Cattleya intermedia orlata Rio
O stresach związanych z cattleyą co to się"zacięła"na etapie pąka już pisałam viewtopic.php?f=3&t=2199&sid=81fd172e54aa86332477dd31f7dd64c6#p15622
Cattleya oczywiście wreszcie namyśliła się
i zakwitła.
Pięknie i dość intensywnie pachnie, ale tylko w godzinach południowych.
Według mnie jest prosta w uprawie
, pod warunkiem, że jesteśmy w stanie zapewnić wysoką wilgotność , szczególnie w lecie, ponieważ ta cattleya ma cienkie psb i słabo magazynuje wodę.
Wydaje się być dość tolerancyjna jeśli chodzi o ilość światła, u mnie rosła na wschodnim parapecie, najpierw w domu, potem na dworze. Łatwo się zaaklimatyzowała i mimo fatalnych korzeni dość szybko doszła do siebie.
U mnie roślina miała tylko jeden kwiat, zwyczajowo jest ich więcej, ale myślę, że z uwagi na niemal zjedzone przez ślimaki korzenie
nie mam prawa narzekać. 
No i powinna przejść dwa okresy spoczynku, ale pomyślałam sobie, że reanimacja korzeni, to jak przymusowy okres spoczynku, więc odpoczywała tylko zimą.
Roślina w sezonie wegetacyjnym odbudowała korzenie i wypuściła 3 psb.
Cattleya oczywiście wreszcie namyśliła się
Pięknie i dość intensywnie pachnie, ale tylko w godzinach południowych.
Według mnie jest prosta w uprawie
Wydaje się być dość tolerancyjna jeśli chodzi o ilość światła, u mnie rosła na wschodnim parapecie, najpierw w domu, potem na dworze. Łatwo się zaaklimatyzowała i mimo fatalnych korzeni dość szybko doszła do siebie.
U mnie roślina miała tylko jeden kwiat, zwyczajowo jest ich więcej, ale myślę, że z uwagi na niemal zjedzone przez ślimaki korzenie
No i powinna przejść dwa okresy spoczynku, ale pomyślałam sobie, że reanimacja korzeni, to jak przymusowy okres spoczynku, więc odpoczywała tylko zimą.
Roślina w sezonie wegetacyjnym odbudowała korzenie i wypuściła 3 psb.