Oncidium
Z powodu zbyt długiego w wypowiedziach wątku o innej tematyce opowiem o moich doświadczeniach w uprawie Oncidium.
Już kiedyś tam podzieliłem się swymi zmaganiami z uprawą tego storczyka. Przypominam bo to doświadczenie nie dało spodziewanych efektów.
A to dlaczego, otrzymałem od miłej koleżanki, warto takie mieć,
Panią na Mnichu, pozdrawiam serdecznie,
malutki kawałek Oncidium z życzeniami "dasz radę". Nie przeczę, zmobilizowało że mnie to bardzo i po dwóch latach z dużym naddatkiem udało się.
Chociaż, nie tak dawno spotkałem się z głosem krytycznym co do wyników moich starań - pędy kwiatowe nie w pełni wykształcone, psb też. W ogóle do kitu. Głos krytyczny oceniającej przyjąłem, czapkę zdjąłem w uznaniu osoby doświadczonej, rady wykorzystam w następnym sezonie tzn. intensywniej będę podlewał. Dzięki pani R. za opinię.
i
Jednocześnie odpowiem /pokażę/ na pytanie " Grzej, grzej, zobaczymy co z tego urośnie. "
Pokrótce pokażę co nabroiłem. Liść zewnętrzny między, którym a psb zwykle wyłania się pęd kwiatowy nie chciał się rozwinąć by dać drogę wzrostu tegoż pędu. Stąd też taka dziwaczna "pętelka"
Po miesiącu zaniepokojony, skalpelem, "otworzyłem" liść i wysupłałem dość dobrze podrośnięty pęd, który po następnym miesiącu przybrał poniższy wygląd - fotka druga.
Jednocześnie w tym samym okresie druga psb także zainicjowała pęd kwiatowy, który także jest zdeformowany - z kąta liścia wyłoniła się tylko część z pąkami brak jego właściwej części - fotka pierwsza
klikanie powiększa fotki
Po 21 dniach pąki przekształciły się w niepozorne kwiatki ( co to znaczy światło, prawa fotka zrobiona w dzień słoneczny - kwiaty rozwinęły się trzy dni wcześniej ).
Ale, żeby pokazać, że jednak mają swój urok powiększyłem ich 'małość'
Dodam jeszcze, że doświetlanie diodowe na razie się sprawdza.
jedna fotka jest skażona błędem. Kto pierwszy go dostrzeże otrzyma wiosną, jeżeli będzie chciał, część tej roślinki.
Już kiedyś tam podzieliłem się swymi zmaganiami z uprawą tego storczyka. Przypominam bo to doświadczenie nie dało spodziewanych efektów.
Pokrótce pokażę co nabroiłem. Liść zewnętrzny między, którym a psb zwykle wyłania się pęd kwiatowy nie chciał się rozwinąć by dać drogę wzrostu tegoż pędu. Stąd też taka dziwaczna "pętelka"
Po miesiącu zaniepokojony, skalpelem, "otworzyłem" liść i wysupłałem dość dobrze podrośnięty pęd, który po następnym miesiącu przybrał poniższy wygląd - fotka druga.
Jednocześnie w tym samym okresie druga psb także zainicjowała pęd kwiatowy, który także jest zdeformowany - z kąta liścia wyłoniła się tylko część z pąkami brak jego właściwej części - fotka pierwsza
klikanie powiększa fotki
Po 21 dniach pąki przekształciły się w niepozorne kwiatki ( co to znaczy światło, prawa fotka zrobiona w dzień słoneczny - kwiaty rozwinęły się trzy dni wcześniej ).
Ale, żeby pokazać, że jednak mają swój urok powiększyłem ich 'małość'
Dodam jeszcze, że doświetlanie diodowe na razie się sprawdza.