Strona 1 z 1

Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 02-11-2015, 16:48
Autor Renia T
Aerangisowo u mnie się zrobiło... :D
Przedstawione roślinki rosną w orchidarium i kwitną od lutego cały rok na okrągło...w cyklu, kwitnienie, miesiąc odpoczynku, wykształcenie pędu kwiatowego i ponowne kwitnienie, mimo, że storczyki są małych rozmiarów najbardziej imponująco zakwitł w kwietniu na 3 pędach A.mooreana . Zamieszczam zdjęcia październikowego kwitnienia, już nie tak spektakularnego. ;)

SAM_2372.JPG


Kolejny bardzo chętny do współpracy Aerangis mystacidii, wyniańczony przeze mnie od 1,5 cm roślinki wyjętej z Agaru. :D
Kwitnie niezawodnie jak poprzednik cały rok na okrągło...

SAM_2514.JPG

... prezentowana roślinka zakwitła w orchidarium, ale rośnie również na parapecie w uprawie hydroponicznej, obecnie ma 2 pędy kwiatowe, młodziutki, taki świeżo wykluty i trochę już podrośnięty, rokujący jeszcze na listopadowe kwitnienie? :mrgreen:

SAM_2526.JPG


Rosną sobie w takim klimacie...

SAM_2544.JPG


Trudno uwierzyć, że zima idzie. ;)

Re: Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 03-11-2015, 17:55
Autor Marta
Okazy zdrowia w tej dżungli. Niesamowity widok. Tylko jakiejś kolorowej, egzotycznej żabki brakuje. Marta

Re: Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 03-11-2015, 20:46
Autor Renia T
Ano, jakoś tak udaje się, bez chemii, bez odżywiania, woda, wiaterek, ciepełko, światełko, rosną, kwitną, czego chcieć więcej... :D Żabka ładna byłaby, ale żabka, to psuj jest listki kaleczy, kwiatki łamie, no i jak to każde żywie, dbać o nie trzeba, z żabolami to mi najbardziej po drodze w maju, nad jeziorem :roll: :lol:

Re: Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 04-11-2015, 14:13
Autor Ryszard410
Bajkowo, jak w dżungli i lasach deszczowych. :D Do tego wygodnie i bez parapetowych kłopotów. :D Patrząc co się dzieje za oknem, to jednak zima się zbliża. :|

Re: Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 06-12-2015, 14:52
Autor KarolW
Reniu,
Aerangis to dla mnie jeden z trudniejszych w uprawie rodzajów, także fotorelacja potwierdza, że masz do storczyków rękę :).

Re: Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 06-12-2015, 15:25
Autor Renia T
No nie żartuj sobie, kwitną jak stokrotki, cały rok na okrągło, do znudzenia... :roll: :lol:
Przedstawione na zdjęciu przekwitły, teraz A. citrata ma pąki, i ten pokazany w keramzycie coraz dłuższe obydwa pędy kwiatowe...Szkoda, że Mikołaj nie pamiętał, że od lat choruję na Aerangis luteoalba var. rhodosticta

Re: Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 07-12-2015, 17:12
Autor Jan Ciepłucha
Reniu. W moich warunkach, to jednak jedne z trudniejszych. Ba. Najtrudniejszych. W całej historii mojej przygody ze storczykami przez oranżerię przewinęło się 10 gatunków, z czego 9 jest na tamtym świecie. Przedostatni, A. modesta, padł ostatecznie gdzieś 1-2 mc. temu. Wprawdzie trafił do mnie w 2005r., a wiec jakoś wytrwał 10 lat. Nie mniej w końcu i on poddał się. Ostatni A. biloba jeszcze żyje. Usiłuję go ratować. Ale chyba marne szanse. :(
Skoro jednak- jak piszesz- rosną jak stokrotki :o , to może powinienem je uprawiać na trawniku :?: :idea: :lol:

Re: Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 07-12-2015, 19:15
Autor Renia T
Hmm...to ja już nie wiem, co ze mną nie tak ;) ...może to kwestia doboru właściwych roślin do wspólnej koegzystencji ;) ?
Zdecydowanie mniej niż bardziej o nie dbam :roll: :oops: i czasami myślę, :mrgreen: że może to jest jednak klucz do sukcesu?

Żeby nie być gołosłowną...

Anreca.jpg



Pierwszy od lewej A. mystacidii, nie wycięłam jeszcze zasychającego po przekwitnieniu pędu i rośnie nowy, no i obok już parapetowce w hydroponice. Jakby nie zauważały zimy nadciągającej. :D

Re: Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 09-12-2015, 15:43
Autor Jan Ciepłucha
Renia T pisze:to ja już nie wiem, co ze mną nie tak

Reniu, z Tobą wszystko w porządku, jak najlepszym. :D To właśnie ja nie jestem w stanie zapewnić im należytych warunków. Podejrzewam że u Ciebie rosną w orchidarium, a wiec w warunkach wymarzonych, a poza tym ta troska... Co dużo mówić, u mnie tak dobrze niema. :|

A ten keramzyt to taki budowlany, czy jakiś specjalistyczny?

Re: Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 09-12-2015, 21:19
Autor Renia T
Uff...jaka ulga. :lol:
Niektóre rosną w orchidarium, inne na parapecie w hydroponice, kwitną porównywalnie często, na parapecie z jakimś miesięcznym opóźnieniem. Keramzyt na początku miałam tylko budowlany, ma nieregularną strukturę dużo trudniej doprowadzić go do stanu" czystości" i trochę niszczyły się korzenie, bo jest bardzo chropowaty, korzenie wrastały, potem przy przesadzaniu odłupywały się razem z keramzytem, teraz ze sklepu z hydroponiką, ale równie dobry ten ze sklepów storczykowych, byle wielkość była odpowiednia, ale to oczywiste. ;) :mrgreen:

Re: Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 12-12-2015, 18:55
Autor KarolW
Reniu,
A. articulata - wegetuje u mnie już 5 lat, ale co do kwitnień, to skończyło się na pędach które zamierały.
A. stylosa - to samo
A. luteoalba var. rhodosticta - no ten to kwitł jak stokrotka, aż się tak zakwitł na śmierć...
Aerangis punctata - również zabiłem

Myślę, że dzisiaj poradziłbym sobie z uprawą 2 ostatnich wymienionych gatunków lepiej, co nie zmienia faktu że moim zdaniem informacje literaturowe mówiące o wysokiej wilgotności i silnym ruchu powietrza wymaganych przez te gatunki są jak najbardziej prawdziwe. Do tego wymagają znacznie więcej światła niż np. Phalaenopsis. Nie jestem zaskoczony tym, że dobrze rosną Ci w orchidarium, natomiast informacja o dobrych efektach w hydroponice jest więcej niż intrygująca.

Wracając do orchidarium - stworzenie odpowiednich warunków w takim zbiorniku to nie jest taka prosta rzecz. Wymaga spostrzegawczości i intuicji oraz płynącego z wyżej wymienionych doświadczenia. Skromność to piękna cecha charakteru i tym właśnie tłumaczę porównanie Aerangis do stokrotek :P .
Pozdrawiam, Karol

Re: Aerangisy...

Nieprzeczytany postNapisane: 12-12-2015, 22:27
Autor Renia T
:roll: Dziękuję Karolu.
A wiesz, jedną rzecz trafnie ująłeś, choć ja o tym dawno pisałam i właściwie teraz o tym nie przypomniałam, choć powinnam :oops:
O świetle, bo różne arkusze mówią, że nie potrzebuje do szczęścia go zbyt wiele, i ja ufając, że w arkuszach jest zawarta sama prawda oczywista ;) montowałam je gdzieś tam, i ledwie zipały, zamontowanie roślin dużo bliżej światła natychmiast przyniosło oczekiwane efekty. Przypominam, aerangisy żeby kwitnąć jak stokrotki :twisted: potrzebują jednak sporo światła. :mrgreen: