Phalaenopsis venosa
Wreszcie i nareszcie.
Oczekiwanie od końca października 2010 r, do dziś dało wreszcie nikły ale pozytywny rezultat - 'góra urodziła mysz' tj. zakwitł Phal.venosa.
Pielęgnowany jak książę odwdzięczył się jednym jedynym kwiatkiem (niewielkim), ale jednak.
Dodam jeszcze, że pachnie. Trochę za dużo powiedziane, wydaje zapach. Znalazłem określenie tego zapachu jako woń rozgniecionej stonogi.
Nie wiem jaki to zapach, mnie przypomina zapach starej szuflady.
Z wdzięczności
przesadziłem roślinę do nowego podłoża obcinając zbędne korzenie i czekam teraz na rozwój wydarzeń bo Phal. ma jeszcze dwa rosnące pędy kwiatowe.
Pielęgnowany jak książę odwdzięczył się jednym jedynym kwiatkiem (niewielkim), ale jednak.
Dodam jeszcze, że pachnie. Trochę za dużo powiedziane, wydaje zapach. Znalazłem określenie tego zapachu jako woń rozgniecionej stonogi.
Z wdzięczności