logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

O hydroponice słów kilka...

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: O hydroponice słów kilka...

  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 18-11-2015, 20:55

Ktoś śmiał powiedzieć, że pędy niezbyt udane? :o :shock: skandal. :roll:

Grzej, grzej, zobaczymy co z tego urośnie. :mrgreen:
Ktoś śmiał powiedzieć, że pędy niezbyt udane? :o :shock: skandal. :roll:

Grzej, grzej, zobaczymy co z tego urośnie. :mrgreen:
  • Cytuj Ryszard410

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Ryszard410 » 18-11-2015, 16:34

:lol: No to zgadzamy się odnośnie temperatur. :) Widocznie mamy inne kaloryfery lub innych dostawców grzewczych. :|
Ale co czynić gdy tak jak pokazujesz rośliny garną się dożycia, a jeszcze pragną zakwitnąć w te trudne jesienno zimowe czasy.
Mam też takie przypadki: Catt.labiata rozpoczęła rozwijać liść na nowej psb, Catt.hybrydka - pąki kwiatowe w pochewce, dwa Oncidia z pędami kwitowymi i pąkami ( ktoś mi wypominał, że niezbyt udane :( ), a najgorsze to mój Cycnodes Wine Delight, który ma jeszcze zielone liście, a już wypuszcza nowy przyrost. :o , o Catt.mossiae też wspomnę bo dzisiaj w nowym przyroście zauważyłem wybijającą pochewkę.
Co począć z tym zbytkiem szczęścia :?: Pozostaje alternatywa, zostawić wszystko na los szczęścia, a raczej nieszczęścia lub doświetlać, co robię, i podgrzewać. :?: Stąd ten kabel grzewczy. Chociaż może to :geek: -nięty pomysł. ;)
:lol: No to zgadzamy się odnośnie temperatur. :) Widocznie mamy inne kaloryfery lub innych dostawców grzewczych. :|
Ale co czynić gdy tak jak pokazujesz rośliny garną się dożycia, a jeszcze pragną zakwitnąć w te trudne jesienno zimowe czasy.
Mam też takie przypadki: Catt.labiata rozpoczęła rozwijać liść na nowej psb, Catt.hybrydka - pąki kwiatowe w pochewce, dwa Oncidia z pędami kwitowymi i pąkami ( ktoś mi wypominał, że niezbyt udane :( ), a najgorsze to mój Cycnodes Wine Delight, który ma jeszcze zielone liście, a już wypuszcza nowy przyrost. :o , o Catt.mossiae też wspomnę bo dzisiaj w nowym przyroście zauważyłem wybijającą pochewkę.
Co począć z tym zbytkiem szczęścia :?: Pozostaje alternatywa, zostawić wszystko na los szczęścia, a raczej nieszczęścia lub doświetlać, co robię, i podgrzewać. :?: Stąd ten kabel grzewczy. Chociaż może to :geek: -nięty pomysł. ;)
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 18-11-2015, 13:41

Renia T pisze:Podzieliłam się kilkoma roślinkami z zaprzyjaźnionymi osobami, okazuje się, że bardzo istotnym jest ciepły parapet, na zimnym storczyki zaprzestawały wzrostu i chorowały(rozwiązać to można łatwo kładąc płat styropianu na parapet. ;)), na ciepłym podobnie jak u mnie chętnie współpracowały i niektóre w przeciągu roku również zakwitły.
.


Ryszardzie zacytowałam powyżej w odpowiedzi na Twoje słowa sama siebie...
Bez ciepełka trudniej. Ale z drugiej strony nocą, na calą noc nim nie będzie bardzo wysokich mrozów mam rozszczelnione okno, więc temperatura znacząco spada, bez szkody dla roślin. :mrgreen:

Patent z poduszką mi się podoba, ale pod moje plecki raczej. :lol:
No i czy aby na pewno jesteś przekonany, że Twoje storczyki na pewno zimą potrzebują podgrzewania? :!: :?: :mrgreen:
[quote="Renia T"]
Podzieliłam się kilkoma roślinkami z zaprzyjaźnionymi osobami, okazuje się, że bardzo istotnym jest ciepły parapet, na zimnym storczyki zaprzestawały wzrostu i chorowały(rozwiązać to można łatwo kładąc płat styropianu na parapet. ;)), na ciepłym podobnie jak u mnie chętnie współpracowały i niektóre w przeciągu roku również zakwitły.
.[/quote]

Ryszardzie zacytowałam powyżej w odpowiedzi na Twoje słowa sama siebie...
Bez ciepełka trudniej. Ale z drugiej strony nocą, na calą noc nim nie będzie bardzo wysokich mrozów mam rozszczelnione okno, więc temperatura znacząco spada, bez szkody dla roślin. :mrgreen:

Patent z poduszką mi się podoba, ale pod moje plecki raczej. :lol:
No i czy aby na pewno jesteś przekonany, że Twoje storczyki na pewno zimą potrzebują podgrzewania? :!: :?: :mrgreen:
  • Cytuj Ryszard410

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Ryszard410 » 18-11-2015, 12:23

No i właśnie, dobrze, ze pokazałaś temperaturę - 23.5 * C. Jestem przekonany, że jest to niezbędny warunek uprawy hydroponicznej, nie mówiąc o osobistych zaletach propagującej tą formę uprawy storczyków. :D Z czego to wynika ta moja pewność :?: , pokazywałem kiedyś proces urządzania mego ogródka i widać tam, że temperatura jest na poziomie gorączki na twoim parapecie, ale jest to czerwiec i na dworze mamy podobną gorączkę.
W chwili obecnej moje rośliny przebywają w niższej temperaturce, ledwie przekraczającej 20* mimo odkręconego na ful grzejnika :|

TEMP..jpg

ba, nawet zamykam drzwi do pokoiku bo w pozostałych pomieszczeniach jest trochę chłodniej. Dodam jeszcze, że po nocnym rozszczelnieniu okna temperatura spada do 17 - 18*C. i do tej dwudziestki dochodzi około 9 ....10 godz. Nie chcę swym gadaniem podważać hydroponiki, ale pokazać, że coś za coś - stale mokre nogi muszą mieć cieplej bo inaczej grozi rozwój grzybków i kłopot. Jedna z naszych koleżanek podgrzewała swoja roślinkę poduszką elektryczną i to mi nasunęło pomysł zainstalowania u siebie przewodu grzewczego. Niedrogi w zakupie, a i eksploatacja (25 W) nie zrujnuje mego budżetu. :idea: ;)

O jeszcze, ta kolorystyka fotek, to efekt panela diodowego.
No i właśnie, dobrze, ze pokazałaś temperaturę - 23.5 * C. Jestem przekonany, że jest to niezbędny warunek uprawy hydroponicznej, nie mówiąc o osobistych zaletach propagującej tą formę uprawy storczyków. :D Z czego to wynika ta moja pewność :?: , pokazywałem kiedyś proces urządzania mego [url=http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=4142#p27228]ogródka[/url] i widać tam, że temperatura jest na poziomie gorączki na twoim parapecie, ale jest to czerwiec i na dworze mamy podobną gorączkę.
W chwili obecnej moje rośliny przebywają w niższej temperaturce, ledwie przekraczającej 20* mimo odkręconego na ful grzejnika :|

[attachment=0]TEMP..jpg[/attachment]
ba, nawet zamykam drzwi do pokoiku bo w pozostałych pomieszczeniach jest trochę chłodniej. Dodam jeszcze, że po nocnym rozszczelnieniu okna temperatura spada do 17 - 18*C. i do tej dwudziestki dochodzi około 9 ....10 godz. Nie chcę swym gadaniem podważać hydroponiki, ale pokazać, że coś za coś - stale mokre nogi muszą mieć cieplej bo inaczej grozi rozwój grzybków i kłopot. Jedna z naszych koleżanek podgrzewała swoja roślinkę poduszką elektryczną i to mi nasunęło pomysł zainstalowania u siebie [url=http://www.darewit.pl/sklep/index.php?p65,2-przewod-grzewczy-25w-terra-zoo-kabel-grzejacy-silikonowy]przewodu grzewczego[/url]. Niedrogi w zakupie, a i eksploatacja (25 W) nie zrujnuje mego budżetu. :idea: ;)

O jeszcze, ta kolorystyka fotek, to efekt panela diodowego.
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 18-11-2015, 11:06

No cóż jak już rzuciłam temat, to spokoju Wam nie dam. :roll:
Pamiętacie wątek o maluchach z agaru?

Przedstawiam Paph.callosum var.sublaeve.
Pokazane na jednym ze zdjęć w przypomnianym wątku ma rok, chwilę później trafiło do hydroponiki, dziś mija z grubsza ;) 4 lata od wyjęcia z agaru i takie oto cóś zobaczyłam dzisiejszego ranka...
Roślinka w ostatnim roku nie doświetlana, nie nawożona... :P

Paphio.jpg


Hm...jak widać zbyt często im między liście nie zaglądam, skoro dopiero dziś pęd zauważyłam :lol: :oops:
Przyrasta raczej wolno, rozpiętośc"skrzydeł" 16 cm, wysokość 10, jak na razie rzekłabym kompaktowa ;) ...teraz wyzwanie, dotrzymać pęd do kwitnienia trzeba... :?

Warunki klimatyczne panujące na moim parapecie, z dzisiejszego ranka widoczne poniżej. :P

hygro.jpg
No cóż jak już rzuciłam temat, to spokoju Wam nie dam. :roll:
Pamiętacie wątek o [url=http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=2655&p=18409&hilit=maluchy#p18407]maluchach z agaru?[/url]

Przedstawiam Paph.callosum var.sublaeve.
Pokazane na jednym ze zdjęć w przypomnianym wątku ma rok, chwilę później trafiło do hydroponiki, dziś mija z grubsza ;) 4 lata od wyjęcia z agaru i takie oto cóś zobaczyłam dzisiejszego ranka...
Roślinka w ostatnim roku nie doświetlana, nie nawożona... :P

[attachment=1]Paphio.jpg[/attachment]

Hm...jak widać zbyt często im między liście nie zaglądam, skoro dopiero dziś pęd zauważyłam :lol: :oops:
Przyrasta raczej wolno, rozpiętośc"skrzydeł" 16 cm, wysokość 10, jak na razie rzekłabym kompaktowa ;) ...teraz wyzwanie, dotrzymać pęd do kwitnienia trzeba... :?

Warunki klimatyczne panujące na moim parapecie, z dzisiejszego ranka widoczne poniżej. :P

[attachment=0]hygro.jpg[/attachment]
  • Cytuj agned

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor agned » 12-10-2015, 22:18

Witam

Nareszcie bardziej optymistyczna wiadomość. Phal. amabilis, którą rok temu kupiłam niekwitnącą, a rosła dotąd w klasycznym podłożu, po posadzeniu do uprawy hydroponicznej, w pumeksie ogrodniczym, postanowiła wypuścić pęd :lol: Na początku myślałam, że to kolejny korzeń, a gdy ta wypustka podrosła okazało się, że to taka miła niespodzianka :D

Jeszcze kwestia pleśni w podłożu. Pumeks jest z wierzchu zażółcony od propolisu, którym najpierw próbowałam zwalczyć pleśń. Udało mi się ją opanować mocząc doniczki z roślinami w Topsinie, potem wylałam wszystko z osłonek, wypłukałam do czysta i pozostawiłam bez wody do następnego dnia. Potem normalnie nalałam wody do poziomu opt. Poza tym grzeją już u mnie normalnie kaloryfery.

phal.amabilis12.10.2015.jpg
phal.amabilis12.10.2015.jpg (90.35 KiB) Przeglądane 11823 razy

Pozdrawiam Agnieszka
Witam

Nareszcie bardziej optymistyczna wiadomość. Phal. amabilis, którą rok temu kupiłam niekwitnącą, a rosła dotąd w klasycznym podłożu, po posadzeniu do uprawy hydroponicznej, w pumeksie ogrodniczym, postanowiła wypuścić pęd :lol: Na początku myślałam, że to kolejny korzeń, a gdy ta wypustka podrosła okazało się, że to taka miła niespodzianka :D

Jeszcze kwestia pleśni w podłożu. Pumeks jest z wierzchu zażółcony od propolisu, którym najpierw próbowałam zwalczyć pleśń. Udało mi się ją opanować mocząc doniczki z roślinami w Topsinie, potem wylałam wszystko z osłonek, wypłukałam do czysta i pozostawiłam bez wody do następnego dnia. Potem normalnie nalałam wody do poziomu opt. Poza tym grzeją już u mnie normalnie kaloryfery.

[attachment=0]phal.amabilis12.10.2015.jpg[/attachment]
Pozdrawiam Agnieszka
  • Cytuj renatabaczek

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor renatabaczek » 07-10-2015, 17:11

Zgadzam się :D Poziom wody trzeba już powoli zmniejszać. Rośliny zwolnią, ale to wszystko dla ich dobra.
Zgadzam się :D Poziom wody trzeba już powoli zmniejszać. Rośliny zwolnią, ale to wszystko dla ich dobra.
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 07-10-2015, 16:47

Renia słusznie napisała, że przyczyna może być z zewnątrz, bo w upały raczej chłodku nie było, a u niej pleśń pojawiała się właśnie wtedy.
Na którymś anglojęzycznym forum czytałam, że phal. do hydropiniki należy przygotowywać, początkowo namaczając w keramzycie i odlewajac całą wodę, potem znowu namaczając i zostawiając odrobinę wody, a potem już normalnie. łatwiej im sie przystosować, czyrzeczywiście, nie wiem. Ja swoich tak nie rozpieszczałam. ;)

Myślę, że poziom wody odrobinę niższy niż optimum do tych zimnych kaloryferów nie będzie głupim pomysłem, no i chemia jednak skoro się pleśń pojawiła.
Renia słusznie napisała, że przyczyna może być z zewnątrz, bo w upały raczej chłodku nie było, a u niej pleśń pojawiała się właśnie wtedy.
Na którymś anglojęzycznym forum czytałam, że phal. do hydropiniki należy przygotowywać, początkowo namaczając w keramzycie i odlewajac całą wodę, potem znowu namaczając i zostawiając odrobinę wody, a potem już normalnie. łatwiej im sie przystosować, czyrzeczywiście, nie wiem. Ja swoich tak nie rozpieszczałam. ;)

Myślę, że poziom wody odrobinę niższy niż optimum do tych zimnych kaloryferów nie będzie głupim pomysłem, no i chemia jednak skoro się pleśń pojawiła.
  • Cytuj renatabaczek

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor renatabaczek » 07-10-2015, 13:52

Spokojnie ;) Moja wypowiedź to jedynie głos w dyskusji. Nie miałam zamiaru nikogo wyręczać.
Spokojnie ;) Moja wypowiedź to jedynie głos w dyskusji. Nie miałam zamiaru nikogo wyręczać.
  • Cytuj agned

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor agned » 07-10-2015, 10:13

Witam

Poprzedni post pisałam odnośnie wypowiedzi Reni T. i ją też prosiłabym o odp :lol:

Agnieszka
Witam

Poprzedni post pisałam odnośnie wypowiedzi Reni T. i ją też prosiłabym o odp :lol:

Agnieszka
  • Cytuj renatabaczek

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor renatabaczek » 07-10-2015, 07:52

Pisałam we wcześniejszym poście, że pleśń pojawiła się u Trichopilii latem, w czasie upałów. Powodem jej wystąpienia nie było więc obniżenie temperatury. Trichopillia "spędzała urlop" w ogrodzie i może dlatego w "naturalnych" warunkach zamieszkał z nią jakiś grzyb. Jak już zaznaczyłam - udało mi się pozbyć niechcianego gościa za pomocą chemii. Ale są oczywiście inne metody rozwiązania tego problemu.
Pisałam we wcześniejszym poście, że pleśń pojawiła się u Trichopilii latem, w czasie upałów. Powodem jej wystąpienia nie było więc obniżenie temperatury. Trichopillia "spędzała urlop" w ogrodzie i może dlatego w "naturalnych" warunkach zamieszkał z nią jakiś grzyb. Jak już zaznaczyłam - udało mi się pozbyć niechcianego gościa za pomocą chemii. Ale są oczywiście inne metody rozwiązania tego problemu.
  • Cytuj agned

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor agned » 06-10-2015, 21:22

Reniu, mogłabyś jakoś pokazać jak masz posadzone w hydroponice phalaenopsisy? Być może posadziłam swoje zbyt głęboko,tzn pumeks sięga prawie po brzeg doniczki (używam zamiast keramzytu). Pleśnienie zauważyłam w poniedziałek rano, czyli 2 dni po uzupełnieniu wody do poziomu optimum. Jeszcze nie włączono mi w bloku ogrzewania, podobno ma być dopiero od czwartku. Mam nadzieję, że to pleśnienie nie wróci jak będzie cieplej. Poza tym storczyki w hydroponice stoją u mnie na przyściennej drewnianej półce obok okna, jest tam zamontowana dodatkowo lampka ledowa, którą zwykle doświetlam wieczorami mniej więcej od połowy października (mam okna tylko od strony zachodniej).

Agnieszka
Reniu, mogłabyś jakoś pokazać jak masz posadzone w hydroponice phalaenopsisy? Być może posadziłam swoje zbyt głęboko,tzn pumeks sięga prawie po brzeg doniczki (używam zamiast keramzytu). Pleśnienie zauważyłam w poniedziałek rano, czyli 2 dni po uzupełnieniu wody do poziomu optimum. Jeszcze nie włączono mi w bloku ogrzewania, podobno ma być dopiero od czwartku. Mam nadzieję, że to pleśnienie nie wróci jak będzie cieplej. Poza tym storczyki w hydroponice stoją u mnie na przyściennej drewnianej półce obok okna, jest tam zamontowana dodatkowo lampka ledowa, którą zwykle doświetlam wieczorami mniej więcej od połowy października (mam okna tylko od strony zachodniej).

Agnieszka
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 06-10-2015, 18:00

U mnie nigdy nie zapleśniał ani keramzyt ani rośliny. Zwróćcie uwagę, czy rośliny nie są posadzone zbyt głęboko. Zrobiło się zimno, kaloryfery są ciepławe tylko w nocy, o ile są w nocy przynajmniej ciepłe, poziom wody absolutnie nie więcej niż optimum, a nawet w połowie pomiędzy minimum a optimum. Ja położyłam już na parapet warstwę izolującą, czyli płat styropianu.

Czystość keramzytu i samej rośliny, odkażenie środkiem p/grzybiczym po zabiegu usuwania zgniłych korzeni jest konieczne!
U mnie nigdy nie zapleśniał ani keramzyt ani rośliny. Zwróćcie uwagę, czy rośliny nie są posadzone zbyt głęboko. Zrobiło się zimno, kaloryfery są ciepławe tylko w nocy, o ile są w nocy przynajmniej ciepłe, poziom wody absolutnie nie więcej niż optimum, a nawet w połowie pomiędzy minimum a optimum. Ja położyłam już na parapet warstwę izolującą, czyli płat styropianu.

Czystość keramzytu i samej rośliny, odkażenie środkiem p/grzybiczym po zabiegu usuwania zgniłych korzeni jest konieczne!
  • Cytuj titus1

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor titus1 » 05-10-2015, 21:45

Renato, tylko na jak długo takie zabiegi wystarczą? Przecież zarodniki są wszędzie w powietrzu.
Renato, tylko na jak długo takie zabiegi wystarczą? Przecież zarodniki są wszędzie w powietrzu.
  • Cytuj renatabaczek

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor renatabaczek » 05-10-2015, 19:11

Mam ten problem u Trichopilii. Pleśń była nawet w upały :( Użyłam chemii ( Topsin) i pomogło. Marek ( na innym forum) pisał, że powodem może być niezbyt "czysty" keramzyt. Można wyjąć roślinę, wymyć/wygotować keramzyt i posadzić na nowo.
Mam ten problem u Trichopilii. Pleśń była nawet w upały :( Użyłam chemii ( Topsin) i pomogło. Marek ( na innym forum) pisał, że powodem może być niezbyt "czysty" keramzyt. Można wyjąć roślinę, wymyć/wygotować keramzyt i posadzić na nowo.
  • Cytuj agned

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor agned » 04-10-2015, 17:45

Witam

Pojawił się kolejny problem. Po wyjęciu i oczyszczeniu ze zgniłych korzeni phalaenopsisy zostały ponownie umieszczone w świeżym pumeksie ogrodniczym. Po około tygodniu zostrzegłam na powierzchni korzeni, rozet i kamyków trochę pleśni - szarawy meszek :twisted:
Nie chciałam już niczego wyrzucać, tylko pleśniejące miejsca spryskałam propolisem aptecznym. I na razie pleśń zniknęła. Nie wiem czy to pleśnienie nie jest spowodowane chłodnymi nocami i podwyższoną wilgotnością otoczenia? U mnie jest aktualnie 55% wilgotności, w czasie gotowania obiadu miałam na krótko nawet 63%, nie mam możliwości jej obniżyć dopóki nie włączą w bloku CO.

Agnieszka
Witam

Pojawił się kolejny problem. Po wyjęciu i oczyszczeniu ze zgniłych korzeni phalaenopsisy zostały ponownie umieszczone w świeżym pumeksie ogrodniczym. Po około tygodniu zostrzegłam na powierzchni korzeni, rozet i kamyków trochę pleśni - szarawy meszek :twisted:
Nie chciałam już niczego wyrzucać, tylko pleśniejące miejsca spryskałam propolisem aptecznym. I na razie pleśń zniknęła. Nie wiem czy to pleśnienie nie jest spowodowane chłodnymi nocami i podwyższoną wilgotnością otoczenia? U mnie jest aktualnie 55% wilgotności, w czasie gotowania obiadu miałam na krótko nawet 63%, nie mam możliwości jej obniżyć dopóki nie włączą w bloku CO.

Agnieszka
  • Cytuj Merghen

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Merghen » 28-09-2015, 06:46

Trochę próbowałam w hydroponice ale bez sukcesu. I to dawkowanie nawozów... Dla mnie wyższa sztuka i dość pracochłonna zabawa. Wróciłam więc do tradycyjnego podłoża i przy nim pozostanę. Niestety, nie każdy ma rękę do każdego sposobu uprawy. Ale lubię poczytać o sukcesach innych.
Oprócz tradycyjnej uprawy stosuję, ale tylko dla paphiopedilum, tzw. uprawę w naczyniu szklanym, opisaną tutaj na forum tylko z pewną moją modyfikacją. I jak na razie ta grupa roślin się w niej czuje świetnie. Pojawiają się nowe rozety, małe sadzonki rosną w siłę, a ostatnio pojawiają się pąki i kwiaty. Może za jakiś czas opiszę i udokumentuję to zdjęciami. Teraz na razie tylko robię zdjęcia, na opisy czasu brak :|
Trochę próbowałam w hydroponice ale bez sukcesu. I to dawkowanie nawozów... Dla mnie wyższa sztuka i dość pracochłonna zabawa. Wróciłam więc do tradycyjnego podłoża i przy nim pozostanę. Niestety, nie każdy ma rękę do każdego sposobu uprawy. Ale lubię poczytać o sukcesach innych.
Oprócz tradycyjnej uprawy stosuję, ale tylko dla paphiopedilum, tzw. uprawę w naczyniu szklanym, opisaną tutaj na forum tylko z pewną moją modyfikacją. I jak na razie ta grupa roślin się w niej czuje świetnie. Pojawiają się nowe rozety, małe sadzonki rosną w siłę, a ostatnio pojawiają się pąki i kwiaty. Może za jakiś czas opiszę i udokumentuję to zdjęciami. Teraz na razie tylko robię zdjęcia, na opisy czasu brak :|
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 27-09-2015, 12:36

Ciachnięte, dzięki za podpowiedź, najmłodszy też, bo jakieś plamy miał, więc hurtowo zadziałałam. ;)
Ciachnięte, dzięki za podpowiedź, najmłodszy też, bo jakieś plamy miał, więc hurtowo zadziałałam. ;)
  • Cytuj Agnieszka i Marek

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Agnieszka i Marek » 26-09-2015, 19:04

Obciąłbym jej liście (1- 2 cm nad psb) oprócz najmłodszego. Byłoby jej łatwiej.
Obciąłbym jej liście (1- 2 cm nad psb) oprócz najmłodszego. Byłoby jej łatwiej.
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 26-09-2015, 11:17

Pora pochwalić się moją C. jenmanii. :|
Od roku bezkutecznie reanimowana, po wyjęciu z doniczki okazało się, że posiada kilka korzeni na krzyż, oczywiście pustych. :| Korzonki zostały obrane do "nerwów", wymoczone w Topsinie i do kamieni.
Poniżej możecie sobie zobaczyć w jakim jest stanie. :oops: :roll:

catt.jenmanii.jpg


Hydroponika, to ostatnia deska ratunku, mam nadzieję, że zaskoczy, bo po obraniu z suchych osłonek okazało się, że kluje się nowy przyrost, jak nie zechce żyć, to będzie miała tylko lepiej...na niebieskich pastwiskach. ;)
Pora pochwalić się moją C. jenmanii. :|
Od roku bezkutecznie reanimowana, po wyjęciu z doniczki okazało się, że posiada kilka korzeni na krzyż, oczywiście pustych. :| Korzonki zostały obrane do "nerwów", wymoczone w Topsinie i do kamieni.
Poniżej możecie sobie zobaczyć w jakim jest stanie. :oops: :roll:

[attachment=0]catt.jenmanii.jpg[/attachment]

Hydroponika, to ostatnia deska ratunku, mam nadzieję, że zaskoczy, bo po obraniu z suchych osłonek okazało się, że kluje się nowy przyrost, jak nie zechce żyć, to będzie miała tylko lepiej...na niebieskich pastwiskach. ;)
  • Cytuj gggoska

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor gggoska » 26-09-2015, 09:45

Jak pisałam Cattleya guttata nieszczególnie dobrze znosiła hydroponikę. Korzenie jak widać nie powalają

DSC_3348.JPG


przesadziłam ją do normalnego podłoża i wylądowała w akwarium obok siostry. Pora roku może nie najlepsza ale mam dodatkowe oświetlenie i myślę, że to zminimalizuje stres.
Jak pisałam Cattleya guttata nieszczególnie dobrze znosiła hydroponikę. Korzenie jak widać nie powalają

[attachment=0]DSC_3348.JPG[/attachment]

przesadziłam ją do normalnego podłoża i wylądowała w akwarium obok siostry. Pora roku może nie najlepsza ale mam dodatkowe oświetlenie i myślę, że to zminimalizuje stres.
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Jan Ciepłucha » 25-09-2015, 17:04

Agnieszka i Marek pisze: Dlaczego zatem szydzi Pan z nas gdy próbujemy zdobyć wiedzę? Co szkodzi Panu, że sobie poeksperymentujemy?


Napisałem cały elaborat i... zniknął. :x :x

Cały (prawie) tekst cudowny. Lekkie pióro, dowcip i polot. Ale kiedy doczytywałem końca, szczęka mi opadła. Litości. Czasem mówię żartem, pół żartem, pół serio, serio, mniej czy bardziej poważnie. Ale jak można dopatrywać się w moich słowach szyderstwa??? Szyderstwo, kpina czy ironia, to zachowania całkiem mi obce. No ale powiedzmy że był to tylko taki lapsus.

Nie będę próbował odtwarzać tego co "uciekło''. Powiem jedynie że storczyki w mojej oranżerii wcale nie nie mają tak dobrze jak aniołki w niebie. Nocą owszem- dżungla, ale za dnia- Sahara. Gdyby miały wybór, z pewnością wybrałyby parapet. Nadal jednak uważam, że opieka uprawianych w hydro, zajęłaby mi nieporównanie więcej czasu. A że nie wszystkim moja "troska" odpowiada, trudno. Idą do nieba i mają jak aniołki.
[quote="Agnieszka i Marek"] Dlaczego zatem szydzi Pan z nas gdy próbujemy zdobyć wiedzę? Co szkodzi Panu, że sobie poeksperymentujemy?[/quote]

Napisałem cały elaborat i... zniknął. :x :x

Cały (prawie) tekst cudowny. Lekkie pióro, dowcip i polot. Ale kiedy doczytywałem końca, szczęka mi opadła. Litości. Czasem mówię żartem, pół żartem, pół serio, serio, mniej czy bardziej poważnie. Ale jak można dopatrywać się w moich słowach szyderstwa??? Szyderstwo, kpina czy ironia, to zachowania całkiem mi obce. No ale powiedzmy że był to tylko taki lapsus.

Nie będę próbował odtwarzać tego co "uciekło''. Powiem jedynie że storczyki w mojej oranżerii wcale nie nie mają tak dobrze jak aniołki w niebie. Nocą owszem- dżungla, ale za dnia- Sahara. Gdyby miały wybór, z pewnością wybrałyby parapet. Nadal jednak uważam, że opieka uprawianych w hydro, zajęłaby mi nieporównanie więcej czasu. A że nie wszystkim moja "troska" odpowiada, trudno. Idą do nieba i mają jak aniołki.
  • Cytuj agned

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor agned » 25-09-2015, 13:48

Witam

Faktycznie, gdy zobaczyłam na spotkaniu Gosi phal. cornu-cervi uprawianego w hydroponice, nabrałam odwagi, aby samej spróbować tej metody. Z czystym sumieniem przyznam, że przesadzenie od razu kilku phalaenopsis to była wyłącznie moja decyzja :oops: .
Sama sobie piwa nawarzyłam :lol: Wczoraj byłam tak na siebie wściekła, że po powrocie z pracy cały wieczór poświęciłam na oczyszczenie 4 phalenopsisów ze zgniłych korzeni. Pisaliście, żeby niczego nie ruszać, ale ja nie wytrzymałam :roll: Po prostu bałam się, że zrobi się z tych zgniłków śmierdzące bagienko, nie chciałam czekać późnej jesieni, kiedy warunki do reanimacji będą trudniejsze. Po wyjęciu z koszyczków okazało się, że wszystkim wyrastają nowe korzenie, niektórym nowe przyrosty korzeni odgałęziają się od starych, które jakimś cudem nie zgniły po przeniesieniu do hydro, do tego jeszcze każdy storczyk wypuszcza młodego liścia.
Co do zastosowania pumeksu ogrodniczego. Wybrałam go nie tyle po sugestii Gosi, ale w oparciu o informacje z orchidsklepiku. Na ich stronie można przeczytać o zaletach tego pumeksu, że właśnie idealnie sprawdza się w hydroponice. Keramzytu jakoś unikam, mam złe doświadczenia z ziemiórkami, które chętniej mnożą się w mokrym keramzycie. Poza tym, po ponownym posadzeniu, zamiast czystej wody wlałam do każdego rozcieńczony "Rhizotonic", który również świetnie nadaje się do upraw hydroponicznych.
Witam

Faktycznie, gdy zobaczyłam na spotkaniu Gosi phal. cornu-cervi uprawianego w hydroponice, nabrałam odwagi, aby samej spróbować tej metody. Z czystym sumieniem przyznam, że przesadzenie od razu kilku phalaenopsis to była wyłącznie moja decyzja :oops: .
Sama sobie piwa nawarzyłam :lol: Wczoraj byłam tak na siebie wściekła, że po powrocie z pracy cały wieczór poświęciłam na oczyszczenie 4 phalenopsisów ze zgniłych korzeni. Pisaliście, żeby niczego nie ruszać, ale ja nie wytrzymałam :roll: Po prostu bałam się, że zrobi się z tych zgniłków śmierdzące bagienko, nie chciałam czekać późnej jesieni, kiedy warunki do reanimacji będą trudniejsze. Po wyjęciu z koszyczków okazało się, że wszystkim wyrastają nowe korzenie, niektórym nowe przyrosty korzeni odgałęziają się od starych, które jakimś cudem nie zgniły po przeniesieniu do hydro, do tego jeszcze każdy storczyk wypuszcza młodego liścia.
Co do zastosowania pumeksu ogrodniczego. Wybrałam go nie tyle po sugestii Gosi, ale w oparciu o informacje z orchidsklepiku. Na ich stronie można przeczytać o zaletach tego pumeksu, że właśnie idealnie sprawdza się w hydroponice. Keramzytu jakoś unikam, mam złe doświadczenia z ziemiórkami, które chętniej mnożą się w mokrym keramzycie. Poza tym, po ponownym posadzeniu, zamiast czystej wody wlałam do każdego rozcieńczony "Rhizotonic", który również świetnie nadaje się do upraw hydroponicznych.
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 24-09-2015, 16:19

Gosiu, w nic się nie bij, to kolejne dla nas informacja/doświadczenie, najwyżej postawisz Agnes duże ciacho i lody na wystawie. ;)
Gosiu, w nic się nie bij, to kolejne dla nas informacja/doświadczenie, najwyżej postawisz Agnes duże ciacho i lody na wystawie. ;)
  • Cytuj Agnieszka i Marek

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Agnieszka i Marek » 24-09-2015, 15:48

Problemem zawsze jest czystość wody i podłoża. Nigdy nie używałem pumeksu i nie wiem czy się nadaje do hydro. Pani Agnieszko - czy ma Pani już filtr RO, czy nadal używa wody wodociągowej?
Problemem zawsze jest czystość wody i podłoża. Nigdy nie używałem pumeksu i nie wiem czy się nadaje do hydro. Pani Agnieszko - czy ma Pani już filtr RO, czy nadal używa wody wodociągowej?
  • Cytuj gggoska

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor gggoska » 24-09-2015, 15:22

Biję się w piersi bo to chyba ja przekonałam Agnieszkę do hydro i moim pomysłem również jest pumeks (bardziej mi się podobają te białe kamyczki) ale u mnie zgniły korzenie tylko u jednej rośliny. Reszta nie zauważyła różnicy- więc nie do końca jest tak, że każdorazowo rośliny "wymieniają" korzenie.
Biję się w piersi bo to chyba ja przekonałam Agnieszkę do hydro i moim pomysłem również jest pumeks (bardziej mi się podobają te białe kamyczki) ale u mnie zgniły korzenie tylko u jednej rośliny. Reszta nie zauważyła różnicy- więc nie do końca jest tak, że każdorazowo rośliny "wymieniają" korzenie.
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor SureLooksGoodToMe » 24-09-2015, 14:45

Pani Agnieszko, nie ma konieczności usuwania zgniłych korzeni (czy w naturze ktoś to robi?). Radziłem się Marka, wystarczy w razie zauważenia gnicia przepłukać keramzyt czystą wodą destylowaną lub z odwróconej osmozy. I robić tak do skutku. Wyciąganie i wkładanie rośliny nie jest wskazane-storczyki ingerencję w korzenie znoszą bardzo różnie. Poza tym proszę pamiętać o odpowiednim poziomie wody. Wewnętrzny pojemnik powinien być zanurzony na ok. 2 cm. Przy sadzeniu należy wsypać keramzyt tak, żeby był powyżej tego poziomu, dopiero włożyć roślinę i uzupełnić keramzytem. Nie należy wsadzać tak przy przenoszeniu z kory, żeby stare nieprzyzwyczajone korzenie stały cały czas w wodzie. Jeśli korzenie będą mokre, ale będą miały dostęp powietrza, nie zgniją.
Pani Agnieszko, nie ma konieczności usuwania zgniłych korzeni (czy w naturze ktoś to robi?). Radziłem się Marka, wystarczy w razie zauważenia gnicia przepłukać keramzyt czystą wodą destylowaną lub z odwróconej osmozy. I robić tak do skutku. Wyciąganie i wkładanie rośliny nie jest wskazane-storczyki ingerencję w korzenie znoszą bardzo różnie. Poza tym proszę pamiętać o odpowiednim poziomie wody. Wewnętrzny pojemnik powinien być zanurzony na ok. 2 cm. Przy sadzeniu należy wsypać keramzyt tak, żeby był powyżej tego poziomu, dopiero włożyć roślinę i uzupełnić keramzytem. Nie należy wsadzać tak przy przenoszeniu z kory, żeby stare nieprzyzwyczajone korzenie stały cały czas w wodzie. Jeśli korzenie będą mokre, ale będą miały dostęp powietrza, nie zgniją.
  • Cytuj agned

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor agned » 24-09-2015, 14:22

Renia T pisze:Hm...Agnieszko, pozwolę sobie zacytować: Marek i Agnieszka napisali (...)
Stare korzenie wkrótce zamarły, ale szybko na wilgotnym keramzycie wyrosły nowe(...)

Wydaje się oczywistym, że korzenie przeniesione nagle i niespodziewanie w stale mokre środowisko wygniją, rozmawialiśmy o tym również wcześniej u nas na forum, nie moge znaleźć tego wątku, ale wydaje mi się, że taka informacja jednak się pojawiała.

A co do Twojego pytania, ja używam keramzytu, początkowo kupowałam w sklepie z hydroponiką, potem w markecie budowlanym.


Reniu,

Wybacz moje małe narzekanie. Owszem, pewnie nie doczytałam dokładnie tego co pisali Agnieszka i Marek, ale dla mnie nie było tak oczywiste, że pod pojęciem "stare korzenie wkrótce zamarły" kryje się konieczność ponownej "operacji" z usuwaniem wszystkiego co pogniło i przesadzaniem do świeżego keramzytu.
Gdybym to przewidziała, na pewno "przestawiałabym" na hydroponikę po 1 storczyku, a nie tak jak to zrobiłam 7 sztuk ładnych i zdrowych.
A tak w weekend muszę poddać te wszystkie "reanimacji" :?
[quote="Renia T"]Hm...Agnieszko, pozwolę sobie zacytować: Marek i Agnieszka napisali (...)
Stare korzenie wkrótce zamarły, ale szybko na wilgotnym keramzycie wyrosły nowe(...)

Wydaje się oczywistym, że korzenie przeniesione nagle i niespodziewanie w stale mokre środowisko wygniją, rozmawialiśmy o tym również wcześniej u nas na forum, nie moge znaleźć tego wątku, ale wydaje mi się, że taka informacja jednak się pojawiała.

A co do Twojego pytania, ja używam keramzytu, początkowo kupowałam w sklepie z hydroponiką, potem w markecie budowlanym.[/quote]

Reniu,

Wybacz moje małe narzekanie. Owszem, pewnie nie doczytałam dokładnie tego co pisali Agnieszka i Marek, ale dla mnie nie było tak oczywiste, że pod pojęciem "stare korzenie wkrótce zamarły" kryje się konieczność ponownej "operacji" z usuwaniem wszystkiego co pogniło i przesadzaniem do świeżego keramzytu.
Gdybym to przewidziała, na pewno "przestawiałabym" na hydroponikę po 1 storczyku, a nie tak jak to zrobiłam 7 sztuk ładnych i zdrowych.
A tak w weekend muszę poddać te wszystkie "reanimacji" :?
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 24-09-2015, 13:57

Hm...Agnieszko, pozwolę sobie zacytować: Marek i Agnieszka napisali (...)
Stare korzenie wkrótce zamarły, ale szybko na wilgotnym keramzycie wyrosły nowe(...)

Wydaje się oczywistym, że korzenie przeniesione nagle i niespodziewanie w stale mokre środowisko wygniją, rozmawialiśmy o tym również wcześniej u nas na forum, nie moge znaleźć tego wątku, ale wydaje mi się, że taka informacja jednak się pojawiała.

A co do Twojego pytania, ja używam keramzytu, początkowo kupowałam w sklepie z hydroponiką, potem w markecie budowlanym.
Hm...Agnieszko, pozwolę sobie zacytować: Marek i Agnieszka napisali (...)
Stare korzenie wkrótce zamarły, ale szybko na wilgotnym keramzycie wyrosły nowe(...)

Wydaje się oczywistym, że korzenie przeniesione nagle i niespodziewanie w stale mokre środowisko wygniją, rozmawialiśmy o tym również wcześniej u nas na forum, nie moge znaleźć tego wątku, ale wydaje mi się, że taka informacja jednak się pojawiała.

A co do Twojego pytania, ja używam keramzytu, początkowo kupowałam w sklepie z hydroponiką, potem w markecie budowlanym.
  • Cytuj agned

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor agned » 24-09-2015, 10:47

Witam

Co jest lepsze do hydroponiki: keramzyt czy pumeks ogrodniczy? Tak się składa, że zaczęłam przesadzać z kory do pumeksu, który ktoś znajomy mi zasugerował. Teraz, gdy okazało się, że stare korzenie pogniły, muszę wyrzucić ten pumeks i dać nowy lub przestawić je keramzyt. Szkoda, bo gdybym wiedziała, że pogniją korzenie to sadziłabym kilku storczyków do drogiego pumeksu :evil: Wg mnie w tej metodzie nie podoba mi się, że zachodzi taki proces gnicia korzeni, a potem dochodzi robota z odcinaniem zgniłków, dezynfekcja, ponowne umieszczanie w koszyczkach z granulatem. Zwykle przecież przesadzamy dorosłe storczyki, które całe życie rosły w korze i ich korzenie są skazane na zmarnowanie po przeniesieniu do uprawy hydroponicznej. O tym niestety nie pisali Państwo Agnieszka i Marek, tylko wymieniali same zalety. Obecnie uprawiam tylko phalaenopsis, ale odmianowe i dość drogie.

Pozdrawiam Agnieszka
Witam

Co jest lepsze do hydroponiki: keramzyt czy pumeks ogrodniczy? Tak się składa, że zaczęłam przesadzać z kory do pumeksu, który ktoś znajomy mi zasugerował. Teraz, gdy okazało się, że stare korzenie pogniły, muszę wyrzucić ten pumeks i dać nowy lub przestawić je keramzyt. Szkoda, bo gdybym wiedziała, że pogniją korzenie to sadziłabym kilku storczyków do drogiego pumeksu :evil: Wg mnie w tej metodzie nie podoba mi się, że zachodzi taki proces gnicia korzeni, a potem dochodzi robota z odcinaniem zgniłków, dezynfekcja, ponowne umieszczanie w koszyczkach z granulatem. Zwykle przecież przesadzamy dorosłe storczyki, które całe życie rosły w korze i ich korzenie są skazane na zmarnowanie po przeniesieniu do uprawy hydroponicznej. O tym niestety nie pisali Państwo Agnieszka i Marek, tylko wymieniali same zalety. Obecnie uprawiam tylko phalaenopsis, ale odmianowe i dość drogie.

Pozdrawiam Agnieszka
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor SureLooksGoodToMe » 24-09-2015, 08:12

Podpisuję się pod powyższym postem obiema rękami. Każdy musi znaleźć swój sposób uprawy. A sprzeciw wobec hydroponiki będzie, bo wywraca ona do góry nogami wszystkie aksjomaty, jakie wokół uprawy storczyków nagromadziły się przez lata.
Była na tym forum kiedyś użytkowniczka Wanda, która pisała, że nie nawozi storczyków wcale i pięknie rosną, i kwitną. Wszyscy stukali się w czoło, ze mną na czele. Teraz wiem, że Wanda miała więcej racji niż ja kiedykolwiek. Bo ja-chcąc zrobić storczykom "dobrze"-pompowałem w nie nawóz bez opamiętania. O skutkach nie chcę rozmawiać, były opłakane i nadal odbijają mi się czkawką... Ale dzięki Markowi i hydroponice jest nadzieja na lepsze.
Co do szklarni i lania wężem. Narzekał Pan, Panie Janie, wielokrotnie, że ten czy tamten storczyk nie chce rosnąć, że marny. No bo nie każdy lubi taki zimny prysznic ze szlaucha.

Pozdrawiam.

Michał
Podpisuję się pod powyższym postem obiema rękami. Każdy musi znaleźć swój sposób uprawy. A sprzeciw wobec hydroponiki będzie, bo wywraca ona do góry nogami wszystkie aksjomaty, jakie wokół uprawy storczyków nagromadziły się przez lata.
Była na tym forum kiedyś użytkowniczka Wanda, która pisała, że nie nawozi storczyków wcale i pięknie rosną, i kwitną. Wszyscy stukali się w czoło, ze mną na czele. Teraz wiem, że Wanda miała więcej racji niż ja kiedykolwiek. Bo ja-chcąc zrobić storczykom "dobrze"-pompowałem w nie nawóz bez opamiętania. O skutkach nie chcę rozmawiać, były opłakane i nadal odbijają mi się czkawką... Ale dzięki Markowi i hydroponice jest nadzieja na lepsze.
Co do szklarni i lania wężem. Narzekał Pan, Panie Janie, wielokrotnie, że ten czy tamten storczyk nie chce rosnąć, że marny. No bo nie każdy lubi taki zimny prysznic ze szlaucha.

Pozdrawiam.

Michał
  • Cytuj Agnieszka i Marek

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Agnieszka i Marek » 24-09-2015, 05:10

Jan Ciepłucha pisze:Nie bardzo mogę pojąć, czemu to hydroponika jest mniej kłopotliwa. Przecież trzeba dbać o właściwe Ph, o zasolenie, wymieniać wodę, dbać o właściwy jej poziom, a może jeszcze o czymś zapomniałem. Gdybym chciał tak uprawiać wszystkie swoje storczyki, to musiałbym zwolnić się z pracy. :shock: A tak, woda z węża 1 raz w tygodniu i poszło.
Dopisuję się do klubu zakonserwowanych. :mrgreen:


Koleżanka przyniosła mi do pracy 2 falenopsisy mówiąc : nie kwitły i nie rosną ten od roku ten od dwóch lat. Były i nadal są w korze bo jak tylko mam okazję to eksperymentuję.
Przyniosła je półtora roku temu w kwietniu. Po miesiącu każdy z nich zaczął rosnąć a w sierpniu oba zakwitły . Teraz są po trzecim kwitnieniu i wymieniają ostatnie ze starych liści. A ja tych falenopsisów mam już 5. Tylko, że trzy razy w tygodniu muszę je wstawić do zlewu, zalać wodą na godzinę, pozwolić odcieknąć, odstawić na miejsce. 5 kwiatków i cyrk na półtorej godziny. Dodam, że stoją w biurze pod klimatyzatorem. A piec jest ustawiony tak, że w niedziele jest w trybie przeciwzamarzania. I nie zasechł mi ani jeden pąk gdy kwitły w styczniu. Hydroponika to oblecieć parapety z butelką i uzupełnić poziom wody w pojemnikach a raz w miesiącu wylać starą i wlać nową. Bułka z masłem i powidłami. Ale ja to Panu Janowi pisałem ze trzy lata temu. On nie czuje naszych parapetowych problemów bo ma szklarnię. On należy do pokolenia które uważało storczyki za mitologiczne niemal stworzenia. Botaniczne syreny. A siebie za czarodzieja ocierającego się o tajemnicę stworzenia. Ja po wielu nieudanych próbach nawożenia storczyków, postrzegam je jako małych, wrednych oportunistów. W dodatku tak biednych i głodnych z natury, że podanie im jedzenia w ilości normalnej dla choćby rododendrona, wywoła biegunkę i zgon. Co nie zmienia faktu, że cieszę się za każdym razem gdy zakwitną. Na dodatek zaparłem się, że nie wybuduję sobie szklarenki, witrynki ani innej osłony. Mają stać na parapecie. Jak nie pasuje to w ogródku jest kompost ale jakoś od paru lat, żaden się tam nie spieszy.
Pan Jan ma szczęście, że w metr od miejsca gdzie stoją jego storczyki nie znajduje się łóżko, telewizor, piekarnik, mikrofala i te wszystkie inne domowe rzeczy. Nie zastanawia się nad tym co zrobiłaby mu żona gdyby obleciał mieszkanie z wężem raz na tydzień. I sąsiad z dołu biegający po klatce schodowej z siekierą bo znowu ma plamy na suficie.
Uprawa epifitów na parapecie i uprawa ich w szklarni to dwie całkowicie różne rzeczy. Wszystkie podręczniki o uprawie storczyków dotyczą ich uprawy w szklarni. Te o uprawie na parapecie trzeba dopiero napisać. Dlaczego zatem szydzi Pan z nas gdy próbujemy zdobyć wiedzę? Co szkodzi Panu, że sobie poeksperymentujemy?
[quote="Jan Ciepłucha"]Nie bardzo mogę pojąć, czemu to hydroponika jest mniej kłopotliwa. Przecież trzeba dbać o właściwe Ph, o zasolenie, wymieniać wodę, dbać o właściwy jej poziom, a może jeszcze o czymś zapomniałem. Gdybym chciał tak uprawiać wszystkie swoje storczyki, to musiałbym zwolnić się z pracy. :shock: A tak, woda z węża 1 raz w tygodniu i poszło.
Dopisuję się do klubu zakonserwowanych. :mrgreen:[/quote]

Koleżanka przyniosła mi do pracy 2 falenopsisy mówiąc : nie kwitły i nie rosną ten od roku ten od dwóch lat. Były i nadal są w korze bo jak tylko mam okazję to eksperymentuję.
Przyniosła je półtora roku temu w kwietniu. Po miesiącu każdy z nich zaczął rosnąć a w sierpniu oba zakwitły . Teraz są po trzecim kwitnieniu i wymieniają ostatnie ze starych liści. A ja tych falenopsisów mam już 5. Tylko, że trzy razy w tygodniu muszę je wstawić do zlewu, zalać wodą na godzinę, pozwolić odcieknąć, odstawić na miejsce. 5 kwiatków i cyrk na półtorej godziny. Dodam, że stoją w biurze pod klimatyzatorem. A piec jest ustawiony tak, że w niedziele jest w trybie przeciwzamarzania. I nie zasechł mi ani jeden pąk gdy kwitły w styczniu. Hydroponika to oblecieć parapety z butelką i uzupełnić poziom wody w pojemnikach a raz w miesiącu wylać starą i wlać nową. Bułka z masłem i powidłami. Ale ja to Panu Janowi pisałem ze trzy lata temu. On nie czuje naszych parapetowych problemów bo ma szklarnię. On należy do pokolenia które uważało storczyki za mitologiczne niemal stworzenia. Botaniczne syreny. A siebie za czarodzieja ocierającego się o tajemnicę stworzenia. Ja po wielu nieudanych próbach nawożenia storczyków, postrzegam je jako małych, wrednych oportunistów. W dodatku tak biednych i głodnych z natury, że podanie im jedzenia w ilości normalnej dla choćby rododendrona, wywoła biegunkę i zgon. Co nie zmienia faktu, że cieszę się za każdym razem gdy zakwitną. Na dodatek zaparłem się, że nie wybuduję sobie szklarenki, witrynki ani innej osłony. Mają stać na parapecie. Jak nie pasuje to w ogródku jest kompost ale jakoś od paru lat, żaden się tam nie spieszy.
Pan Jan ma szczęście, że w metr od miejsca gdzie stoją jego storczyki nie znajduje się łóżko, telewizor, piekarnik, mikrofala i te wszystkie inne domowe rzeczy. Nie zastanawia się nad tym co zrobiłaby mu żona gdyby obleciał mieszkanie z wężem raz na tydzień. I sąsiad z dołu biegający po klatce schodowej z siekierą bo znowu ma plamy na suficie.
Uprawa epifitów na parapecie i uprawa ich w szklarni to dwie całkowicie różne rzeczy. Wszystkie podręczniki o uprawie storczyków dotyczą ich uprawy w szklarni. Te o uprawie na parapecie trzeba dopiero napisać. Dlaczego zatem szydzi Pan z nas gdy próbujemy zdobyć wiedzę? Co szkodzi Panu, że sobie poeksperymentujemy?
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor SureLooksGoodToMe » 23-09-2015, 21:04

Marek Siwik pisał na innym forum, że swoim Paphiopedilum i Phragmipedium dodaje pokruszonego dolomitu przy każdej wymianie wody w osłonce.
Marek Siwik pisał na innym forum, że swoim Paphiopedilum i Phragmipedium dodaje pokruszonego dolomitu przy każdej wymianie wody w osłonce.
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 23-09-2015, 21:01

gggoska pisze:Prawdopodobnie to wynik mojej niewiedzy i braku doświadczenia ale nie robię tych wszystkich rzeczy, o których pisze Pan Jan. Dolewam tylko wody (RO) i dlatego metoda jest mniej kłopotliwa :D .
Mam pytanie do bardziej oświeconych- jak dostarczyć Paphiopedilum wapnia/wapienia przy uprawie hydroponicznej. Jedno rośnie wyraźnie wolniej od pozostałych i może tutaj jest przyczyna.


U mnie są to kawałki muszelek na dnie i pokruszona/rozdrobniona skałka wapienna z akwarystycznego. Docelowo mam na to inny pomysł, w najbliższym czasie pokażę. ;)
[quote="gggoska"]Prawdopodobnie to wynik mojej niewiedzy i braku doświadczenia ale nie robię tych wszystkich rzeczy, o których pisze Pan Jan. Dolewam tylko wody (RO) i dlatego metoda jest mniej kłopotliwa :D .
Mam pytanie do bardziej oświeconych- jak dostarczyć Paphiopedilum wapnia/wapienia przy uprawie hydroponicznej. Jedno rośnie wyraźnie wolniej od pozostałych i może tutaj jest przyczyna.[/quote]

U mnie są to kawałki muszelek na dnie i pokruszona/rozdrobniona skałka wapienna z akwarystycznego. Docelowo mam na to inny pomysł, w najbliższym czasie pokażę. ;)
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 23-09-2015, 20:58

Tylko my nie mamy 500 taksonów. :P
Janie, dla mnie jest to możliwość uprawy w ogóle, nie mogę uprawiać storczyków w korze, więc tym samym powinnam zapomnieć o storczykach?
My po parapetach nie lejemy wężem, tradycyjne moczenie/przelewanie zajmowało mi ok 3 godzin, cała kuchnia i pół pokoju zastawione doniczkami, obsadkami, garnkami, teraz wszystko sobie mieszka na parapecie, poza momentem, kiedy rośliny wymagają przepłukania keramzytu niczego nie ruszam, dolewam wody koneweczką, co zajmuje max 5 minut. Jak roślinkę przesadzam, wyjmuję z kamoletów i już, wsadzam w większą zasypuję nowymi i gotowe, przesadzając tradycyjnie zawsze jakoś udało mi się uszkodzić korzenie, tutaj tego nie ma, przy moim trybie życia(częste wyjazdy) mogę w hydroponice spokojnie zostawić storczyki nawet na 2 tygodnie, bez najmniejszej dla nich szkody, niezależnie od temperatur, najwyżej w czasie upałów więcej wody naleję, uprawiając tradycyjnie było to bez osób trzecich niemożliwe, no moze i możliwe, ale rośliny cierpiały, samo się z automatyki nie podlało, zawsze były bardzo przesuszone, odwodnione wręcz, niejedno kwitnienie poszło się z tego powodu paść, :evil: ja jednak dostrzegam zalety. :)

Ale siedzieć w konserwie nie zabraniam. ;) :roll:
A o zasolenie raczej nie dbam, wprost przeciwnie. :twisted: ;)
No i zapomniałam o oszczędności wody...wczesniej zużywałam jej ogromne ilości, teraz sto razy mniej, co jakieś znaczenie również ma.
Tylko my nie mamy 500 taksonów. :P
Janie, dla mnie jest to możliwość uprawy w ogóle, nie mogę uprawiać storczyków w korze, więc tym samym powinnam zapomnieć o storczykach?
My po parapetach nie lejemy wężem, tradycyjne moczenie/przelewanie zajmowało mi ok 3 godzin, cała kuchnia i pół pokoju zastawione doniczkami, obsadkami, garnkami, teraz wszystko sobie mieszka na parapecie, poza momentem, kiedy rośliny wymagają przepłukania keramzytu niczego nie ruszam, dolewam wody koneweczką, co zajmuje max 5 minut. Jak roślinkę przesadzam, wyjmuję z kamoletów i już, wsadzam w większą zasypuję nowymi i gotowe, przesadzając tradycyjnie zawsze jakoś udało mi się uszkodzić korzenie, tutaj tego nie ma, przy moim trybie życia(częste wyjazdy) mogę w hydroponice spokojnie zostawić storczyki nawet na 2 tygodnie, bez najmniejszej dla nich szkody, niezależnie od temperatur, najwyżej w czasie upałów więcej wody naleję, uprawiając tradycyjnie było to bez osób trzecich niemożliwe, no moze i możliwe, ale rośliny cierpiały, samo się z automatyki nie podlało, zawsze były bardzo przesuszone, odwodnione wręcz, niejedno kwitnienie poszło się z tego powodu paść, :evil: ja jednak dostrzegam zalety. :)

Ale siedzieć w konserwie nie zabraniam. ;) :roll:
A o zasolenie raczej nie dbam, wprost przeciwnie. :twisted: ;)
No i zapomniałam o oszczędności wody...wczesniej zużywałam jej ogromne ilości, teraz sto razy mniej, co jakieś znaczenie również ma.
  • Cytuj gggoska

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor gggoska » 23-09-2015, 20:57

Prawdopodobnie to wynik mojej niewiedzy i braku doświadczenia ale nie robię tych wszystkich rzeczy, o których pisze Pan Jan. Dolewam tylko wody (RO) i dlatego metoda jest mniej kłopotliwa :D .
Mam pytanie do bardziej oświeconych- jak dostarczyć Paphiopedilum wapnia/wapienia przy uprawie hydroponicznej. Jedno rośnie wyraźnie wolniej od pozostałych i może tutaj jest przyczyna.
Prawdopodobnie to wynik mojej niewiedzy i braku doświadczenia ale nie robię tych wszystkich rzeczy, o których pisze Pan Jan. Dolewam tylko wody (RO) i dlatego metoda jest mniej kłopotliwa :D .
Mam pytanie do bardziej oświeconych- jak dostarczyć Paphiopedilum wapnia/wapienia przy uprawie hydroponicznej. Jedno rośnie wyraźnie wolniej od pozostałych i może tutaj jest przyczyna.
  • Cytuj Jan Ciepłucha

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Jan Ciepłucha » 23-09-2015, 20:34

Nie bardzo mogę pojąć, czemu to hydroponika jest mniej kłopotliwa. Przecież trzeba dbać o właściwe Ph, o zasolenie, wymieniać wodę, dbać o właściwy jej poziom, a może jeszcze o czymś zapomniałem. Gdybym chciał tak uprawiać wszystkie swoje storczyki, to musiałbym zwolnić się z pracy. :shock: A tak, woda z węża 1 raz w tygodniu i poszło.
Dopisuję się do klubu zakonserwowanych. :mrgreen:
Nie bardzo mogę pojąć, czemu to hydroponika jest mniej kłopotliwa. Przecież trzeba dbać o właściwe Ph, o zasolenie, wymieniać wodę, dbać o właściwy jej poziom, a może jeszcze o czymś zapomniałem. Gdybym chciał tak uprawiać wszystkie swoje storczyki, to musiałbym zwolnić się z pracy. :shock: A tak, woda z węża 1 raz w tygodniu i poszło.
Dopisuję się do klubu zakonserwowanych. :mrgreen:
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 23-09-2015, 17:25

Marku, pytanie do Was, a jak z nawożeniem, bo u mnie na głodno jak do tej pory, :roll: ot sporadycznie po liściach chlapnięte jak w zraszaczu zostało, czym zasilacie swoje "hydroponiaki" i w jaki sposób?
Marku, pytanie do Was, a jak z nawożeniem, bo u mnie na głodno jak do tej pory, :roll: ot sporadycznie po liściach chlapnięte jak w zraszaczu zostało, czym zasilacie swoje "hydroponiaki" i w jaki sposób?
  • Cytuj Agnieszka i Marek

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Agnieszka i Marek » 23-09-2015, 15:39

Myślę, że diabeł tkwi w szczegółach. Bc Maikai mam tak jak Ggośka - w dwóch pojemnikach - w korze i w hydro. Przyrosty na tej w hydro wyrastają nieco później za to jak już są to rosną prawie dwa razy szybciej i zakwitają wcześniej. Minerva na wiosennym przyroście ma już widoczny pęd kwiatowy a u podstawy tej psb wyrasta następna i goni. x guatemalense kwitła w hydro już dwukrotnie i myślę, że znów zakwitnie w kwietniu. Little Hazel jest little i nie kwitnie ale drugie pokolenie psb w roku wyrasta. Little Toshie nie jest w hydro ale zamontowana na kawałku kory, leży na tacy z wodą i tegoroczny przyrost jest o połowę większy niż wszystkie poprzednie. Mam zasadę taką, że jak źle rośnie i traci korzenie to zabieram nawóz i płuczę podłoże a w następnym sezonie próbuję niższych stężeń. Z katlej do hydro na początek zdecydowanie polecałbym hybrydy z nodosą. Wszystkie moje dają dwa pokolenia psb w roku.
Myślę, że diabeł tkwi w szczegółach. Bc Maikai mam tak jak Ggośka - w dwóch pojemnikach - w korze i w hydro. Przyrosty na tej w hydro wyrastają nieco później za to jak już są to rosną prawie dwa razy szybciej i zakwitają wcześniej. Minerva na wiosennym przyroście ma już widoczny pęd kwiatowy a u podstawy tej psb wyrasta następna i goni. x guatemalense kwitła w hydro już dwukrotnie i myślę, że znów zakwitnie w kwietniu. Little Hazel jest little i nie kwitnie ale drugie pokolenie psb w roku wyrasta. Little Toshie nie jest w hydro ale zamontowana na kawałku kory, leży na tacy z wodą i tegoroczny przyrost jest o połowę większy niż wszystkie poprzednie. Mam zasadę taką, że jak źle rośnie i traci korzenie to zabieram nawóz i płuczę podłoże a w następnym sezonie próbuję niższych stężeń. Z katlej do hydro na początek zdecydowanie polecałbym hybrydy z nodosą. Wszystkie moje dają dwa pokolenia psb w roku.
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 23-09-2015, 14:25

Myślę Gosiu, że jak pokażemy tutaj co jakiś czas co się dzieje z poszczególnymi roślinkami, to uda nam się "wytypować" cattleje i nie tylko, które hydroponikę lubią.

Ja w pierwszej kolejności, jak tylko nabędę keramzyt wsadzam, do hydro obraz nędzy i rozpaczy, czyli C. jenmanii, która mimo optymalnych warunków jest totalnie odwodniona i nijak nie chce wyprodukować korzonków. Przy przesadzaniu zrobię zdjęcia i wkleję.

A i pochwalę się jeszcze :evil: , że dziś w nocy trafiło mi w cattlejkach młode przyrosty na parapecie, :cry: na zewnątrz, podobno było 12 *C, cóż... poligon ma szansę się rozrastać. ;)
Myślę Gosiu, że jak pokażemy tutaj co jakiś czas co się dzieje z poszczególnymi roślinkami, to uda nam się "wytypować" cattleje i nie tylko, które hydroponikę lubią.

Ja w pierwszej kolejności, jak tylko nabędę keramzyt wsadzam, do hydro obraz nędzy i rozpaczy, czyli C. jenmanii, która mimo optymalnych warunków jest totalnie odwodniona i nijak nie chce wyprodukować korzonków. Przy przesadzaniu zrobię zdjęcia i wkleję.

A i pochwalę się jeszcze :evil: , że dziś w nocy trafiło mi w cattlejkach młode przyrosty na parapecie, :cry: na zewnątrz, podobno było 12 *C, cóż... poligon ma szansę się rozrastać. ;)
  • Cytuj gggoska

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor gggoska » 23-09-2015, 13:16

Tak jak pisałam przedstawiam zdjęcia Cattleya guttata- ok 2 lata temu wyjęte ze słoika- jedna prowadzona w hydroponice na parapecie, druga w klasycznym podłożu w akwarium w podwyższonej wilgotności

DSC_3343.JPG


jak widać jednak klasyczne podłoże jest korzystniejsze (i nie wydaje mi się by była tu zasługa podwyższonej wilgotności). W hydroponice korzenie czernieją i podgniwają. W weekend przesadzę do kory i zobaczymy jak zniesie szok w tę stronę.

DSC_3344.JPG


Nasz guru (hydroponiczny czy tam hydroponikowy ;) ) Marek Siwik też twierdził , że z Cattleyami to różnie wygląda- moja guttata jednak nie lubi.
Tak jak pisałam przedstawiam zdjęcia Cattleya guttata- ok 2 lata temu wyjęte ze słoika- jedna prowadzona w hydroponice na parapecie, druga w klasycznym podłożu w akwarium w podwyższonej wilgotności

[attachment=1]DSC_3343.JPG[/attachment]

jak widać jednak klasyczne podłoże jest korzystniejsze (i nie wydaje mi się by była tu zasługa podwyższonej wilgotności). W hydroponice korzenie czernieją i podgniwają. W weekend przesadzę do kory i zobaczymy jak zniesie szok w tę stronę.

[attachment=0]DSC_3344.JPG[/attachment]

Nasz guru (hydroponiczny czy tam hydroponikowy ;) ) Marek Siwik też twierdził , że z Cattleyami to różnie wygląda- moja guttata jednak nie lubi.
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 23-09-2015, 12:38

No proszę, super, jak się okazuje jest nas spora gromadka, ujawniać się tam, kto jeszcze lubi hydroponikę, nie chować się po kątach. :idea:
Jak widać sporo roślin można prowadzić w ten sposób, no to piszcie kochani jak u Was w tym temacie, im więcej o tym powiemy, tym dla nas wszystkich i naszych roślinek lepiej. :D
No proszę, super, jak się okazuje jest nas spora gromadka, ujawniać się tam, kto jeszcze lubi hydroponikę, nie chować się po kątach. :idea:
Jak widać sporo roślin można prowadzić w ten sposób, no to piszcie kochani jak u Was w tym temacie, im więcej o tym powiemy, tym dla nas wszystkich i naszych roślinek lepiej. :D
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor SureLooksGoodToMe » 23-09-2015, 12:11

Pod wpływem rozmowy z Markiem Siwikiem (Marku, dzięki za wszelkie rady, na pewno będę miał jeszcze wiele pytań!) też zainteresowałem się hydroponiką. O doświadczenia pytałem też pana Kszysztofa "Krasnala", panią Agatę Rapacz i naszą Renię. Każdy uprawia trochę inne rodzaje w ten sposób i od każdego udało mi się coś zaczerpnąć. Rośliny są w hydro bardzo krótko, bo zaledwie niecałe 3 tygodnie, ale już widać pozytywną reakcję u wielu z nich. Prowadzę tak kilkanaście okazów, w tym śpiocha, 2 Stanhopee i Psychopsisa.
O postępach będę donosił na bieżąco.

Pozdrawiam,

Michał
Pod wpływem rozmowy z Markiem Siwikiem (Marku, dzięki za wszelkie rady, na pewno będę miał jeszcze wiele pytań!) też zainteresowałem się hydroponiką. O doświadczenia pytałem też pana Kszysztofa "Krasnala", panią Agatę Rapacz i naszą Renię. Każdy uprawia trochę inne rodzaje w ten sposób i od każdego udało mi się coś zaczerpnąć. Rośliny są w hydro bardzo krótko, bo zaledwie niecałe 3 tygodnie, ale już widać pozytywną reakcję u wielu z nich. Prowadzę tak kilkanaście okazów, w tym śpiocha, 2 Stanhopee i Psychopsisa.
O postępach będę donosił na bieżąco.

Pozdrawiam,

Michał
  • Cytuj Ryszard410

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Ryszard410 » 23-09-2015, 11:18

Ja jestem konserwatystą i :? , ale chyba wasze sukcesy przełamią moje opory i spróbuję. W archiwum tej witryny możemy znaleźć rozmowy o metodach uprawy pod hasłem "mokro/sucho" i nikt nie dopuszczał prowadzenia storczyków jak sałaty. ;) Czasy się zmieniają i czyżby epifity także poszły z postępem. :shock: :ugeek:
Ja jestem konserwatystą i :? , ale chyba wasze sukcesy przełamią moje opory i spróbuję. W archiwum tej witryny możemy znaleźć rozmowy o metodach uprawy pod hasłem "[i][color=#FF0080]mokro/sucho[/color][/i]" i nikt nie dopuszczał prowadzenia storczyków jak sałaty. ;) Czasy się zmieniają i czyżby epifity także poszły z postępem. :shock: :ugeek:
  • Cytuj renatabaczek

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor renatabaczek » 23-09-2015, 07:26

Potwierdzam! Prawie wszystkie moje storczyki rosną w hydroponice. I rosną dużo lepiej niż wcześniej :) Straty skończyły się właśnie po przejściu na hydro. Dla mnie ( i moich podopiecznych też) ta metoda jest również wygodna ( mniej pracy z podlewaniem, odpada problem wymiany rozłożonego podłoża). Podobnie jak moi poprzednicy w wątku- polecam :)
Potwierdzam! Prawie wszystkie moje storczyki rosną w hydroponice. I rosną dużo lepiej niż wcześniej :) Straty skończyły się właśnie po przejściu na hydro. Dla mnie ( i moich podopiecznych też) ta metoda jest również wygodna ( mniej pracy z podlewaniem, odpada problem wymiany rozłożonego podłoża). Podobnie jak moi poprzednicy w wątku- polecam :)
  • Cytuj gggoska

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor gggoska » 22-09-2015, 20:06

Ja dołączyłam do wielbicieli hydroponiki jakiś rok temu. Czytałam, szukałam- niewątpliwe sukcesy Agnieszki i Marka (oraz naoczne dowody ich poczynań na jednym ze spotkań PTMS) przekonały mnie ostatecznie. Oczywiście byłam pełna obaw i bałam się straty roślin. Niezgodnie z zaleceniem by do hydroponiki przesadzać rośliny silne i zdrowe- wsadziłam w kamienie wszelkie zdechlaki, które i tak były skazane na zejście i takie rośliny, których nie byłoby mi szkoda. Aaaa i jeszcze Paphiopedilum, które prawie nie urosło przez 3 lata. Efekty mnie oszołomiły. Rośliny ruszyły "z kopyta". Tylko w jednej doniczce zgniły (i śmierdziały) korzenie. Wszystkie roślinki żyją i poza jedną mają się lepiej niż przed przesadzeniem.
Tak wyglądały korzenie Phalaenopsis cornu-cervi po 3 miesiącach w keramzycie

DSC_2726.JPG
DSC_2726.JPG (142.51 KiB) Przeglądane 12300 razy


przesadziłam do większego koszyka i już też go przerosły.
Ostatnio przesadziłam do hydroponiki Phalaenopsis tetraspis C1- miałam "lekkiego stresa" bo zapłaciłam za roślinę 120 zł ale decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę.
Aktualnie w hydroponice z powodzeniem uprawiam kilka botanicznych Phalaenopsisów, Paphiopedila, Cambrię/Brassię. Marnie wygląda marketowy Phalaenopsis (ale nie był w dobrym stanie przed przesadzeniem) oraz mała Cattleya ze słoika- jej siostra w zwykłym podłożu rośnie znacznie lepiej (jak zrobię fotki porównawcze to pokażę)
Dodatkową zaletą tej formy uprawy jest estetyka doniczek oraz to, że nie robi się bałaganu przy podlewaniu. Powtórzę za Agnieszką i Markiem- eksperymentujcie bo warto.
Ja dołączyłam do wielbicieli hydroponiki jakiś rok temu. Czytałam, szukałam- niewątpliwe sukcesy Agnieszki i Marka (oraz naoczne dowody ich poczynań na jednym ze spotkań PTMS) przekonały mnie ostatecznie. Oczywiście byłam pełna obaw i bałam się straty roślin. Niezgodnie z zaleceniem by do hydroponiki przesadzać rośliny silne i zdrowe- wsadziłam w kamienie wszelkie zdechlaki, które i tak były skazane na zejście i takie rośliny, których nie byłoby mi szkoda. Aaaa i jeszcze Paphiopedilum, które prawie nie urosło przez 3 lata. Efekty mnie oszołomiły. Rośliny ruszyły "z kopyta". Tylko w jednej doniczce zgniły (i śmierdziały) korzenie. Wszystkie roślinki żyją i poza jedną mają się lepiej niż przed przesadzeniem.
Tak wyglądały korzenie Phalaenopsis cornu-cervi po 3 miesiącach w keramzycie

[attachment=0]DSC_2726.JPG[/attachment]

przesadziłam do większego koszyka i już też go przerosły.
Ostatnio przesadziłam do hydroponiki Phalaenopsis tetraspis C1- miałam "lekkiego stresa" bo zapłaciłam za roślinę 120 zł ale decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę.
Aktualnie w hydroponice z powodzeniem uprawiam kilka botanicznych Phalaenopsisów, Paphiopedila, Cambrię/Brassię. Marnie wygląda marketowy Phalaenopsis (ale nie był w dobrym stanie przed przesadzeniem) oraz mała Cattleya ze słoika- jej siostra w zwykłym podłożu rośnie znacznie lepiej (jak zrobię fotki porównawcze to pokażę)
Dodatkową zaletą tej formy uprawy jest estetyka doniczek oraz to, że nie robi się bałaganu przy podlewaniu. Powtórzę za Agnieszką i Markiem- eksperymentujcie bo warto.
  • Cytuj agned

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor agned » 22-09-2015, 10:27

Reniu, dzięki za odp. A jednak tak jak myślałam, będę musiała wszystkie przesadzić.
Reniu, dzięki za odp. A jednak tak jak myślałam, będę musiała wszystkie przesadzić.
  • Cytuj Renia T

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 22-09-2015, 09:35

agned pisze:Witam

Od ponad miesiąc temu rozpoczęłam mój eksperyment z hydroponiką na razie u kilku dorosłych phalaenopsis. Otóż problem polega na tym, że większości storczyków pogniły korzenie posadzone w ten sposób. Co prawda niedawno zaczęły ładnie przyrastać od góry nowe korzonki i nawet rosną młode liście, ale nie dają mi spokoju te zgniłe korzenie tkwiące granulacie?
Czy powinnam teraz wyjąć wszystko i poobcinać zgniłe i posadzić w świeży granulat? Obawiam się, że korzenie które wyrosły już w hydroponice, teraz po ponownym posadzeniu też zgniją i rośliny zostaną całkiem bez korzeni?

Proszę o pomoc. Agnieszka z Warszawy


Pisałam o tym, to normalne, że korzenie wygniły, ja widząc, że korzenie zgniły roślinę wyjęłam, oczyściłam korzenie, pozostawiając nerwy, wyparzyłam keramzyt. Korzenie, które juz urosły w hydroponice na pewno nie zgniją, są przyzwyczajone do stałej wilgoci, tylko nie sadź ich głęboko, posadź na podobnej wysokości jak obecnie, niech sobie same wrastają w keramzyt.
[quote="agned"]Witam

Od ponad miesiąc temu rozpoczęłam mój eksperyment z hydroponiką na razie u kilku dorosłych phalaenopsis. Otóż problem polega na tym, że większości storczyków pogniły korzenie posadzone w ten sposób. Co prawda niedawno zaczęły ładnie przyrastać od góry nowe korzonki i nawet rosną młode liście, ale nie dają mi spokoju te zgniłe korzenie tkwiące granulacie?
Czy powinnam teraz wyjąć wszystko i poobcinać zgniłe i posadzić w świeży granulat? Obawiam się, że korzenie które wyrosły już w hydroponice, teraz po ponownym posadzeniu też zgniją i rośliny zostaną całkiem bez korzeni?

Proszę o pomoc. Agnieszka z Warszawy[/quote]

Pisałam o tym, to normalne, że korzenie wygniły, ja widząc, że korzenie zgniły roślinę wyjęłam, oczyściłam korzenie, pozostawiając nerwy, wyparzyłam keramzyt. Korzenie, które juz urosły w hydroponice na pewno nie zgniją, są przyzwyczajone do stałej wilgoci, tylko nie sadź ich głęboko, posadź na podobnej wysokości jak obecnie, niech sobie same wrastają w keramzyt.
  • Cytuj SureLooksGoodToMe

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor SureLooksGoodToMe » 22-09-2015, 08:46

Bardziej doświadczeni na pewno się wypowiedzą, ale ja bym radził nic nie ruszać. Gnicie starych korzeni nieprzyzwyczajonych do stałej wilgoci jest normalne.

Pozdrawiam,

Michał
Bardziej doświadczeni na pewno się wypowiedzą, ale ja bym radził nic nie ruszać. Gnicie starych korzeni nieprzyzwyczajonych do stałej wilgoci jest normalne.

Pozdrawiam,

Michał
  • Cytuj agned

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor agned » 22-09-2015, 07:56

Witam

Od ponad miesiąc temu rozpoczęłam mój eksperyment z hydroponiką na razie u kilku dorosłych phalaenopsis. Otóż problem polega na tym, że większości storczyków pogniły korzenie posadzone w ten sposób. Co prawda niedawno zaczęły ładnie przyrastać od góry nowe korzonki i nawet rosną młode liście, ale nie dają mi spokoju te zgniłe korzenie tkwiące granulacie?
Czy powinnam teraz wyjąć wszystko i poobcinać zgniłe i posadzić w świeży granulat? Obawiam się, że korzenie które wyrosły już w hydroponice, teraz po ponownym posadzeniu też zgniją i rośliny zostaną całkiem bez korzeni?

Proszę o pomoc. Agnieszka z Warszawy
Witam

Od ponad miesiąc temu rozpoczęłam mój eksperyment z hydroponiką na razie u kilku dorosłych phalaenopsis. Otóż problem polega na tym, że większości storczyków pogniły korzenie posadzone w ten sposób. Co prawda niedawno zaczęły ładnie przyrastać od góry nowe korzonki i nawet rosną młode liście, ale nie dają mi spokoju te zgniłe korzenie tkwiące granulacie?
Czy powinnam teraz wyjąć wszystko i poobcinać zgniłe i posadzić w świeży granulat? Obawiam się, że korzenie które wyrosły już w hydroponice, teraz po ponownym posadzeniu też zgniją i rośliny zostaną całkiem bez korzeni?

Proszę o pomoc. Agnieszka z Warszawy
  • Cytuj Agnieszka i Marek

Re: O hydroponice słów kilka...

Post Autor Agnieszka i Marek » 22-09-2015, 07:41

Gratuluję i liczę na wymianę doświadczeń.
Gratuluję i liczę na wymianę doświadczeń.
  • Cytuj Renia T

O hydroponice słów kilka...

Post Autor Renia T » 21-09-2015, 16:14

Czas na eksperymenty nastał...i to nawet dość dawno, jakoś nie składało się, no ale obiecałam ho, ho... kiedy to było :oops: Marcie, więc przestaję robić z gęby cholewę i jest... ;)

Chciał, nie chciał czasami zadzieje się coś co zmusza nas do rezygnacji z uprawy storczyków rosnących na parapecie. Zdarzyło się tak i u mnie, zapadł werdykt, z powodów zdrowotnych storczyki miały zniknąć z parapetu, niektóre egzemplarze bez żalu zapakowałam i posłałam w Polskę, ale innych było mi szkoda, więc wymyśliłam, że może uda się je ocalić uprawiając w hydroponice.

Miałam sporo wątpliwości, bo co myśleć o stale mokrych nóżkach, :mrgreen: nie wszystkie rośliny to lubią, owszem jak na dworze gorąco, to pewnie miło, ale jak za oknem zrobi się zimno, tego nie przewidzimy przecież, czy rośliny nie zaczną chorować od nadmiaru wilgoci? Pełna obaw przesadziłam je do keramzytu, były to rośliny na różnym etapie rozwoju i dorosłe i sadzonki i te pośrodku, krótko potem na bardzo długo wyjechałam zostawiając storczyki pod opieką osób trzecich i kolorowych karteczek, na których wyraźnie stało napisane wodę uzupełniać dopiero wtedy, kiedy wskaźnik pokazuje minimum, w jednych uzupełnić do optimum, w innych do maximum…Pomyślałam sobie, żegnajcie roślinki...

Tymczasem z doniesień osoby opiekującej się storczykami usłyszałam, że świetnie sobie radzą. Korzenie niektórych z nich jakby nie zauważyły zmiany, inne zgniły, ale bardzo szybko w ciągu niespełna miesiąca, dwu odbudowały nowe. Po kilku miesiącach miałam okazję na własne oczy się przekonać, że rzeczywiście pięknie rosną, młode rośliny podwoiły objętość, nic nie gniło, mało tego Oncidium ornitochyrhum,

oncidium o..jpg


Oncidium hybryda, i Coelogyne cristata nawet zakwitły.

coelogyne cristata.jpg
Ostatnia zakwitła po 5 miesiącach od posadzenia do keramzytu i ponownie z klującego się pędu w lutym.

Przejrzałam dokładnie doniczki, żadnego nieprzyjemnego zapachu, żadnych podgniwających korzeni, korzenie piękne,

korzenie hydro..jpg


liście zieleniutkie, żadna z roślin przez okres dwóch lat nie chorowała. Pescatorea lehmanni, kiedy ją sadziłam miała jedną psb, pięknie się rozrosła, ale kwiatów na niej ciągle jeszcze nie zobaczyłam, została już dwukrotnie rozsadzona, bo wylazła z doniczki i położyła się na parapecie. W hydroponice zakwitło również dendrobium harveyanum

D.hervey.jpg
i Lc.Chian-Tzy Goldenorange"Golden Boy" i moja wielka chluba

Angraecum Lady Lisa x sesquipedale

WP_20150725_010.jpg


Obecnie w hydroponice rosną: Paphiopedilum Calossum x, Paphiopedilum delenatii, Dendrobium brymerianum, młode laelie i odratowana Cattleya intermedia orlata Rio, Paphiopedilum godefroyae, Paphiopedilum stonei, a w kolejce czekają, Leptotes bicolor, Kefersteinia mystacina, Paphinia hereare, Baptistonia echinata i Dendrobium agregatum.

Wszystkie rośliny rosną na parapecie o wystawie wschodniej. Temperatura w lecie, w słoneczne dni powyżej 30*/ 22*(D/N). Zimą 24*/18*(D/N) . Podlewane wodą destylowaną, bez odżywki, przez chwilę zasilane niemieckim nawozem do roślin uprawianych w hydroponice, ale bardzo "zasalało się podłoże"więc zrezygnowałam z nawożenia zupełnie. Czasami, baaaardzo rzadko chlapnę odżywką po liściach ze zraszacza.Podlewanie odbywa się na zasadzie uzupełniania wody wg wskaźnika w cyklu, optimum/ minimum, kiedy wskaźnik pokazuje minimum przetrzymuję rośliny jeszcze ze trzy dni, do tygodnia "na sucho" i uzupełniam wodę do optimum. Pojedyncze rośliny, głównie Paphiopedilia uzupełniam do maximum, ot i cała filozofia. :P

Do uprawy potrzebujemy keramzyt o odpowiedniej gramaturze, doniczkę, wskaźnik poziomu wody(do kupienia w sieci i osłonkę ze dwa rozmiary szerszą niż doniczka, przy szperaniu i podglądaniu ;) łatwo zniszczyć korzenie, które wychodzą dziurami po bokach doniczek. Upss, a i roślinka też by się przydała. :lol:
Jedyne czynności pielęgnacyjne, to przemycie liści z kurzu i co jakiś czas przepłukanie podłoża, żeby doniczka nie robiła się śliska, u mnie jest to co miesiąc.

Podzieliłam się kilkoma roślinkami z zaprzyjaźnionymi osobami, okazuje się, że bardzo istotnym jest ciepły parapet, na zimnym storczyki zaprzestawały wzrostu i chorowały(rozwiązać to można łatwo kładąc płat styropianu na parapet. ;)), na ciepłym podobnie jak u mnie chętnie współpracowały i niektóre w przeciągu roku również zakwitły.

Jak na razie podoba mi się, to co widzę, jeszcze za krótko żeby powiedzieć, że uprawa w hydroponice to jest to, ale póki co z 14 posadzonych roślinek padły tylko 2, ale i tak dogorywały, więc nie ma za czym płakać.
Czas na eksperymenty nastał...i to nawet dość dawno, jakoś nie składało się, no ale obiecałam ho, ho... kiedy to było :oops: Marcie, więc przestaję robić z gęby cholewę i jest... ;)

Chciał, nie chciał czasami zadzieje się coś co zmusza nas do rezygnacji z uprawy storczyków rosnących na parapecie. Zdarzyło się tak i u mnie, zapadł werdykt, z powodów zdrowotnych storczyki miały zniknąć z parapetu, niektóre egzemplarze bez żalu zapakowałam i posłałam w Polskę, ale innych było mi szkoda, więc wymyśliłam, że może uda się je ocalić uprawiając w hydroponice.

Miałam sporo wątpliwości, bo co myśleć o stale mokrych nóżkach, :mrgreen: nie wszystkie rośliny to lubią, owszem jak na dworze gorąco, to pewnie miło, ale jak za oknem zrobi się zimno, tego nie przewidzimy przecież, czy rośliny nie zaczną chorować od nadmiaru wilgoci? Pełna obaw przesadziłam je do keramzytu, były to rośliny na różnym etapie rozwoju i dorosłe i sadzonki i te pośrodku, krótko potem na bardzo długo wyjechałam zostawiając storczyki pod opieką osób trzecich i kolorowych karteczek, na których wyraźnie stało napisane wodę uzupełniać dopiero wtedy, kiedy wskaźnik pokazuje minimum, w jednych uzupełnić do optimum, w innych do maximum…Pomyślałam sobie, żegnajcie roślinki...

Tymczasem z doniesień osoby opiekującej się storczykami usłyszałam, że świetnie sobie radzą. Korzenie niektórych z nich jakby nie zauważyły zmiany, inne zgniły, ale bardzo szybko w ciągu niespełna miesiąca, dwu odbudowały nowe. Po kilku miesiącach miałam okazję na własne oczy się przekonać, że rzeczywiście pięknie rosną, młode rośliny podwoiły objętość, nic nie gniło, mało tego Oncidium ornitochyrhum,

[attachment=2]oncidium o..jpg[/attachment]

Oncidium hybryda, i Coelogyne cristata nawet zakwitły.

[attachment=4]coelogyne cristata.jpg[/attachment]Ostatnia zakwitła po 5 miesiącach od posadzenia do keramzytu i ponownie z klującego się pędu w lutym.

Przejrzałam dokładnie doniczki, żadnego nieprzyjemnego zapachu, żadnych podgniwających korzeni, korzenie piękne,

[attachment=0]korzenie hydro..jpg[/attachment]

liście zieleniutkie, żadna z roślin przez okres dwóch lat nie chorowała. Pescatorea lehmanni, kiedy ją sadziłam miała jedną psb, pięknie się rozrosła, ale kwiatów na niej ciągle jeszcze nie zobaczyłam, została już dwukrotnie rozsadzona, bo wylazła z doniczki i położyła się na parapecie. W hydroponice zakwitło również [url=http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=1&t=3989]dendrobium harveyanum[/url]

[attachment=3]D.hervey.jpg[/attachment]i [url=http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=23&t=2949]Lc.Chian-Tzy Goldenorange"Golden Boy"[/url] i moja wielka chluba

[url=http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=1&t=4801]Angraecum Lady Lisa x sesquipedale[/url]

[attachment=1]WP_20150725_010.jpg[/attachment]

Obecnie w hydroponice rosną: Paphiopedilum Calossum x, Paphiopedilum delenatii, Dendrobium brymerianum, młode laelie i odratowana Cattleya intermedia orlata Rio, [url=http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=1&t=4071]Paphiopedilum godefroyae[/url], Paphiopedilum stonei, a w kolejce czekają, Leptotes bicolor, [url=http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=1&t=4784]Kefersteinia mystacina[/url], Paphinia hereare, Baptistonia echinata i Dendrobium agregatum.

Wszystkie rośliny rosną na parapecie o wystawie wschodniej. Temperatura w lecie, w słoneczne dni powyżej 30*/ 22*(D/N). Zimą 24*/18*(D/N) . Podlewane wodą destylowaną, bez odżywki, przez chwilę zasilane niemieckim nawozem do roślin uprawianych w hydroponice, ale bardzo "zasalało się podłoże"więc zrezygnowałam z nawożenia zupełnie. Czasami, baaaardzo rzadko chlapnę odżywką po liściach ze zraszacza.Podlewanie odbywa się na zasadzie uzupełniania wody wg wskaźnika w cyklu, optimum/ minimum, kiedy wskaźnik pokazuje minimum przetrzymuję rośliny jeszcze ze trzy dni, do tygodnia "na sucho" i uzupełniam wodę do optimum. Pojedyncze rośliny, głównie Paphiopedilia uzupełniam do maximum, ot i cała filozofia. :P

Do uprawy potrzebujemy keramzyt o odpowiedniej gramaturze, doniczkę, wskaźnik poziomu wody(do kupienia w sieci i osłonkę ze dwa rozmiary szerszą niż doniczka, przy szperaniu i podglądaniu ;) łatwo zniszczyć korzenie, które wychodzą dziurami po bokach doniczek. Upss, a i roślinka też by się przydała. :lol:
Jedyne czynności pielęgnacyjne, to przemycie liści z kurzu i co jakiś czas przepłukanie podłoża, żeby doniczka nie robiła się śliska, u mnie jest to co miesiąc.

Podzieliłam się kilkoma roślinkami z zaprzyjaźnionymi osobami, okazuje się, że bardzo istotnym jest ciepły parapet, na zimnym storczyki zaprzestawały wzrostu i chorowały(rozwiązać to można łatwo kładąc płat styropianu na parapet. ;)), na ciepłym podobnie jak u mnie chętnie współpracowały i niektóre w przeciągu roku również zakwitły.

Jak na razie podoba mi się, to co widzę, jeszcze za krótko żeby powiedzieć, że uprawa w hydroponice to jest to, ale póki co z 14 posadzonych roślinek padły tylko 2, ale i tak dogorywały, więc nie ma za czym płakać.

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET