logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Nie wszystko zawsze różowo... nieszczęścia się zdażają...

Dodaj komentarz do wiadomości


To pytanie służy do identyfikacji i odrzucenia automatycznych rejestracji oraz wiadomości wysyłanych przez roboty.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:
   

Jeśli chcesz dołączyć jedno lub więcej zdjęć czy innych dokumentów prześlij plik z Twojego komputera.
Możesz także dodać opis do zdjęcia lub dołączyć inne informacje.
Umieszczając zdjęcie upewnij się, że jest ono Twoją własnością. W innym wypadku łamiesz prawa autorskie.

Rozszerz widok Przegląd wątku: Nie wszystko zawsze różowo... nieszczęścia się zdażają...

  • Cytuj Dorra

Nie wszystko zawsze różowo... nieszczęścia się zdażają...

Post Autor Dorra » 23-02-2017, 13:02

Miło się dzielić sukcesami... ale ja się i kłopotami podzielę... bo wiedza nam się często powiększa jak problem trzeba rozwiązać.

Przy dzisiejszej inspekcji spostrzegłam z przerażeniem że dwie moje ukochane Vandy są zarażone fusarium. Nie chcąć brać ryzyka z wątpliwą jeśli chodzi o pozytywny rezultat metodą chemiczną, postanowiłam reanimować rośliny przez trochę dopasowaną metodą gggosi:
viewtopic.php?f=17&t=5066&p=32304&hilit=+ostre+ci%C4%99cie#p32304

Z bólem serca robiłam cięcia... musiałam uciąć aż 20 cm dla jednej z roślin aby dojść do zdrowej tkanki...

Jestem dokładna z higieną, ale musiałam tu kiedyś coś przeoczyć... inaczej by moje Vandy przecież nie zachorowały...
Miło się dzielić sukcesami... ale ja się i kłopotami podzielę... bo wiedza nam się często powiększa jak problem trzeba rozwiązać.

Przy dzisiejszej inspekcji spostrzegłam z przerażeniem że dwie moje ukochane Vandy są zarażone fusarium. Nie chcąć brać ryzyka z wątpliwą jeśli chodzi o pozytywny rezultat metodą chemiczną, postanowiłam reanimować rośliny przez trochę dopasowaną metodą gggosi:
http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=17&t=5066&p=32304&hilit=+ostre+ci%C4%99cie#p32304

Z bólem serca robiłam cięcia... musiałam uciąć aż 20 cm dla jednej z roślin aby dojść do zdrowej tkanki...

Jestem dokładna z higieną, ale musiałam tu kiedyś coś przeoczyć... inaczej by moje Vandy przecież nie zachorowały...

Na górę

  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET