logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

  • Cytuj Elazet

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Elazet » 21-03-2012, 22:09

Wygrzebałam ten wątek,ponieważ uważałam,że powinnam umieścić tu zdjęcia owego internetowego kolegi - Witka z Krosna.Trochę czasu zajęło mi czekanie na" pozwolenie" zamieszczenia tych zdjęć.
Ma on niesamowitą rękę do storczyków.Kwitła mu Emma White zupełnie bez korzeni,później jej urosły.
A Onicidium,które ma jest prześliczne.

Onicidium.jpg
Korzenie Onicidium.jpg
A to korzenie tego uroczego storczyka

Moje to przy tamtym maleństwo.

Moje Onicidium.jpg
A to dla porównania moje.Roślina z pseudobulwy,a zakwitła po 5 latach.Ale mnie "zmolestowała."
Wygrzebałam ten wątek,ponieważ uważałam,że powinnam umieścić tu zdjęcia owego internetowego kolegi - Witka z Krosna.Trochę czasu zajęło mi czekanie na" pozwolenie" zamieszczenia tych zdjęć.
Ma on niesamowitą rękę do storczyków.Kwitła mu Emma White zupełnie bez korzeni,później jej urosły.
A Onicidium,które ma jest prześliczne.

[attachment=2]Onicidium.jpg[/attachment][attachment=1]Korzenie Onicidium.jpg[/attachment]
Moje to przy tamtym maleństwo.

[attachment=0]Moje Onicidium.jpg[/attachment]
  • Cytuj gsm25

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor gsm25 » 08-03-2012, 22:47

Ryszard410 pisze:Na przykład w arkuszach - http://www.orchidarium.pl/AdoZ/index.html i wielu innych źródłach pisanych . Autorzy bardzo często podają natężenie światła w luksach. :)

Dzięki :D
[quote="Ryszard410"]Na przykład w arkuszach - http://www.orchidarium.pl/AdoZ/index.html i wielu innych źródłach pisanych . Autorzy bardzo często podają natężenie światła w luksach. :)[/quote]
Dzięki :D
  • Cytuj Ryszard410

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Ryszard410 » 08-03-2012, 22:45

Na przykład w arkuszach - http://www.orchidarium.pl/AdoZ/index.html i wielu innych źródłach pisanych . Autorzy bardzo często podają natężenie światła w luksach. :)
Na przykład w arkuszach - http://www.orchidarium.pl/AdoZ/index.html i wielu innych źródłach pisanych . Autorzy bardzo często podają natężenie światła w luksach. :)
  • Cytuj gsm25

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor gsm25 » 08-03-2012, 21:32

Ryszard410 pisze:Podając informacje o pomiarach natężenia światła na naszych parapetach, jasno podkreślałem, że jest to materiał poznawczy przedstawiający rozkład tych natężeń w zależności od pogody, czasu dnia i odległości od okna. Nie można tych wyników odnosić bezpośrednio do własnego parapetu ale można z nich wyciągać wnioski. :idea:

Ryszardzie, wszystko pięknie i ładnie z tym natężeniem światła, tylko jest pytanie. Jakie jest natężenie światła w rodzimych stronach storczyków? W miejscach, w których naturalnie rosną? Do czego porównać/odnieść otrzymane wyniki? Czy znalazłeś może gdzieś w internecie źródło podające watrości takiego natężenia? Jeśli tak, to proszę o link, chętnie poczytam. Pozdrawiam.
[quote="Ryszard410"]Podając informacje o pomiarach natężenia światła na naszych parapetach, jasno podkreślałem, że jest to materiał poznawczy przedstawiający rozkład tych natężeń w zależności od pogody, czasu dnia i odległości od okna. Nie można tych wyników odnosić bezpośrednio do własnego parapetu ale można z nich wyciągać wnioski. :idea:[/quote]
Ryszardzie, wszystko pięknie i ładnie z tym natężeniem światła, tylko jest pytanie. Jakie jest natężenie światła w rodzimych stronach storczyków? W miejscach, w których naturalnie rosną? Do czego porównać/odnieść otrzymane wyniki? Czy znalazłeś może gdzieś w internecie źródło podające watrości takiego natężenia? Jeśli tak, to proszę o link, chętnie poczytam. Pozdrawiam.
  • Cytuj agnes

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor agnes » 07-03-2012, 16:33

To prawda wszyscy tu jesteśmy zakręceni na punkcie storczyków, wręcz wszyscy się nawzajem nakręcamy pokazując swoje rosliny i rozmawiając o nich :twisted: . Jednak gdy proponujesz tak bardzo szczegółowe analizowanie warunków uprawy osoba mniej wtajemniczona pomyśli, że bez tych wszystkich pomiarów i analiz nie da rady utrzymać rośliny przy życiu. Uważam, że takie rozmowy powinny być prowadzone w dziale botanicznym, gdzie rozmawiamy o roślinach dużo bardziej wymagających lub prowadzonych w orchidariach.W razie czego osoby zainteresowane byłyby tam odsyłane. Nie mniej jestem jak najbardziej za interesującymi rozmowami jak np. "storczyki bliżej natury" .To tylko moje uwagi co do niektórych dyskusji.
To prawda wszyscy tu jesteśmy zakręceni na punkcie storczyków, wręcz wszyscy się nawzajem nakręcamy pokazując swoje rosliny i rozmawiając o nich :twisted: . Jednak gdy proponujesz tak bardzo szczegółowe analizowanie warunków uprawy osoba mniej wtajemniczona pomyśli, że bez tych wszystkich pomiarów i analiz nie da rady utrzymać rośliny przy życiu. Uważam, że takie rozmowy powinny być prowadzone w dziale botanicznym, gdzie rozmawiamy o roślinach dużo bardziej wymagających lub prowadzonych w orchidariach.W razie czego osoby zainteresowane byłyby tam odsyłane. Nie mniej jestem jak najbardziej za interesującymi rozmowami jak np. "storczyki bliżej natury" .To tylko moje uwagi co do niektórych dyskusji.
  • Cytuj Ryszard410

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Ryszard410 » 07-03-2012, 08:26

agnes pisze:Ryszard, proszę..... nie dajmy się zwariować :| .

Przeciwnie , agnes, już się daliśmy , bo cóż można powiedzieć o osobie kupującej piątego, dziesiątego storczyka (nawet hybrydę) i z niepokojem oglądającego żółknące liście czy opadające paczki i wołającego o pomoc. Zwykły miłośnik kwiatów kupuje jedną, dwie rośliny i nie śledzi dyskusji na forach storczykowych.
Poruszając na forum sprawy wody, wilgotności, światła staram się dzielić swym niewielkim doświadczeniem i problemami jakie napotykam w uprawie swych podopiecznych. Przez takie rozmowy, wymianę poglądów i właśnie doświadczeń, uczymy się wzajemnie, ale nikogo do niczego nie zmuszamy. Każdy wybiera to co uważa za sensowne i jemu przydatne.
Podając informacje o pomiarach natężenia światła na naszych parapetach, jasno podkreślałem, że jest to materiał poznawczy przedstawiający rozkład tych natężeń w zależności od pogody, czasu dnia i odległości od okna. Nie można tych wyników odnosić bezpośrednio do własnego parapetu ale można z nich wyciągać wnioski. :idea:
Przypomnę też wymianę zdań na temat Hobby. :) - viewtopic.php?f=3&t=637#p4398
[quote="agnes"]Ryszard, proszę..... nie dajmy się zwariować :| .[/quote]
Przeciwnie , agnes, już się daliśmy , bo cóż można powiedzieć o osobie kupującej piątego, dziesiątego storczyka (nawet hybrydę) i z niepokojem oglądającego żółknące liście czy opadające paczki i wołającego o pomoc. Zwykły miłośnik kwiatów kupuje jedną, dwie rośliny i nie śledzi dyskusji na forach storczykowych.
Poruszając na forum sprawy wody, wilgotności, światła staram się dzielić swym niewielkim doświadczeniem i problemami jakie napotykam w uprawie swych podopiecznych. Przez takie rozmowy, wymianę poglądów i właśnie doświadczeń, uczymy się wzajemnie, ale nikogo do niczego nie zmuszamy. Każdy wybiera to co uważa za sensowne i jemu przydatne.
Podając informacje o pomiarach natężenia światła na naszych parapetach, jasno podkreślałem, że jest to materiał poznawczy przedstawiający rozkład tych natężeń w zależności od pogody, czasu dnia i odległości od okna. Nie można tych wyników odnosić bezpośrednio do własnego parapetu ale można z nich wyciągać wnioski. :idea:
Przypomnę też wymianę zdań na temat Hobby. :) - http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=637#p4398
  • Cytuj agnes

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor agnes » 06-03-2012, 21:28

Ryszard z tym luksometrem serio mówisz? Myślę sobie, że początkujący storczykomaniak, który ma zamiar zakupywać hybrydy w hipermarkecie zorientuje się, że dla powodzenia uprawy konieczny jest mu termometr higrometr a do tego luksometr to niemalże potrzebne jest mu laboratorium do uprawy storczyków, wiesz mi, odechce mu się uprawiać storczyki na parapecie . Ryszard, proszę..... nie dajmy się zwariować :| .
Ryszard z tym luksometrem serio mówisz? Myślę sobie, że początkujący storczykomaniak, który ma zamiar zakupywać hybrydy w hipermarkecie zorientuje się, że dla powodzenia uprawy konieczny jest mu termometr higrometr a do tego luksometr to niemalże potrzebne jest mu laboratorium do uprawy storczyków, wiesz mi, odechce mu się uprawiać storczyki na parapecie . Ryszard, proszę..... nie dajmy się zwariować :| .
  • Cytuj Ryszard410

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Ryszard410 » 06-03-2012, 14:20

Gość pisze:Opis warunków uprawy powinien być wskazówką,w jakim iść kierunku,a nie szczegółową instrukcją .......
Pochwalam Twoje, Ryszardzie, zaangażowanie w dbałość o dokładność,byle nie popadać w przesadę.

OK,OK Gościu vel Efko.
Jednak mam kłopot, może pomożesz. Mój problem polega na tym, że nie mogę znaleźć w tych naszych wymianach zdań o uprawie Oncidium, informacji co po kwitnieniu. :?: Bo w moim przypadku jeszcze na pędach kwiatki, już lichej kondycji, ale jeszcze, a tu zaczyna wyrastać nowa psb. Czyżby roślina 'taśmociąg' nie potrzebuje spoczynku :?: :o

Oncid1.jpg
Oncid1.jpg (64.63 KiB) Przeglądane 246242 razy

No i właśnie gdybym posiadał takie dane to może byłoby mniej emocjonalnie ale bardziej efektywnie w przebiegu uprawy . ;)
[quote="Gość"]Opis warunków uprawy powinien być wskazówką,w jakim iść kierunku,a nie szczegółową instrukcją .......
Pochwalam Twoje, Ryszardzie, zaangażowanie w dbałość o dokładność,byle nie popadać w przesadę. [/quote]
OK,OK Gościu vel Efko.
Jednak mam kłopot, może pomożesz. Mój problem polega na tym, że nie mogę znaleźć w tych naszych wymianach zdań o uprawie Oncidium, informacji co po kwitnieniu. :?: Bo w moim przypadku jeszcze na pędach kwiatki, już lichej kondycji, ale jeszcze, a tu zaczyna wyrastać nowa psb. Czyżby roślina 'taśmociąg' nie potrzebuje spoczynku :?: :o

[attachment=0]Oncid1.jpg[/attachment]
No i właśnie gdybym posiadał takie dane to może byłoby mniej emocjonalnie ale bardziej efektywnie w przebiegu uprawy . ;)
  • Cytuj Renia T

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Renia T » 01-03-2012, 22:39

Trzeba mieć dystans do tych pomiarów.

A ja się cieszę, że zrobiłeś te pomiary Dlaczego?
Po pierwsze uspokoiłeś moje sumienie ;)
Kilkakrotnie na forum pojawiały się prośby o pomiary ilości światła na parapetach, przyznaję, że i mnie Marta o to pytała.Odesłałam ją wtedy do aparatu fotograficznego i instrukcji obsługi, przyznaję poszłam na łatwiznę :oops: , ale mam też nadzieję, że Marta sobie z pomiarami poradziła ;)

Jest oczywiste, że należy zachować dystans do tych pomiarów, bo to pomiary na oknie Romka, ale sam fakt zorientowania na strony świata daje dobry ogląd sytuacji.
Prześledzenie pomiaru ilości światła na parapecie (zimą) , ilość światła metr od niego, w różnych porach dnia, a szczególnie w dzień w pochmurny daje do myślenia i wiele tłumaczy... ;)
[quote]
Trzeba mieć dystans do tych pomiarów. [/quote]
A ja się cieszę, że zrobiłeś te pomiary Dlaczego?
Po pierwsze uspokoiłeś moje sumienie ;)
Kilkakrotnie na forum pojawiały się prośby o pomiary ilości światła na parapetach, przyznaję, że i mnie Marta o to pytała.Odesłałam ją wtedy do aparatu fotograficznego i instrukcji obsługi, przyznaję poszłam na łatwiznę :oops: , ale mam też nadzieję, że Marta sobie z pomiarami poradziła ;)

Jest oczywiste, że należy zachować dystans do tych pomiarów, bo to pomiary na oknie Romka, ale sam fakt zorientowania na strony świata daje dobry ogląd sytuacji.
Prześledzenie pomiaru ilości światła na parapecie (zimą) , ilość światła metr od niego, w różnych porach dnia, a szczególnie w dzień w pochmurny daje do myślenia i wiele tłumaczy... ;)
  • Cytuj piroman

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor piroman » 01-03-2012, 19:51

Ryszard410 pisze:Robota żmudna i długotrwała, ale myślę, że w końcu czerwca lub lipcu będziemy mogli zapoznać się z wynikami i korzystać z nich w uprawie storczyków na parapetach.


Trzeba mieć dystans do tych pomiarów. O ile w przypadku bezchmurnego nieba sprawa jest prosta to jeśli już mamy zachmurzenie to nie wiemy jak gruba jest warstwa chmur czy 1km czy 2km a może 7km. Każdy z tych przypadków wystąpi pod opisem "zachmurzenie całkowite" ale światło będzie zdecydowanie inaczej tłumione. Dlatego zbytnio bym się nie nastawiał na te pomiary. Staram się robić pomiary raz w miesiącu (częściej nie dam rady, bo to musi być weekend i muszę siedzieć w domu, teraz coraz gorzej bo pogoda się poprawia :) ). Jedno co mogę powiedzieć po kilku miesiącach pomiarów to że jest masa czynników, które decydują o ilości światła w sposób znaczący. I właśnie głównym celem tego eksperymentu jest poznanie tych wszystkich czynników i próba oszacowania jak bardzo wpływają na ilość światła. Absolutnie nikomu nie przydadzą się konkretne wartości które są w tabelce, no może poza mną ;) Niedługo pojawią się liście na drzewach za oknem więc będzie dodatkowe zamieszanie. Podsumowując sama zmierzona ilość światła ma małą wartość użytkową ale już ilość światła w poszczególnych oknach i metr od okna, mierzona w jednym czasie, jest w stanie obrazować mniej więcej wpływ poszczególnych czynników na rozkład oświetlenia. Niestety nie mam okien wystawionych na północ.

Pozdrawiam,
Romek
[quote="Ryszard410"]Robota żmudna i długotrwała, ale myślę, że w końcu czerwca lub lipcu będziemy mogli zapoznać się z wynikami i korzystać z nich w uprawie storczyków na parapetach.[/quote]

Trzeba mieć dystans do tych pomiarów. O ile w przypadku bezchmurnego nieba sprawa jest prosta to jeśli już mamy zachmurzenie to nie wiemy jak gruba jest warstwa chmur czy 1km czy 2km a może 7km. Każdy z tych przypadków wystąpi pod opisem "zachmurzenie całkowite" ale światło będzie zdecydowanie inaczej tłumione. Dlatego zbytnio bym się nie nastawiał na te pomiary. Staram się robić pomiary raz w miesiącu (częściej nie dam rady, bo to musi być weekend i muszę siedzieć w domu, teraz coraz gorzej bo pogoda się poprawia :) ). Jedno co mogę powiedzieć po kilku miesiącach pomiarów to że jest masa czynników, które decydują o ilości światła w sposób znaczący. I właśnie głównym celem tego eksperymentu jest poznanie tych wszystkich czynników i próba oszacowania jak bardzo wpływają na ilość światła. Absolutnie nikomu nie przydadzą się konkretne wartości które są w tabelce, no może poza mną ;) Niedługo pojawią się liście na drzewach za oknem więc będzie dodatkowe zamieszanie. Podsumowując sama zmierzona ilość światła ma małą wartość użytkową ale już ilość światła w poszczególnych oknach i metr od okna, mierzona w jednym czasie, jest w stanie obrazować mniej więcej wpływ poszczególnych czynników na rozkład oświetlenia. Niestety nie mam okien wystawionych na północ.

Pozdrawiam,
Romek
  • Cytuj Gość

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Gość » 01-03-2012, 17:34

Niektórych informacji,o które pytasz w opisie brak (temperatura),niektórych nie ma sensu podawać zbyt szczegółowo,bo zależą od wielu czynników i trzeba samemu dopasować postępowanie wg posiadanych warunków (nawożenie i podlewanie),a jeszcze niektóre są zbędne,bo nie miały wpływu na doprowadzenie storczyka do kwitnienia (szczegółowe warunki,w jakich storczyk przebywał wcześniej),niektóre są podane opisowo (przestałam suszyć i głodzić wtedy,kiedy pojawił się pęd kwiatowy).
Uważam,że taki opis jest optymalny,jeśli ma komuś pomóc doprowadzić własnego storczyka do kwitnienia,pomijając słusznie wytknięte jego b.słabe punkty - brak choćby przybliżonego opisu temperatur,wilgotności powietrza,podania terminu,kiedy się akcja rozgrywała.
Nie miało sensu opisywanie,czy podlewałam co dwa,czy trzy dni,bo taką rzecz trzeba sobie ustalić indywidualnie - zależy od wielkości doniczki,rodzaju podłoża,szybkości przesychania w danych warunkach (temp.,wilgotność,odległość od uchylonego okna itp.itd.). Podobnie,a nawet gorzej z nawożeniem: czy czytelnik kupi nawóz tej samej firmy i z tej samej partii i odtworzy wszystkie pozostałe parametry,nawet gdyby były podane?
Takie dzielenie włosa na czworo tylko zaciemniłoby obraz. A jeżeli ktoś ma bardziej szczegółowe pytania,to przecież zawsze może je zadać.
Opis warunków uprawy powinien być wskazówką,w jakim iść kierunku,a nie szczegółową instrukcją,która jest nie do odtworzenia,bo nikt nie będzie jeździł po wodę do mojego miasta i przeprowadzał się na piętro,na którym mieszkam,żeby mieć taki sam kąt padania światła :o . Nawet gdyby ktoś odtworzył idealnie wszystkie parametry,to przecież mamy do czynienia z żywą istotą,niejednokrotnie 'po przejściach',która ma własne geny i jest jedyna i niepowtarzalna - bez 'czuja' i tak się nie obejdzie...
Pochwalam Twoje, Ryszardzie, zaangażowanie w dbałość o dokładność,byle nie popadać w przesadę.
Efka
Niektórych informacji,o które pytasz w opisie brak (temperatura),niektórych nie ma sensu podawać zbyt szczegółowo,bo zależą od wielu czynników i trzeba samemu dopasować postępowanie wg posiadanych warunków (nawożenie i podlewanie),a jeszcze niektóre są zbędne,bo nie miały wpływu na doprowadzenie storczyka do kwitnienia (szczegółowe warunki,w jakich storczyk przebywał wcześniej),niektóre są podane opisowo (przestałam suszyć i głodzić wtedy,kiedy pojawił się pęd kwiatowy).
Uważam,że taki opis jest optymalny,jeśli ma komuś pomóc doprowadzić własnego storczyka do kwitnienia,pomijając słusznie wytknięte jego b.słabe punkty - brak choćby przybliżonego opisu temperatur,wilgotności powietrza,podania terminu,kiedy się akcja rozgrywała.
Nie miało sensu opisywanie,czy podlewałam co dwa,czy trzy dni,bo taką rzecz trzeba sobie ustalić indywidualnie - zależy od wielkości doniczki,rodzaju podłoża,szybkości przesychania w danych warunkach (temp.,wilgotność,odległość od uchylonego okna itp.itd.). Podobnie,a nawet gorzej z nawożeniem: czy czytelnik kupi nawóz tej samej firmy i z tej samej partii i odtworzy wszystkie pozostałe parametry,nawet gdyby były podane?
Takie dzielenie włosa na czworo tylko zaciemniłoby obraz. A jeżeli ktoś ma bardziej szczegółowe pytania,to przecież zawsze może je zadać.
Opis warunków uprawy powinien być wskazówką,w jakim iść kierunku,a nie szczegółową instrukcją,która jest nie do odtworzenia,bo nikt nie będzie jeździł po wodę do mojego miasta i przeprowadzał się na piętro,na którym mieszkam,żeby mieć taki sam kąt padania światła :o . Nawet gdyby ktoś odtworzył idealnie wszystkie parametry,to przecież mamy do czynienia z żywą istotą,niejednokrotnie 'po przejściach',która ma własne geny i jest jedyna i niepowtarzalna - bez 'czuja' i tak się nie obejdzie...
Pochwalam Twoje, Ryszardzie, zaangażowanie w dbałość o dokładność,byle nie popadać w przesadę.
Efka
  • Cytuj Ryszard410

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Ryszard410 » 01-03-2012, 12:41

Efko ( znamy, znamy tylko po co ten 'bunt' ? zajrzyj do swojej skrzynki mailowej).
Nie mam żadnych zastrzeżeń co do sposobu uprawy samej rośliny. :mrgreen:

Mam natomiast mnóstwo pytań wynikających z bardzo ogólnych opisów uprawy pojawiających się na stronie.
I tak, ciekawi mnie co czyniła autorka ze swym kwiatkiem, który odwdzięczył się jej taką bujną czupryną kwiatów. Pisze, że przechłodzenia nie należy brać pod uwagę a pewno warto by podać w jakich temperaturach roślina była/jest uprawiana. Dalej, czytamy o zwiększeniu natężenia światła. Informacja, że storczyk przestawiny został na okno z jaśniejszym doświetleniem mówi mało, bo jakie mam porównanie ze światłem na oknie, na którym storczyk przebywał z tym, na które je przestawiono. Twierdzenie, że dostał „ max światła” co to oznacza :?: czy wiadomo ile i jak długo operuje tam słońce, i czy bezpośrednio oświetla roślinę. Jak również kwestia przesuszenie/przegłodzenia, brak informacji (brak zapamiętania), a co będzie w następnym sezonie ? znów eksperymentowanie. I dalej czytamy – „W trakcie wzrostu pędu,rozwoju pąków i kwiatów oncidium potrzebowało baaardzo dużo wody. Podłoże szybko przesychało (na parapecie było już dość ciepło),pseudobulwy zaczynały się marszczyć, więc podlewałam 'ile wlezie', starając się, żeby jednak nie zalać - nawet co dwa, trzy dni. Dodatkowo zraszałam często wiszące luzem korzenie. Nawoziłam często b.słabymi dawkami biohumusu.”
Nie chcę zanudzać, ale pytam jak często roślina była nawożona i zraszana, jakie dawki nawozu stosowane i - czy przy każdym podlewaniu.
Podobnie jak informacja, innej koleżanki z forum, piszącej „uprawiam swoje storczyki "na czuja", robię to na własne ryzyko i często improwizuję próbując dostosować posiadane warunki do potrzeb roślin „ A gdzie ryzyko storczyków. ;)
W innej wypowiedzi znajdziemy stwierdzenie, że ”Każda roślina potrzebuje innego traktowania. I posiadanie tylu....hybryd , sprawia, że jest to większa trudność, niż pielęgnacja takiej samej ilości roślin tego samego gatunku. „ i opisywanie warunków uprawy jest nieistotne, bo każdy dom i parapet to nie to samo.
Jestem zdania, iż nie ma racji autorka tego stwierdzenia, bo jeżeli temperatura w mieszkaniach A i B jest jednakowa, to niezależnie gdzie one się znajdują temperatura jest taka sama. Dotyczy to także innych parametrów uprawy. Jak opiszemy te warunki, to korzystający z opisu będzie wiedział co musi zrobić, by zwiększyć swoje szanse na sukces. :)

Przepraszam, że przydługo, ale tak mi się wydaje, że dla celów poznawczych przedstawiane opisy uprawy winny z maksymalną szczegółowością przedstawiać zasady postępowania. Opisy ciekawe, ale mało konkretne zapewne kierowane są do doświadczonych storczykomaniaków. Można i tak, ale wkładem w rozwój naszych zainteresowań są jedynie zdjęcia z udanych kwitnień.
A to, moim zdaniem, zdecydowanie za mało. :(
Bardzo proszę nie przyjmować moich tekstów ad personam.

I na koniec optymistycznie. Jeżeli termometr i higrometr można kupić za niewygórowaną cenę to zakup luksometru dla indywidualnych celów mija się z celem, cena. ;)
Mamy jednak trochę szczęścia. Roman ( piroman) ma takowe urządzenie i rozpoczął dokonywanie pomiarów natężenia światła na oknach o różnej wystawie uwzględniając pory roku, dnia i rodzaju pogody. Robota żmudna i długotrwała, ale myślę, że w końcu czerwca lub lipca będziemy mogli zapoznać się z wynikami i korzystać z nich w uprawie storczyków na parapetach.

pierwsze_pomiary.JPG

Jak popatrzymy na pierwsze wyniki to widać szalone różnice w zależności od stopnia zachmurzenia i czasu pomiarów oraz odległości od okna. Przyznacie, że tak na 'oko' to to trudno sobie je wyobrazić. :o
Do tego prezentacja, nie chcę kadzić, profesjonalna i pikno. :)
Efko ( znamy, znamy tylko po co ten 'bunt' ? zajrzyj do swojej skrzynki mailowej).
Nie mam żadnych zastrzeżeń co do sposobu uprawy samej rośliny. :mrgreen:

Mam natomiast mnóstwo pytań wynikających z bardzo ogólnych opisów uprawy pojawiających się na stronie.
I tak, ciekawi mnie co czyniła autorka ze swym kwiatkiem, który odwdzięczył się jej taką bujną czupryną kwiatów. Pisze, że przechłodzenia nie należy brać pod uwagę a pewno warto by podać w jakich temperaturach roślina była/jest uprawiana. Dalej, czytamy o zwiększeniu natężenia światła. Informacja, że storczyk przestawiny został na okno z jaśniejszym doświetleniem mówi mało, bo jakie mam porównanie ze światłem na oknie, na którym storczyk przebywał z tym, na które je przestawiono. Twierdzenie, że dostał „ max światła” co to oznacza :?: czy wiadomo ile i jak długo operuje tam słońce, i czy bezpośrednio oświetla roślinę. Jak również kwestia przesuszenie/przegłodzenia, brak informacji (brak zapamiętania), a co będzie w następnym sezonie ? znów eksperymentowanie. I dalej czytamy – „W trakcie wzrostu pędu,rozwoju pąków i kwiatów oncidium potrzebowało baaardzo dużo wody. Podłoże szybko przesychało (na parapecie było już dość ciepło),pseudobulwy zaczynały się marszczyć, więc podlewałam 'ile wlezie', starając się, żeby jednak nie zalać - nawet co dwa, trzy dni. Dodatkowo zraszałam często wiszące luzem korzenie. Nawoziłam często b.słabymi dawkami biohumusu.”
Nie chcę zanudzać, ale pytam jak często roślina była nawożona i zraszana, jakie dawki nawozu stosowane i - czy przy każdym podlewaniu.
Podobnie jak informacja, innej koleżanki z forum, piszącej „uprawiam swoje storczyki "na czuja", robię to na własne ryzyko i często improwizuję próbując dostosować posiadane warunki do potrzeb roślin „ A gdzie ryzyko storczyków. ;)
W innej wypowiedzi znajdziemy stwierdzenie, że ”Każda roślina potrzebuje innego traktowania. I posiadanie tylu....hybryd , sprawia, że jest to większa trudność, niż pielęgnacja takiej samej ilości roślin tego samego gatunku. „ i opisywanie warunków uprawy jest nieistotne, bo każdy dom i parapet to nie to samo.
Jestem zdania, iż nie ma racji autorka tego stwierdzenia, bo jeżeli temperatura w mieszkaniach A i B jest jednakowa, to niezależnie gdzie one się znajdują temperatura jest taka sama. Dotyczy to także innych parametrów uprawy. Jak opiszemy te warunki, to korzystający z opisu będzie wiedział co musi zrobić, by zwiększyć swoje szanse na sukces. :)

Przepraszam, że przydługo, ale tak mi się wydaje, że dla celów poznawczych przedstawiane opisy uprawy winny z maksymalną szczegółowością przedstawiać zasady postępowania. Opisy ciekawe, ale mało konkretne zapewne kierowane są do doświadczonych storczykomaniaków. Można i tak, ale wkładem w rozwój naszych zainteresowań są jedynie zdjęcia z udanych kwitnień.
A to, moim zdaniem, zdecydowanie za mało. :(
Bardzo proszę nie przyjmować moich tekstów ad personam.

I na koniec optymistycznie. Jeżeli termometr i higrometr można kupić za niewygórowaną cenę to zakup luksometru dla indywidualnych celów mija się z celem, cena. ;)
Mamy jednak trochę szczęścia. Roman ( piroman) ma takowe urządzenie i rozpoczął dokonywanie pomiarów natężenia światła na oknach o różnej wystawie uwzględniając pory roku, dnia i rodzaju pogody. Robota żmudna i długotrwała, ale myślę, że w końcu czerwca lub lipca będziemy mogli zapoznać się z wynikami i korzystać z nich w uprawie storczyków na parapetach.

[attachment=0]pierwsze_pomiary.JPG[/attachment]
Jak popatrzymy na pierwsze wyniki to widać szalone różnice w zależności od stopnia zachmurzenia i czasu pomiarów oraz odległości od okna. Przyznacie, że tak na 'oko' to to trudno sobie je wyobrazić. :o
Do tego prezentacja, nie chcę kadzić, profesjonalna i pikno. :)
  • Cytuj Efka

Re: Storczyki bliżej Natury

Post Autor Efka » 01-03-2012, 11:45

Ponieważ czuję,że część Twojej wypowiedzi odnosi się do mojego opisu uprawy hybrydy oncidium ('dałam max światła'),zapytowywuję: jak w warunkach domowych inaczej opisać ilość dostarczanego storczykowi światła? Nie mam luksometru i urządzeń rejestrujących natężenie światła w ciągu doby,podobnie,jak przypuszczam większość hodowców-amatorów. Max światła oznacza w storczykowym języku tyle,żeby nie poparzyć liści (powinieneś wiedzieć). Podałam wystawę okna,które posiadam i objawy,które taka dawka światła spowodowała (czarne kropki,jaśniejsze liście). Niekiedy za wiele oczekujesz,zamiast korzystać z tego,co masz. Pomijam,że w wątku: 'Oncidium nie chce kwitnąć' podałam 'na tacy' link do opisu,jakie warunki trzeba stworzyć,żeby podobne oncidia kwitły,który to opis został stworzony przez P.Annę (Roślin Menażeria),osobę z doświadczeniem. Na marginesie - zwróć uwagę,co tam jest napisane na temat wilgotności. Nie piszę po to,aby się 'czepiać',tylko aby uświadomić Tobie,że momentami Twoje nastawienie na dokładność,sprawia,że odczytujesz mniej informacji,zamiast więcej. Serdecznie pozdrawiam,Efka
Ponieważ czuję,że część Twojej wypowiedzi odnosi się do mojego opisu uprawy hybrydy oncidium ('dałam max światła'),zapytowywuję: jak w warunkach domowych inaczej opisać ilość dostarczanego storczykowi światła? Nie mam luksometru i urządzeń rejestrujących natężenie światła w ciągu doby,podobnie,jak przypuszczam większość hodowców-amatorów. Max światła oznacza w storczykowym języku tyle,żeby nie poparzyć liści (powinieneś wiedzieć). Podałam wystawę okna,które posiadam i objawy,które taka dawka światła spowodowała (czarne kropki,jaśniejsze liście). Niekiedy za wiele oczekujesz,zamiast korzystać z tego,co masz. Pomijam,że w wątku: 'Oncidium nie chce kwitnąć' podałam 'na tacy' link do opisu,jakie warunki trzeba stworzyć,żeby podobne oncidia kwitły,który to opis został stworzony przez P.Annę (Roślin Menażeria),osobę z doświadczeniem. Na marginesie - zwróć uwagę,co tam jest napisane na temat wilgotności. Nie piszę po to,aby się 'czepiać',tylko aby uświadomić Tobie,że momentami Twoje nastawienie na dokładność,sprawia,że odczytujesz mniej informacji,zamiast więcej. Serdecznie pozdrawiam,Efka
  • Cytuj Gość

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Gość » 27-02-2012, 10:35

To jest Cambria i wygląda podobnie jak Colmanara,czyli Cambria pochodząca ze skrzyżowania miltonii,oncidium i odontoglossum. Wydaje mi się,że ze względu na pokrewieństwo z miltonią,powinna mieć stale lekko wilgotne,przewiewne podłoże,ale nie mokre - miltonie mają wrażliwe korzenie i nie lubią ani ich wysuszania,ani zalewania. Nawóz bardzo dobrze rozcieńczony,żeby ich nie spalić (też nie tolerują),w okresie kiedy będzie intensywnie rosnąć - nawozić regularnie i trzeba koniecznie zadbać o dobrą wodę - twarda przy częstym podlewaniu szybko spowoduje zasolenie korzeni i je zniszczy. Światła chyba umiarkowanie,bez ostrego słońca. W miarę możliwości zwiększona wilgotność powietrza. Może ktoś wie lepiej i to skoryguje.
Ja uprawiam swoją krzyżówkę miltonii z oncidium w grubej korze z dodatkiem łupinek od fistaszków (dodają podłożu przewiewności),z dobrym drenażem i w przezroczystej doniczce,żeby widzieć stan korzeni (czy już przesychają,czy jeszcze nie). Jak zaczynają się robić białe,od razu trzeba podlać.
Można wypalić w doniczce kilka dziurek na 1/3 wysokości od dołu,żeby był lepszy dostęp powietrza do korzeni,ale nie za dużo,bo będą obsychać. Gdyby kora bardzo szybko z wierzchu przesychała,można dać troszkę sphagnum na wierzch i powinno być dobrze.
W razie gdybyś ją przesadzała,trzeba to zrobić zanim młode przyrosty wypuszczą korzonki,żeby się nie połamały.
Najważniejsze jest chyba to,żeby nie 'ukatrupić' tych delikatnych korzeni,dlatego używam jako nawozu biohumusu,bo trudniej spalić nim korzenie niż zwykłym nawozem. Dawki symboliczne: 1/4-1/2 ml na litr wody co kilka dni.
Raz na miesiąc powinno się wymoczyć całą doniczkę z podłożem przez dłuższy czas w czystej wodzie,a żeby wypłukać nagromadzone sole.
To chyba wszystko,co mi przychodzi do głowy. Zaznaczam,że to tylko moje sugestie,wiem,że inni uprawiają takie storczyki np. w innym podłożu i mój sposób niekoniecznie jest najlepszy,aczkolwiek u mnie się sprawdza.
Serdecznie pozdrawiam,Efka
To jest Cambria i wygląda podobnie jak Colmanara,czyli Cambria pochodząca ze skrzyżowania miltonii,oncidium i odontoglossum. Wydaje mi się,że ze względu na pokrewieństwo z miltonią,powinna mieć stale lekko wilgotne,przewiewne podłoże,ale nie mokre - miltonie mają wrażliwe korzenie i nie lubią ani ich wysuszania,ani zalewania. Nawóz bardzo dobrze rozcieńczony,żeby ich nie spalić (też nie tolerują),w okresie kiedy będzie intensywnie rosnąć - nawozić regularnie i trzeba koniecznie zadbać o dobrą wodę - twarda przy częstym podlewaniu szybko spowoduje zasolenie korzeni i je zniszczy. Światła chyba umiarkowanie,bez ostrego słońca. W miarę możliwości zwiększona wilgotność powietrza. Może ktoś wie lepiej i to skoryguje.
Ja uprawiam swoją krzyżówkę miltonii z oncidium w grubej korze z dodatkiem łupinek od fistaszków (dodają podłożu przewiewności),z dobrym drenażem i w przezroczystej doniczce,żeby widzieć stan korzeni (czy już przesychają,czy jeszcze nie). Jak zaczynają się robić białe,od razu trzeba podlać.
Można wypalić w doniczce kilka dziurek na 1/3 wysokości od dołu,żeby był lepszy dostęp powietrza do korzeni,ale nie za dużo,bo będą obsychać. Gdyby kora bardzo szybko z wierzchu przesychała,można dać troszkę sphagnum na wierzch i powinno być dobrze.
W razie gdybyś ją przesadzała,trzeba to zrobić zanim młode przyrosty wypuszczą korzonki,żeby się nie połamały.
Najważniejsze jest chyba to,żeby nie 'ukatrupić' tych delikatnych korzeni,dlatego używam jako nawozu biohumusu,bo trudniej spalić nim korzenie niż zwykłym nawozem. Dawki symboliczne: 1/4-1/2 ml na litr wody co kilka dni.
Raz na miesiąc powinno się wymoczyć całą doniczkę z podłożem przez dłuższy czas w czystej wodzie,a żeby wypłukać nagromadzone sole.
To chyba wszystko,co mi przychodzi do głowy. Zaznaczam,że to tylko moje sugestie,wiem,że inni uprawiają takie storczyki np. w innym podłożu i mój sposób niekoniecznie jest najlepszy,aczkolwiek u mnie się sprawdza.
Serdecznie pozdrawiam,Efka
  • Cytuj hesia_wwl

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor hesia_wwl » 26-02-2012, 22:02

Mam na myśli tą sierotkę :)
IMAG0083.jpg
Mam na myśli tą sierotkę :)
[attachment=0]IMAG0083.jpg[/attachment]
  • Cytuj Gość

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Gość » 26-02-2012, 21:34

Matynko - trzymam kciuki,żeby się udało.
Karolino - jeśli masz wątpliwości,to najlepiej wstaw zdjęcie,na pewno ktoś podpowie do czego storczyk jest bardziej podobny. Od tego będzie zależał sposób traktowania go,aby zakwitł. Ten wątek jest 'dedykowany' żółtym hybrydom oncidiów,o kwiatach i wyglądzie podobnym do tych na zdjęciach,ponieważ nie zawsze kwitną chętnie (delikatnie mówiąc :lol: ). Inne oncidium może mieć zupełnie inne wymagania.
Na etykietkach niekoniecznie są właściwe nazwy,zdaje się,że producent często używa tego,co akurat mu się nawinie,względnie - zalecenia uprawy pasują do takiego storczyka,nazwa - niekoniecznie.
Jeśli będzie to Cambria,to nie wymaga raczej tak ostrego traktowania,ale na ten temat poszukaj wiadomości na forum lub u kogoś,komu Cambrie kwitną,np.Michał Kozłowski je uprawia. Z Cambriami też różnie bywa,generalnie - niełatwo. Poczytaj sobie starsze posty (też w archiwum),ale nie zniechęcaj się czasem,tym,co napisałam,bo są też wyjątki. Jeśli rosną aż trzy nowe przyrosty,to może ona (jeśli to rzeczywiście Cambria) należy do tych wdzięczniejszych w uprawie.
PS- bardzo ładny ten Mini Mark jako avatarek :)
Efka
Matynko - trzymam kciuki,żeby się udało.
Karolino - jeśli masz wątpliwości,to najlepiej wstaw zdjęcie,na pewno ktoś podpowie do czego storczyk jest bardziej podobny. Od tego będzie zależał sposób traktowania go,aby zakwitł. Ten wątek jest 'dedykowany' żółtym hybrydom oncidiów,o kwiatach i wyglądzie podobnym do tych na zdjęciach,ponieważ nie zawsze kwitną chętnie (delikatnie mówiąc :lol: ). Inne oncidium może mieć zupełnie inne wymagania.
Na etykietkach niekoniecznie są właściwe nazwy,zdaje się,że producent często używa tego,co akurat mu się nawinie,względnie - zalecenia uprawy pasują do takiego storczyka,nazwa - niekoniecznie.
Jeśli będzie to Cambria,to nie wymaga raczej tak ostrego traktowania,ale na ten temat poszukaj wiadomości na forum lub u kogoś,komu Cambrie kwitną,np.Michał Kozłowski je uprawia. Z Cambriami też różnie bywa,generalnie - niełatwo. Poczytaj sobie starsze posty (też w archiwum),ale nie zniechęcaj się czasem,tym,co napisałam,bo są też wyjątki. Jeśli rosną aż trzy nowe przyrosty,to może ona (jeśli to rzeczywiście Cambria) należy do tych wdzięczniejszych w uprawie.
PS- bardzo ładny ten Mini Mark jako avatarek :)
Efka
  • Cytuj hesia_wwl

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor hesia_wwl » 26-02-2012, 20:07

Ja ze swoim też tak spróbuje- może więcej kwiatów następnym razem będzie. Choć jak patrzę po tych kwiatach to mam wątpliwości czy ja mam Oncindium. Niby taka była nazwa na fiszce, ale bardziej na Cambrię mi to wygląda...
Ja ze swoim też tak spróbuje- może więcej kwiatów następnym razem będzie. Choć jak patrzę po tych kwiatach to mam wątpliwości czy ja mam Oncindium. Niby taka była nazwa na fiszce, ale bardziej na Cambrię mi to wygląda...
  • Cytuj matynka4

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor matynka4 » 26-02-2012, 19:56

Bardzo dziękuję za odpowiedź, mam ochotę spróbować go przesuszyć, kto wie może zakwitnie.
Bardzo dziękuję za odpowiedź, mam ochotę spróbować go przesuszyć, kto wie może zakwitnie.
  • Cytuj Gość

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Gość » 26-02-2012, 14:19

Przepraszam,że poprzednio napisałam anonimowo,z rozpędu. Jako uzupełnienie podaję link do wątku o niekwitnącym oncidium,żeby było łatwiej:
viewtopic.php?f=3&t=716&p=5142&hilit=oncidium+nie+chce#p5142

Matynko,nie wiem,czy do mnie pytanie,ale odpowiadam: ja nie patrzyłam na porę roku,tylko stopień dojrzałości ostatniego przyrostu,było to mniej więcej w kwietniu. Około miesiąca,może trochę więcej trwało przesuszanie i około miesiąca rozwijał się pęd do pierwszych kwiatów. 30-go czerwca napisałam już w tym wątku o pierwszych kwiatach.
Wydaje mi się,że ważny był moment rozpoczęcia przesuszania: poprzednim razem chyba zrobiłam to za późno i 'poszło w zieleninę'. Zanim to gruboskórne oncidium odczuje pierwsze skutki przesuszania,mijają co najmniej z dwa tygodnie. Ale to nie jest na 100% pewne,na razie zakwitło raz i nie mam porównania. Może przy tak dobrym świetle przesuszanie nie miało tak wielkiego znaczenia.
Zaskakujące było,że ten ostatni przyrost nie był imponujących rozmiarów,był o 1/3-1/2 mniejszy od pozostałych,a jednak wyprodukował tyle kwiatów. Widać ważna była ogólna kondycja storczyka.

Serdecznie pozdrawiam,Efka
Przepraszam,że poprzednio napisałam anonimowo,z rozpędu. Jako uzupełnienie podaję link do wątku o niekwitnącym oncidium,żeby było łatwiej:
http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=716&p=5142&hilit=oncidium+nie+chce#p5142

Matynko,nie wiem,czy do mnie pytanie,ale odpowiadam: ja nie patrzyłam na porę roku,tylko stopień dojrzałości ostatniego przyrostu,było to mniej więcej w kwietniu. Około miesiąca,może trochę więcej trwało przesuszanie i około miesiąca rozwijał się pęd do pierwszych kwiatów. 30-go czerwca napisałam już w tym wątku o pierwszych kwiatach.
Wydaje mi się,że ważny był moment rozpoczęcia przesuszania: poprzednim razem chyba zrobiłam to za późno i 'poszło w zieleninę'. Zanim to gruboskórne oncidium odczuje pierwsze skutki przesuszania,mijają co najmniej z dwa tygodnie. Ale to nie jest na 100% pewne,na razie zakwitło raz i nie mam porównania. Może przy tak dobrym świetle przesuszanie nie miało tak wielkiego znaczenia.
Zaskakujące było,że ten ostatni przyrost nie był imponujących rozmiarów,był o 1/3-1/2 mniejszy od pozostałych,a jednak wyprodukował tyle kwiatów. Widać ważna była ogólna kondycja storczyka.

Serdecznie pozdrawiam,Efka
  • Cytuj matynka4

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor matynka4 » 26-02-2012, 12:10

Skoro moje Oncidium nie zakwitło jesienią,to czy jest szansa, że jeśli przesuszę je teraz to zakwitnie na wiosnę? Czy raczej z racji terminów kwitnienia wstrzymać się z tym do jesieni?
Skoro moje Oncidium nie zakwitło jesienią,to czy jest szansa, że jeśli przesuszę je teraz to zakwitnie na wiosnę? Czy raczej z racji terminów kwitnienia wstrzymać się z tym do jesieni?
  • Cytuj Gość

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Gość » 26-02-2012, 11:08

Na Twoją prośbę,Ryszardzie,odpowiadam tutaj,żeby nie robić bałaganu w wątku na inny temat.
Ponieważ moje oncidium rosło dobrze i miało już kilka przyrostów,uważałam,że powinno już zakwitnąć. Przesuszyłam je po dojrzeniu psb,ale wypuściło kolejny nowy przyrost. Myślałam,że do indukcji kwitnienia konieczne jest równoczesne przechłodzenie,bo zdaje się gdzieś na forum,czy w sieci trafiłam na taką informację.
Pojawił się na forum wątek: 'Oncidium nie chce kwitnąć'.
Tam Michał naprowadził mnie na właściwy 'trop'. Skoro przechłodzenie nie jest konieczne,to znaczy,że prawdopodobnie brak mu światła. Przeniosłam je na jaśniejsze,zachodnie okno,dałam max światła - liście zrobiły się jasnozielone i pojawiły czarne kropeczki na psb,kiedy zobaczyłam,że przyrost niedługo dojrzeje (ale PRZED dojrzeniem),drastycznie je przegłodziłam i przesuszyłam. Nie pamiętam ile to trwało,chyba ok. miesiąca,w każdym razie w efekcie psb wyraźnie się pomarszczyły. Bardzo szybko pojawił się pęd.
Wróciłam do podlewania i odżywiania.
W trakcie wzrostu pędu,rozwoju pąków i kwiatów oncidium potrzebowało baaardzo dużo wody. Podłoże szybko przesychało (na parapecie było już dość ciepło),pseudobulwy zaczynały się marszczyć,więc podlewałam 'ile wlezie',starając się,żeby jednak nie zalać - nawet co dwa,trzy dni. Dodatkowo zraszałam często wiszące luzem korzenie. Nawoziłam często b.słabymi dawkami biohumusu.
Szkoda mi tego złamanego pędu - pojawił się z dolnego oczka w momencie,gdy większość kwiatów już przekwitała. Nie sądziłam,że u oncidiów takie rzeczy się zdarzają. Cóż,może się kiedyś uda ponownie. Na zdjęciach widać początki jego wzrostu.
Załączniki
DSC02190.JPG
Ostatnie 'oczko' po prawej. Widać 'łyse' odgałęzienia pędu po opadnięciu kwiatów.
DSC02189.JPG
Pęczniejące oczko.
DSC02005.JPG
A tu widoki,dla których warto było koło niego skakać.
DSC01986.JPG
Na Twoją prośbę,Ryszardzie,odpowiadam tutaj,żeby nie robić bałaganu w wątku na inny temat.
Ponieważ moje oncidium rosło dobrze i miało już kilka przyrostów,uważałam,że powinno już zakwitnąć. Przesuszyłam je po dojrzeniu psb,ale wypuściło kolejny nowy przyrost. Myślałam,że do indukcji kwitnienia konieczne jest równoczesne przechłodzenie,bo zdaje się gdzieś na forum,czy w sieci trafiłam na taką informację.
Pojawił się na forum wątek: 'Oncidium nie chce kwitnąć'.
Tam Michał naprowadził mnie na właściwy 'trop'. Skoro przechłodzenie nie jest konieczne,to znaczy,że prawdopodobnie brak mu światła. Przeniosłam je na jaśniejsze,zachodnie okno,dałam max światła - liście zrobiły się jasnozielone i pojawiły czarne kropeczki na psb,kiedy zobaczyłam,że przyrost niedługo dojrzeje (ale PRZED dojrzeniem),drastycznie je przegłodziłam i przesuszyłam. Nie pamiętam ile to trwało,chyba ok. miesiąca,w każdym razie w efekcie psb wyraźnie się pomarszczyły. Bardzo szybko pojawił się pęd.
Wróciłam do podlewania i odżywiania.
W trakcie wzrostu pędu,rozwoju pąków i kwiatów oncidium potrzebowało baaardzo dużo wody. Podłoże szybko przesychało (na parapecie było już dość ciepło),pseudobulwy zaczynały się marszczyć,więc podlewałam 'ile wlezie',starając się,żeby jednak nie zalać - nawet co dwa,trzy dni. Dodatkowo zraszałam często wiszące luzem korzenie. Nawoziłam często b.słabymi dawkami biohumusu.
Szkoda mi tego złamanego pędu - pojawił się z dolnego oczka w momencie,gdy większość kwiatów już przekwitała. Nie sądziłam,że u oncidiów takie rzeczy się zdarzają. Cóż,może się kiedyś uda ponownie. Na zdjęciach widać początki jego wzrostu.
  • Cytuj hesia_wwl

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor hesia_wwl » 08-02-2012, 22:19

hesia_wwl pisze:Gdy dostałam moje Oncindium, to pęd kwiatowy miało ok 100 cm długości i ok 50 kwiatów. Po jakiś 9-ciu miesiącach udało mi się je doprowadzić do kwitnienia, pęd miał ok 30 cm długości, ale za to jeden kwiat się tylko pojawił. Co ciekawe kwiat który uzyskałam był dużo większy od tych ze "sklepowego" kwitnienia...



Wracając do mojego Oncindium. Przy pierwszym kwitnieniu urosła tylko 1 psb. A dziś ku mojej radości odkryłam 3 malutkie psb. ! Widocznie kwiatuszek doszedł do wniosku, iż już się ze mną przestał bawić i wziął się za siebie :)
[quote="hesia_wwl"]Gdy dostałam moje Oncindium, to pęd kwiatowy miało ok 100 cm długości i ok 50 kwiatów. Po jakiś 9-ciu miesiącach udało mi się je doprowadzić do kwitnienia, pęd miał ok 30 cm długości, ale za to jeden kwiat się tylko pojawił. Co ciekawe kwiat który uzyskałam był dużo większy od tych ze "sklepowego" kwitnienia...[/quote]


Wracając do mojego Oncindium. Przy pierwszym kwitnieniu urosła tylko 1 psb. A dziś ku mojej radości odkryłam 3 malutkie psb. ! Widocznie kwiatuszek doszedł do wniosku, iż już się ze mną przestał bawić i wziął się za siebie :)
  • Cytuj Gośka

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Gośka » 08-02-2012, 21:47

SureLooksGoodToMe pisze:Ryszard, wydaje mi się, że problem tkwi w nadmiarze chuchania i dmuchania :roll:


Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Mam jedna tylko hybrydę oncidium( wiec specjalistą nie jestem), ale rośnie u mnie bezproblemowo bez żadnych specjalnych zabiegów. Traktuję jak cambrie-na lato wystawione do ogódka, w półcieniste miejsce podlewane przez deszcz lub w razie suszy przeze mnie. W domu stoi na wschodnim parapecie lub na kwietniku ok pół metra od południowego okna. Podlewane kiedy przeschnie-niezbyt regularnie, ale staram się nie przesuszać za bardzo. Kupiłam je na wystawie, ok 3 lata temu, zakurzone i rosnące w zupełnie rozłożonym podłożu, ale od przesadzenia radzi sobie dobrze. Kwitnie co roku, punktualnie w listopadzie. Kwitnienie nie jest może powalające, ale z roku na rok pojawia się więcej kwiatów więc mam nadzieję że kiedyś obdarzy mnie burzą kwiecia:),
Przepraszam za słabą jakosć zdjęcia, ale tylko takie znalazłam.
Załączniki
DSCF6548 (1068 x 1424).jpg
[quote="SureLooksGoodToMe"]Ryszard, wydaje mi się, że problem tkwi w nadmiarze chuchania i dmuchania :roll: [/quote]

Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Mam jedna tylko hybrydę oncidium( wiec specjalistą nie jestem), ale rośnie u mnie bezproblemowo bez żadnych specjalnych zabiegów. Traktuję jak cambrie-na lato wystawione do ogódka, w półcieniste miejsce podlewane przez deszcz lub w razie suszy przeze mnie. W domu stoi na wschodnim parapecie lub na kwietniku ok pół metra od południowego okna. Podlewane kiedy przeschnie-niezbyt regularnie, ale staram się nie przesuszać za bardzo. Kupiłam je na wystawie, ok 3 lata temu, zakurzone i rosnące w zupełnie rozłożonym podłożu, ale od przesadzenia radzi sobie dobrze. Kwitnie co roku, punktualnie w listopadzie. Kwitnienie nie jest może powalające, ale z roku na rok pojawia się więcej kwiatów więc mam nadzieję że kiedyś obdarzy mnie burzą kwiecia:),
Przepraszam za słabą jakosć zdjęcia, ale tylko takie znalazłam.
  • Cytuj Ryszard410

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Ryszard410 » 06-02-2012, 19:02

Mając przed sobą takie widoki będę czekał nawet dwa lata. :)
Dzięki wszystkim za wsparcie mego psyche. :mrgreen:
Mając przed sobą takie widoki będę czekał nawet dwa lata. :)
Dzięki wszystkim za wsparcie mego psyche. :mrgreen:
  • Cytuj Agnieszka i Marek

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Agnieszka i Marek » 06-02-2012, 18:45

a mniej więcej tak to wyglądało na roślinie. Tylko zaczekaj Rysiu z rok ...
Załączniki
P1000503.JPG
P1000503.JPG (89.82 KiB) Przeglądane 246816 razy
a mniej więcej tak to wyglądało na roślinie. Tylko zaczekaj Rysiu z rok ...
  • Cytuj Agnieszka i Marek

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Agnieszka i Marek » 06-02-2012, 18:30

Ryszard410 pisze:I myślę, że ma rację Barbara [agro] ,iż nie geny tu decydują a czary producentów storczyków - viewtopic.php?f=3&t=1808#p12376 .


Chyba jednak geny - takie kwiatki wyrosły już w domu dłuuugo po zakupieniu. A na ten pierwszy kwiatostan nie zwracaj uwagi - roślina musi odreagować te wszystkie fitohormony i nawozy dzięki którym siewka do handlu zakwitła pewnie ze dwa lata wcześniej niż w naturze.
Załączniki
P1000571.JPG
P1000571.JPG (166.81 KiB) Przeglądane 246823 razy
[quote="Ryszard410"]
I myślę, że ma rację Barbara [agro] ,iż nie geny tu decydują a czary producentów storczyków - http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=1808#p12376 .[/quote]

Chyba jednak geny - takie kwiatki wyrosły już w domu dłuuugo po zakupieniu. A na ten pierwszy kwiatostan nie zwracaj uwagi - roślina musi odreagować te wszystkie fitohormony i nawozy dzięki którym siewka do handlu zakwitła pewnie ze dwa lata wcześniej niż w naturze.
  • Cytuj Elazet

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Elazet » 06-02-2012, 18:28

Też mam coś podobnego,ale sfotografuję,gdy kwiaty się w miarę rozwiną.A ten no,no niczego sobie.
Oglądałam raz zdjęcia Onicidium w internecie ,które rosły w nat.środowisku.Wprawdzie to nie hybrydy,ale na pędach kwiatowych było po kilka kwiatów.A my mamy nie wiadomo jakie wymagania i zachcianki.Dobrze,że kwitnie i finito.
Też mam coś podobnego,ale sfotografuję,gdy kwiaty się w miarę rozwiną.A ten no,no niczego sobie.
Oglądałam raz zdjęcia Onicidium w internecie ,które rosły w nat.środowisku.Wprawdzie to nie hybrydy,ale na pędach kwiatowych było po kilka kwiatów.A my mamy nie wiadomo jakie wymagania i zachcianki.Dobrze,że kwitnie i finito.
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor SureLooksGoodToMe » 06-02-2012, 18:25

Nie szkodzi, znasz moje przejścia z robieniem zdjęć. Nie da się powiększyć, bo zdjęcie było zrobione w formacie komórkowym. Postawiłem sobie za punkt honoru kupić porządny aparat w tym roku, a potem nauczyć się robić przyzwoite zdjęcia, wtedy będziesz musiał część wstawianych przeze mnie zdjęć kasować z powodu ich mnogości :lol:

Pozdrawiam, Michał
Nie szkodzi, znasz moje przejścia z robieniem zdjęć. Nie da się powiększyć, bo zdjęcie było zrobione w formacie komórkowym. Postawiłem sobie za punkt honoru kupić porządny aparat w tym roku, a potem nauczyć się robić przyzwoite zdjęcia, wtedy będziesz musiał część wstawianych przeze mnie zdjęć kasować z powodu ich mnogości :lol:

Pozdrawiam, Michał
  • Cytuj Ryszard410

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Ryszard410 » 06-02-2012, 18:13

Próbowałem zastosować lepszą komórkę, ale nie za bardzo się udaje. :(

Storczyk 2.5.jpg
Storczyk 2.5.jpg (52.81 KiB) Przeglądane 246837 razy

Szkoda bo kwitnienie jak marzenie. :)
Próbowałem zastosować lepszą komórkę, ale nie za bardzo się udaje. :(

[attachment=0]Storczyk 2.5.jpg[/attachment]
Szkoda bo kwitnienie jak marzenie. :)
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor SureLooksGoodToMe » 06-02-2012, 17:21

Wstawiam zdjęcie. Jest maleńkie, zrobione jeszcze starym telefonem (to kwitnienie sprzed może 5 lat), ale jakieś wyobrażenie daje. Wrzucałem je już chyba na forum, ale nie pamiętam, w jakim wątku, szukanie nie ma sensu.

Pozdrawiam, Michał
Załączniki
Storczyk 2.4.jpg
Storczyk 2.4.jpg (16.87 KiB) Przeglądane 246851 razy
Wstawiam zdjęcie. Jest maleńkie, zrobione jeszcze starym telefonem (to kwitnienie sprzed może 5 lat), ale jakieś wyobrażenie daje. Wrzucałem je już chyba na forum, ale nie pamiętam, w jakim wątku, szukanie nie ma sensu.

Pozdrawiam, Michał
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor SureLooksGoodToMe » 06-02-2012, 15:08

Ryszard, wydaje mi się, że problem tkwi w nadmiarze chuchania i dmuchania :roll: Miałem taką hybrydę Ondicium, zdarzyło się raz, że na jednym pędzie było ok. 70 kwiatów. Tego typu storczyki niechętnie kwitną, jeśli nie dostaną w sezonie wegetacyjnym dużo wody i nawozu. Ale z wodą trzeba uważać, bo korzenie łatwo gniją, na obecnym etapie jestem skłonny stwierdzić, że nawet taką hybrydę najłatwiej byłoby prowadzić na podkładce. Nigdy tego swojego Oncidium nie przesuszałem ani nie chłodziłem. Nie mieszałbym w to ani genów, ani czarów producentów. Zdarzają się egzemplarze naszpikowane hormonami, ale większość z nich ma krótki okres półtrwania. Myślę, że następnym razem będzie dużo lepiej. I tak, jak pisze pan Jan-dużo światła, ale rozproszonego. Wschodnie okno jest w zupełności wystarczające.

Pozdrawiam, Michał
Ryszard, wydaje mi się, że problem tkwi w nadmiarze chuchania i dmuchania :roll: Miałem taką hybrydę Ondicium, zdarzyło się raz, że na jednym pędzie było ok. 70 kwiatów. Tego typu storczyki niechętnie kwitną, jeśli nie dostaną w sezonie wegetacyjnym dużo wody i nawozu. Ale z wodą trzeba uważać, bo korzenie łatwo gniją, na obecnym etapie jestem skłonny stwierdzić, że nawet taką hybrydę najłatwiej byłoby prowadzić na podkładce. Nigdy tego swojego Oncidium nie przesuszałem ani nie chłodziłem. Nie mieszałbym w to ani genów, ani czarów producentów. Zdarzają się egzemplarze naszpikowane hormonami, ale większość z nich ma krótki okres półtrwania. Myślę, że następnym razem będzie dużo lepiej. I tak, jak pisze pan Jan-dużo światła, ale rozproszonego. Wschodnie okno jest w zupełności wystarczające.

Pozdrawiam, Michał
  • Cytuj Renia T

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Renia T » 02-02-2012, 16:46

Moja roślina pięknie rośnie, zdrowe korzenie, wypuszcza dorodne 1-3 psb, w każdym sezonie,
a ostatnie kwitnienie...uuu, dawno było.
Trochę mi się jesień przesunęła :roll: i teraz ma dużo światła i suszę...Ciekawe komu zabraknie cierpliwości :ugeek:
Moja roślina pięknie rośnie, zdrowe korzenie, wypuszcza dorodne 1-3 psb, w każdym sezonie,
a ostatnie kwitnienie...uuu, dawno było.
Trochę mi się jesień przesunęła :roll: i teraz ma dużo światła i suszę...Ciekawe komu zabraknie cierpliwości :ugeek:
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Jan Ciepłucha » 01-02-2012, 21:49

Ryszard410 pisze:I wreszcie na początku grudnia zauważyłem coś co mogło być zaczątkiem pędu kwiatowego. Miesiąc trwało nim wychynął z za osłonki liścia.Jego przyrost był niezmiernie spowolniony i gdy przybrał konkretniejsze rozmiary okazało się, że to jakiś karzełek – ukazały się pąki na bardzo krótkim pędzie..

Ryszard, najważniejsze, ze przyrost jest super. To 70% sukcesu. Pokombinuj z prowadzeniem na jesieni. U mnie oncidia w typie Rawdon Jester rosną kiepsko, ale jak kwitną, to pędy mają normalne. Spróbuj przenieś jesienią wcześniej, daj dużo światła i przesusz. Nie gwarantuję, ale może coś z tego wyjdzie.
[i][quote="Ryszard410"]
I wreszcie na początku grudnia zauważyłem coś co mogło być zaczątkiem pędu kwiatowego. Miesiąc trwało nim wychynął z za osłonki liścia.Jego przyrost był niezmiernie spowolniony i gdy przybrał konkretniejsze rozmiary okazało się, że to jakiś karzełek – ukazały się pąki na bardzo krótkim pędzie..[/quote][/i]
Ryszard, najważniejsze, ze przyrost jest super. To 70% sukcesu. Pokombinuj z prowadzeniem na jesieni. U mnie oncidia w typie Rawdon Jester rosną kiepsko, ale jak kwitną, to pędy mają normalne. Spróbuj przenieś jesienią wcześniej, daj dużo światła i przesusz. Nie gwarantuję, ale może coś z tego wyjdzie.
  • Cytuj hesia_wwl

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor hesia_wwl » 01-02-2012, 20:28

Gdy dostałam moje Oncindium, to pęd kwiatowy miało ok 100 cm długości i ok 50 kwiatów. Po jakiś 9-ciu miesiącach udało mi się je doprowadzić do kwitnienia, pęd miał ok 30 cm długości, ale za to jeden kwiat się tylko pojawił. Co ciekawe kwiat który uzyskałam był dużo większy od tych ze "sklepowego" kwitnienia...
Gdy dostałam moje Oncindium, to pęd kwiatowy miało ok 100 cm długości i ok 50 kwiatów. Po jakiś 9-ciu miesiącach udało mi się je doprowadzić do kwitnienia, pęd miał ok 30 cm długości, ale za to jeden kwiat się tylko pojawił. Co ciekawe kwiat który uzyskałam był dużo większy od tych ze "sklepowego" kwitnienia...
  • Cytuj Elazet

Re: Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Elazet » 01-02-2012, 20:22

Widzisz,bo te hybrydy tak mają .Nawet Manuel-ten z Orchidsklepiku pytał na forum jak doprowadzić to do kwitnienia.Moja koleżanka ma i kwitnie jej regularnie jesienią,nie pamiętam,czy wiosną też.Mój internetowy kolega ma takie Onicidium,które miało gdzieś ok.600 kwiatów.Nie wiem czy pobił ten rekord czy nie.A moje? no,poczekam aż rozwinie kwiatki.Pierwszy już powinien się otworzyć.Ale o tym na czasie.
Ale wbrew pozorom to nie jest taki łatwy storczyk,zwłaszcza w doprowadzaniu do kwitnienia.On musi mieć słońce,bardzo dużo światła.Jak się czyta,to podlewać raczej dużo nie trzeba.Tam gdzie rośnie są raczej mgły,opadów mało,więc on lubi zraszanie.Mój tak.Chodzi mi o hybrydę o żółtych kwiatach.
Widzisz,bo te hybrydy tak mają .Nawet Manuel-ten z Orchidsklepiku pytał na forum jak doprowadzić to do kwitnienia.Moja koleżanka ma i kwitnie jej regularnie jesienią,nie pamiętam,czy wiosną też.Mój internetowy kolega ma takie Onicidium,które miało gdzieś ok.600 kwiatów.Nie wiem czy pobił ten rekord czy nie.A moje? no,poczekam aż rozwinie kwiatki.Pierwszy już powinien się otworzyć.Ale o tym na czasie.
Ale wbrew pozorom to nie jest taki łatwy storczyk,zwłaszcza w doprowadzaniu do kwitnienia.On musi mieć słońce,bardzo dużo światła.Jak się czyta,to podlewać raczej dużo nie trzeba.Tam gdzie rośnie są raczej mgły,opadów mało,więc on lubi zraszanie.Mój tak.Chodzi mi o hybrydę o żółtych kwiatach.
  • Cytuj Ryszard410

Moja przygoda z hybrydą Oncidium

Post Autor Ryszard410 » 01-02-2012, 20:05

Jak wielu z nas, skusiłem się i zakupiłem ( maj 2010) w markecie przecenioną po przekwitnięciu roślinę (hybrydę) – przedstawiciela rodzaju Oncidium. Roślinka była w zadawalającym stanie. Korzystając z książek i informacji w sieci zacząłem na nią dmuchać i chuchać pomimo, zapewnień doświadczonych, że jej uprawa jest nieskomplikowana.
I rzeczywiście po trzech miesiącach pojawił się nowy przyrost, który bardzo szybko wzrastał i po czterech m-cach osiągnął wielkość psb macierzystej. Liczyłem na to, że roślina zakwitnie. Nic z tego. Na początku października przeniosłem storczyka do domu ( całe lato przebywał w cieniu sosny w temperaturach D/N 17- 25*C. , 13- 18*C. zabezpieczony przed opadami)
W kwietniu 2011 r. pojawiła się nowa psełdobulwa. Warunki uprawy podobne jak w poprzednim roku z tym, że wilgotność powietrza z racji dużych opadów była większa. Na jesieni nastąpił powrót do domu do ‘ogródka’.
I wreszcie na początku grudnia zauważyłem coś co mogło być zaczątkiem pędu kwiatowego. Miesiąc trwało nim wychynął z za osłonki liścia.Jego przyrost był niezmiernie spowolniony i gdy przybrał konkretniejsze rozmiary okazało się, że to jakiś karzełek – ukazały się pąki na bardzo krótkim pędzie.

Pęd1.jpg

Pełne rozczarowanie bo storczyk ten charakteryzuje się burzliwą czupryną kwiatów a tu ……. zaledwie cztery pączki/kwiaty a pęd kwiatowy z 5 cm. :P

Kwiat1.jpg

I myślę, że ma rację Barbara [agro] ,iż nie geny tu decydują a czary producentów storczyków.
Jak wielu z nas, skusiłem się i zakupiłem ( maj 2010) w markecie przecenioną po przekwitnięciu roślinę (hybrydę) – przedstawiciela rodzaju Oncidium. Roślinka była w zadawalającym stanie. Korzystając z książek i informacji w sieci zacząłem na nią dmuchać i chuchać pomimo, zapewnień doświadczonych, że jej uprawa jest nieskomplikowana.
I rzeczywiście po trzech miesiącach pojawił się nowy przyrost, który bardzo szybko wzrastał i po czterech m-cach osiągnął wielkość psb macierzystej. Liczyłem na to, że roślina zakwitnie. Nic z tego. Na początku października przeniosłem storczyka do domu ( całe lato przebywał w cieniu sosny w temperaturach D/N 17- 25*C. , 13- 18*C. zabezpieczony przed opadami)
W kwietniu 2011 r. pojawiła się nowa psełdobulwa. Warunki uprawy podobne jak w poprzednim roku z tym, że wilgotność powietrza z racji dużych opadów była większa. Na jesieni nastąpił powrót do domu do ‘ogródka’.
I wreszcie na początku grudnia zauważyłem coś co mogło być zaczątkiem pędu kwiatowego. Miesiąc trwało nim wychynął z za osłonki liścia.Jego przyrost był niezmiernie spowolniony i gdy przybrał konkretniejsze rozmiary okazało się, że to jakiś karzełek – ukazały się pąki na bardzo krótkim pędzie.

[attachment=1]Pęd1.jpg[/attachment]
Pełne rozczarowanie bo storczyk ten charakteryzuje się burzliwą czupryną kwiatów a tu ……. zaledwie cztery pączki/kwiaty a pęd kwiatowy z 5 cm. :P

[attachment=0]Kwiat1.jpg[/attachment]
I myślę, że ma rację Barbara [agro] ,iż nie geny tu decydują a [url=http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=1808#p12376]czary[/url] producentów storczyków.

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET