Już spieszę odpowiadać na pytania dotyczące tajników uprawy

Może zacznę od tego, że jestem totalnym laikiem jeśli chodzi o uprawę storczyków. Jak czytałam niektóre Wasze posty to aż mi było głupio, że 2/3 sformułowań nie rozumiem, nie mówiąc o nazwach podłoża, odmian, preparatów...
Zatem przechodząc do sedna: ten wspaniały okaz na pierwszym zdjęciu kwitł tak w czerwcu ubiegłego roku. Podłoże? Nie wiem... zwykłe do storczyków, takie jakie można kupić w markecie. Światło? Wschodnio - południowe, chociaż w okresie dużych upałów przestawiam je na okno, wprawdzie południowe, ale za którym stoi drzewo i wpuszcza do pokoju mało światła. Nawóz? Jak sobie przypomnę... co oznacza co 2-3 miesiące. Kupiłam w markecie, taki z niemieckimi napisami w fioletowej butelce Substral. Jedyne czego się trzymam, to nie podlewam podczas kwitnienia. Raczej w okresie, gdy po odpoczynku zaczynają wypuszczać nowe pędy, albo gdy jeszcze pąki są malutkie. Nie wiem, czy dobrze robię, ale tak gdzieś usłyszałam. Podlewanie? Co 1-2 tygodnie. 3 razy do roku robię im prysznic

Tzn. wstawiam je do wanny i nie lodowatą wodą i nie silnym strumieniem polewam im liście (omijam kwiaty), nadmiar wody wylewam z doniczki. W moim mieście woda z kranu jest dość dobra, więc nie przegotowuję jej, ani nie filtruję, tylko podlewam taką prosto z kranu.
Zapewne wiele osób się ze mną nie zgodzi i nie uzna tego za słuszne. Ale muszę stwierdzić, że dobrze się moim storczykom rośnie w szklanych doniczkach bez odpływów (takich jak widać na zdjęciu głównym). Wiadomo, jest przezroczysta, co pozwala korzonkom złapać trochę światła i chyba wg logiki nie za dobrze jest by przecież część rośliny (wprawdzie w moim przypadku nie podlewam obficie, więc nie ma tam pół doniczki wody, ale jednak...) stała w wodzie. Ale u mnie te doniczki się sprawdziły i tylko jeden storczyk stoi w plastikowej + osłonka, bo ma za duże i za ciężkie liście i się przewracał.
Jeszcze tylko dodam, że ten najbardziej ukwiecony okaz był kupiony w markecie budowlanym, owszem wyglądał zdrowo i ładnie, miał dwa pędy. Ciekawostką

jest to, że nie chciałam go przyjąć i omal nie wylądował za oknem

teraz się chyba odwdzięcza

Podsumowując: nie stosuję jakiś szczególnych zabiegów itp. Niektórzy mówią, ze zwyczajnie "mam rękę do kwiatów". Ale np. ku mojej rozpaczy umarło mi piękne cymbidium. Jednego roku zakwitło, a następnego roku umarło nie wiedzieć dlaczego...
Poniżej aktualne zdjęcie "mojej dumy" plus jeszcze inne moje gwiazdy
