logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Reanimacja storczyka.

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: Reanimacja storczyka.

  • Cytuj Ryszard410

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Ryszard410 » 27-10-2012, 17:35

Jan Ciepłucha pisze:Przechowuję w domu różne mchy. Na deskach, gałęziach itp. ....... polecam pozyskiwanie mchu z miejsc dla niego ekstremalnych.

No i tu jest problem, trzeba mieć duży dom, natomiast co do gatunku mchu 'poduszkowegogo' to także polecam, nie do zabicia. :!: Problem ślimaków załatwiam 'chemicznie' poza domem (na zewnętrznym parapecie). Z doświadczenia wiem, że nie zawsze przesuszenie "wysuszy' ślimaczki, szczególnie takie malutkie. Po miesiącu przenoszę pojemnik do 'ogródka' między storczyki.
By zapewnić wilgotność i rozwój postępuję jak na poniższych fotkach.

Mech2.jpg

Pojemnik po ciastkach pozwala na utrzymywanie wilgotności. Pozostaje tylko oczekiwanie na wzrost poduchy i aklimatyzowanie jej do warunków parapetowych. Później można pobierać kawałki i przenosić do doniczek z roślinami lub na podkładkę z deski lub kawałka kory. Przyznaję, że nie zawsze się udaje. :(
Na pierwszym obrazku rośnie sobie Epidendrum peperomia zwolenniczka mokrych stóp, co sprzyja także mchowi.
[quote="Jan Ciepłucha"]Przechowuję w domu różne mchy. Na deskach, gałęziach itp. ....... polecam pozyskiwanie mchu z miejsc dla niego ekstremalnych. [/quote]
No i tu jest problem, trzeba mieć duży dom, natomiast co do gatunku mchu 'poduszkowegogo' to także polecam, nie do zabicia. :!: Problem ślimaków załatwiam 'chemicznie' poza domem (na zewnętrznym parapecie). Z doświadczenia wiem, że nie zawsze przesuszenie "wysuszy' ślimaczki, szczególnie takie malutkie. Po miesiącu przenoszę pojemnik do 'ogródka' między storczyki.
By zapewnić wilgotność i rozwój postępuję jak na poniższych fotkach.

[attachment=0]Mech2.jpg[/attachment]
Pojemnik po ciastkach pozwala na utrzymywanie wilgotności. Pozostaje tylko oczekiwanie na wzrost poduchy i aklimatyzowanie jej do warunków parapetowych. Później można pobierać kawałki i przenosić do doniczek z roślinami lub na podkładkę z deski lub kawałka kory. Przyznaję, że nie zawsze się udaje. :(
Na pierwszym obrazku rośnie sobie Epidendrum peperomia zwolenniczka mokrych stóp, co sprzyja także mchowi.
  • Cytuj KarolW

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor KarolW » 27-10-2012, 14:39

Dokładnie taki mech (z kory drzewnej) zaszczepiłem parę dni temu do orchidarium (zachęcony Pańskimi radami z innego wątku). Niestety zrobiłem to zanim napisał Pan o stosowanym przez Pana długotrwałym przesuszeniu. Trudno, dość dokładnie go przejrzałem, ale jeżeli były jaja ślimaków to będę musiał jakoś z tym walczyć. Uważam, że wyciąganie go po 5 dniach nie ma większego sensu. Pożyjemy, zobaczymy.
Mam kilka innych gatunków mchu w orchidarium ale rosną bardzo chimerycznie i przesuszanie natychmiast im szkodzi. Są to mchy wyciągnięte z doniczek z kapturnicami, co jest dla mnie fajnym empirycznym potwierdzeniem tego, o czym Pan pisze.
Dokładnie taki mech (z kory drzewnej) zaszczepiłem parę dni temu do orchidarium (zachęcony Pańskimi radami z innego wątku). Niestety zrobiłem to zanim napisał Pan o stosowanym przez Pana długotrwałym przesuszeniu. Trudno, dość dokładnie go przejrzałem, ale jeżeli były jaja ślimaków to będę musiał jakoś z tym walczyć. Uważam, że wyciąganie go po 5 dniach nie ma większego sensu. Pożyjemy, zobaczymy.
Mam kilka innych gatunków mchu w orchidarium ale rosną bardzo chimerycznie i przesuszanie natychmiast im szkodzi. Są to mchy wyciągnięte z doniczek z kapturnicami, co jest dla mnie fajnym empirycznym potwierdzeniem tego, o czym Pan pisze.
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Jan Ciepłucha » 27-10-2012, 08:15

KarolW pisze: Nie jestem biologiem ani humanistą ale bywam dociekliwy... :P

Ja też. Przechowuję w domu różne mchy. Na deskach, gałęziach itp. Nieraz bardzo długo. Właśnie po to, żeby pozbyć się ślimaków i innych robali. Zawsze po dostarczeniu wilgoci mech ożywa. Taką samą i jeszcze większą właściwość posiadają porosty, które na kamieniach, w słońcu, potrafią przeżyć ho, ho, albo jeszcze dłużej. Gdyby mchy nie posiadały takiej zdolności, to te porastające pnie drzew, zginęłyby w okresie suszy. Owszem, są takie które występują na mokradłach i one muszą mieć wilgoć non stop. Dlatego też polecam pozyskiwanie mchu z miejsc dla niego ekstremalnych. Są niskie, poduchowate, ładnie się prezentują, no i są bardziej tolerancyjne na złe warunki bytowania.
[quote="KarolW"] Nie jestem biologiem ani humanistą ale bywam dociekliwy... :P[/quote]
Ja też. Przechowuję w domu różne mchy. Na deskach, gałęziach itp. Nieraz bardzo długo. Właśnie po to, żeby pozbyć się ślimaków i innych robali. Zawsze po dostarczeniu wilgoci mech ożywa. Taką samą i jeszcze większą właściwość posiadają porosty, które na kamieniach, w słońcu, potrafią przeżyć ho, ho, albo jeszcze dłużej. Gdyby mchy nie posiadały takiej zdolności, to te porastające pnie drzew, zginęłyby w okresie suszy. Owszem, są takie które występują na mokradłach i one muszą mieć wilgoć non stop. Dlatego też polecam pozyskiwanie mchu z miejsc dla niego ekstremalnych. Są niskie, poduchowate, ładnie się prezentują, no i są bardziej tolerancyjne na złe warunki bytowania.
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Jan Ciepłucha » 27-10-2012, 07:40

Kasiek pisze:Jestem skutecznie zniechecona, chociaz nie jestem tu dlugo. Przemyslcie to drodzy Znawcy Tematu.

Jeżeli piszę, że mech przeżywa bez wody kilka miesięcy, to czy nie jest to oczywista oczywistość, że również od soboty do poniedziałku?????
To pytanie do Pani humanistki i do adwersarza podpisującego się Kasiek.
Wiem że zachowałem się niegrzecznie. Ale zadawanie w kółko tych samych pytań, na które dopiero co padła odpowiedź, czasem przekracza moją wytrzymałość. Gdybym wyczuł, że mam do czynienia z prostą osobą, z pewnością darowałbym sobie te uszczypliwości, ale to przecież humanista!!
Więcej nie będę się w tym temacie wypowiadał. Osoby urażone przepraszam. Stać mnie na to.
[quote="Kasiek"]Jestem skutecznie zniechecona, chociaz nie jestem tu dlugo. Przemyslcie to drodzy Znawcy Tematu.[/quote]
Jeżeli piszę, że mech przeżywa bez wody kilka miesięcy, to czy nie jest to oczywista oczywistość, że również od soboty do poniedziałku?????
To pytanie do Pani humanistki i do adwersarza podpisującego się Kasiek.
Wiem że zachowałem się niegrzecznie. Ale zadawanie w kółko tych samych pytań, na które dopiero co padła odpowiedź, czasem przekracza moją wytrzymałość. Gdybym wyczuł, że mam do czynienia z prostą osobą, z pewnością darowałbym sobie te uszczypliwości, ale to przecież humanista!!
Więcej nie będę się w tym temacie wypowiadał. Osoby urażone przepraszam. Stać mnie na to.
  • Cytuj KarolW

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor KarolW » 27-10-2012, 07:26

Kasiek pisze:Malo kiedy zajmuje tu glos. Ale czytajac ten watek oniemialam.

Musze przyznac ze mnie tez interesowaly mozliwosci zastosowania mchu w doniczkach w uprawie parapetowej, ale chyba trzeba poszukac tej wiedzy gdzie indziej, bo az niedobrze sie robi od ilosci jadu saczacego sie z wypowiedzi "profesjonalistow". Szkoda ze to forum nie sluzy dzieleniu sie wiadomosciami a jedynie utrzymywaniu wysokich standardow czyjegos ego.

Niestety po raz kolejny czytam jakis interesujacy (na poczatku) watek, ktory sprowadza sie do obrazania pytajacych i oskarzania ich o braki w wyksztalceniu lub niski iloraz. I to jest tak zniechecajace, ze najciekawszy watek moze byc "spalony" po kilku postach.
Drodzy "profesjonalisci", zachowajcie poziom, bo az przykro czytac te saczaca sie zolc. Malo kiedy tu zagladam, a jezeli juz zagladam, to widze tylko takie dyskusje. Dla niektorych czytanie forum to zdobywanie wiedzy, ale brniecie przez takie docinki to strata czasu:( a jezeli udzial na forum to takie wyrzeczenie, to po co robic cos na sile?
Jestem skutecznie zniechecona, chociaz nie jestem tu dlugo. Przemyslcie to drodzy Znawcy Tematu.


Ponieważ Twoja wypowiedź znalazła się bezpośrednio pod moją, a i liczba adresatów jest mnoga, poczułem się wywołany do tablicy.
Chciałem się trochę pobawić w mediatora w tym wątku, najwyraźniej nie wyszło. Zasłanianie się wykształceniem (nie jego brakiem) wytknąłem, ponieważ fatalnie mi się kojarzy:
- z minister Łebacką, która tłumaczyła w podobny sposób (włączając w to swoje osobiste doświadczenia ze szkoły) wycofanie matematyki na maturze
- z niedowierzaniem jakie budzą tego typu wyjaśnienia wśród przedstawicieli innych nacji (np. azjatyckich)
-itd.

Twoja reakcja (oraz ostatnie wątki o mchu) uświadomiły mi, że nie tylko forma wypowiedzi raczej się na tym forum nie poprawi (treści akurat są super) ale co gorsza, mnie się widocznie te maniery trochę udzielają. Niedobrze.
[quote="Kasiek"]Malo kiedy zajmuje tu glos. Ale czytajac ten watek oniemialam.

Musze przyznac ze mnie tez interesowaly mozliwosci zastosowania mchu w doniczkach w uprawie parapetowej, ale chyba trzeba poszukac tej wiedzy gdzie indziej, bo az niedobrze sie robi od ilosci jadu saczacego sie z wypowiedzi "profesjonalistow". Szkoda ze to forum nie sluzy dzieleniu sie wiadomosciami a jedynie utrzymywaniu wysokich standardow czyjegos ego.

Niestety po raz kolejny czytam jakis interesujacy (na poczatku) watek, ktory sprowadza sie do obrazania pytajacych i oskarzania ich o braki w wyksztalceniu lub niski iloraz. I to jest tak zniechecajace, ze najciekawszy watek moze byc "spalony" po kilku postach.
Drodzy "profesjonalisci", zachowajcie poziom, bo az przykro czytac te saczaca sie zolc. Malo kiedy tu zagladam, a jezeli juz zagladam, to widze tylko takie dyskusje. Dla niektorych czytanie forum to zdobywanie wiedzy, ale brniecie przez takie docinki to strata czasu:( a jezeli udzial na forum to takie wyrzeczenie, to po co robic cos na sile?
Jestem skutecznie zniechecona, chociaz nie jestem tu dlugo. Przemyslcie to drodzy Znawcy Tematu.[/quote]

Ponieważ Twoja wypowiedź znalazła się bezpośrednio pod moją, a i liczba adresatów jest mnoga, poczułem się wywołany do tablicy.
Chciałem się trochę pobawić w mediatora w tym wątku, najwyraźniej nie wyszło. Zasłanianie się wykształceniem (nie jego brakiem) wytknąłem, ponieważ fatalnie mi się kojarzy:
- z minister Łebacką, która tłumaczyła w podobny sposób (włączając w to swoje osobiste doświadczenia ze szkoły) wycofanie matematyki na maturze
- z niedowierzaniem jakie budzą tego typu wyjaśnienia wśród przedstawicieli innych nacji (np. azjatyckich)
-itd.

Twoja reakcja (oraz ostatnie wątki o mchu) uświadomiły mi, że nie tylko forma wypowiedzi raczej się na tym forum nie poprawi (treści akurat są super) ale co gorsza, mnie się widocznie te maniery trochę udzielają. Niedobrze.
  • Cytuj Kasiek

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Kasiek » 27-10-2012, 05:18

Malo kiedy zajmuje tu glos. Ale czytajac ten watek oniemialam.

Musze przyznac ze mnie tez interesowaly mozliwosci zastosowania mchu w doniczkach w uprawie parapetowej, ale chyba trzeba poszukac tej wiedzy gdzie indziej, bo az niedobrze sie robi od ilosci jadu saczacego sie z wypowiedzi "profesjonalistow". Szkoda ze to forum nie sluzy dzieleniu sie wiadomosciami a jedynie utrzymywaniu wysokich standardow czyjegos ego.

Niestety po raz kolejny czytam jakis interesujacy (na poczatku) watek, ktory sprowadza sie do obrazania pytajacych i oskarzania ich o braki w wyksztalceniu lub niski iloraz. I to jest tak zniechecajace, ze najciekawszy watek moze byc "spalony" po kilku postach.
Drodzy "profesjonalisci", zachowajcie poziom, bo az przykro czytac te saczaca sie zolc. Malo kiedy tu zagladam, a jezeli juz zagladam, to widze tylko takie dyskusje. Dla niektorych czytanie forum to zdobywanie wiedzy, ale brniecie przez takie docinki to strata czasu:( a jezeli udzial na forum to takie wyrzeczenie, to po co robic cos na sile?
Jestem skutecznie zniechecona, chociaz nie jestem tu dlugo. Przemyslcie to drodzy Znawcy Tematu.
Malo kiedy zajmuje tu glos. Ale czytajac ten watek oniemialam.

Musze przyznac ze mnie tez interesowaly mozliwosci zastosowania mchu w doniczkach w uprawie parapetowej, ale chyba trzeba poszukac tej wiedzy gdzie indziej, bo az niedobrze sie robi od ilosci jadu saczacego sie z wypowiedzi "profesjonalistow". Szkoda ze to forum nie sluzy dzieleniu sie wiadomosciami a jedynie utrzymywaniu wysokich standardow czyjegos ego.

Niestety po raz kolejny czytam jakis interesujacy (na poczatku) watek, ktory sprowadza sie do obrazania pytajacych i oskarzania ich o braki w wyksztalceniu lub niski iloraz. I to jest tak zniechecajace, ze najciekawszy watek moze byc "spalony" po kilku postach.
Drodzy "profesjonalisci", zachowajcie poziom, bo az przykro czytac te saczaca sie zolc. Malo kiedy tu zagladam, a jezeli juz zagladam, to widze tylko takie dyskusje. Dla niektorych czytanie forum to zdobywanie wiedzy, ale brniecie przez takie docinki to strata czasu:( a jezeli udzial na forum to takie wyrzeczenie, to po co robic cos na sile?
Jestem skutecznie zniechecona, chociaz nie jestem tu dlugo. Przemyslcie to drodzy Znawcy Tematu.
  • Cytuj KarolW

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor KarolW » 26-10-2012, 12:27

Żywotność, to on jak przypuszczam traci, przeżywają natomiast (znowu niewinne przypuszczenie :roll: ) jego zarodniki. Nie jestem biologiem ani humanistą ale bywam dociekliwy... :P
Żywotność, to on jak przypuszczam traci, przeżywają natomiast (znowu niewinne przypuszczenie :roll: ) jego zarodniki. Nie jestem biologiem ani humanistą ale bywam dociekliwy... :P
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Jan Ciepłucha » 26-10-2012, 10:34

Czinia pisze: ale jestem humanistką z wykształcenia, a nie biologiem.

Acha. Teraz rozumiem. Biolodzy umieją czytać, ale humaniści (niektórzy) to już nie. :shock: Wiem że jestem złośliwy. Ale przecież pisałem ile można przetrzymywać mech nie tracąc na jego żywotności.
[quote="Czinia"] ale jestem humanistką z wykształcenia, a nie biologiem.[/quote]
Acha. Teraz rozumiem. Biolodzy umieją czytać, ale humaniści (niektórzy) to już nie. :shock: Wiem że jestem złośliwy. Ale przecież pisałem ile można przetrzymywać mech nie tracąc na jego żywotności.
  • Cytuj KarolW

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor KarolW » 25-10-2012, 21:39

Jest mało prawdopodobne, żeby udało Ci się w warunkach parapetowych na powierzchni doniczki utrzymać żywy mech. Musiałoby być na tyle mokro, że skończyło by się to śmiercią phalaenopsis. Storczyki pokazywane przez Pana Jana są podlewane znacznie częściej niż raz na tydzień, jednak szybko przesychają, ponieważ nie są posadzone w podłożu magazynującym wilgoć. Znajdują się w oranżerii, w której wilgotność powietrza jest wyższa niż u Ciebie w mieszkaniu. Trzymając storczyka na kawałku kory z mchem (czyli prawie tak, jak rośnie w naturze) u siebie na parapecie musiałabyś podlewać go przynajmniej 2x dziennie.

Mam też prośbę/radę. Nie warto, niezależnie od sytuacji, powoływać się na rodzaj wykształcenia. Natomiast argument, że fascynacja trwa póki co 3 dni - znacznie lepszy ;) .
Jest mało prawdopodobne, żeby udało Ci się w warunkach parapetowych na powierzchni doniczki utrzymać żywy mech. Musiałoby być na tyle mokro, że skończyło by się to śmiercią phalaenopsis. Storczyki pokazywane przez Pana Jana są podlewane znacznie częściej niż raz na tydzień, jednak szybko przesychają, ponieważ nie są posadzone w podłożu magazynującym wilgoć. Znajdują się w oranżerii, w której wilgotność powietrza jest wyższa niż u Ciebie w mieszkaniu. Trzymając storczyka na kawałku kory z mchem (czyli prawie tak, jak rośnie w naturze) u siebie na parapecie musiałabyś podlewać go przynajmniej 2x dziennie.

Mam też prośbę/radę. Nie warto, niezależnie od sytuacji, powoływać się na rodzaj wykształcenia. Natomiast argument, że fascynacja trwa póki co 3 dni - znacznie lepszy ;) .
  • Cytuj Czinia

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Czinia » 25-10-2012, 21:21

Bardzo przepraszam, ale jestem humanistką z wykształcenia, a nie biologiem. W tematykę związaną ze storczykami zaczęłam się zagłębiać dokładnie 3 dni temu. Proszę mi wybaczyć, że nie wiem na ten temat jeszcze WSZYSTKIEGO... Zadałam te pytania, ponieważ chciałam znać na nie odpowiedzi. Myślałam, że na tym m.in. polegają fora - ktoś pyta, bo chce się dowiedzieć czegoś od osoby, która się na tym zna.
Mech chciałam umieścić jedynie dekoracyjnie.
Bardzo przepraszam, ale jestem humanistką z wykształcenia, a nie biologiem. W tematykę związaną ze storczykami zaczęłam się zagłębiać dokładnie 3 dni temu. Proszę mi wybaczyć, że nie wiem na ten temat jeszcze WSZYSTKIEGO... Zadałam te pytania, ponieważ chciałam znać na nie odpowiedzi. Myślałam, że na tym m.in. polegają fora - ktoś pyta, bo chce się dowiedzieć czegoś od osoby, która się na tym zna.
Mech chciałam umieścić jedynie dekoracyjnie.
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Jan Ciepłucha » 25-10-2012, 21:09

Czinia pisze:Czy może sobie leżeć i czekać ze mną na wyjazd np. od soboty do poniedziałku?
A jak go przywiozę to w jaki sposób go przygotować na położenie go do storczyków?
Będę wdzięczna za informacje.

Proszę czytać !!! Wyżej piszę, że może leżeć kilka miesięcy, a nie tylko od soboty do poniedziałku!!!Jak go przygotować??? Położyć na desce. Irytują mnie takie pytania. :o Dalej czytam: "mam storczyki w takich standardowych, plastikowych osłonkach" To po co im tam mech??? To tak jakby do kufajki założyć muszkę.
Przepraszam za mój sarkazm, ale czasem nie wytrzymuję.
[quote="Czinia"]Czy może sobie leżeć i czekać ze mną na wyjazd np. od soboty do poniedziałku?
A jak go przywiozę to w jaki sposób go przygotować na położenie go do storczyków?
Będę wdzięczna za informacje.[/quote]
Proszę czytać !!! Wyżej piszę, że może leżeć kilka miesięcy, a nie tylko od soboty do poniedziałku!!!Jak go przygotować??? Położyć na desce. Irytują mnie takie pytania. :o Dalej czytam: [i]"mam storczyki w takich standardowych, plastikowych osłonkach" [/i] To po co im tam mech??? To tak jakby do kufajki założyć muszkę.
Przepraszam za mój sarkazm, ale czasem nie wytrzymuję.
  • Cytuj Czinia

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Czinia » 25-10-2012, 20:33

Również zaciekawił mnie aspekt mchu. Jeżeli mam storczyki w takich standardowych, plastikowych osłonkach to czy mogłabym na podłoże, w których mam zasadzone storczyki "zamontować" taki mech? Jadę w sobotę w okolice Zielonej Góry, a tam lasów i mchu to pod dostatkiem.
Tylko w związku w tym mam pytanie. Czy muszę go przewozić w jakichś specjalnych warunkach? Czy może sobie leżeć i czekać ze mną na wyjazd np. od soboty do poniedziałku?
A jak go przywiozę to w jaki sposób go przygotować na położenie go do storczyków?
Będę wdzięczna za informacje.
Również zaciekawił mnie aspekt mchu. Jeżeli mam storczyki w takich standardowych, plastikowych osłonkach to czy mogłabym na podłoże, w których mam zasadzone storczyki "zamontować" taki mech? Jadę w sobotę w okolice Zielonej Góry, a tam lasów i mchu to pod dostatkiem.
Tylko w związku w tym mam pytanie. Czy muszę go przewozić w jakichś specjalnych warunkach? Czy może sobie leżeć i czekać ze mną na wyjazd np. od soboty do poniedziałku?
A jak go przywiozę to w jaki sposób go przygotować na położenie go do storczyków?
Będę wdzięczna za informacje.
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Jan Ciepłucha » 25-10-2012, 20:03

W przypadku pobierania mchu z natury, jedynymi nieproszonymi gośćmi są ślimaki. Należy wiec pozyskiwać mech z miejsc gdzie nie występują. U mnie mchu jest tyle, że wydaję sporo grosza na walkę z nim. Ale jak ktoś nie ma, to w okolicy trzeba nazbierać i przetrzymać mech na sucho. Jeżeli porasta korę, można go w takim stanie trzymać nawet kilka miesięcy bez moczenia. U mnie zawsze jakieś omszone pieńki, kłody, konary, czekają na przeznaczenie.Po dostarczeniu wilgoci ożywa. Żadne ślimaki nie są w stanie takiej suszy przetrwać. Z innymi mikrobami nie walczę.
W przypadku pobierania mchu z natury, jedynymi nieproszonymi gośćmi są ślimaki. Należy wiec pozyskiwać mech z miejsc gdzie nie występują. U mnie mchu jest tyle, że wydaję sporo grosza na walkę z nim. Ale jak ktoś nie ma, to w okolicy trzeba nazbierać i przetrzymać mech na sucho. Jeżeli porasta korę, można go w takim stanie trzymać nawet kilka miesięcy bez moczenia. U mnie zawsze jakieś omszone pieńki, kłody, konary, czekają na przeznaczenie.Po dostarczeniu wilgoci ożywa. Żadne ślimaki nie są w stanie takiej suszy przetrwać. Z innymi mikrobami nie walczę.
  • Cytuj Kasia_B

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Kasia_B » 25-10-2012, 11:28

Jan Ciepłucha pisze:Glebę należy usunąć, zostawiając jedynie tyle aby mech trzymał się kupy.

A co z lokatorami żywego mchu? Podłoże wystarczy wyparzyć, ale żywy mech raczej zrobi się martwy jak potraktuje się go wrzątkiem... Używa Pan jakichś środków chemicznych?
Ta obrośnięta deska wygląda niesamowicie :)
[quote="Jan Ciepłucha"]Glebę należy usunąć, zostawiając jedynie tyle aby mech trzymał się kupy.[/quote]
A co z lokatorami żywego mchu? Podłoże wystarczy wyparzyć, ale żywy mech raczej zrobi się martwy jak potraktuje się go wrzątkiem... Używa Pan jakichś środków chemicznych?
Ta obrośnięta deska wygląda niesamowicie :)
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Jan Ciepłucha » 23-10-2012, 17:39

Glebę należy usunąć, zostawiając jedynie tyle aby mech trzymał się kupy.
Czy storczykowi źle? A niby czemu?? W naturze wszystkie tak rosną. A gdzie mu będzie lepiej, w doniczce???
Glebę należy usunąć, zostawiając jedynie tyle aby mech trzymał się kupy.
Czy storczykowi źle? A niby czemu?? W naturze wszystkie tak rosną. A gdzie mu będzie lepiej, w doniczce???
  • Cytuj MarzenaNM

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor MarzenaNM » 22-10-2012, 21:13

Przepraszam - w końcu to temat o reanimacji, ale znalazłam u rodziców na podwórku fajne kępy mchu. Pytanie tylko takie, czy jak go przeniosę do domu na jakiś kawałek deseczki, to będzie coś z tego, czy też nie? Rośnie sobie na glebie...

To ostatnie zdjęcie cuudne, ale czy storczyk nie czuje się troszkę przytłoczony?...
Przepraszam - w końcu to temat o reanimacji, ale znalazłam u rodziców na podwórku fajne kępy mchu. Pytanie tylko takie, czy jak go przeniosę do domu na jakiś kawałek deseczki, to będzie coś z tego, czy też nie? Rośnie sobie na glebie...

To ostatnie zdjęcie cuudne, ale czy storczyk nie czuje się troszkę przytłoczony?...
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Jan Ciepłucha » 21-10-2012, 18:22

MarzenaNM pisze:Panie Janie, uwielbiam mech na Pana fotkach, jeszcze parę razy pooglądam i chyba jakiś kawałek przygarnę do domu ;)

Skoro tak, to dla zachęty jeszcze kilka fotek. W zasadzie to już nie reanimacja, ale w jakimś tam stopniu koresponduje z tematem wątku.
Załączniki
xxxxxx 017.jpg
Doritis, które nijak nie chciało rosnąc w doniczce. Przed chwila przymocowane. Mam nadzieję że tak będzie mu lepiej. Zobaczymy.
xxxxxx 018.jpg
Bulbophyllum dentiferum. Podobnie zamocowane gdzieś półtora miesiąca temu. Za rok deski z pod mchu nie będzie widać.
xxxxxx 015.jpg
Sigmatostalix radicans. Rosło też na desce, która całkowicie się rozsypała. Podzielone i posadzone w ten sam sposób, w tym samym czasie co powyższe Bulbophyllum.
xxxxxx 014.jpg
To samo, ale zbliżenie. Lepiej widać jak porasta deskę.
xxxxxx 013.jpg
Bulbophyllum falkatum, po około 2 latach uprawy.
xxxxxx 011.jpg
I na zakończenie miniaturowe Miltoniodium. Rośnie tak już ładnych parę lat. Po desce zostało praktycznie samo próchno, ale mech trzyma wszystko w kupie. Tak uprawiane storczyki nigdy niczym nie nawożę.
[quote="MarzenaNM"]Panie Janie, uwielbiam mech na Pana fotkach, jeszcze parę razy pooglądam i chyba jakiś kawałek przygarnę do domu ;)[/quote]
Skoro tak, to dla zachęty jeszcze kilka fotek. W zasadzie to już nie reanimacja, ale w jakimś tam stopniu koresponduje z tematem wątku.
  • Cytuj MarzenaNM

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor MarzenaNM » 21-10-2012, 11:32

Drobna dywagacja: jak mi przyjdzie ratować roślinę, to będę szukać tytułu "reanimacja", a nie "rozmnażanie"... To tak tylko na marginesie, nie w celu wywołania sporu :oops: .

Panie Janie, uwielbiam mech na Pana fotkach, jeszcze parę razy pooglądam i chyba jakiś kawałek przygarnę do domu ;)
Drobna dywagacja: jak mi przyjdzie ratować roślinę, to będę szukać tytułu "reanimacja", a nie "rozmnażanie"... To tak tylko na marginesie, nie w celu wywołania sporu :oops: .

Panie Janie, uwielbiam mech na Pana fotkach, jeszcze parę razy pooglądam i chyba jakiś kawałek przygarnę do domu ;)
  • Cytuj Ryszard410

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Ryszard410 » 21-10-2012, 10:32

Mery pisze:Relację tę dedykuję osobie, która obdarowała mnie tym storczykiem i obu innym panom, którzy też proponowali wyrzucenie żywej rośliny do kosza.

Za dedykacje dziękuję i przy okazji wyrażam ogromny podziw dla zacięcia w kierunku reanimacji zwiędniętej hybrydki, której zdrowe egzemplarze kosztują 20-25 zł. No i jeszcze to długie oczekiwanie na efekt (kwiaty).
Zainteresowanych problemem odsyłam do Biblioteki, znajdziemy tam opracowanie, w którym pokazano metodę rozmnażania storczyków. Fakt, że nie Phal, ale sposób bardzo podobny. Wystarczy przeczytać i wyciągnąć wnioski. Nie oznacza to, by opracowanie nie poszerzać o następne przykłady. :!:
Ale, ale ... aby moja wypowiedź nie była przyjęta jako 'atak' na miłośników hybryd Phalaenopsis i super cierpliwych specjalistów od ich reanimacji, dla których mam duże uznanie, dodam, że mam taką hybrydkę, którą darzę szczególną atencją.

* by powiękzyc obrazek należy kliknąć.
Phala2.jpg

Pierwszy obrazek pokazałem w maju ubiegłego roku, drugi to dzisiejsza fotka (21 bm.) :o i :) . Roślinka kwitnie bez przerwy dwoma, trzema kwiatami i widać, że ten proces się nie kończy, pojawiają się następne pąki. :D To taka ciekawostka pokazująca wyniki zabiegów producentów tych hybryd.
[quote="Mery"][b][color=#0000FF]Relację tę dedykuję osobie, która obdarowała mnie tym storczykiem[/color][/b] i obu innym panom, którzy też proponowali wyrzucenie żywej rośliny do kosza.[/quote]
Za dedykacje dziękuję i przy okazji wyrażam ogromny podziw dla zacięcia w kierunku reanimacji zwiędniętej hybrydki, której zdrowe egzemplarze kosztują 20-25 zł. No i jeszcze to długie oczekiwanie na efekt (kwiaty).
Zainteresowanych problemem odsyłam do Biblioteki, znajdziemy tam [url=http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=17&t=1989#p13282]opracowanie[/url], w którym pokazano metodę rozmnażania storczyków. Fakt, że nie Phal, ale sposób bardzo podobny. Wystarczy przeczytać i wyciągnąć wnioski. Nie oznacza to, by opracowanie nie poszerzać o następne przykłady. :!:
Ale, ale ... aby moja wypowiedź nie była przyjęta jako 'atak' na miłośników hybryd Phalaenopsis i super cierpliwych specjalistów od ich reanimacji, dla których mam duże uznanie, dodam, że mam taką hybrydkę, którą darzę szczególną atencją.

* [i]by powiękzyc obrazek należy kliknąć[/i].
[attachment=0]Phala2.jpg[/attachment]
Pierwszy obrazek [url=http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=2&t=874#p6135]pokazałem[/url] w maju ubiegłego roku, drugi to dzisiejsza fotka (21 bm.) :o i :) . Roślinka kwitnie bez przerwy dwoma, trzema kwiatami i widać, że ten proces się nie kończy, pojawiają się następne pąki. :D To taka ciekawostka pokazująca wyniki zabiegów producentów tych hybryd.
  • Cytuj MarzenaNM

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor MarzenaNM » 20-10-2012, 22:42

http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=2108&p=15530&hilit=knot#p14952
[url]http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=2108&p=15530&hilit=knot#p14952[/url]
  • Cytuj Bellagne

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Bellagne » 20-10-2012, 22:25

P. Mery.

Czy mogłaby Pani podać jak praktycznie wygląda metoda podsiąkowa zwana knotową? Z czego zrobiony jest ten knot?
Aktualnie mam u siebie "zdechlaczka" (falenopsis), którego ktoś się pozbył, a ja postanowiłam go ratować. Jest u mnie już od około 2 tyg. Też wymoczyłam go w Topsinie i posadziłam w grubej korze. Ale bałam się zafundować mu "namiot", nawet podziurkowany, bo kiedyś w podobnym przypadku inny storczyk mi całkiem padł :( . Teraz ratowany stoi na podwyższeniu na tacy z kamykami zalanymi wodą. Problem w tym, że kompletnie nie wiem, jak mu dostarczać wodę, ma zaledwie kilka krótkich słabych korzeni, liście są zwiotczałe, ale nie "papierowe", najmłodszy liść wygląda całkiem dobrze.
Pozdrawiam Agnieszka
P. Mery.

Czy mogłaby Pani podać jak praktycznie wygląda metoda podsiąkowa zwana knotową? Z czego zrobiony jest ten knot?
Aktualnie mam u siebie "zdechlaczka" (falenopsis), którego ktoś się pozbył, a ja postanowiłam go ratować. Jest u mnie już od około 2 tyg. Też wymoczyłam go w Topsinie i posadziłam w grubej korze. Ale bałam się zafundować mu "namiot", nawet podziurkowany, bo kiedyś w podobnym przypadku inny storczyk mi całkiem padł :( . Teraz ratowany stoi na podwyższeniu na tacy z kamykami zalanymi wodą. Problem w tym, że kompletnie nie wiem, jak mu dostarczać wodę, ma zaledwie kilka krótkich słabych korzeni, liście są zwiotczałe, ale nie "papierowe", najmłodszy liść wygląda całkiem dobrze.
Pozdrawiam Agnieszka
  • Cytuj Bodzienka

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Bodzienka » 20-10-2012, 20:37

Gratulacje Pani Mario,cyt."Pierwsza strona Księgi Życia jest biała, a ostatnia czarna. Kolory innych stron malujesz ty."
Gratulacje Pani Mario,cyt."Pierwsza strona Księgi Życia jest biała, a ostatnia czarna. Kolory innych stron malujesz ty."
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: Reanimacja storczyka.

Post Autor Jan Ciepłucha » 20-10-2012, 18:49

Świetnie! Mam do Ciebie prośbę. Dokumentuj dalszy przebieg powrotu tego falenopsisa do życia z niebytu. Może być z tego świetny materiał instruktażowy: jak zreanimować storczyka.
Dobrze by było umieścić te materiały w Bibliotece, lub w dziale Uprawa. Wreszcie forumowicze przestaliby odsyłać osoby z podobnym problemem na inne witryny. Ja w podobny sposób uratowałem nie jednego storczyka. Ale nie mam zdjęć z poszczególnych etapów. A poza tym u mnie jest oranżeria, a tu chodzi o warunki parapetowe.
Poniżej zdjęcia z takich operacji. Zawsze reanimuję na żywym mchu.
Jeżeli zdecydujesz się na sporządzenie opracowania, to proponuję wykorzystać i moje zdjęcia. Mogło by to być coś w rodzaju pracy zbiorowej. ;)
A może ktoś ma podobne materiały? Można byłoby wówczas stworzyć znacznie szerszy artykuł. Co Ty Mario na to?
Załączniki
Mnni Mark.jpg
Maleńki odłamek Mini Marka przytwierdzony szpilkami do omszonego kawałka gałęzi. Pojawiający się korzonek zwiastuje że będzie żyć.
Doritis.jpg
A to Doritis. Odłamany odrost przy przesadzaniu. Wprawdzie był w dobrej kondycji, ale za to bez żadnych korzeni. Przymocowany szpilkami do deski wiosną tego roku.
xxxxxx 012.jpg
Tu z kolei maleńka pseudobulwka, która wprawdzie wydała nowy przyrost, ale liście szybko zrzuciła. Widać coś mu nie podpasowałem. Teraz próbuję reanimacji na mchu. Coś czuję, ze to storczyk (nie wiem co to),bardzo wrażliwy na zasolenie.
Świetnie! Mam do Ciebie prośbę. Dokumentuj dalszy przebieg powrotu tego falenopsisa do życia z niebytu. Może być z tego świetny materiał instruktażowy: jak zreanimować storczyka.
Dobrze by było umieścić te materiały w Bibliotece, lub w dziale Uprawa. Wreszcie forumowicze przestaliby odsyłać osoby z podobnym problemem na inne witryny. Ja w podobny sposób uratowałem nie jednego storczyka. Ale nie mam zdjęć z poszczególnych etapów. A poza tym u mnie jest oranżeria, a tu chodzi o warunki parapetowe.
Poniżej zdjęcia z takich operacji. Zawsze reanimuję na żywym mchu.
Jeżeli zdecydujesz się na sporządzenie opracowania, to proponuję wykorzystać i moje zdjęcia. Mogło by to być coś w rodzaju pracy zbiorowej. ;)
A może ktoś ma podobne materiały? Można byłoby wówczas stworzyć znacznie szerszy artykuł. Co Ty Mario na to?
  • Cytuj Mery

Reanimacja storczyka.

Post Autor Mery » 20-10-2012, 15:06

Witam !
Na spotkaniu w Krakowie jeden ze storczyków po oglądnięciu miał znaleźć się w koszu.
Popatrzyłam na „biedaka’ i postanowiłam się nim zająć. W efekcie został on mi darowany.
Pierwsze zdjęcie przedstawia stan rośliny.
Rozwój zahamowany . Roślina silnie odwodniona bo liście pomarszczone.
Korzenie wszystkie ucięte, sterczą jedynie kikuty zasypane węglem drzewnym.
Jak wynika z relacji właściciela, korzenie ciągle gniły.

Oczyściłam korzenie z resztek miękkich części.
Namoczyłam je w roztworze preparatu Topsin starając się zmyć węgiel z powierzchni resztek korzeni.
[Moim zdaniem zasypanie całych korzeni węglem nie było wskazane. Należało węglem zabezpieczyć jedynie miejsca ciecia.]
Potem zamoczyłam liście storczyka w czystej deszczówce na kilka godzin, by nawodnić je ile tylko jest to możliwe. Osuszyłam papierową chusteczką, miejsce w którym powinien być najmłodszy listek. Po obeschnięciu, storczyk został nasadzony w docelowym podłożu z zastosowaniem metody podsiąkowej zwanej knotową.
Zastosowałam też mini szklarenkę zostawiając szparę by był dostęp powietrza.

Po upływie dwóch tygodni widać wyraźną poprawę stanu rośliny.
Nowy listek rośnie i nowy korzonek też [ bardzo malutki].

Przez następny tydzień listek podrósł i korzonek też .
Mam nadzieję, że storczyk sobie poradzi.

Relację tę dedykuję osobie, która obdarowała mnie tym storczykiem i obu innym panom, którzy też proponowali wyrzucenie żywej rośliny do kosza.

Mery-Maria.
Załączniki
Darowana roślina.[przeznaczona do kosz].jpg
Darowana roślina.[przeznaczona do kosz].jpg (78.54 KiB) Przeglądane 6416 razy
Oczyszczone korzenie przed wymyciem .jpg
Oczyszczone korzenie przed wymyciem .jpg (78.55 KiB) Przeglądane 6416 razy
Reanimacja skazanego na zagładę..jpg
Reanimacja skazanego na zagładę..jpg (105.79 KiB) Przeglądane 6416 razy
Nowy listek po 2 tydodniach.jpg
Kopia Nowy korzonek.jpg
Kopia Nowy korzonek.jpg (78.59 KiB) Przeglądane 6416 razy
Skazaniec po trzech tygodniach reanimacji..jpg
Skazaniec po trzech tygodniach reanimacji..jpg (85.32 KiB) Przeglądane 6416 razy
Witam !
Na spotkaniu w Krakowie jeden ze storczyków po oglądnięciu miał znaleźć się w koszu.
Popatrzyłam na „biedaka’ i postanowiłam się nim zająć. W efekcie został on mi darowany.
Pierwsze zdjęcie przedstawia stan rośliny.
Rozwój zahamowany . Roślina silnie odwodniona bo liście pomarszczone.
Korzenie wszystkie ucięte, sterczą jedynie kikuty zasypane węglem drzewnym.
Jak wynika z relacji właściciela, korzenie ciągle gniły.

Oczyściłam korzenie z resztek miękkich części.
Namoczyłam je w roztworze preparatu Topsin starając się zmyć węgiel z powierzchni resztek korzeni.
[Moim zdaniem zasypanie całych korzeni węglem nie było wskazane. Należało węglem zabezpieczyć jedynie miejsca ciecia.]
Potem zamoczyłam liście storczyka w czystej deszczówce na kilka godzin, by nawodnić je ile tylko jest to możliwe. Osuszyłam papierową chusteczką, miejsce w którym powinien być najmłodszy listek. Po obeschnięciu, storczyk został nasadzony w docelowym podłożu z zastosowaniem metody podsiąkowej zwanej knotową.
Zastosowałam też mini szklarenkę zostawiając szparę by był dostęp powietrza.

Po upływie dwóch tygodni widać wyraźną poprawę stanu rośliny.
Nowy listek rośnie i nowy korzonek też [ bardzo malutki].

Przez następny tydzień listek podrósł i korzonek też .
Mam nadzieję, że storczyk sobie poradzi.

[b][color=#004080]Relację tę dedykuję osobie, która obdarowała mnie tym storczykiem [/color][/b]i obu innym panom, którzy też proponowali wyrzucenie żywej rośliny do kosza.

Mery-Maria.

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET