logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Czy to koniec? Usychające pędy i żółte liście

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: Czy to koniec? Usychające pędy i żółte liście

  • Cytuj Marta

Re: Czy to koniec? Usychające pędy i żółte liście

Post Autor Marta » 11-11-2013, 10:03

Wyrzucić ten stary ,,skarb,,. M
Wyrzucić ten stary ,,skarb,,. M
  • Cytuj kingabc

Re: Czy to koniec? Usychające pędy i żółte liście

Post Autor kingabc » 10-11-2013, 23:10

Już mam nowego, ale stoją obok siebie - mógł się zarazić?
Już mam nowego, ale stoją obok siebie - mógł się zarazić?
  • Cytuj Marta

Re: Czy to koniec? Usychające pędy i żółte liście

Post Autor Marta » 10-11-2013, 22:57

Zbyt póżno były podjęte działania. Wyrzucić, doniczkę włożyć do wrzącej wody. Musiał być podlany po rozecie=najmłodszych liściach. Wystarczy jeden raz, a jeśli woda jest zimna, to grzybica rozwija się momentalnie. Na przyszłość jeśli coś takiego się zdarzy to trzeba natychmiast wodę wyssać rąbkiem papieru toaletowego. Nie płakać i iść do sklepu po następnego. Z zraszaniem w zimie też roztropnie i tylko rano. Marta
Zbyt póżno były podjęte działania. Wyrzucić, doniczkę włożyć do wrzącej wody. Musiał być podlany po rozecie=najmłodszych liściach. Wystarczy jeden raz, a jeśli woda jest zimna, to grzybica rozwija się momentalnie. Na przyszłość jeśli coś takiego się zdarzy to trzeba natychmiast wodę wyssać rąbkiem papieru toaletowego. Nie płakać i iść do sklepu po następnego. Z zraszaniem w zimie też roztropnie i tylko rano. Marta
  • Cytuj kingabc

Re: Czy to koniec? Usychające pędy i żółte liście

Post Autor kingabc » 10-11-2013, 22:10

A więc tak! Zrobiłam to, o czym pisała Pani Marta, ale... wszystkie liście zgubił mój storczyk, a jak spojrzałam w jakim tanie jest miejsce, skąd wyrastały liście. Boże drogi. Widać zresztą na zdjęciach, jak zgniłe jest wszystko w środku. Co robić? obciąć wszystko aż do korzeni i same korzenie zostawić? Jest sens go leczyć czy marne me nadzieje?
Załączniki
smuteczek.jpg
Zdjęcie3807.jpg
I zoom
A więc tak! Zrobiłam to, o czym pisała Pani Marta, ale... wszystkie liście zgubił mój storczyk, a jak spojrzałam w jakim tanie jest miejsce, skąd wyrastały liście. Boże drogi. Widać zresztą na zdjęciach, jak zgniłe jest wszystko w środku. Co robić? obciąć wszystko aż do korzeni i same korzenie zostawić? Jest sens go leczyć czy marne me nadzieje?
  • Cytuj Marta

Re: Czy to koniec? Usychające pędy i żółte liście

Post Autor Marta » 04-11-2013, 23:03

Mogło być gorzej z korzeniami. Teraz trzeba biec po właściwe (gruboziarniste) podłoże do Lerroy Merlin, odkazić je. Kupić też trochę keramzytu na drenaż i posadzić nieboraka. Niech doniczka stoi na spodku. Łodygę kwiatową obciąć tylko wtedy gdy zbrązowieje, bo roślina ściągnie sobie soki z niej. Obcinanie zielonej to kradzież ;) . Wyrzucić osłonkę :evil: . Podlewać wodą miękką itd. Myślę że obejdzie się bez chemii. Nie zasilać do wiosny tych słabiutkich korzeni. Rozumiem że w akademiku jest b. mało miejsca ale trzeba mu znaleźć odpowiednie miejsce albo wywieść zpowrotem do domu i pouczyć mamę. Ręcznik na kaloryferze niewiele da, a dla ludzi nie jest to zdrowe na dłuższą metę. Gąbka i sphagnum w podłożu w uprawie parapetowej były przyczyną śmierci niejednego storczyka. Dobrze że to wyskubałaś. Podlewać raz na tydzień i niech trochę wody stoi na spodku przez 2-3 dni. Gdy jest drenaż z keramzytu to mało prawdopodobne aby zapadł na jakąś chorobę grzybową. Tym bardziej że w pomieszczeniu jest zapewne suche powietrze. Marta
Mogło być gorzej z korzeniami. Teraz trzeba biec po właściwe (gruboziarniste) podłoże do Lerroy Merlin, odkazić je. Kupić też trochę keramzytu na drenaż i posadzić nieboraka. Niech doniczka stoi na spodku. Łodygę kwiatową obciąć tylko wtedy gdy zbrązowieje, bo roślina ściągnie sobie soki z niej. Obcinanie zielonej to kradzież ;) . Wyrzucić osłonkę :evil: . Podlewać wodą miękką itd. Myślę że obejdzie się bez chemii. Nie zasilać do wiosny tych słabiutkich korzeni. Rozumiem że w akademiku jest b. mało miejsca ale trzeba mu znaleźć odpowiednie miejsce albo wywieść zpowrotem do domu i pouczyć mamę. Ręcznik na kaloryferze niewiele da, a dla ludzi nie jest to zdrowe na dłuższą metę. Gąbka i sphagnum w podłożu w uprawie parapetowej były przyczyną śmierci niejednego storczyka. Dobrze że to wyskubałaś. Podlewać raz na tydzień i niech trochę wody stoi na spodku przez 2-3 dni. Gdy jest drenaż z keramzytu to mało prawdopodobne aby zapadł na jakąś chorobę grzybową. Tym bardziej że w pomieszczeniu jest zapewne suche powietrze. Marta
  • Cytuj kingabc

Re: Czy to koniec? Usychające pędy i żółte liście

Post Autor kingabc » 04-11-2013, 21:22

A oto i zdjęcia korzeni po wyjęciu z doniczki, przed i po usunięciu suchych korzeni.

Zastanawia mnie ta narośl przy korzeniu - to jakiś grzyb? czy coś się rozwija? jak sądzicie?

Było sporo suchych korzeni, tak suchych, że same odpadały, a inne z kolei były tak mokre, że aż zgniły. usunęłam je wszystkie... Odkryłam także gąbkę w środku, żałuję że wcześniej nie zajrzałam do środka korzeni.

Jak widać bardzo niewiele z nich ma zielone zabarwienie, większość jest taka blada...

Czy powinnam zastosować Topsin + Precuvir, czy jest już za późno?
Załączniki
Zdjęcie3746.jpg
To prosto po wyjęciu z doniczki i wstępnym oczyszczeniu z resztek kory
Zdjęcie3745.jpg
A tutaj jak widać wszystkie korzenie u góry są suche, uschnięte...
Zdjęcie3752.jpg
Zastanawiam się, co to za narośl? jakiś grzyb się rozwinął? może on spowodował to spustoszenie?
Zdjęcie3749.jpg
A tu już oczyszczone, z obciętymi suchymi korzeniami
A oto i zdjęcia korzeni po wyjęciu z doniczki, przed i po usunięciu suchych korzeni.

Zastanawia mnie ta narośl przy korzeniu - to jakiś grzyb? czy coś się rozwija? jak sądzicie?

Było sporo suchych korzeni, tak suchych, że same odpadały, a inne z kolei były tak mokre, że aż zgniły. usunęłam je wszystkie... Odkryłam także gąbkę w środku, żałuję że wcześniej nie zajrzałam do środka korzeni.

Jak widać bardzo niewiele z nich ma zielone zabarwienie, większość jest taka blada...

Czy powinnam zastosować Topsin + Precuvir, czy jest już za późno?
  • Cytuj kingabc

Re: Czy to koniec? Usychające pędy i żółte liście

Post Autor kingabc » 04-11-2013, 12:03

Dziękuję bardzo Pani Marto!
Dzisiaj zakupię termometr, kaloryfer może przykryję mokrym ręcznikiem - mam nadzieję, że to pomoże... Jak tylko wrócę, to zrobię zdjęcia, o których Pani mówiła.

A więc powinnam obciąć te suche pędy? Czytałam gdzieś, że robi się to przy 3 kręgu - strasznie nisko! Czy może wystarczy jak tylko te suche usunę?

Wyjmę go też dzisiaj z osłonki i przekonam się, co się z nim dzieje w środku... Przejdę się także do ogrodniczego, może tam dadzą mi jakiś cudowny preparat, który uczyni cuda!
Dziękuję bardzo Pani Marto!
Dzisiaj zakupię termometr, kaloryfer może przykryję mokrym ręcznikiem - mam nadzieję, że to pomoże... Jak tylko wrócę, to zrobię zdjęcia, o których Pani mówiła.

A więc powinnam obciąć te suche pędy? Czytałam gdzieś, że robi się to przy 3 kręgu - strasznie nisko! Czy może wystarczy jak tylko te suche usunę?

Wyjmę go też dzisiaj z osłonki i przekonam się, co się z nim dzieje w środku... Przejdę się także do ogrodniczego, może tam dadzą mi jakiś cudowny preparat, który uczyni cuda!
  • Cytuj Marta

Re: Czy to koniec? Usychające pędy i żółte liście

Post Autor Marta » 03-11-2013, 23:20

Proszę dorzucić zdjęcia liści i doniczki z bryłą korzeniową. Są ważniejsze od gołych łodyżek. Na parapecie proponuję położyć termometr i raniutko odczytać temperaturę. Jeśli będzie min 15*C to niech phalaenopsis tam wróci. Najprawdopodobniej tak zareagował na brak światła. Druga sprawa to fakt że nie jest to sztanca do produkcji kwiatuszków. Większość storczyków kwitnie raz w roku. Może on potrzebuje spoczynku. Oczywiście obcinamy tylko zbrązowiałe łodygi gdyż te które są, mogą wytworzyć następną z pąkami. Poza tym trzeba sprawdzić czy nie ma szkodników. Uwaga- żaden storczyk nie wytrzyma przeciągu z uchylonego okna oraz nawiewu gorącego powietrza znad kaloryfera. Doniczkę postawić na spodku i niech w nim woda zalega przez 3 dni po podlaniu Dobrze byłoby zaprzyjażnić się z jakimś studentem botaniki. Chłopaków tam zawsze było mało, więc pozostaje czytać o uprawie. Marta
Proszę dorzucić zdjęcia liści i doniczki z bryłą korzeniową. Są ważniejsze od gołych łodyżek. Na parapecie proponuję położyć termometr i raniutko odczytać temperaturę. Jeśli będzie min 15*C to niech phalaenopsis tam wróci. Najprawdopodobniej tak zareagował na brak światła. Druga sprawa to fakt że nie jest to sztanca do produkcji kwiatuszków. Większość storczyków kwitnie raz w roku. Może on potrzebuje spoczynku. Oczywiście obcinamy tylko zbrązowiałe łodygi gdyż te które są, mogą wytworzyć następną z pąkami. Poza tym trzeba sprawdzić czy nie ma szkodników. Uwaga- żaden storczyk nie wytrzyma przeciągu z uchylonego okna oraz nawiewu gorącego powietrza znad kaloryfera. Doniczkę postawić na spodku i niech w nim woda zalega przez 3 dni po podlaniu Dobrze byłoby zaprzyjażnić się z jakimś studentem botaniki. Chłopaków tam zawsze było mało, więc pozostaje czytać o uprawie. Marta
  • Cytuj kingabc

Czy to koniec? Usychające pędy i żółte liście

Post Autor kingabc » 03-11-2013, 22:00

Witam,
Z góry chcę przeprosić, jeśli temat który poruszam pojawił się na tym forum. Wydaje mi się, że z pewnością ktoś jeszcze miał taki problem jak ja, ale po wstępnym zaprzyjaźnieniu się z wyszukiwarką i przewertowaniu kilku wątków nie znalazłam problemu w pełni odpowiadającemu memu zmartwieniu.

Swojego storczyka phalaenopsis mam mniej więcej od początku wakacji. Był piękny, naprawdę cudowny. I dbałam o niego, nie powiem że nie, chociaż na malutkiej przestrzeni pokoju w akademiku było z tym ciężko :( Podlewałam go raz w tygodniu poprzez zanurzanie na kilkanaście minut, w obawie przed wychłodzeniem z nieszczelnego okna lub przegrzaniem z kaloryfera bez możliwości regulacji nie trzymałam go na parapecie lecz na szafce stojącej nieopodal okna.

Od jakiegoś czasu zaczęło się dziać z nim coś dziwnego... Zrzucił wszystkie kwiaty (tłumaczyłam to sobie porą roku, zima idzie, chce sobie biedaczysko moje odpocząć), potem zaczęły pojawiać się pączki... Już, już prawie zaczęłam się cieszyć, gdy nagle one uschły i opadły, malutkie pączki... Następnie końcówki pędów, tam gdzie miały wyrosnąć kwiaty zaczęły się również robić żółte... A potem liście. najpierw jeden, cały żółciutki się zrobił. Oderwałam go, chcąc powstrzymać tę epidemię zółci, na nic się to jednak zdało - kolejny liść zaczął żółknąć, więc i jego również się pozbyłam. I tak teraz patrzę jak moja roślinka umiera... Kolejny liść zaczyna się żółcić, pędy od góry również... Korzenie na wierzchu są dziwnie szare, suche, kruszą się w dłoniach. Te za osłonką wydają się być ok - ładnie zielone. Ale te na wierzchu? :( Pustynia... Sucha jak wiór.


I tu się pojawia moje pytanie - co zrobiłam nie tak? czy mógł on zmarznąć? Za mało wody? Jesienią staram się go podlewać co 14 dni.. A może za dużo? Za ciemno? czy to może wirus? Grzyb?

Załączam zdjęcia, nieco wyraźnie przez wzgląd na późną porę i słabą jakoś mojego aparatu. Ten storczyk jest dla mnie bardzo ważny, dostałam go od chłopaka, gdy tylko zaczęliśmy ze sobą chodzić, jako symbol naszej więzi... I co? Prawie go zabiłam ;( A i on mi urwie głowę, jak zobaczy w jakim jest stanie... :roll:

Jeżeli zaśmiecam forum - przepraszam, naprawdę ;(
Załączniki
Zdjęcie3740.jpg
Moje żółte pędy, bez pąków, bez nadziei na lepsze jutro :(
Zdjęcie3739.jpg
Zbliżenie, przepraszam za jakość :(
Zdjęcie3741.jpg
Suche korzenie i smutny ślad po liściu ;(
Zdjęcie3744.jpg
I cały rzut na ten smutny krajobraz ;((
Witam,
Z góry chcę przeprosić, jeśli temat który poruszam pojawił się na tym forum. Wydaje mi się, że z pewnością ktoś jeszcze miał taki problem jak ja, ale po wstępnym zaprzyjaźnieniu się z wyszukiwarką i przewertowaniu kilku wątków nie znalazłam problemu w pełni odpowiadającemu memu zmartwieniu.

Swojego storczyka phalaenopsis mam mniej więcej od początku wakacji. Był piękny, naprawdę cudowny. I dbałam o niego, nie powiem że nie, chociaż na malutkiej przestrzeni pokoju w akademiku było z tym ciężko :( Podlewałam go raz w tygodniu poprzez zanurzanie na kilkanaście minut, w obawie przed wychłodzeniem z nieszczelnego okna lub przegrzaniem z kaloryfera bez możliwości regulacji nie trzymałam go na parapecie lecz na szafce stojącej nieopodal okna.

Od jakiegoś czasu zaczęło się dziać z nim coś dziwnego... Zrzucił wszystkie kwiaty (tłumaczyłam to sobie porą roku, zima idzie, chce sobie biedaczysko moje odpocząć), potem zaczęły pojawiać się pączki... Już, już prawie zaczęłam się cieszyć, gdy nagle one uschły i opadły, malutkie pączki... Następnie końcówki pędów, tam gdzie miały wyrosnąć kwiaty zaczęły się również robić żółte... A potem liście. najpierw jeden, cały żółciutki się zrobił. Oderwałam go, chcąc powstrzymać tę epidemię zółci, na nic się to jednak zdało - kolejny liść zaczął żółknąć, więc i jego również się pozbyłam. I tak teraz patrzę jak moja roślinka umiera... Kolejny liść zaczyna się żółcić, pędy od góry również... Korzenie na wierzchu są dziwnie szare, suche, kruszą się w dłoniach. Te za osłonką wydają się być ok - ładnie zielone. Ale te na wierzchu? :( Pustynia... Sucha jak wiór.


I tu się pojawia moje pytanie - co zrobiłam nie tak? czy mógł on zmarznąć? Za mało wody? Jesienią staram się go podlewać co 14 dni.. A może za dużo? Za ciemno? czy to może wirus? Grzyb?

Załączam zdjęcia, nieco wyraźnie przez wzgląd na późną porę i słabą jakoś mojego aparatu. Ten storczyk jest dla mnie bardzo ważny, dostałam go od chłopaka, gdy tylko zaczęliśmy ze sobą chodzić, jako symbol naszej więzi... I co? Prawie go zabiłam ;( A i on mi urwie głowę, jak zobaczy w jakim jest stanie... :roll:

Jeżeli zaśmiecam forum - przepraszam, naprawdę ;(

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET