ogrzewa się paląc w piecach c.o. węglem, drewnem lub czym popadnie... Produkty takiego palenia wiszą w powietrzu, spadając z deszczem na ziemię. Do deszczówki zniechęciłem się, kiedy spojrzałem co znajduje się na dnie beczki postawionej pod rynną.
Nie lepiej jest ze śniegiem. Przyniesienie do domu kilkunastu wiader świeżo spadłego śniegu i roztopieniu go zakończyło się otrzymaniem wody z brudną pianą i czarnym osadem na dnie.

Pan Krzysztof Gozdek polecił mi gotowanie wody z odrobiną cytryny. Dalej nie widzę poprawy, mimo że woda była odstawiana na tydzień. Korzenie nadal niszczeją, powstaje osad na liściach. Nawilżacz powietrza pokrywa się ohydnym nalotem. Do tego dochodzą koszty energii koniecznej do zagotowania wody dla kilkudziesięciu roślin. Metoda

Zakup wody destylowanej na stacji benzynowej.
Specjalnie dla stada keików dend. hercoglossum zacząłem kupować bańki wody destylowanej ze stacji benzynowej. Na początku "skamieniało" sphagnum, a potem zniszczyły się korzenie. Ostatnie keiki dogorywa...
Z lekcji chemii wiem, że woda destylowana składników mineralnych, powinna być niedobra, jałowa w smaku. Sprawdziłem na sobie - jak bym pił zwyczajną kranówkę. Wydaje mi się, że ktoś tu oszukuje...

Własny filtr
Kupiłem kilka paczek wkładu węglowego do filtrów akwariowych oraz trochę torfu włóknistego. To wszystko upakowałem w 5 litrowej butli na wodę, z obciętym dnem. Myślałem, że węgiel przechwyci chlor lub inne zanieczyszczenia chemiczne rozpuszczone w wodzie, a torf zwiąże chociaż trochę węglanu wapnia. Dodatkowo torf miał zakwaszać wodę.

Filtr Brita lub podobne.
Wydaje mi się, że rzecz dobra, ale tylko na krótką metę, jeśli potrzebujemy 3-4 litrów tygodniowo. Przy większej ilości roślin rozkłada nas koszt wymiany wkładów.
I znowu powraca temat wydajnego, ale drogiego filtra R.O...
Witam,

mam nadzieję, że mój post będzie zalążkiem tak wyczekiwanego przez Ryszarda opracowania nt. wody.

A zacznę od mojego problemu.
Problem odpowiedniej wody do podlewania roślin męczy praktycznie każdego miłośnika kwiatów. Po roku, półtorej, czasem wcześniej, od momentu zakupu rośliny często da się zauważyć, że naszej nowej, wytęsknionej roślinie coś nie służy. Zaczyna marnieć, stare korzenie giną, młode korzenie giną, zanim rozwiną się w pełni. W rezultacie nowe przyrosty karłowacieją, roślina nie kwitnie. Wykluczamy problem ze światłem, ograniczamy nawożenie, choroby. Dochodzimy do wniosku że to jednak woda. Zauważamy biały nalot na korze czy doniczce. Korzenie obrastają dziwną zwapniałą naroślą lub brązowieją.

Z tym miałem i mam do czynienia do dziś. Na początku od razu rzuciłem się na temat filtra RO, ale moja domowa pani księgowa skutecznie ostudziła moje zapędy. Ok może zbieranie praktycznie darmowej wody destylowanej, czyli deszczówki, czy też topienie śniegu. Tak, ale jeśli jest się pewnym jakości tego co spada na ziemię. Mieszkam na wsi, więc deszczówka powinna być teoretycznie czystsza. Teoretycznie. Wiele zależy od tego jak są ogrzewane domy w sąsiedztwie, tym bliskim lub tym czym paliło się w sąsiedniej wsi, mieście czy województwie.. W większości przypadków domy ogrzewa się paląc w piecach c.o. węglem, drewnem lub czym popadnie... Produkty takiego palenia wiszą w powietrzu, spadając z deszczem na ziemię. Do deszczówki zniechęciłem się, kiedy spojrzałem co znajduje się na dnie beczki postawionej pod rynną.
Nie lepiej jest ze śniegiem. Przyniesienie do domu kilkunastu wiader świeżo spadłego śniegu i roztopieniu go zakończyło się otrzymaniem wody z brudną pianą i czarnym osadem na dnie.

Pan Krzysztof Gozdek polecił mi gotowanie wody z odrobiną cytryny. Dalej nie widzę poprawy, mimo że woda była odstawiana na tydzień. Korzenie nadal niszczeją, powstaje osad na liściach. Nawilżacz powietrza pokrywa się ohydnym nalotem. Do tego dochodzą koszty energii koniecznej do zagotowania wody dla kilkudziesięciu roślin. Metoda

Zakup wody destylowanej na stacji benzynowej.
Specjalnie dla stada keików dend. hercoglossum zacząłem kupować bańki wody destylowanej ze stacji benzynowej. Na początku "skamieniało" sphagnum, a potem zniszczyły się korzenie. Ostatnie keiki dogorywa...
Z lekcji chemii wiem, że woda destylowana składników mineralnych, powinna być niedobra, jałowa w smaku. Sprawdziłem na sobie - jak bym pił zwyczajną kranówkę. Wydaje mi się, że ktoś tu oszukuje...

Własny filtr
Kupiłem kilka paczek wkładu węglowego do filtrów akwariowych oraz trochę torfu włóknistego. To wszystko upakowałem w 5 litrowej butli na wodę, z obciętym dnem. Myślałem, że węgiel przechwyci chlor lub inne zanieczyszczenia chemiczne rozpuszczone w wodzie, a torf zwiąże chociaż trochę węglanu wapnia. Dodatkowo torf miał zakwaszać wodę.

Filtr Brita lub podobne.
Wydaje mi się, że rzecz dobra, ale tylko na krótką metę, jeśli potrzebujemy 3-4 litrów tygodniowo. Przy większej ilości roślin rozkłada nas koszt wymiany wkładów.
I znowu powraca temat wydajnego, ale drogiego filtra R.O...

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET