Pafiopedilum – raczej „szlachcic” niż „sabot”.
„Poczesne miejsce w rodzinie storczykowatych zajmuje rodzaj Paphiopedilum. Znalazł on uznanie wśród producentów i hobbistów z uwagi na oryginalny kształt kwiatów, osiągających niekiedy stosunkowo duże rozmiary w porównaniu do wielkości samej rośliny, oraz na dość znaczną ich wytrzymałość. Budowa kwiatu, kojarzona przez niektórych z butem, była podstawą do wylansowania fatalnej w moim odczuciu, polskiej nazwy tego storczyka - sabotek. Wprawdzie zdrobnienie nieco osłabia jej negatywny wydźwięk, niemniej zaklinam wszystkich sympatyków Paphiopedilum, by zaniechali używania tego określenia. Kwiaty bardziej przypominają mi twarz szlachcica z sumiastymi wąsami niż siermiężne saboty!”
Pod tytułem i fragmentem artykułu p. Anny Płaszyńskiej-Jaćkiewicz zaczerpniętym z kwartalnika „Kwiaty” chciałbym przedstawić, niedawno przeze mnie nabyte, dwie rośliny z rodzaju Paphiopedilum. Kwitnienia nie są moją zasługą ponieważ rośliny otrzymałem już z pędami kwiatowymi. Niemniej jednak, pewnym sukcesem jest utrzymanie pąków i doprowadzenie do ich rozkwitu.
Pierwsza roślina, Paphiopedilum callosum (var. thailandense), dotarła do mnie z końcem lutego z maleńką pochewką zwiastującą pęd kwiatowy. Mniej więcej po dwóch miesiącach pąk się rozwinął i ukazał się bezwonny kwiat, wielkości 8 na 10 cm. Sama roślina nie jest wielka, liście mierzą 9-10 na 3-4 cm.
Drugą roślinę, Paphiopedilum Gigas, z dwoma pędami kwiatowymi, nabyłem na wiosennej wystawie storczyków w Krakowie. Jest to hybryda zarejestrowana w 1892 roku, która powstała ze skrzyżowania Paphiopedilum lawrenceanum i Paphiopedilum Harrisianum (Paph. barbatum x Paph. villosum). Pąki były już znacznie zaawansowane w rozwoju, więc na ich rozkwit czekałem niespełna tydzień. Niestety przez nieuwagę domowników jeden pęd uległ złamaniu i tym sposobem mam dwa kwiaty w dwóch pomieszczeniach, przy czym jeden w wazonie. Kwiaty są również bezwonne, ale (jak przystało na nazwę krzyżówki) są duże, mierzą 12 na 13 cm. Roślina jest znacznie większa od Paph. callosum, o liściach 20-23 na 4-5,5 cm.
Oprócz kwiatów niewątpliwą ozdobą obu roślin są również liście. Marmurkowe, jasnozielone w ciemnozielony deseń, w czasie kiedy rośliny nie kwitną stanowią o ich bezdyskusyjnej atrakcyjności jako roślin ozdobnych.
Z uwagi na krótki czas w jakim uprawiam obie rośliny, ograniczę się jedynie do stwierdzenia, że traktuję je podobnie jak marketowe falenopsisy… no może częściej podlewam. Oba storczyki stoją na parapecie wschodniego okna, w temperaturze pokojowej, przy wilgotności powietrza 50-80%. Nie należą do wapnolubnych, ale podlewam je wodą destylowaną z ok. 10% dodatkiem przegotowanej wody wodociągowej w celu uzupełnienia jonów Ca²⁺ i Mg²⁺. Nawożę bardzo słabo raz w miesiącu.
Mając już w przeszłości do czynienia z roślinami z rodzaju Paphiopedilum sądzę, że uprawa moich nowych nabytków nie będzie kłopotliwa, a za opiekę odwdzięczą się niejednym kwitnieniem.
A to… czy pafiopedilum to szlachcic czy sabot, trzeba już ocenić samemu.
Z pozdrowieniami, Robert.
Osoby, którym obiecałem tę prezentację bardzo przepraszam za opóźnienie.
Pod tytułem i fragmentem artykułu p. Anny Płaszyńskiej-Jaćkiewicz zaczerpniętym z kwartalnika „Kwiaty” chciałbym przedstawić, niedawno przeze mnie nabyte, dwie rośliny z rodzaju Paphiopedilum. Kwitnienia nie są moją zasługą ponieważ rośliny otrzymałem już z pędami kwiatowymi. Niemniej jednak, pewnym sukcesem jest utrzymanie pąków i doprowadzenie do ich rozkwitu.
Pierwsza roślina, Paphiopedilum callosum (var. thailandense), dotarła do mnie z końcem lutego z maleńką pochewką zwiastującą pęd kwiatowy. Mniej więcej po dwóch miesiącach pąk się rozwinął i ukazał się bezwonny kwiat, wielkości 8 na 10 cm. Sama roślina nie jest wielka, liście mierzą 9-10 na 3-4 cm.
Drugą roślinę, Paphiopedilum Gigas, z dwoma pędami kwiatowymi, nabyłem na wiosennej wystawie storczyków w Krakowie. Jest to hybryda zarejestrowana w 1892 roku, która powstała ze skrzyżowania Paphiopedilum lawrenceanum i Paphiopedilum Harrisianum (Paph. barbatum x Paph. villosum). Pąki były już znacznie zaawansowane w rozwoju, więc na ich rozkwit czekałem niespełna tydzień. Niestety przez nieuwagę domowników jeden pęd uległ złamaniu i tym sposobem mam dwa kwiaty w dwóch pomieszczeniach, przy czym jeden w wazonie. Kwiaty są również bezwonne, ale (jak przystało na nazwę krzyżówki) są duże, mierzą 12 na 13 cm. Roślina jest znacznie większa od Paph. callosum, o liściach 20-23 na 4-5,5 cm.
Oprócz kwiatów niewątpliwą ozdobą obu roślin są również liście. Marmurkowe, jasnozielone w ciemnozielony deseń, w czasie kiedy rośliny nie kwitną stanowią o ich bezdyskusyjnej atrakcyjności jako roślin ozdobnych.
Z uwagi na krótki czas w jakim uprawiam obie rośliny, ograniczę się jedynie do stwierdzenia, że traktuję je podobnie jak marketowe falenopsisy… no może częściej podlewam. Oba storczyki stoją na parapecie wschodniego okna, w temperaturze pokojowej, przy wilgotności powietrza 50-80%. Nie należą do wapnolubnych, ale podlewam je wodą destylowaną z ok. 10% dodatkiem przegotowanej wody wodociągowej w celu uzupełnienia jonów Ca²⁺ i Mg²⁺. Nawożę bardzo słabo raz w miesiącu.
Mając już w przeszłości do czynienia z roślinami z rodzaju Paphiopedilum sądzę, że uprawa moich nowych nabytków nie będzie kłopotliwa, a za opiekę odwdzięczą się niejednym kwitnieniem.
A to… czy pafiopedilum to szlachcic czy sabot, trzeba już ocenić samemu.
Z pozdrowieniami, Robert.
Osoby, którym obiecałem tę prezentację bardzo przepraszam za opóźnienie.