Pholidota conchoidea
Wracając do wcześniejszego tematu chcę pokazać efekty czekania na rozwinięcie się kłosków. Zgodnie z podpowiedzią obłożyłam młode korzonki mchem sphagnum i dbałam o jego odpowiednia wilgotność. Choć roślina bardzo wyćwiczyła moją cierpliwość, to jednak w końcu otworzyła kwiaty. Drobne i maleńkie, ale wzruszają mnie swoją kruchością. Za to zrobić im dobre zdjęcia, to już potrzebny lepszy fotograf ode mnie. Zrobiłam co mogłam, lepszych nie będzie, bo aparat chyba znów pójdzie do naprawy. A szkoda bo chciałabym mieć je w lepszym wydaniu.
Bardzo zależało mi na doprowadzeniu rośliny do kwitnienia, dedykuję je p. Janowi jako podziękowanie za szansę jaką otrzymałam.
Jestem bardzo wdzięczna.