Od czego zacznę.
W podobnych warunkach, w nieco wyższych temperaturach rosną moje ukochane masdevalie w większości o wymaganych umiarkowanych temperaturach.
Cymbidia mieszkają w ganku.W dzień jest tam kilkanaście stopni - przeważnie 16,w nocy spada zwykle poniżej 10.Mam trzymam największe chłodnoluby - cymbidia,Coelogyne cristata i inne,a bliżej kaloryfa,wyżej zygopetala.To taki mini ogród zimowy.Zimują tam też kloniki,fuksje ,paprocie,kaktusy,owadożerne potrzebujące odpoczynku.To towarzystwo jest doświetlane kilka godzin dziennie(przeważnie cztery).
Czy te cymbidia są zdrowe....u mnie w lecie rosły dobrze.Nie da się ukryć,że czegoś im brakuje.One lubią nawożenie.To nie sabotki. Przecież były podlewane i nawożone jak przypomniałam,albo jak on sobie przypomniał.
Niektóre mają jaśniejsze plamy.Oby to był brak składników mineralnych,a nie wiroza.
Trochę mam tych cymbidiów.Osiem dorosłych w doniczkach i cztery z pseudobólw , z wiosny,więc razem 12.Ale tylko 3 różne.Moje stare , czerwona hybryda o bardzo ładnych kwiatach i żółta.Mniejsza roślina.
A w lecie? Stoją pod daszkiem nieopodal oczka wodnego.Ale tylko od wiosny.Teraz myślę,że będą miały lepiej.Widać chęć do życia.Tylko co z kwitnieniem?
Oj,na chwilę odeszłam i co zobaczyłam?Że na jaśniejszych plamach pojawiają się wzdłuż zielone paski !A i zieleń jest ciemniejsza!To chyba dobrze.
To Cymbidium ma piękne wyrośnięte 2 pseudobulwy.Teraz stoi.Nie podlewam go.Może akurat.Kwitło pod koniec zimy, ale ze 3 lata temu.Jak na razie przyrostów nie widać.To mnie cieszy,ale czegoś co zwiastuje pęd kwiatowy też nie,a to mnie smuci.

.Największemu dorastają przyrosty,a Steward ma dwa nowe,więc na pewno nie zakwitnie.Dorosłe bulwy mało nie pękną ,takie odnoszę wrażenie.Powinno zakwitnąć,a tu tylko nowe produkuje.
A czy to jest z cymbidiami,że jak wyrastają nowe pseudobulwy,to już po herbacie z kwitnieniem? Czy nie może wypuścić pędu z innego dojrzałego?