Moi rodzice są emerytowanymi ogrodnikami

więc styczność z różnymi kwiatami miałam od dziecka. A storczyki w pokoju miewałam od czasu do czasu (jestem alergikiem, także nie służą mi pleśnie i grzyby żyjące w ziemi kwiatków), więc nie jestem jakimś zapaleńcem. Ten storczyk jest pierwszy od dłuższego czasu i wcześniej nie zdarzały mu się tak obfite kwitnienia. Mama kupiła mi kiedyś nawóz i powiedziała, żebym od czasu do czasu nalewała trochę do doniczki. Myślę też, że storczykowi bardzo odpowiada okno na którym stoi (wschodnie) bo ma mnóstwo światła. Temperatura u nas w domu nie jest wysoka (zimą zazwyczaj około 19 stopni), natomiast latem w moim pokoju wręcz przeciwnie - ukrop

Jeśli chodzi o podlewanie, to raz na tydzień przelewam go wodą, daję obcieknąć i odstawiam na miejsce. Moja bratowa, która mieszkała w pokoju obok też bardzo lubi storczyki, ale swoją roślinę trzymała ciągle w wodzie (na dnie naczynia zawsze stała woda) i efekt był taki że miała zatrzęsienie, ale nie kwiatów tylko liści. A kwitnień brak.
Co ciekawe mój storczyk zaczął kwitnąć jeszcze w grudniu zeszłego roku! I cały czas robi nowe kwiatki

Zauroczona moją roślinką chyba wybiorę się na giełdę kwiatową i kupię drugiego phalaenopsisa, może jakąś ciekawszą odmianę.
PS dodam jeszcze, że niestety nie pomyślałam i nie podparłam i nie wyprostowałam pędów jak zaczęły rosnąć i efekt jest taki, że teraz są tak obciążone kwiatami że muszę je podpierać książkami (nawet jak robiłam zdjęcia to się bałam, że się złamią).