logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Dlaczego nie reklamuję zakupionych roślin

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: Dlaczego nie reklamuję zakupionych roślin

  • Cytuj titus1

Re: Dlaczego nie reklamuję zakupionych roślin

Post Autor titus1 » 12-05-2014, 10:46

Hmm, masz rację z tym wiekiem. Tyle że ja na przestrzeni kilku lat trochę się wyleczyłem z młodych roślin. Młode są podatniejsze na stres, a co za tym idzie, na choroby. Stwierdziłem, że wolę kupić dorosłą roślinę, z potencjałem, która jeśli nawet straciła korzenie podczas wędrówki od producenta do mnie, ma na tyle siły, żeby ruszyć z nowym przyrostem i korzeniami. Poza tym, bliżej jej do "masy krytycznej", tak jak to mówi Grażyna Siemińska, kiedy to roślina zaczyna kwitnąć.
Na całe szczęście udawało mi się dogadywać ze sprzedawcami, w przypadku, kiedy krótko po dostawie i przesadzeniu roślina padała na chorobę bakteryjną, którą mogła się tylko zarazić albo u producenta, albo podczas dostawy.
Hmm, masz rację z tym wiekiem. Tyle że ja na przestrzeni kilku lat trochę się wyleczyłem z młodych roślin. Młode są podatniejsze na stres, a co za tym idzie, na choroby. Stwierdziłem, że wolę kupić dorosłą roślinę, z potencjałem, która jeśli nawet straciła korzenie podczas wędrówki od producenta do mnie, ma na tyle siły, żeby ruszyć z nowym przyrostem i korzeniami. Poza tym, bliżej jej do "masy krytycznej", tak jak to mówi Grażyna Siemińska, kiedy to roślina zaczyna kwitnąć.
Na całe szczęście udawało mi się dogadywać ze sprzedawcami, w przypadku, kiedy krótko po dostawie i przesadzeniu roślina padała na chorobę bakteryjną, którą mogła się tylko zarazić albo u producenta, albo podczas dostawy.
  • Cytuj Andy68

Dlaczego nie reklamuję zakupionych roślin

Post Autor Andy68 » 12-05-2014, 09:13

Przeczytałem taki post: viewtopic.php?f=7&t=4017#p26428. Nie wiem, z którego sklepu pochodziły storczyki, ale mam trochę doświadczeń z jednym z największych krajowych. Na jego stronie internetowej niedawno był tekst, wyrażający niezadowolenie, że zawiedzeni klienci sklepu wylewają swoje żale na forach internetowych, zamiast reklamować roślinki w sklepie. Dlatego krótko napiszę, dlaczego ja nie reklamuję zakupionych storczyków. Nazwę sklepu specjalnie pomijam.
Dotychczas kupiłem tam 5 roślinek:
- Brassavola nodosa miała być zdolna do kwitnienia, ale miała 95% zgniłych korzeni, co było widoczne nawet bez przesadzania. Poddana reanimacji dopiero teraz, po roku, wypuszcza nowe psb, o kwitnieniu mogę pomarzyć.
- gatunkowa Cattleya w niewłaściwej doniczce była w stosunkowo dobrym stanie. Po przesadzeniu powinna się zaaklimatyzować.
- gatunkowe Oncidium ornithorhynchum w mikrodoniczce 5,5 cm w sphagnum, zwanym "mordercą storczyków". Przy przesadzaniu miałem kłopoty z wydłubaniem tego paskudztwa spomiędzy korzonków. Czy roślinka przeżyje, mogę mieć tylo nadzieję, to nie jest to gatunek specjalnie wymagający.
- dwa inne: gatunkowe i hybrydowe Paphiopedilum. Gatunkowe określone jako "kwitnące za półtora roku" po 10 miesiącach ma ładny pęd kwiatowy i za jakiś czas zaprezentuję je na forum (warto!). Mam tylko nadzieję, że to nie jest krzyk rozpaczy "Ginę, ratuję się kwiatem". Hybrydowe było w sklepie intensywnie dzielone, ma tylko jedną rozetkę, i dopóki nie zacznie sie rozrastać, będę o nie drżał. Obie roślinki miały korzenie w stanie spoczynku (przysuszone?).
Żadnej z tych roślin nie reklamowałem. Po pierwsze, koszt kuriera. Po drugie, punkt regulaminu mówiący, że nie można reklamować rośliny przesadzonej. Po trzecie, i to najważniejsze - jestem raczej laikiem, nie porywam się na szczególnie trudne egzemplarze, więc uważam, że osoba zajmująca się w sklepie storczykami zawodowo wie ode mnie lepiej, jak powinna wyglądać roślina, podłoże i doniczka. To nie ja powinienem na pierwszy rzut oka stwierdzać, że coś jest nie w porządku. Zdaję sobie sprawę z ograniczeń przy zakupach internetowych. Dlatego kupuję tak raczej drobnicę w niezbyt wysokich cenach, storczyki takie jak Psychopsis (marzę o takim) do sprzedaży na odległość raczej się nie nadają.
Dlatego wydaje mi się, że w przypadku sklepów internetowych zakup powinien być rozważany tylko przez osoby, które albo bardzo dobrze zdają sobie sprawę z tego, co mogą otrzymać, albo mogą odżałowć ew. stratę rośliny. Dla początkujących jest to najprostsza droga do wielkiego rozczarowania, zwłaszcza gdy ktoś zaczyna od popularnych storczyków hybrydowych dostępnych, o dziwo, w marketach budowlanych, które w stanie "takim jak kupiono" mogą rosnąć nawet dwa - trzy lata. Natomiast storczyki "internetowe", nawet oferowane na wystawach, szczególnie młode egzemplarze, są dla osób z większym doświadczeniem. Z moich przypadków wydaje mi się, że pierwszym, podstawowy zabiegiem, jest przesadzenie do nowej doniczki z nowym podłożem. a to już wymaga trochę doświadczenia.
Pozdrawiam.
Przeczytałem taki post: http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=7&t=4017#p26428. Nie wiem, z którego sklepu pochodziły storczyki, ale mam trochę doświadczeń z jednym z największych krajowych. Na jego stronie internetowej niedawno był tekst, wyrażający niezadowolenie, że zawiedzeni klienci sklepu wylewają swoje żale na forach internetowych, zamiast reklamować roślinki w sklepie. Dlatego krótko napiszę, dlaczego ja nie reklamuję zakupionych storczyków. Nazwę sklepu specjalnie pomijam.
Dotychczas kupiłem tam 5 roślinek:
- Brassavola nodosa miała być zdolna do kwitnienia, ale miała 95% zgniłych korzeni, co było widoczne nawet bez przesadzania. Poddana reanimacji dopiero teraz, po roku, wypuszcza nowe psb, o kwitnieniu mogę pomarzyć.
- gatunkowa Cattleya w niewłaściwej doniczce była w stosunkowo dobrym stanie. Po przesadzeniu powinna się zaaklimatyzować.
- gatunkowe Oncidium ornithorhynchum w mikrodoniczce 5,5 cm w sphagnum, zwanym "mordercą storczyków". Przy przesadzaniu miałem kłopoty z wydłubaniem tego paskudztwa spomiędzy korzonków. Czy roślinka przeżyje, mogę mieć tylo nadzieję, to nie jest to gatunek specjalnie wymagający.
- dwa inne: gatunkowe i hybrydowe Paphiopedilum. Gatunkowe określone jako "kwitnące za półtora roku" po 10 miesiącach ma ładny pęd kwiatowy i za jakiś czas zaprezentuję je na forum (warto!). Mam tylko nadzieję, że to nie jest krzyk rozpaczy "Ginę, ratuję się kwiatem". Hybrydowe było w sklepie intensywnie dzielone, ma tylko jedną rozetkę, i dopóki nie zacznie sie rozrastać, będę o nie drżał. Obie roślinki miały korzenie w stanie spoczynku (przysuszone?).
Żadnej z tych roślin nie reklamowałem. Po pierwsze, koszt kuriera. Po drugie, punkt regulaminu mówiący, że nie można reklamować rośliny przesadzonej. Po trzecie, i to najważniejsze - jestem raczej laikiem, nie porywam się na szczególnie trudne egzemplarze, więc uważam, że osoba zajmująca się w sklepie storczykami zawodowo wie ode mnie lepiej, jak powinna wyglądać roślina, podłoże i doniczka. To nie ja powinienem na pierwszy rzut oka stwierdzać, że coś jest nie w porządku. Zdaję sobie sprawę z ograniczeń przy zakupach internetowych. Dlatego kupuję tak raczej drobnicę w niezbyt wysokich cenach, storczyki takie jak Psychopsis (marzę o takim) do sprzedaży na odległość raczej się nie nadają.
Dlatego wydaje mi się, że w przypadku sklepów internetowych zakup powinien być rozważany tylko przez osoby, które albo bardzo dobrze zdają sobie sprawę z tego, co mogą otrzymać, albo mogą odżałowć ew. stratę rośliny. Dla początkujących jest to najprostsza droga do wielkiego rozczarowania, zwłaszcza gdy ktoś zaczyna od popularnych storczyków hybrydowych dostępnych, o dziwo, w marketach budowlanych, które w stanie "takim jak kupiono" mogą rosnąć nawet dwa - trzy lata. Natomiast storczyki "internetowe", nawet oferowane na wystawach, szczególnie młode egzemplarze, są dla osób z większym doświadczeniem. Z moich przypadków wydaje mi się, że pierwszym, podstawowy zabiegiem, jest przesadzenie do nowej doniczki z nowym podłożem. a to już wymaga trochę doświadczenia.
Pozdrawiam.

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET