ziele pisze:bardzo przepraszam za tak osobiste pyatanie,
E tam, jakie znowu osobiste. Gdyby Pani pytała czy jestem przystojny, albo czy jestem zamożny, to by były osobiste.
To nie jest cycnoches, tylko cycnodes. Krzyżówka cycnoches x mormodes. Kwitnie różnie, czasem i na trzech pędach.
Zagłębienie pod stołami ma kilka funkcji. Jest to poziom rodzimej ziemi która parując dodatkowo podnosi wilgotność powietrza. Rosną tam paprocie mimozy i paphiopedila. Pod drugim stołem to teren wybiegu żółwia.
Pani pytanie przypomniało mi o wcześniej zadanym przez panią Ewę, na które nie odpowiedziałem, może wiec teraz. Przepraszam za opóźnienie.
Otóż wietrzenie, nawilżanie powietrza, ogrzewanie odbywa się automatycznie. Działa to świetnie w niższych temperaturach. Problem jest w upały. Z chwilą kiedy wietrzniki się otwierają, blokowane jest nawilżanie, bo i tak by mgła wyleciała. Do nawilżania służy woda z odwróconej osmozy, taką też wodą podlewam. Latem w upały, przy otwartych wietrznikach, leję z góry z węża woda z sieci, wszystko co rośnie. I co? I nic złego się nie dzieje. Ot, serwuję storczykom taką niby ulewę tropikalną. Czasem codziennie, czasem co kilka dni, w zależności od pogody i czy akurat jestem. Zwykle po tygodniu „monsunowym” mają tydzień przerwy, bo co tydzień, wyjeżdżam na tydzień. Dodać muszę że mam bardzo dobra wodę z bardzo głębokich studni, z pod kamienia wapiennego. Nie jestem geologiem, ale to woda chyba z przed okresu jurajskiego.
Ta ścianka drzewna, to rozpłaszczony pień drzewa akacjowego. Kupiłem w czasie wycinki w lesie wybierając porośnięty mchem i najbardziej kostropaty, z wyroślami i tumorami. Podlewam jak wszystko inne. Omijam jedynie te fragmenty zimą, gdzie są storczyki w spoczynku. Myślałem o jakimś podlewaniu automatycznym, ale lejąc z węza, nie zabiera to zbyt dużo czasu. Dziennie jest to paręnaście sekund.