logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Coleogyne cristata - gnicie bulw

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: Coleogyne cristata - gnicie bulw

  • Cytuj KarolW

Re: Coleogyne cristata - gnicie bulw

Post Autor KarolW » 07-10-2014, 11:56

Z C. cristata takich problemów nie doświadczyłem, ale zdarzyła mi się kiedyś bakteryjna infekcja hybrydy oncidium. Bulwy gniły w całości, jedna po drugiej, dość szybko. Ostatecznie roślinę reanimowałem, bo wycinanie zmian po kawałku niewiele dawało. Zdezynfekowałem to, co wyglądało na ewidentnie zdrowe. Zmieniłem podłoże. Jednym słowem standardowe procedury. Poskutkowało.
Pozdrawiam, Karol
Z C. cristata takich problemów nie doświadczyłem, ale zdarzyła mi się kiedyś bakteryjna infekcja hybrydy oncidium. Bulwy gniły w całości, jedna po drugiej, dość szybko. Ostatecznie roślinę reanimowałem, bo wycinanie zmian po kawałku niewiele dawało. Zdezynfekowałem to, co wyglądało na ewidentnie zdrowe. Zmieniłem podłoże. Jednym słowem standardowe procedury. Poskutkowało.
Pozdrawiam, Karol
  • Cytuj titus1

Coleogyne cristata - gnicie bulw

Post Autor titus1 » 07-10-2014, 10:35

Witam,

Wiosną tego roku zostałem posiadaczem tej sympatycznej rośliny. Z lektury opisu wynika, że celogyne lubi przebywać na dworze podczas okresu wzrostu. Żeby zakwitnąć wymaga wyraźnego przechłodzenia, a więc do tej pory była na dworze. Tegoroczne lato wyraźnie jej służyło, ponieważ roślina powiększyła swoją objętość prawie o 100%. W tej chwili wygląda jak masa stłoczonych, pękatych zielonych kul. Ostatnio roślina nie była już podlewana, dostwała wodę, tyle ile sięgnął ją deszcz, ponieważ rośnie pod zadaszeniem.
W ostatnią niedzielę zauważyłem, że na niektórych bulwach pojawiły się uszkodzenia. Wyglądało to jak uszkodzenia mechaniczne. Jedna rana spaskudziła się, ponieważ całkowicie zbrązowiała, pod naciskiem pojawił się brzydki wyciek. Inna bulwa, która była dociśnięta do krawędzi doniczki, zgniła całkowicie.
Wyciąłem chore miejsca, zamalowałem świeże rany Topsinem. Dostęp do ran był mocno utrudniony ze względu na mało miejsca, na dodatek cała roślina była ciężka, żeby utrzymać ją w jednej ręce. Dodatkowo dookoła było pełno nowych przyrostów, które pokazały się w ostatnim miesiącu. Co ciekawe, bulwa coleogyne cristata jest w całości wypełniona gęstą, przeźroczystą "cieczą" o przyjemnym ogórkowym zapachu.
Wczoraj sprawdzałem roślinę, i te głębokie i rozległe rany po cięciu są nadal mokre.

Czy ktoś miał podobne problemy z tą dość wytrzymałą rośliną?
Witam,

Wiosną tego roku zostałem posiadaczem tej sympatycznej rośliny. Z lektury opisu wynika, że celogyne lubi przebywać na dworze podczas okresu wzrostu. Żeby zakwitnąć wymaga wyraźnego przechłodzenia, a więc do tej pory była na dworze. Tegoroczne lato wyraźnie jej służyło, ponieważ roślina powiększyła swoją objętość prawie o 100%. W tej chwili wygląda jak masa stłoczonych, pękatych zielonych kul. Ostatnio roślina nie była już podlewana, dostwała wodę, tyle ile sięgnął ją deszcz, ponieważ rośnie pod zadaszeniem.
W ostatnią niedzielę zauważyłem, że na niektórych bulwach pojawiły się uszkodzenia. Wyglądało to jak uszkodzenia mechaniczne. Jedna rana spaskudziła się, ponieważ całkowicie zbrązowiała, pod naciskiem pojawił się brzydki wyciek. Inna bulwa, która była dociśnięta do krawędzi doniczki, zgniła całkowicie.
Wyciąłem chore miejsca, zamalowałem świeże rany Topsinem. Dostęp do ran był mocno utrudniony ze względu na mało miejsca, na dodatek cała roślina była ciężka, żeby utrzymać ją w jednej ręce. Dodatkowo dookoła było pełno nowych przyrostów, które pokazały się w ostatnim miesiącu. Co ciekawe, bulwa coleogyne cristata jest w całości wypełniona gęstą, przeźroczystą "cieczą" o przyjemnym ogórkowym zapachu.
Wczoraj sprawdzałem roślinę, i te głębokie i rozległe rany po cięciu są nadal mokre.

Czy ktoś miał podobne problemy z tą dość wytrzymałą rośliną?

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET