logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

  • Cytuj hesia_wwl

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor hesia_wwl » 15-02-2012, 18:00

Oto kolejny przykład różnic między sklepowymi a domowymi kwitnieniami.
Tego storczyka dostałam w lipcu na imieniny.
Żółtek1.JPG
Sklepowe kwitnienie
Żółtek1.JPG (22.34 KiB) Przeglądane 4548 razy

Kwitł bez przerwy do końca października.
Po tym czasie pęd do połowy usechł, z najwyższego oczka wypuścił kolejny i jeszcze jeden z pomiędzy liści.
Dziś pierwszy kwiat się otworzył.
Żółtek2.JPG
Domowe kwitnienie

To jest ten sam storczyk. Ten kwiat wygląda zupełnie inaczej, w dodatku jest mniejszy od poprzednika.
Nie wiem czy być może jeszcze się dobrze nie wybarwił, ale już na pierwszy rzut oka widać, iż ten "świeżak" jest bardziej nakrapiany i nie jest taki "wyblakły" - zobaczę za kilka dni czy kolor zostanie taki jak jest czy zjaśnieje.
Jak będzie więcej kwiatów to pochwalę się w odpowiednim dziale.
Oto kolejny przykład różnic między sklepowymi a domowymi kwitnieniami.
Tego storczyka dostałam w lipcu na imieniny.
[attachment=1]Żółtek1.JPG[/attachment]
Kwitł bez przerwy do końca października.
Po tym czasie pęd do połowy usechł, z najwyższego oczka wypuścił kolejny i jeszcze jeden z pomiędzy liści.
Dziś pierwszy kwiat się otworzył.
[attachment=0]Żółtek2.JPG[/attachment]
To jest ten sam storczyk. Ten kwiat wygląda zupełnie inaczej, w dodatku jest mniejszy od poprzednika.
Nie wiem czy być może jeszcze się dobrze nie wybarwił, ale już na pierwszy rzut oka widać, iż ten "świeżak" jest bardziej nakrapiany i nie jest taki "wyblakły" - zobaczę za kilka dni czy kolor zostanie taki jak jest czy zjaśnieje.
Jak będzie więcej kwiatów to pochwalę się w odpowiednim dziale.
  • Cytuj Bellagne

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor Bellagne » 13-02-2012, 18:57

Emma pisze:Chyba nikt nie da Ci tu jasnej odpowiedzi:)Nawet,jeśli zainwestujesz w droższe odmiany to nigdy nie masz gwarancji,że będą Ci książkowo kwitnąć i kasa nie okaże się wyrzucona w błoto.W marketach można spotkać różne storczyki,mam tu na myśli głównie ich stan.Na podstawie korzeni,liści itd.można stwierdzić,a bynajmniej próbować stwierdzić jak dany storczyk będzie nam rósł.Oczywiście,jeżeli komuś zależy na konkretnej odmianie,to raczej nie ma się,co łudzić,że kupi ją np.w Castoramie.Tam raczej same "mieszańce".

No ale ja stawiam właśnie na takie :)Różnie kwitną,ale borykam się z tymi samymi problemami,co właściciele droższych egzemplarzy.Moje storczyki zazwyczaj zakwitają ponownie ok.2-3 miesiące po przekwitnięciu,więc to,że kupisz storczyka w markecie za 20-30 zł wcale nie oznacza,że będziesz czekać na kwitnienie latami.Na kwitnienie wpływ ma wiele,wiele czynników.Wniosek:zależy,co kto lubi i jakie ma zasoby finansowe :)
Widzę w tym sporo racji:). Ale jak się ma małe mieszkanie, a parapet podokienny jest tylko w pokoju na 2metrowej ścianie, z której połowa jest pod sufitem, a przy tym ma się bzika na punkcie storczyków, to lepiej ograniczyć swoja kolekcję do kilku hybryd, które raczej nie były nadmiernie stymulowane hormonami. Pan przecież pisał, że wszystkie marketowe są sztucznie pędzone, a ja z takimi już mam do czynienia od kilku lat, więc czas na zmiany ;) Zauważam różnicę w uprawie phal. Liodoro (świetnie ze mną "współpracuje") a marketowymi hybrydami. Mam naprawdę skromne warunki finansowe, ale mam takiego storczykowego "konika", że różnymi sposobami zbieram na nowego wymarzonego :D. Właśnie udało mi się sprzedać przez internet kilka niepotrzebnych rzeczy z domu i akurat mam tyle ile mi potrzeba na kupno oznaczonej hybrydy phal.
[quote="Emma"]Chyba nikt nie da Ci tu jasnej odpowiedzi:)Nawet,jeśli zainwestujesz w droższe odmiany to nigdy nie masz gwarancji,że będą Ci książkowo kwitnąć i kasa nie okaże się wyrzucona w błoto.W marketach można spotkać różne storczyki,mam tu na myśli głównie ich stan.Na podstawie korzeni,liści itd.można stwierdzić,a bynajmniej próbować stwierdzić jak dany storczyk będzie nam rósł.Oczywiście,jeżeli komuś zależy na konkretnej odmianie,to raczej nie ma się,co łudzić,że kupi ją np.w Castoramie.Tam raczej same "mieszańce".[/quote]
No ale ja stawiam właśnie na takie :)Różnie kwitną,ale borykam się z tymi samymi problemami,co właściciele droższych egzemplarzy.Moje storczyki zazwyczaj zakwitają ponownie ok.2-3 miesiące po przekwitnięciu,więc to,że kupisz storczyka w markecie za 20-30 zł wcale nie oznacza,że będziesz czekać na kwitnienie latami.Na kwitnienie wpływ ma wiele,wiele czynników.Wniosek:zależy,co kto lubi i jakie ma zasoby finansowe :)
Widzę w tym sporo racji:). Ale jak się ma małe mieszkanie, a parapet podokienny jest tylko w pokoju na 2metrowej ścianie, z której połowa jest pod sufitem, a przy tym ma się bzika na punkcie storczyków, to lepiej ograniczyć swoja kolekcję do kilku hybryd, które raczej nie były nadmiernie stymulowane hormonami. Pan przecież pisał, że wszystkie marketowe są sztucznie pędzone, a ja z takimi już mam do czynienia od kilku lat, więc czas na zmiany ;) Zauważam różnicę w uprawie phal. Liodoro (świetnie ze mną "współpracuje") a marketowymi hybrydami. Mam naprawdę skromne warunki finansowe, ale mam takiego storczykowego "konika", że różnymi sposobami zbieram na nowego wymarzonego :D. Właśnie udało mi się sprzedać przez internet kilka niepotrzebnych rzeczy z domu i akurat mam tyle ile mi potrzeba na kupno oznaczonej hybrydy phal.
  • Cytuj Emma

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor Emma » 13-02-2012, 16:19

Chyba nikt nie da Ci tu jasnej odpowiedzi:)Nawet,jeśli zainwestujesz w droższe odmiany to nigdy nie masz gwarancji,że będą Ci książkowo kwitnąć i kasa nie okaże się wyrzucona w błoto.W marketach można spotkać różne storczyki,mam tu na myśli głównie ich stan.Na podstawie korzeni,liści itd.można stwierdzić,a bynajmniej próbować stwierdzić jak dany storczyk będzie nam rósł.Oczywiście,jeżeli komuś zależy na konkretnej odmianie,to raczej nie ma się,co łudzić,że kupi ją np.w Castoramie.Tam raczej same "mieszańce".No ale ja stawiam właśnie na takie:)Różnie kwitną,ale borykam się z tymi samymi problemami,co właściciele droższych egzemplarzy.Moje storczyki zazwyczaj zakwitają ponownie ok.2-3 miesiące po przekwitnięciu,więc to,że kupisz storczyka w markecie za 20-30 zł wcale nie oznacza,że będziesz czekać na kwitnienie latami.Na kwitnienie wpływ ma wiele,wiele czynników.Wniosek:zależy,co kto lubi i jakie ma zasoby finansowe:)
Chyba nikt nie da Ci tu jasnej odpowiedzi:)Nawet,jeśli zainwestujesz w droższe odmiany to nigdy nie masz gwarancji,że będą Ci książkowo kwitnąć i kasa nie okaże się wyrzucona w błoto.W marketach można spotkać różne storczyki,mam tu na myśli głównie ich stan.Na podstawie korzeni,liści itd.można stwierdzić,a bynajmniej próbować stwierdzić jak dany storczyk będzie nam rósł.Oczywiście,jeżeli komuś zależy na konkretnej odmianie,to raczej nie ma się,co łudzić,że kupi ją np.w Castoramie.Tam raczej same "mieszańce".No ale ja stawiam właśnie na takie:)Różnie kwitną,ale borykam się z tymi samymi problemami,co właściciele droższych egzemplarzy.Moje storczyki zazwyczaj zakwitają ponownie ok.2-3 miesiące po przekwitnięciu,więc to,że kupisz storczyka w markecie za 20-30 zł wcale nie oznacza,że będziesz czekać na kwitnienie latami.Na kwitnienie wpływ ma wiele,wiele czynników.Wniosek:zależy,co kto lubi i jakie ma zasoby finansowe:)
  • Cytuj Bellagne

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor Bellagne » 13-02-2012, 12:57

SureLooksGoodToMe pisze:Jeśli chodzi o storczyki kupowane w sklepach czy kwiaciarniach, to nie czarujmy się-każda z nich nafaszerowana jest fitohormonami (auksyny, gibereliny, cytokininy i ich pochodne). Skromność kwitnienia świadczy tylko o tym, że roślina jest jeszcze za młoda na obfitsze kwitnienie. Poza tym nie każda krzyżówka to sukces.


Witam

Mam pytanie. Czy w tej sytuacji bardziej opłaca się stworzyć kolekcję z kilku droższych oznaczonych hybryd phal. niż kupować licznie tanie bezimienne krzyżówki w hipermarketach, które ładnie wyglądają tylko krótko po zakupie? A potem czeka się nieraz latami bezkutecznie na choćby 2-3 kwiatki na pędzie (o ile oczywiście te storczyki wcześniej nie padną). Pozdrawiam Agnieszka
[quote="SureLooksGoodToMe"]Jeśli chodzi o storczyki kupowane w sklepach czy kwiaciarniach, to nie czarujmy się-każda z nich nafaszerowana jest fitohormonami (auksyny, gibereliny, cytokininy i ich pochodne). Skromność kwitnienia świadczy tylko o tym, że roślina jest jeszcze za młoda na obfitsze kwitnienie. Poza tym nie każda krzyżówka to sukces.[/quote]

Witam

Mam pytanie. Czy w tej sytuacji bardziej opłaca się stworzyć kolekcję z kilku droższych oznaczonych hybryd phal. niż kupować licznie tanie bezimienne krzyżówki w hipermarketach, które ładnie wyglądają tylko krótko po zakupie? A potem czeka się nieraz latami bezkutecznie na choćby 2-3 kwiatki na pędzie (o ile oczywiście te storczyki wcześniej nie padną). Pozdrawiam Agnieszka
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor SureLooksGoodToMe » 07-02-2012, 22:28

Jeśli chodzi o storczyki kupowane w sklepach czy kwiaciarniach, to nie czarujmy się-każda z nich nafaszerowana jest fitohormonami (auksyny, gibereliny, cytokininy i ich pochodne). Skromność kwitnienia świadczy tylko o tym, że roślina jest jeszcze za młoda na obfitsze kwitnienie. Poza tym nie każda krzyżówka to sukces. Przecież producenci tych hybryd nawet nie rejestrują. Krzyżują, a co z tego wyjdzie, to już loteria. To jest biznes, więc każda, nawet najskromniej kwitnąca roślina, trafia do sklepu. Z tymi hormonami różnie bywa, czasem storczyk kwitnie bezproblemowo przez np. 2 lata, a potem pada, czasem po przekwitnięciu nie chce kwitnąć przez kilka lat, ale przeżywa (dochodzi po prostu do równowagi hormonalnej). Najczęściej jednak wszystko dość szybko się stabilizuje. Nie ulegamy mitom, że kupujemy roślinę wolną od chemii-każdy zakupiony okaz, niezależnie, czy to storczyk, czy palma, jest naszpikowany chemią, nie tylko hormonami, ale i nawozami czy środkami ochrony. Wszystko ma być "plastik-fantastik". A najbardziej cierpią na tym kupujący. Jednak bez tego rośliny nie byłyby tak powszechnie dostępne i tak tanie. W życiu nie ma nic za darmo.

Pozdrawiam, Michał
Jeśli chodzi o storczyki kupowane w sklepach czy kwiaciarniach, to nie czarujmy się-każda z nich nafaszerowana jest fitohormonami (auksyny, gibereliny, cytokininy i ich pochodne). Skromność kwitnienia świadczy tylko o tym, że roślina jest jeszcze za młoda na obfitsze kwitnienie. Poza tym nie każda krzyżówka to sukces. Przecież producenci tych hybryd nawet nie rejestrują. Krzyżują, a co z tego wyjdzie, to już loteria. To jest biznes, więc każda, nawet najskromniej kwitnąca roślina, trafia do sklepu. Z tymi hormonami różnie bywa, czasem storczyk kwitnie bezproblemowo przez np. 2 lata, a potem pada, czasem po przekwitnięciu nie chce kwitnąć przez kilka lat, ale przeżywa (dochodzi po prostu do równowagi hormonalnej). Najczęściej jednak wszystko dość szybko się stabilizuje. Nie ulegamy mitom, że kupujemy roślinę wolną od chemii-każdy zakupiony okaz, niezależnie, czy to storczyk, czy palma, jest naszpikowany chemią, nie tylko hormonami, ale i nawozami czy środkami ochrony. Wszystko ma być "plastik-fantastik". A najbardziej cierpią na tym kupujący. Jednak bez tego rośliny nie byłyby tak powszechnie dostępne i tak tanie. W życiu nie ma nic za darmo.

Pozdrawiam, Michał
  • Cytuj Gośka

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor Gośka » 01-02-2012, 20:53

Witam!
Moje spostrzezenia na temat ilości kwiatów przy zakupie i po nim, są troche inne. Zazwyczaj obserwuję zwiększenie liczby kwiatów i pedów. Z doświadczenia( niewielkiego, ale jednak )mogę powiedzieć, że im starsza roślina tym lepiej kwitnie. Odnosi się to zwłaszcza do phalaenopsis, cambrii, oncidium, cattlei, zygopetalum. Zwykle rośliny te rozwijają u mnie wiecej pedów, niz miały kiedy były kupione. Jeden z phal. hybryd widoczny na zdjęciu trafil do mnie z jednym pędem i z biegiem czasu wyrastają mu nowe, teraz idzie piąty i na wszystkich kwitnie. Inne moje hybrydy mają srednio po 2-3 pędy.Zauważyłam zmniejszenie ilosci kwiatów w przypadku cymbidium( potrzebują duzo nawozu- a ja im tyle nie daje)- moje cymbidia mają od 4-10 kwiatów tylko. Również dendrobia typu nobile nie wytwarzają u mnie takiej ilości kwiatów jak kwiaciarniane( kiedy nie widać rosliny spod kwiatów) za to kwitną częsciej.
Hodowcy doskonale wiedzą ile swiatła, wody i nawozu podać w konkretnej fazie wzrostu rośliny, żeby uzyskać największą ilość kwiatów. Myślę, że nie ma co popadać w kompleksy- jeśli nasza roślina będzie zdrowa to jaka to różnica czy będzie mieć 5 czy 10 kwiatów? Ważne, żeby cieszyła nasze oko i ładnie rosła.
I jeszcze jedno-czasem przeszkadza phalaenopsisom częste przesadzanie. Mam taki egzemplarz, który był b leniwy i przez kilka lat wypuszczał po jednym pedzie a na nim kilka kwiatków, po czym pęd zasychał. Ograniczyłam przesadzanie i majstrowanie przy roślinie i teraz ma pączki na dwóch starych i jeden nowy rosnący ped.
Załączniki
DSCF5148 (1424 x 1068).jpg
cambria, kupiona po kwitnieniu z 1 pędem, podzielona na pół dawno temu , zwykle ma po 2 rozgałęzione pędy
DSCF6685 (1424 x 1068).jpg
różowy phal po prawej kwitł tu na 4 pędach ( miał wtedy w najlepszym czasie 40 kwiatów)
Witam!
Moje spostrzezenia na temat ilości kwiatów przy zakupie i po nim, są troche inne. Zazwyczaj obserwuję zwiększenie liczby kwiatów i pedów. Z doświadczenia( niewielkiego, ale jednak )mogę powiedzieć, że im starsza roślina tym lepiej kwitnie. Odnosi się to zwłaszcza do phalaenopsis, cambrii, oncidium, cattlei, zygopetalum. Zwykle rośliny te rozwijają u mnie wiecej pedów, niz miały kiedy były kupione. Jeden z phal. hybryd widoczny na zdjęciu trafil do mnie z jednym pędem i z biegiem czasu wyrastają mu nowe, teraz idzie piąty i na wszystkich kwitnie. Inne moje hybrydy mają srednio po 2-3 pędy.Zauważyłam zmniejszenie ilosci kwiatów w przypadku cymbidium( potrzebują duzo nawozu- a ja im tyle nie daje)- moje cymbidia mają od 4-10 kwiatów tylko. Również dendrobia typu nobile nie wytwarzają u mnie takiej ilości kwiatów jak kwiaciarniane( kiedy nie widać rosliny spod kwiatów) za to kwitną częsciej.
Hodowcy doskonale wiedzą ile swiatła, wody i nawozu podać w konkretnej fazie wzrostu rośliny, żeby uzyskać największą ilość kwiatów. Myślę, że nie ma co popadać w kompleksy- jeśli nasza roślina będzie zdrowa to jaka to różnica czy będzie mieć 5 czy 10 kwiatów? Ważne, żeby cieszyła nasze oko i ładnie rosła.
I jeszcze jedno-czasem przeszkadza phalaenopsisom częste przesadzanie. Mam taki egzemplarz, który był b leniwy i przez kilka lat wypuszczał po jednym pedzie a na nim kilka kwiatków, po czym pęd zasychał. Ograniczyłam przesadzanie i majstrowanie przy roślinie i teraz ma pączki na dwóch starych i jeden nowy rosnący ped.
  • Cytuj bobo

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor bobo » 01-02-2012, 17:48

Dobrze.A więc Ryszardzie410,nie wiem o czym mówisz pisząc "Diego".Pijesz do czegoś konkretnego?Na prawdę nie rozumiem.Spróbuję się dostosować do zasad panujących na forum.Rozmawiać lubię,czy to źle?
Dobrze.A więc Ryszardzie410,nie wiem o czym mówisz pisząc "Diego".Pijesz do czegoś konkretnego?Na prawdę nie rozumiem.Spróbuję się dostosować do zasad panujących na forum.Rozmawiać lubię,czy to źle?
  • Cytuj Ryszard410

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor Ryszard410 » 01-02-2012, 17:23

Bobo (Diego) [ czyż bym się mylił :?: ] i Gościu ,że jesteście rodzaju żeńskiego to"widać,słychać i ........ " - lubicie rozmawiać. Podziwiam. :) :!:
Jedno jest pewne, tajemnica wieku, wnioski różne ale jak to w zwyczaju, a zwyczaje to świętość, pytał nie będę. :oops:
Jest jedno ale ,gdyby nie ta anonimowość nie pisałbym na forum, ale widzę, że macie problem z cytowaniem i pozwolę poinformować jak można uniknąć kłopotu -
1 - jak odnosimy się do wypowiedzi bezpośrednio umieszczonej nie musimy jej cytować, co najwyżej piszemy np. Oj,Elazet nic nie szkodzi .... itd.
2 - gdy wypowiedź, do której się odnosimy jest w ' gdzieś tam w wątku' wystarczy zaznaczyć wybrany zwrot ( wciskamy lewy przycisk myszki i przesuwamy po wybranym tekście [ kolor niebieski]) a następnie kliknąć 'Odpowiedz cytatem' .
Powyższy sposób pozwala odnieść się do wypowiedzi wielu osób zabierających głos w danym wątku. Wierz mi takie postępowanie znacznie ułatwia komunikację. :)
Polecam także rozmowy związane z interesującym Cię tematem - viewtopic.php?f=3&t=1808#p11936 .
Czasem warto jest powędrować po forum .
Powodzenia. :)
Bobo (Diego) [ czyż bym się mylił :?: ] i Gościu ,że jesteście rodzaju żeńskiego to"widać,słychać i ........ " - lubicie rozmawiać. Podziwiam. :) :!:
Jedno jest pewne, tajemnica wieku, wnioski różne ale jak to w zwyczaju, a zwyczaje to świętość, pytał nie będę. :oops:
Jest jedno ale ,gdyby nie ta anonimowość nie pisałbym na forum, ale widzę, że macie problem z cytowaniem i pozwolę poinformować jak można uniknąć kłopotu -
1 - jak odnosimy się do wypowiedzi bezpośrednio umieszczonej nie musimy jej cytować, co najwyżej piszemy np. Oj,Elazet nic nie szkodzi .... itd.
2 - gdy wypowiedź, do której się odnosimy jest w ' gdzieś tam w wątku' wystarczy zaznaczyć wybrany zwrot ( wciskamy lewy przycisk myszki i przesuwamy po wybranym tekście [ kolor niebieski]) a następnie kliknąć 'Odpowiedz cytatem' .
Powyższy sposób pozwala odnieść się do wypowiedzi wielu osób zabierających głos w danym wątku. Wierz mi takie postępowanie znacznie ułatwia komunikację. :)
Polecam także rozmowy związane z interesującym Cię tematem - http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=1808#p11936 .
Czasem warto jest powędrować po forum .
Powodzenia. :)
  • Cytuj bobo

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor bobo » 01-02-2012, 16:35

Elazet pisze:Ups,dałam plamę,a ja jestem pedagogiem z wykształcenia,to może poszło pod tym kątem.


Nic nie szkodzi :lol: Może to "skrzywienie" zawodowe,wielu dotyka :lol: :lol: I tak się uśmiałam :)
[quote="Elazet"]Ups,dałam plamę,a ja jestem pedagogiem z wykształcenia,to może poszło pod tym kątem.[/quote]

Nic nie szkodzi :lol: Może to "skrzywienie" zawodowe,wielu dotyka :lol: :lol: I tak się uśmiałam :)
  • Cytuj Elazet

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor Elazet » 01-02-2012, 15:38

Ups,dałam plamę,a ja jestem pedagogiem z wykształcenia,to może poszło pod tym kątem.
Ups,dałam plamę,a ja jestem pedagogiem z wykształcenia,to może poszło pod tym kątem.
  • Cytuj bobo

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor bobo » 01-02-2012, 14:12

Elazet pisze:No,no Kolego.Budowa kwiatu się kłania.W dziale Prezentujemy kwitnienia zamieściłam zdjęcia swoich falenopsisów pod tytułem "Jeszcze po kwiatuszku".Zwróć uwagę na warżkę kwiatu fioletowego w paski.Na końcu dzieli się na pół i te jakby niteczki,które zakręcają i kierują się w stronę kwiatu to są nitkowate wyrostki.Jest to falenopsis wielkokwiatowy,bo i należy do tych,które mają większe kwiaty.
Natomiast żółty,a właściwie cytrynowy ich nie ma.I to jest Falenopsis barwny,a kwiaty takich falenopsisów są mniejsze.


Raczej koleżanko :lol: Jestem kobietą :) Chociaż nick taki mylący :lol: Dziękuję za wyjaśnienia.Przez moment poczułam się jak w szkole(czytając "budowa kwiatu się kłania" :lol: ),ale oświecona już jestem :P Z tego co Pani napisała wynika,że moje Phalenopsis są wielkokwiatowe.
[quote="Elazet"]No,no Kolego.Budowa kwiatu się kłania.W dziale Prezentujemy kwitnienia zamieściłam zdjęcia swoich falenopsisów pod tytułem "Jeszcze po kwiatuszku".Zwróć uwagę na warżkę kwiatu fioletowego w paski.Na końcu dzieli się na pół i te jakby niteczki,które zakręcają i kierują się w stronę kwiatu to są nitkowate wyrostki.Jest to falenopsis wielkokwiatowy,bo i należy do tych,które mają większe kwiaty.
Natomiast żółty,a właściwie cytrynowy ich nie ma.I to jest Falenopsis barwny,a kwiaty takich falenopsisów są mniejsze.[/quote]

Raczej koleżanko :lol: Jestem kobietą :) Chociaż nick taki mylący :lol: Dziękuję za wyjaśnienia.Przez moment poczułam się jak w szkole(czytając "budowa kwiatu się kłania" :lol: ),ale oświecona już jestem :P Z tego co Pani napisała wynika,że moje Phalenopsis są wielkokwiatowe.
  • Cytuj Elazet

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor Elazet » 01-02-2012, 11:58

No,no Kolego.Budowa kwiatu się kłania.W dziale Prezentujemy kwitnienia zamieściłam zdjęcia swoich falenopsisów pod tytułem "Jeszcze po kwiatuszku".Zwróć uwagę na warżkę kwiatu fioletowego w paski.Na końcu dzieli się na pół i te jakby niteczki,które zakręcają i kierują się w stronę kwiatu to są nitkowate wyrostki.Jest to falenopsis wielkokwiatowy,bo i należy do tych,które mają większe kwiaty.
Natomiast żółty,a właściwie cytrynowy ich nie ma.I to jest Falenopsis barwny,a kwiaty takich falenopsisów są mniejsze.
No,no Kolego.Budowa kwiatu się kłania.W dziale Prezentujemy kwitnienia zamieściłam zdjęcia swoich falenopsisów pod tytułem "Jeszcze po kwiatuszku".Zwróć uwagę na warżkę kwiatu fioletowego w paski.Na końcu dzieli się na pół i te jakby niteczki,które zakręcają i kierują się w stronę kwiatu to są nitkowate wyrostki.Jest to falenopsis wielkokwiatowy,bo i należy do tych,które mają większe kwiaty.
Natomiast żółty,a właściwie cytrynowy ich nie ma.I to jest Falenopsis barwny,a kwiaty takich falenopsisów są mniejsze.
  • Cytuj bobo

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor bobo » 31-01-2012, 19:27

Elazet pisze:To,że storczyki nie kwitną może być efektem przenawożenia.Jak pisałam,roślina ma być atrakcyjna i łapać za oko.Producenci stają na rzęsach,robią wszystko.I ludzie to kupują,a potem czeka się latka na kwitnienie,a jak zakwitnie to nie tak jak byśmy się spodziewali.Może te,które sprzedają w niższych cenach,bo mają kilka kwiatków nie przeżyły "tego dobrego" .Może właśnie te lepiej kupować.Poza tym pęd kwiatowy Phalaenopsis wielkokwiatowego przycinamy po 3-4 oczku,a barwnych nie,chyba,że uschną.To stare jak świat storczyków z nami.
Gdy się utnie cały przekwitnięty pęd to można czekać i 3 lata na powtórne kwitnienie.
Dodam jeszcze,że Phalaenopsis wielkokwiatowy ma na warżce nitkowate wyrostki,a barwny nie.


Wiem co to jest warżka,ale nie potrafię zrozumieć co to są nitkowate wyrostki-może wynika to z tego,że na forum bywam od niedawna :oops: Czy mogę prosić Panią o zamieszczenie zdjęć przykładowych Phalenopsis'ów wielokwiatowych i barwnych?To dałoby mi jakiś pogląd :) Ja pędy zazwyczaj ucinałam.Nie odnosiło to złego skutku,bo większość storczyków zakwitała ponownie po 2-3 miesiącach.Jednak odkąd zaczęłam się "dokształcać" w dziedzinie storczyków,to wiem,że raczej powinno się to robić po 3 oczku,albo właśnie wcale.I tak ostatni z moich storczyków,który przekwitł ma pęd ucięty nad 3 oczkiem*jest to chyba Phalenopsis Philadelpia) .Zobaczymy,czy będzie mu to służyć :)
[quote="Elazet"]To,że storczyki nie kwitną może być efektem przenawożenia.Jak pisałam,roślina ma być atrakcyjna i łapać za oko.Producenci stają na rzęsach,robią wszystko.I ludzie to kupują,a potem czeka się latka na kwitnienie,a jak zakwitnie to nie tak jak byśmy się spodziewali.Może te,które sprzedają w niższych cenach,bo mają kilka kwiatków nie przeżyły "tego dobrego" .Może właśnie te lepiej kupować.Poza tym pęd kwiatowy Phalaenopsis wielkokwiatowego przycinamy po 3-4 oczku,a barwnych nie,chyba,że uschną.To stare jak świat storczyków z nami.
Gdy się utnie cały przekwitnięty pęd to można czekać i 3 lata na powtórne kwitnienie.
Dodam jeszcze,że Phalaenopsis wielkokwiatowy ma na warżce nitkowate wyrostki,a barwny nie.[/quote]

Wiem co to jest warżka,ale nie potrafię zrozumieć co to są nitkowate wyrostki-może wynika to z tego,że na forum bywam od niedawna :oops: Czy mogę prosić Panią o zamieszczenie zdjęć przykładowych Phalenopsis'ów wielokwiatowych i barwnych?To dałoby mi jakiś pogląd :) Ja pędy zazwyczaj ucinałam.Nie odnosiło to złego skutku,bo większość storczyków zakwitała ponownie po 2-3 miesiącach.Jednak odkąd zaczęłam się "dokształcać" w dziedzinie storczyków,to wiem,że raczej powinno się to robić po 3 oczku,albo właśnie wcale.I tak ostatni z moich storczyków,który przekwitł ma pęd ucięty nad 3 oczkiem*jest to chyba Phalenopsis Philadelpia) .Zobaczymy,czy będzie mu to służyć :)
  • Cytuj Elazet

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor Elazet » 31-01-2012, 16:42

To,że storczyki nie kwitną może być efektem przenawożenia.Jak pisałam,roślina ma być atrakcyjna i łapać za oko.Producenci stają na rzęsach,robią wszystko.I ludzie to kupują,a potem czeka się latka na kwitnienie,a jak zakwitnie to nie tak jak byśmy się spodziewali.Może te,które sprzedają w niższych cenach,bo mają kilka kwiatków nie przeżyły "tego dobrego" .Może właśnie te lepiej kupować.Poza tym pęd kwiatowy Phalaenopsis wielkokwiatowego przycinamy po 3-4 oczku,a barwnych nie,chyba,że uschną.To stare jak świat storczyków z nami.
Gdy się utnie cały przekwitnięty pęd to można czekać i 3 lata na powtórne kwitnienie.
Dodam jeszcze,że Phalaenopsis wielkokwiatowy ma na warżce nitkowate wyrostki,a barwny nie.
To,że storczyki nie kwitną może być efektem przenawożenia.Jak pisałam,roślina ma być atrakcyjna i łapać za oko.Producenci stają na rzęsach,robią wszystko.I ludzie to kupują,a potem czeka się latka na kwitnienie,a jak zakwitnie to nie tak jak byśmy się spodziewali.Może te,które sprzedają w niższych cenach,bo mają kilka kwiatków nie przeżyły "tego dobrego" .Może właśnie te lepiej kupować.Poza tym pęd kwiatowy Phalaenopsis wielkokwiatowego przycinamy po 3-4 oczku,a barwnych nie,chyba,że uschną.To stare jak świat storczyków z nami.
Gdy się utnie cały przekwitnięty pęd to można czekać i 3 lata na powtórne kwitnienie.
Dodam jeszcze,że Phalaenopsis wielkokwiatowy ma na warżce nitkowate wyrostki,a barwny nie.
  • Cytuj Gość

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor Gość » 31-01-2012, 13:47

grażynasz pisze:
bobo pisze:.A jak jest u Was?Też znacznie nędzniej aniżeli w dniu zakupu? :|

Czasem całkiem nędznie. :lol:
Mam phalaenopsisa,który jest u mnie od 2007r.i ani raz nie zakwitł. :shock:
Wszystkie znane,wyczytane sposoby na pobudzenie do kwitnienia na nim przerobiłam-i nic-nie zamierza pokazać swoich kwiatków.
To największy uparciuch jakiego spotkałam,nie idzie ani w zielone,ani w kwiaty . :mrgreen:
Coraz bardziej przekonuję się,że dobre geny to połowa sukcesu.Owszem,wiedza na temat uprawy jest ważna,ale gdy się trafi
na słaby egzemplarz to nic nie pomoże. :(


Jak to dobrze,że są też inni miłośnicy,którzy mają problemy :) A tak na serio,to wiadomo,że każdy z nas robi wszystko co w naszej mocy,aby zainicjować kwitnienie.To fakt,czasem wszystkie możliwe sposoby zawodzą :( Ja mam jednego ze storczyków bodajże od 2009 r.i ten również ani drgnie.Tzn.wypuścił nowy liść ok.czerwca,a ostatnio kwitł w grudniu 2010 roku(bardzo ubogo).W międzyczasie było przesadzanie,w którym po części doszukuję się niepowodzenia przy tym storczyku.Nie poddaję się jednak :lol: Liście ma całkiem niezłe,więc chcę wierzyć,że jeszcze coś z niego będzie.To mój pierwszy ze storczyków,więc mam do niego sentyment :D Kolejne z kwiatów(mam ich jak na razie 10)miały okres spoczynku nie dłuższy niż 2-3 miesiące,a ten uparciuch jak stał tak stoi.
[quote="grażynasz"][quote="bobo"].A jak jest u Was?Też znacznie nędzniej aniżeli w dniu zakupu? :|[/quote]
Czasem całkiem nędznie. :lol:
Mam phalaenopsisa,który jest u mnie od 2007r.i ani raz nie zakwitł. :shock:
Wszystkie znane,wyczytane sposoby na pobudzenie do kwitnienia na nim przerobiłam-i nic-nie zamierza pokazać swoich kwiatków.
To największy uparciuch jakiego spotkałam,nie idzie ani w zielone,ani w kwiaty . :mrgreen:
Coraz bardziej przekonuję się,że dobre geny to połowa sukcesu.Owszem,wiedza na temat uprawy jest ważna,ale gdy się trafi
na słaby egzemplarz to nic nie pomoże. :([/quote]

Jak to dobrze,że są też inni miłośnicy,którzy mają problemy :) A tak na serio,to wiadomo,że każdy z nas robi wszystko co w naszej mocy,aby zainicjować kwitnienie.To fakt,czasem wszystkie możliwe sposoby zawodzą :( Ja mam jednego ze storczyków bodajże od 2009 r.i ten również ani drgnie.Tzn.wypuścił nowy liść ok.czerwca,a ostatnio kwitł w grudniu 2010 roku(bardzo ubogo).W międzyczasie było przesadzanie,w którym po części doszukuję się niepowodzenia przy tym storczyku.Nie poddaję się jednak :lol: Liście ma całkiem niezłe,więc chcę wierzyć,że jeszcze coś z niego będzie.To mój pierwszy ze storczyków,więc mam do niego sentyment :D Kolejne z kwiatów(mam ich jak na razie 10)miały okres spoczynku nie dłuższy niż 2-3 miesiące,a ten uparciuch jak stał tak stoi.
  • Cytuj grażynasz

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor grażynasz » 31-01-2012, 10:58

bobo pisze:.A jak jest u Was?Też znacznie nędzniej aniżeli w dniu zakupu? :|

Czasem całkiem nędznie. :lol:
Mam phalaenopsisa,który jest u mnie od 2007r.i ani raz nie zakwitł. :shock:
Wszystkie znane,wyczytane sposoby na pobudzenie do kwitnienia na nim przerobiłam-i nic-nie zamierza pokazać swoich kwiatków.
To największy uparciuch jakiego spotkałam,nie idzie ani w zielone,ani w kwiaty . :mrgreen:
Coraz bardziej przekonuję się,że dobre geny to połowa sukcesu.Owszem,wiedza na temat uprawy jest ważna,ale gdy się trafi
na słaby egzemplarz to nic nie pomoże. :(
[quote="bobo"].A jak jest u Was?Też znacznie nędzniej aniżeli w dniu zakupu? :|[/quote]
Czasem całkiem nędznie. :lol:
Mam phalaenopsisa,który jest u mnie od 2007r.i ani raz nie zakwitł. :shock:
Wszystkie znane,wyczytane sposoby na pobudzenie do kwitnienia na nim przerobiłam-i nic-nie zamierza pokazać swoich kwiatków.
To największy uparciuch jakiego spotkałam,nie idzie ani w zielone,ani w kwiaty . :mrgreen:
Coraz bardziej przekonuję się,że dobre geny to połowa sukcesu.Owszem,wiedza na temat uprawy jest ważna,ale gdy się trafi
na słaby egzemplarz to nic nie pomoże. :(
  • Cytuj hesia_wwl

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor hesia_wwl » 30-01-2012, 14:02

Elazet pisze:Nieraz bym wolała,by roślina odpoczęła,a tu pędy kwiatowe się pojawiają i odwrotnie.Rozrośnięta,zdrowa,a pędu jak nie było tak nie ma.Na Onicidium tak się wydarłam,nastraszyłam,że go sprzedam na Allegro i jak trafi w niekompetentne ręce to zginie.I będzie kwitł.Lada dzień otworzy pierwszy kwiat.



Uśmiałam się do łez! :D
Z tą nadopiekuńczością to różnie bywa.... Ja ostatnio zalałam jednego z falków, tzn. wlałam wodę do osłonki by sobie popił i miałam ją wylać, ale oczywiście coś odwróciło moją uwagę... 2 dni mi zeszło by sobie przypomnieć o tej wodzie... :oops: ale ku mojemu zaskoczeniu, liście stały się tak jędrne, tak lśniące i tak się "podniosły" że aż ciężko mi było w to uwierzyć....
Doszłam do wniosku, że chyba za mało wody ten cudak dostawał do tej pory...
[quote="Elazet"]Nieraz bym wolała,by roślina odpoczęła,a tu pędy kwiatowe się pojawiają i odwrotnie.Rozrośnięta,zdrowa,a pędu jak nie było tak nie ma.Na Onicidium tak się wydarłam,nastraszyłam,że go sprzedam na Allegro i jak trafi w niekompetentne ręce to zginie.I będzie kwitł.Lada dzień otworzy pierwszy kwiat.[/quote]


Uśmiałam się do łez! :D
Z tą nadopiekuńczością to różnie bywa.... Ja ostatnio zalałam jednego z falków, tzn. wlałam wodę do osłonki by sobie popił i miałam ją wylać, ale oczywiście coś odwróciło moją uwagę... 2 dni mi zeszło by sobie przypomnieć o tej wodzie... :oops: ale ku mojemu zaskoczeniu, liście stały się tak jędrne, tak lśniące i tak się "podniosły" że aż ciężko mi było w to uwierzyć....
Doszłam do wniosku, że chyba za mało wody ten cudak dostawał do tej pory...
  • Cytuj bobo

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor bobo » 30-01-2012, 13:20

Elazet pisze:Nie martw się ,na początku każdy tak ma.Ciągle chciałby coś koło nich robić,chciałby mieć ich więcej i więcej,a potem to przechodzi.Robi się wszystko "na czuja"i wtedy kiedy trzeba,bo nadmiar opiekuńczości może zaszkodzić.

Co do ilości kwiatów.
One są tak pędzone,żeby wydawały się być jak najatrakcyjniejsze.Potem co niektórym może to szkodzić i może nie kwitnąć nawet ze 3 lata,ale to nie jest regułą.Może,ale nie musi.Kiedy storczyk się zaaklimatyzuje,to będziesz wiedziała czego chce i kiedy.Będzie kwitł różnie ,raz obficie,raz skromniej.Moje Dendrobium na ten przykład miało w ub.roku 8 pędów,a w tym 4.Mam się gniewać?Mam go już kilka lat,to okaz.Storczyk to nie maszynka do kwitnienia,tylko żywa roślina.My czując się wspaniale możemy góry przenosić,gorzej jak niedomagamy.Być może i storczyki.
Ktoś powie.Co ona porównuje rośliny do ludzi,ale przecież to widać,nie potrzeba filozofii.
Nieraz bym wolała,by roślina odpoczęła,a tu pędy kwiatowe się pojawiają i odwrotnie.Rozrośnięta,zdrowa,a pędu jak nie było tak nie ma.Na Onicidium tak się wydarłam,nastraszyłam,że go sprzedam na Allegro i jak trafi w niekompetentne ręce to zginie.I będzie kwitł.Lada dzień otworzy pierwszy kwiat.


Chyba muszę zacząć krzyczeć na swoje kwiatki,skoro efekt ma być taki zaskakujący :lol: A co do nadopiekuńczości to nie mija mi od 3 lat,powiedziałabym nawet,że jest jeszcze gorzej,tzn.że z zakupem kolejnego storczyka odbija mi coraz bardziej :geek: A z nadopiekuńczością u kwiatów może być tak jak u dzieci,czasem odnosi niezamierzony efekt-znów porównanie do ludzi,ale to prawda.Aczkolwiek zawsze staram się nie wyrządzić krzywdy swoją troską :) Ps.:Ja tu o nadopiekuńczości i dzieciach,a moja córcia śmiga jak burza po mieszkaniu i właśnie przewróciła jedną z doniczek.Nie widzę,jednak aby stało się coś złego.Storczyk tkwi mocno w podłożu i niech tak zostanie,bo inaczej mama będzie zła :lol:
[quote="Elazet"]Nie martw się ,na początku każdy tak ma.Ciągle chciałby coś koło nich robić,chciałby mieć ich więcej i więcej,a potem to przechodzi.Robi się wszystko "na czuja"i wtedy kiedy trzeba,bo nadmiar opiekuńczości może zaszkodzić.

Co do ilości kwiatów.
One są tak pędzone,żeby wydawały się być jak najatrakcyjniejsze.Potem co niektórym może to szkodzić i może nie kwitnąć nawet ze 3 lata,ale to nie jest regułą.Może,ale nie musi.Kiedy storczyk się zaaklimatyzuje,to będziesz wiedziała czego chce i kiedy.Będzie kwitł różnie ,raz obficie,raz skromniej.Moje Dendrobium na ten przykład miało w ub.roku 8 pędów,a w tym 4.Mam się gniewać?Mam go już kilka lat,to okaz.Storczyk to nie maszynka do kwitnienia,tylko żywa roślina.My czując się wspaniale możemy góry przenosić,gorzej jak niedomagamy.Być może i storczyki.
Ktoś powie.Co ona porównuje rośliny do ludzi,ale przecież to widać,nie potrzeba filozofii.
Nieraz bym wolała,by roślina odpoczęła,a tu pędy kwiatowe się pojawiają i odwrotnie.Rozrośnięta,zdrowa,a pędu jak nie było tak nie ma.Na Onicidium tak się wydarłam,nastraszyłam,że go sprzedam na Allegro i jak trafi w niekompetentne ręce to zginie.I będzie kwitł.Lada dzień otworzy pierwszy kwiat.[/quote]

Chyba muszę zacząć krzyczeć na swoje kwiatki,skoro efekt ma być taki zaskakujący :lol: A co do nadopiekuńczości to nie mija mi od 3 lat,powiedziałabym nawet,że jest jeszcze gorzej,tzn.że z zakupem kolejnego storczyka odbija mi coraz bardziej :geek: A z nadopiekuńczością u kwiatów może być tak jak u dzieci,czasem odnosi niezamierzony efekt-znów porównanie do ludzi,ale to prawda.Aczkolwiek zawsze staram się nie wyrządzić krzywdy swoją troską :) Ps.:Ja tu o nadopiekuńczości i dzieciach,a moja córcia śmiga jak burza po mieszkaniu i właśnie przewróciła jedną z doniczek.Nie widzę,jednak aby stało się coś złego.Storczyk tkwi mocno w podłożu i niech tak zostanie,bo inaczej mama będzie zła :lol:
  • Cytuj Elazet

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor Elazet » 30-01-2012, 12:40

Nie martw się ,na początku każdy tak ma.Ciągle chciałby coś koło nich robić,chciałby mieć ich więcej i więcej,a potem to przechodzi.Robi się wszystko "na czuja"i wtedy kiedy trzeba,bo nadmiar opiekuńczości może zaszkodzić.

Co do ilości kwiatów.
One są tak pędzone,żeby wydawały się być jak najatrakcyjniejsze.Potem co niektórym może to szkodzić i może nie kwitnąć nawet ze 3 lata,ale to nie jest regułą.Może,ale nie musi.Kiedy storczyk się zaaklimatyzuje,to będziesz wiedziała czego chce i kiedy.Będzie kwitł różnie ,raz obficie,raz skromniej.Moje Dendrobium na ten przykład miało w ub.roku 8 pędów,a w tym 4.Mam się gniewać?Mam go już kilka lat,to okaz.Storczyk to nie maszynka do kwitnienia,tylko żywa roślina.My czując się wspaniale możemy góry przenosić,gorzej jak niedomagamy.Być może i storczyki.
Ktoś powie.Co ona porównuje rośliny do ludzi,ale przecież to widać,nie potrzeba filozofii.
Nieraz bym wolała,by roślina odpoczęła,a tu pędy kwiatowe się pojawiają i odwrotnie.Rozrośnięta,zdrowa,a pędu jak nie było tak nie ma.Na Onicidium tak się wydarłam,nastraszyłam,że go sprzedam na Allegro i jak trafi w niekompetentne ręce to zginie.I będzie kwitł.Lada dzień otworzy pierwszy kwiat.
Nie martw się ,na początku każdy tak ma.Ciągle chciałby coś koło nich robić,chciałby mieć ich więcej i więcej,a potem to przechodzi.Robi się wszystko "na czuja"i wtedy kiedy trzeba,bo nadmiar opiekuńczości może zaszkodzić.

Co do ilości kwiatów.
One są tak pędzone,żeby wydawały się być jak najatrakcyjniejsze.Potem co niektórym może to szkodzić i może nie kwitnąć nawet ze 3 lata,ale to nie jest regułą.Może,ale nie musi.Kiedy storczyk się zaaklimatyzuje,to będziesz wiedziała czego chce i kiedy.Będzie kwitł różnie ,raz obficie,raz skromniej.Moje Dendrobium na ten przykład miało w ub.roku 8 pędów,a w tym 4.Mam się gniewać?Mam go już kilka lat,to okaz.Storczyk to nie maszynka do kwitnienia,tylko żywa roślina.My czując się wspaniale możemy góry przenosić,gorzej jak niedomagamy.Być może i storczyki.
Ktoś powie.Co ona porównuje rośliny do ludzi,ale przecież to widać,nie potrzeba filozofii.
Nieraz bym wolała,by roślina odpoczęła,a tu pędy kwiatowe się pojawiają i odwrotnie.Rozrośnięta,zdrowa,a pędu jak nie było tak nie ma.Na Onicidium tak się wydarłam,nastraszyłam,że go sprzedam na Allegro i jak trafi w niekompetentne ręce to zginie.I będzie kwitł.Lada dzień otworzy pierwszy kwiat.
  • Cytuj uleczka

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor uleczka » 30-01-2012, 12:00

co do nadmiernej opieki, to moje spostrzezenia sa takie, ze lepiej nie przesadzać z nadopiekunczoscia,bo potrzebuja spokoju. najlepiej poprostu stworzyć najlepsze warunki i podglądac co niedługi czas.
TYLKO, ZE JA NIE MOGE SIE PRZESTAC NA NIE GAPIC! :D a nóz z minuty na minutę wypuszczą pedy kwiatowe?! :D
i to właśnie również jest mój problem...
co do nadmiernej opieki, to moje spostrzezenia sa takie, ze lepiej nie przesadzać z nadopiekunczoscia,bo potrzebuja spokoju. najlepiej poprostu stworzyć najlepsze warunki i podglądac co niedługi czas.
TYLKO, ZE JA NIE MOGE SIE PRZESTAC NA NIE GAPIC! :D a nóz z minuty na minutę wypuszczą pedy kwiatowe?! :D
i to właśnie również jest mój problem...
  • Cytuj bobo

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor bobo » 30-01-2012, 11:46

uleczka pisze:Witam

Ja również zostałam posiadaczka urodzinowego falka od wczoraj. Niestety kolejnego. Nie, żebym się nie cieszyła,bo bardzo się ciesze, ale ja mam strasznego pecha... no, nie mam po prostu ręki do phalaenopsis. Każdy kolejny umiera. Do tego koleżanka niosła go w rękach przy prawie -10 i kwiatki dziś zwisają. Wracając do tematu ponownego kwitnienia doczekałam się tylko ze 3 razy. Fakt, nie było to zachwycające. Ot parę kwiatków na krzyż, przy czym rekordzista miał chyba z 11 - 12. myślę jednak, ze warunki uprawy dużo maja do rzeczy. Byłam świadkiem jak u sąsiadów w biurze przydomowym phalaenopsis kwitł niemal bez przerwy, naprawdę! mieli go latami roślina co rusz wypuszczała pędy,mnóstwo korzeni, jak szalona. A ja ze swoimi marnotami patrzyłam z podziwem... myślę, ze oprócz genów ważne było to, iż biuro było usytuowane w piwnicy, gdzie była dość duża wilgotność. Poza tym nie ogrzewali nocą w ogóle. zapewne używali tez nawozu. Niestety wyjechali na urlop i go zasuszyli... straszny zal... potem zakupili nowe, ze sklepowym kwitnieniem,wcale nieokazałym. Narazie się aklimatyzują,ale podejrzewam podobny scenariusz.

Mój obecny biedaczek miał zaledwie 7 kwiatuszków. to też niewiele. jeśli uda mi się go utrzymać i wzmocnić, kto wie, może się odwdzięczy?... bo osobiście jednak uważam, ze trzeba wyhodować na maksa zdrowa roślinę żeby mieć piękne kwitnienie po prostu. Roślina musi być odpowiednio duża i silna. geny... na pewno działają, odgrywają ogromna role. Ale uważam tez że nie można tak generalizować.
No cóż... powodzenia w uprawie po prostu.


Dziękuję i również życzę tego samego :D Hodowanie storczyków nawet jakoś mi idzie,bo kwitną,no ale szału nie ma :( Ale jak już wspomniałam dobre i to:)Ja mam w sumie 10 storczyków.3 z nich kwitną(dwa to moja zasługa),dwa wypuszczają pędy,trzy stosunkowo niedawno przekwitły,a jednemu z nich przedwczoraj przycięłam pęd,ostatni przechodzi długi okres wegetacji,bo ma za sobą parę przygód.Mam jednak nadzieję,że i tu doczekam się kwiatków-zwłaszcza,że stały się moją ogromną pasją :) To niesprawiedliwe,że niektórym kwitną jak oszalałe,a nam nie :lol: A ja tak bardzo o nie dbam,może za bardzo :shock:
[quote="uleczka"]Witam

Ja również zostałam posiadaczka urodzinowego falka od wczoraj. Niestety kolejnego. Nie, żebym się nie cieszyła,bo bardzo się ciesze, ale ja mam strasznego pecha... no, nie mam po prostu ręki do phalaenopsis. Każdy kolejny umiera. Do tego koleżanka niosła go w rękach przy prawie -10 i kwiatki dziś zwisają. Wracając do tematu ponownego kwitnienia doczekałam się tylko ze 3 razy. Fakt, nie było to zachwycające. Ot parę kwiatków na krzyż, przy czym rekordzista miał chyba z 11 - 12. myślę jednak, ze warunki uprawy dużo maja do rzeczy. Byłam świadkiem jak u sąsiadów w biurze przydomowym phalaenopsis kwitł niemal bez przerwy, naprawdę! mieli go latami roślina co rusz wypuszczała pędy,mnóstwo korzeni, jak szalona. A ja ze swoimi marnotami patrzyłam z podziwem... myślę, ze oprócz genów ważne było to, iż biuro było usytuowane w piwnicy, gdzie była dość duża wilgotność. Poza tym nie ogrzewali nocą w ogóle. zapewne używali tez nawozu. Niestety wyjechali na urlop i go zasuszyli... straszny zal... potem zakupili nowe, ze sklepowym kwitnieniem,wcale nieokazałym. Narazie się aklimatyzują,ale podejrzewam podobny scenariusz.

Mój obecny biedaczek miał zaledwie 7 kwiatuszków. to też niewiele. jeśli uda mi się go utrzymać i wzmocnić, kto wie, może się odwdzięczy?... bo osobiście jednak uważam, ze trzeba wyhodować na maksa zdrowa roślinę żeby mieć piękne kwitnienie po prostu. Roślina musi być odpowiednio duża i silna. geny... na pewno działają, odgrywają ogromna role. Ale uważam tez że nie można tak generalizować.
No cóż... powodzenia w uprawie po prostu.[/quote]

Dziękuję i również życzę tego samego :D Hodowanie storczyków nawet jakoś mi idzie,bo kwitną,no ale szału nie ma :( Ale jak już wspomniałam dobre i to:)Ja mam w sumie 10 storczyków.3 z nich kwitną(dwa to moja zasługa),dwa wypuszczają pędy,trzy stosunkowo niedawno przekwitły,a jednemu z nich przedwczoraj przycięłam pęd,ostatni przechodzi długi okres wegetacji,bo ma za sobą parę przygód.Mam jednak nadzieję,że i tu doczekam się kwiatków-zwłaszcza,że stały się moją ogromną pasją :) To niesprawiedliwe,że niektórym kwitną jak oszalałe,a nam nie :lol: A ja tak bardzo o nie dbam,może za bardzo :shock:
  • Cytuj uleczka

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor uleczka » 30-01-2012, 11:31

Witam

Ja również zostałam posiadaczka urodzinowego falka od wczoraj. Niestety kolejnego. Nie, żebym się nie cieszyła,bo bardzo się ciesze, ale ja mam strasznego pecha... no, nie mam po prostu ręki do phalaenopsis. Każdy kolejny umiera. Do tego koleżanka niosła go w rękach przy prawie -10 i kwiatki dziś zwisają. Wracając do tematu ponownego kwitnienia doczekałam się tylko ze 3 razy. Fakt, nie było to zachwycające. Ot parę kwiatków na krzyż, przy czym rekordzista miał chyba z 11 - 12. myślę jednak, ze warunki uprawy dużo maja do rzeczy. Byłam świadkiem jak u sąsiadów w biurze przydomowym phalaenopsis kwitł niemal bez przerwy, naprawdę! mieli go latami roślina co rusz wypuszczała pędy,mnóstwo korzeni, jak szalona. A ja ze swoimi marnotami patrzyłam z podziwem... myślę, ze oprócz genów ważne było to, iż biuro było usytuowane w piwnicy, gdzie była dość duża wilgotność. Poza tym nie ogrzewali nocą w ogóle. zapewne używali tez nawozu. Niestety wyjechali na urlop i go zasuszyli... straszny zal... potem zakupili nowe, ze sklepowym kwitnieniem,wcale nieokazałym. Narazie się aklimatyzują,ale podejrzewam podobny scenariusz.

Mój obecny biedaczek miał zaledwie 7 kwiatuszków. to też niewiele. jeśli uda mi się go utrzymać i wzmocnić, kto wie, może się odwdzięczy?... bo osobiście jednak uważam, ze trzeba wyhodować na maksa zdrowa roślinę żeby mieć piękne kwitnienie po prostu. Roślina musi być odpowiednio duża i silna. geny... na pewno działają, odgrywają ogromna role. Ale uważam tez że nie można tak generalizować.
No cóż... powodzenia w uprawie po prostu.
Witam

Ja również zostałam posiadaczka urodzinowego falka od wczoraj. Niestety kolejnego. Nie, żebym się nie cieszyła,bo bardzo się ciesze, ale ja mam strasznego pecha... no, nie mam po prostu ręki do phalaenopsis. Każdy kolejny umiera. Do tego koleżanka niosła go w rękach przy prawie -10 i kwiatki dziś zwisają. Wracając do tematu ponownego kwitnienia doczekałam się tylko ze 3 razy. Fakt, nie było to zachwycające. Ot parę kwiatków na krzyż, przy czym rekordzista miał chyba z 11 - 12. myślę jednak, ze warunki uprawy dużo maja do rzeczy. Byłam świadkiem jak u sąsiadów w biurze przydomowym phalaenopsis kwitł niemal bez przerwy, naprawdę! mieli go latami roślina co rusz wypuszczała pędy,mnóstwo korzeni, jak szalona. A ja ze swoimi marnotami patrzyłam z podziwem... myślę, ze oprócz genów ważne było to, iż biuro było usytuowane w piwnicy, gdzie była dość duża wilgotność. Poza tym nie ogrzewali nocą w ogóle. zapewne używali tez nawozu. Niestety wyjechali na urlop i go zasuszyli... straszny zal... potem zakupili nowe, ze sklepowym kwitnieniem,wcale nieokazałym. Narazie się aklimatyzują,ale podejrzewam podobny scenariusz.

Mój obecny biedaczek miał zaledwie 7 kwiatuszków. to też niewiele. jeśli uda mi się go utrzymać i wzmocnić, kto wie, może się odwdzięczy?... bo osobiście jednak uważam, ze trzeba wyhodować na maksa zdrowa roślinę żeby mieć piękne kwitnienie po prostu. Roślina musi być odpowiednio duża i silna. geny... na pewno działają, odgrywają ogromna role. Ale uważam tez że nie można tak generalizować.
No cóż... powodzenia w uprawie po prostu.
  • Cytuj bobo

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor bobo » 30-01-2012, 09:41

Bellagne pisze:Witam

Tydzień temu dostałam na urodziny takiego oto storczyka - marketową hybrydę, która wcale "nie powala" ilością kwiatów ani nie ma odgałęzień pędu :|. Przyznam, że osobiście wybrałam ten prezent, bo osoba, która mi go kupiła nie zna się na storczykach, obawiała się dać mi chorego i prosiła mnie o pomoc. Dziś rozwija się przedostatni pąk. Dodam, że ta roślina ma zdrowe liście i liczne korzenie. Nie wygląda na sztucznie pędzoną hormonami. Chyba zdarzają się wyjątki na marketowych półkach ze storczykami. Mnie też zwykle udaje się w warunkach domowych wyhodować kilka pąków na pędzie. A to przeciez nie rewelacja dla miłośnika tych pięknych kwiatów.



Agnieszka


Zgadzam się w 100% :) Też zawsze mam pragnienie,aby kwiatów było więcej i więcej...Niemniej,jednak mimo to cieszę się,że storczyki w ogóle kwitną,bo sporo się słyszy o przypadkach,w których kwiat ani drgnie :( A storczyk ze zdjęcia bardzo ładny,sama mam podobnego,ale obecnie w stanie spoczynku :lol:
[quote="Bellagne"]Witam

Tydzień temu dostałam na urodziny takiego oto storczyka - marketową hybrydę, która wcale "nie powala" ilością kwiatów ani nie ma odgałęzień pędu :|. Przyznam, że osobiście wybrałam ten prezent, bo osoba, która mi go kupiła nie zna się na storczykach, obawiała się dać mi chorego i prosiła mnie o pomoc. Dziś rozwija się przedostatni pąk. Dodam, że ta roślina ma zdrowe liście i liczne korzenie. Nie wygląda na sztucznie pędzoną hormonami. Chyba zdarzają się wyjątki na marketowych półkach ze storczykami. Mnie też zwykle udaje się w warunkach domowych wyhodować kilka pąków na pędzie. A to przeciez nie rewelacja dla miłośnika tych pięknych kwiatów.



Agnieszka[/quote]

Zgadzam się w 100% :) Też zawsze mam pragnienie,aby kwiatów było więcej i więcej...Niemniej,jednak mimo to cieszę się,że storczyki w ogóle kwitną,bo sporo się słyszy o przypadkach,w których kwiat ani drgnie :( A storczyk ze zdjęcia bardzo ładny,sama mam podobnego,ale obecnie w stanie spoczynku :lol:
  • Cytuj Bellagne

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor Bellagne » 29-01-2012, 23:05

Witam

Tydzień temu dostałam na urodziny takiego oto storczyka - marketową hybrydę, która wcale "nie powala" ilością kwiatów ani nie ma odgałęzień pędu :|. Przyznam, że osobiście wybrałam ten prezent, bo osoba, która mi go kupiła nie zna się na storczykach, obawiała się dać mi chorego i prosiła mnie o pomoc. Dziś rozwija się przedostatni pąk. Dodam, że ta roślina ma zdrowe liście i liczne korzenie. Nie wygląda na sztucznie pędzoną hormonami. Chyba zdarzają się wyjątki na marketowych półkach ze storczykami. Mnie też zwykle udaje się w warunkach domowych wyhodować kilka pąków na pędzie. A to przeciez nie rewelacja dla miłośnika tych pięknych kwiatów.



Agnieszka
Załączniki
falek urodzinowy I.jpg
falek urodzinowy I.jpg (207.87 KiB) Przeglądane 5220 razy
Witam

Tydzień temu dostałam na urodziny takiego oto storczyka - marketową hybrydę, która wcale "nie powala" ilością kwiatów ani nie ma odgałęzień pędu :|. Przyznam, że osobiście wybrałam ten prezent, bo osoba, która mi go kupiła nie zna się na storczykach, obawiała się dać mi chorego i prosiła mnie o pomoc. Dziś rozwija się przedostatni pąk. Dodam, że ta roślina ma zdrowe liście i liczne korzenie. Nie wygląda na sztucznie pędzoną hormonami. Chyba zdarzają się wyjątki na marketowych półkach ze storczykami. Mnie też zwykle udaje się w warunkach domowych wyhodować kilka pąków na pędzie. A to przeciez nie rewelacja dla miłośnika tych pięknych kwiatów.



Agnieszka
  • Cytuj gsm25

Re: sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor gsm25 » 28-01-2012, 19:39

bobo pisze:Witajcie,sporo się słyszy o tym jak storczyki są "pędzone" w sklepach i jak książkowo kwitną.Kupiłam niedawno storczyka-ma co prawda jeden pęd,ale dodatkowo dwa odgałęzienia,a wszędzie sporo pączków.Dla przykładu kwitnienie jednego ze storczyków,które jest moją zasługą obfituje w 7-8 kwiatów.A jak jest u Was?Też znacznie nędzniej aniżeli w dniu zakupu? :|

wystarczy zobaczyć do działu "Prezentujemy kwitnienia"
[quote="bobo"]Witajcie,sporo się słyszy o tym jak storczyki są "pędzone" w sklepach i jak książkowo kwitną.Kupiłam niedawno storczyka-ma co prawda jeden pęd,ale dodatkowo dwa odgałęzienia,a wszędzie sporo pączków.Dla przykładu kwitnienie jednego ze storczyków,które jest moją zasługą obfituje w 7-8 kwiatów.A jak jest u Was?Też znacznie nędzniej aniżeli w dniu zakupu? :|[/quote]
wystarczy zobaczyć do działu "Prezentujemy kwitnienia"
  • Cytuj bobo

sklepowe kwitnienia,a nasze doświadczenia:)

Post Autor bobo » 28-01-2012, 19:36

Witajcie,sporo się słyszy o tym jak storczyki są "pędzone" w sklepach i jak książkowo kwitną.Kupiłam niedawno storczyka-ma co prawda jeden pęd,ale dodatkowo dwa odgałęzienia,a wszędzie sporo pączków.Dla przykładu kwitnienie jednego ze storczyków,które jest moją zasługą obfituje w 7-8 kwiatów.A jak jest u Was?Też znacznie nędzniej aniżeli w dniu zakupu? :|
Witajcie,sporo się słyszy o tym jak storczyki są "pędzone" w sklepach i jak książkowo kwitną.Kupiłam niedawno storczyka-ma co prawda jeden pęd,ale dodatkowo dwa odgałęzienia,a wszędzie sporo pączków.Dla przykładu kwitnienie jednego ze storczyków,które jest moją zasługą obfituje w 7-8 kwiatów.A jak jest u Was?Też znacznie nędzniej aniżeli w dniu zakupu? :|

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET