logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

moja amatorska pseudo-szklarnia

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: moja amatorska pseudo-szklarnia

  • Cytuj Mery

Re: moja amatorska pseudo-szklarnia

Post Autor Mery » 26-08-2011, 09:26

kasiuleńka pisze: ma pęd kwiatowy. czy to nie za duże obciążenie? cały czas się zastanawiam, czy go nie obciąć?

Pęd kwiatowy odcięłabym . Kwitnienie bardzo obciąża storczyka. On i tak żyje kosztem swoich liści.
[quote="kasiuleńka"] ma pęd kwiatowy. czy to nie za duże obciążenie? cały czas się zastanawiam, czy go nie obciąć? [/quote]
Pęd kwiatowy odcięłabym . Kwitnienie bardzo obciąża storczyka. On i tak żyje kosztem swoich liści.
  • Cytuj kasiuleńka

Re: moja amatorska pseudo-szklarnia

Post Autor kasiuleńka » 25-08-2011, 15:37

matynka4 pisze:Nic nie piszesz o ilości korzeni które mu zostały po obcięciu tych zgnitych.


ma ich śladowe ilości =(
natomiast dzis postanowiłam zamoczyć go całego, z liśćmi (czytałam o tym na forum). przy wyjmowaniu zauważyłam, że na jednym z niewielu zdrowych, pozostawionych korzeni tworzy się odnóżka (jupi!). Poza tym - wyciągnął już jedzenie z dwóch dolnych liści. Mały listek rośnie, ale bardzo powoli.

na koniec zabiegów pielęgnacyjnych zrobiłam mu z szerokiego rekawa foliowego z dziurkami nowe mieszkanko, a samą doniczkę, zgodnie z zaleceniami wyjęłam z osłonki i postawiłam na tacce z keramzytem. kratka od śledzi znowu okazała się przydatna - na niej stoi doniczka, żeby nie była zanurzona.

frapuje mnie natomiast inna kwestia. Falek ma pęd kwiatowy. czy to nie za duże obciążenie? cały czas się zastanawiam, czy go nie obciąć? ale może odciążenie z karmienia bobasa wystarczy?
[quote="matynka4"]Nic nie piszesz o ilości korzeni które mu zostały po obcięciu tych zgnitych. [/quote]

ma ich śladowe ilości =(
natomiast dzis postanowiłam zamoczyć go całego, z liśćmi (czytałam o tym na forum). przy wyjmowaniu zauważyłam, że na jednym z niewielu zdrowych, pozostawionych korzeni tworzy się odnóżka (jupi!). Poza tym - wyciągnął już jedzenie z dwóch dolnych liści. Mały listek rośnie, ale bardzo powoli.

na koniec zabiegów pielęgnacyjnych zrobiłam mu z szerokiego rekawa foliowego z dziurkami nowe mieszkanko, a samą doniczkę, zgodnie z zaleceniami wyjęłam z osłonki i postawiłam na tacce z keramzytem. kratka od śledzi znowu okazała się przydatna - na niej stoi doniczka, żeby nie była zanurzona.

frapuje mnie natomiast inna kwestia. Falek ma pęd kwiatowy. czy to nie za duże obciążenie? cały czas się zastanawiam, czy go nie obciąć? ale może odciążenie z karmienia bobasa wystarczy?
  • Cytuj matynka4

Re: moja amatorska pseudo-szklarnia

Post Autor matynka4 » 25-08-2011, 13:52

Nic nie piszesz o ilości korzeni które mu zostały po obcięciu tych zgnitych. Jeśli ma ich mało to polecam ukorzenianie w węglu drzewnym. W październiku kupiłam kwitnącego phalenopsisa, niestety już w domu po dwóch tygodniach znalazłam na nim wełnowca. Był wieczór, nie miałam odpowiedniego środka do zwalczania i postanowiłam opryskać liście i podłoże wodą z dodatkiem octu. W tym zdenerwowaniu zrobiłam jednak za duże stężenie i spaliłam korzenie. Dwa dni po zabiegu liście zrobiły się wiotkie a kiedy obejrzałam korzenie okazało się, że tylko ok. 1,5 cm. korzeni na końcach jest zdrowe. Włożyłam storczyka do małej doniczki i osypałam uszkodzone korzenie węglem drzewnym,wasadziłam w dopasowaną do niej osłonkę i postawiłam w jasnym miejscu nad tacą z wodą. Podlewałam co 4 dni i obserwowałam stan rośliny i wygląd podłoża(szybko ulega zasoleniu). Najpierw roślina wypuściła keika na pędzie bo czuła się zagrożona, potem ściągneła soki z jednego liścia ale w zamian za to wypuściła dwa nowe liście a stare zrobiły się bardziej jędrne. Nowe korzenie bardzo szybko rosły a i keik zaczął wypuszczać swoje korzonki. po ok. 5 miesiącach na powierzchni węgla w doniczce pojawiły się białe smugi, był to dla mnie sygnał że czas wyciągnąć go z tego podłoża. Stare korzenie kompletnie zgniły, ale storczyk posiadał 4 zdrowe i jędrne korzenie długości 5-6 cm. każdy. Obecnie rośnie już w korze. Pierwszy raz ukorzeniałam storczyka w węglu i nie wiedziałam że tak świetnie mi się to uda i niestety nie zrobiłam zdjęć z kolejnych etapów ukorzeniania, szkoda bo mogłabym je teraz pokazać. Nie udało mi się za to wrośnięcie keika w podłoże bez odcinania od matki, wsadziłam go do małej doniczki którą podparłam od spodu rurką PCV, niestety chyba zbyt mocno przygiełam pęd i zaczął zasychać a keik marnieć. Odciełam go więc i rośnie z innymi maluchami w małej szklarni.
Nic nie piszesz o ilości korzeni które mu zostały po obcięciu tych zgnitych. Jeśli ma ich mało to polecam ukorzenianie w węglu drzewnym. W październiku kupiłam kwitnącego phalenopsisa, niestety już w domu po dwóch tygodniach znalazłam na nim wełnowca. Był wieczór, nie miałam odpowiedniego środka do zwalczania i postanowiłam opryskać liście i podłoże wodą z dodatkiem octu. W tym zdenerwowaniu zrobiłam jednak za duże stężenie i spaliłam korzenie. Dwa dni po zabiegu liście zrobiły się wiotkie a kiedy obejrzałam korzenie okazało się, że tylko ok. 1,5 cm. korzeni na końcach jest zdrowe. Włożyłam storczyka do małej doniczki i osypałam uszkodzone korzenie węglem drzewnym,wasadziłam w dopasowaną do niej osłonkę i postawiłam w jasnym miejscu nad tacą z wodą. Podlewałam co 4 dni i obserwowałam stan rośliny i wygląd podłoża(szybko ulega zasoleniu). Najpierw roślina wypuściła keika na pędzie bo czuła się zagrożona, potem ściągneła soki z jednego liścia ale w zamian za to wypuściła dwa nowe liście a stare zrobiły się bardziej jędrne. Nowe korzenie bardzo szybko rosły a i keik zaczął wypuszczać swoje korzonki. po ok. 5 miesiącach na powierzchni węgla w doniczce pojawiły się białe smugi, był to dla mnie sygnał że czas wyciągnąć go z tego podłoża. Stare korzenie kompletnie zgniły, ale storczyk posiadał 4 zdrowe i jędrne korzenie długości 5-6 cm. każdy. Obecnie rośnie już w korze. Pierwszy raz ukorzeniałam storczyka w węglu i nie wiedziałam że tak świetnie mi się to uda i niestety nie zrobiłam zdjęć z kolejnych etapów ukorzeniania, szkoda bo mogłabym je teraz pokazać. Nie udało mi się za to wrośnięcie keika w podłoże bez odcinania od matki, wsadziłam go do małej doniczki którą podparłam od spodu rurką PCV, niestety chyba zbyt mocno przygiełam pęd i zaczął zasychać a keik marnieć. Odciełam go więc i rośnie z innymi maluchami w małej szklarni.
  • Cytuj kasiuleńka

Re: moja amatorska pseudo-szklarnia

Post Autor kasiuleńka » 25-08-2011, 12:51

Mery pisze: Można mu zrobić też namiocik z dziurkami.


no właśnie nad tym się głowię. to dość duży storczyk i nie wiem z czego zrobić "namiot"...
[quote="Mery"] Można mu zrobić też namiocik z dziurkami.[/quote]

no właśnie nad tym się głowię. to dość duży storczyk i nie wiem z czego zrobić "namiot"...
  • Cytuj Mery

Re: moja amatorska pseudo-szklarnia

Post Autor Mery » 25-08-2011, 10:29

kasiuleńka pisze: nie mam pomysłu na rodzica... jakieś sugestie, jak go uratować?

Moim zdaniem należy "rodzica" wyjąć z osłonki , bo nie pozwala ona na swobodny dostęp powietrza do korzeni . Należy storczyka postawić NAD mokrym keramztem, podobnie jak stoi maluch, musi on czuć wilgoć od spodu. Jeżeli ma niewiele korzeni nie będzie potrzebował wiele podlewania, ale podłoże nie może wysychać na wiór.
Jeżeli liść najmłodszy jest jędrny, storczyk ma jeszcze szanse. Wyciągnie ze starszych liści substancje potrzebne do wytworzenia korzeni i utrzyma przy żuciu młodsze liście. Warunkiem powodzenia jest mikroklimat w otoczeniu rośliny, powietrze musi zawierać parę wodna.[może stać np. wśród paproci, w jasnym miejscu, ale nie bezpośrednio nasłonecznionym.] Można mu zrobić też namiocik z dziurkami.
[quote="kasiuleńka"] nie mam pomysłu na rodzica... jakieś sugestie, jak go uratować?[/quote]
Moim zdaniem należy "rodzica" wyjąć z osłonki , bo nie pozwala ona na swobodny dostęp powietrza do korzeni . Należy storczyka postawić NAD mokrym keramztem, podobnie jak stoi maluch, musi on czuć wilgoć od spodu. Jeżeli ma niewiele korzeni nie będzie potrzebował wiele podlewania, ale podłoże nie może wysychać na wiór.
Jeżeli liść najmłodszy jest jędrny, storczyk ma jeszcze szanse. Wyciągnie ze starszych liści substancje potrzebne do wytworzenia korzeni i utrzyma przy żuciu młodsze liście. Warunkiem powodzenia jest mikroklimat w otoczeniu rośliny, powietrze musi zawierać parę wodna.[może stać np. wśród paproci, w jasnym miejscu, ale nie bezpośrednio nasłonecznionym.] Można mu zrobić też namiocik z dziurkami.
  • Cytuj kasiuleńka

Re: moja amatorska pseudo-szklarnia

Post Autor kasiuleńka » 24-08-2011, 19:27

po dwóch dniach oklapłość keike wyraźnie się zmiejszyła, natomiast nie mam pomysłu na rodzica... jakieś sugestie, jak go uratować?
po dwóch dniach oklapłość keike wyraźnie się zmiejszyła, natomiast nie mam pomysłu na rodzica... jakieś sugestie, jak go uratować?
  • Cytuj kasiuleńka

moja amatorska pseudo-szklarnia

Post Autor kasiuleńka » 24-08-2011, 19:25

Witam.
Ostatnio stanęłam przed problemem - falkus marketus ordinarius wypuścił keike i coś. keike najpierw chciało być pędem i zakwitnąć (2 uschłe pączki, które nawet nie wychyliły się z oczka) ale potem jednak został keike i wypuścił dwa listki. "coś" ostatecznie postanowił być pędem kwiatowym.

no i...
poradziliście mi na forum, żeby nie robić nic specjalnego, tylko dbać o "rodzica". no więc zaczęłam kopać na forum i robić analizę krytyczną tego, co widzę. zaowocowało obsserwacją, że "rodzic" więdnie. no więc zamgławianie, szmery bajery. nie pomogło. krótka wizyta w podłożu zaowocowała wnioskiem - korzenie zgniły.
no więc: podłoże, wycinanie, zasypywanie węglem, robienie dziurek w doniczce.
ale keike też zaczął marnieć.

no i podjęłam DECYZJĘ - obcinam i ukorzeniam.

zakupiono:
keramzyt 1op.
śledzie 1op.
śliwki 1 op
dodatkowo - przeszukano balkon.

efekty moich prac - poniżej =)
DSC01220.JPG
cuś, który został pędem

DSC01241.JPG
oklapły keike jeszcze na łonie (łodydze) rodzica

DSC01243.JPG
podstawka z balkonu, keramzyt w wodzie, krateczka ze śledzi w oleju ( ;) ) a na nim jeszcze klapnięty keike.
DSC01243.JPG (73.28 KiB) Przeglądane 2295 razy
Załączniki
DSC01244.JPG
pod pudełkiem od śliwek
DSC01246.JPG
na miejscu stania, obok nadal oklapniętego rodzica
Witam.
Ostatnio stanęłam przed problemem - falkus marketus ordinarius wypuścił keike i coś. keike najpierw chciało być pędem i zakwitnąć (2 uschłe pączki, które nawet nie wychyliły się z oczka) ale potem jednak został keike i wypuścił dwa listki. "coś" ostatecznie postanowił być pędem kwiatowym.

no i...
poradziliście mi na forum, żeby nie robić nic specjalnego, tylko dbać o "rodzica". no więc zaczęłam kopać na forum i robić analizę krytyczną tego, co widzę. zaowocowało obsserwacją, że "rodzic" więdnie. no więc zamgławianie, szmery bajery. nie pomogło. krótka wizyta w podłożu zaowocowała wnioskiem - korzenie zgniły.
no więc: podłoże, wycinanie, zasypywanie węglem, robienie dziurek w doniczce.
ale keike też zaczął marnieć.

no i podjęłam DECYZJĘ - obcinam i ukorzeniam.

zakupiono:
keramzyt 1op.
śledzie 1op.
śliwki 1 op
dodatkowo - przeszukano balkon.

efekty moich prac - poniżej =)
[attachment=4]DSC01220.JPG[/attachment]
[attachment=3]DSC01241.JPG[/attachment]
[attachment=0]DSC01243.JPG[/attachment]

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET