Cymbidium erythrostylum kupiłem w marcu 2010 roku w OrchidGarden. Roślina składała się z jednej pseudobulwy i młodego przyrostu, który bardzo ładnie rósł na parapecie wschodniego okna, w kuwecie z keramzytem. Warunki temperaturowe umiarkowane. W lecie trochę zaniedbałem wszystkie storczyki, ale to Cymbidium nie ucierpiało mimo tego prawie wcale. Kwiatów się nie doczekałem, mimo że roślina była kupiona jako FS (szkopuł mógł tkwić w tym, że nie chciałem jej wystawiać na ekstremalne warunki i w sumie nie miała prawdziwego okresu spoczynku). Wiosną 2011 pojawił się nowy przyrost, naprawdę ładnie urósł w domu, a w maju postanowiłem wystawić roślinę na dwór (zgodnie z zasadą ryzyk-fizyk). Potem pożałowałem, bo lipcowe ulewy dały storczykowi w kość, co odbiło się w wyglądzie liści (wcześniej były bez skazy, a teraz na kilku są plamy). Bodajże we wrześniu zauważyłem "coś" wyłaniające się z kąta liści na najmłodszej i największej zarazem pseudobulwie. W październiku, kiedy zrobiło się naprawdę zimno, Cymbidium zabrałem w pobliże okna na strychu, osłonięte przed wiatrem i opadami. W temp. ok.5 st.C stało tam do końca października ("coś" zupełnie zahamowało wzrost), kiedy to zabrałem je na ganek, gdzie temp. wynosi od 12 do 15 st.C. Wtedy tajemniczy pęd zaczął dość szybko rosnąć. Szybko się okazało, że to pęd kwiatostanowy, bo w przeciwieństwie do nowych pseudobulw wyrastających u podstawy, ten wyrósł-jak pisałem-z kąta liści.

Na razie kilka zdjęć raczej kiepskiej jakości, nie chcę rośliny przestawiać na potrzeby sesji zdjęciowej, dopóki wszystkie pąki się nie rozwiną. Nie zamierzam też głosić peanów, ale wygląd kwiatu naprawdę powalił mnie na kolana. Płatki są śnieżnobiałe, pod światło wydaje się, jakby były zrobione z lodu.
Warżka zwinięta w trąbkę z "aplikacjami" koloru cynobrowego, do tego rzędy włosków po wewnętrznej stronie. Brak tylko zapachu. Kiedy wszystkie pąki się rozwiną, wrzucę jeszcze kilka zdjęć.
Pozdrawiam, Michał