Jestem leniwy, więc nie chce mi się szukać wątku, w którym ta hybryda była omawiana, niemniej po około 10 miesiącach od "handlowego" kwitnienia ta urocza odmiana uraczyła mnie kwiatami ponownie. W momencie kupna było 11 kwiatów, u mnie 7, więc szału nie ma, ale Phalaenosis-jak pisałem-mnie nie lubią, dlatego poczytuję to sobie za duży sukces
Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Dziękuję za miłe słowa Jeszcze gwoli wyjaśnienia-dwa liście, które u mnie wyrosły, są zniekształcone. Nie wiem, czy mam rację, ale to chyba z powodu zbyt małej ilości wody. Temperatura odpada, bo przez pierwsze miesiące ten okaz rósł w warunkach niemal tropikalnych (akwarium stało na zachodnim parapecie) i te liście od razu takie wyrosły. Zupełnie nie wziąłem pod uwagę, że w doniczce jest mnóstwo żywego mchu, no ale każdy błądzi, głupi tylko trwa w błędzie. Zobaczymy, czy kolejny liść będzie już normalny. Jeśli nie-wirus czy inne paskudztwo. Miałem już jeden okaz tej odmiany i padł, ale z kolei z powodu zbyt niskiej temperatury (zamarł stożek wzrostu, a mimo to roślina zakwitła).
Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
SureLooksGoodToMe pisze: Phalaenosis-jak pisałem-mnie nie lubią, dlatego poczytuję to sobie za duży sukces
Też bym chciała, aby Phal. tak mnie nie lubiły, urocza roślina, i ładne zdjęcie. Podobnie jak Przemkowi podoba mi się taki kwiatostan ... Prawie widzę jak sobie lekko faluje na wietrze, bez patyczków wybijających oczy
No właśnie jakoś tak zielono a wręcz szmaragdowo w tej doniczce, ale sądząc po rodzicach one lubią wilgotne podłoże. Moja też ma takie falujące powiginane liście, zbieram się do założenia postu z moimi roślinami. Na pocieszenie dodam moje spostrzeżenie: jak kwiatów jest mniej to z reguły są intensywniej wybarwione np moja Philadelphia ma ich więcej za to różowego jest mniej ( na twoim odwrotnie), zaś żółta hybryda w tym roku ma mniej kwiatów ale intensywniej są wybarwione.