Mojego nicka najprościej nie odmieniać

A jeśli chodzi o masdevallie to ze specjalistką nie mam nic wspólnego. Jak dla mnie najmniej kłopotliwe są cattleye oraz niektóre paphiopedila, te rodzaje dają mi najwięcej radości, bo regularnie kwitną, a jeśli nawet nie kwitną, to rosną bez zastrzeżeń

Poza tym w orchidarium kwitną mi botaniczne i pierwszorzędowe hybrydy phalaenopsis. Te trzy rodzaje stanowią główny trzon mojej kolekcji. Masdevallie bardzo mi się podobają, ale wiem, że większość z nich w moich warunkach mogłaby zginąć, dlatego nieśmiało od czasu do czasu pojawia się u mnie coś nowego z tego rodzaju. Na szczęście, póki co, żadnej nie wykończyłam, choć mało brakowało za sprawą zeszłorocznych upałów, które chyba zaszkodziły Masdevallii Flying Colours, która nadal próbuje się jakoś pozbierać. Szkoda, bo miała kilkanaście kwiatów! Niestety nie zrobiłam wtedy żadnego porządnego zdjęcia.
Napiszę, jak uprawiam moje masdevallie, ale nie traktowałabym tego jako przykładu godnego naśladowania. Z mojego opisu można co najwyżej wywnioskować, które masdevallie w ciężkich parapetowych warunkach mogą uraczyć nas kwiatami

Mam orchidarium, zatem w moim przypadku najlepszym wyjściem byłyby masdevallie ciepłolubne, ale jest ich niewiele, przynajmniej z tych dostępnych. Mam jedną ciepłolubną masd. discoidea, która całkiem przyzwoicie rośnie w orchidarium. Z uprawianych na parapecie taka np. Masdevallia Prince Charming póki co próbuje moją cierpliwość, parę innych regularnie kwitnie. Masdevallia Sugar Baby rośnie w mieszaninie drobnej kory i sphagnum (jako jedyna w plastikowej doniczce) na północnym, kuchennym parapecie, w pomieszczeniu nie ma grzejnika, zimą temperatury w ciągu dnia 18-22 stopnie, nocą odpowiednio chłodniej, bo rozszczelniam okno. Wilgotność ogólnie 40-50%, jak to w kuchni, czasem wzrasta do 70-80%. Po zwijaniu się niektórych liści widać, że trochę tej wilgotności brakuje. Zastanawiam się, czy opary z kuchenki gazowej mogłyby być przyczyną skromnych kwitnień? Masdevallie umiarkowane lato spędzają na zewnątrz w pojemniku z dnem zalanym wodą, z tym że nie stoją bezpośrednio w wodzie. Nie są całkowicie osłonięte przed deszczem, czasem na nie popada. Dodam, że Sugar Baby bez szwanku znosi temperatury powyżej 30 stopni. Nawożenie? Jak mi się przypomni to może dwa razy w sezonie podlewam masdevallie wodą z 1/4-1/2 dawki nawozu (lub coś koło tego

). Generalnie masdevallie i nawóz trzymam daleko od siebie, dobrze nawożone są tylko cattleye i jeden śpioch

Podlewam deszczówką. Dość łatwo zalać nowe przyrosty, szczególnie w zimie. W podobnych warunkach rośnie u mnie masdevallia angulata i Prince Charming, z czego kwitła mi angulata. Jeśli chodzi o masdevallię angulata to jak tylko w tym sezonie zobaczyłam pędziki kwiatowe, starałam się ją możliwie szybko wynieść na zewnątrz, bo w domu lubi pędy zasuszać, pewnie to wina niskiej wilgotności. Ze względu na niskie temperatury w ciągu kilku ostatnich nocy wnosiłam ją z powrotem do domu, nie wiem jak pędy kwiatowe to zniosą, ale wolę stracić pączki niż roślinę. Poza tym mam jeszcze ciepłolubną masdevallię discoidea, która swoje najobfitsze kwitnienie zaliczyła na parapecie. Obecnie rośnie w orchidarium, w tej chwili otwiera nawet kolejny kwiatek. W tej chwili eksperymentuję jeszcze z masdevallią infractą w orchidarium (dzień 24-27 stopni, noc 18-20), ale jak tylko zauważę, że wysokie temperatury nocą jej nie służą, pójdzie na parapet. Póki co ma przynajmniej wysoką wilgotność i ruch powietrza

Z istotnych uwag, które mi kiedyś na tym forum wpojono: nie przejmować się każdą plamką na masdevallii, czasem taka ich uroda. Pomogło
