Strona 1 z 1

Cattleya, początki i trudności.

Nieprzeczytany postNapisane: 23-12-2014, 10:53
Autor Russski
Witajcie, nadszedł czas że i ja postanowiłem rzucić się na głębszą wodę i spróbować z cattleyami (na razie hybrydami). W wielu miejscach czytałem że w większości hybrydy cattlei są o wiele prostsze w uprawie od phalenopsisów :evil: Być może kiedyś się z tym zgodzę, na razie ilość czytanych informacji co do spoczynku, ilości liści na psb czy pochewek i ich braku bardziej mnie przytłacza niż skłania do podobnego stwierdzenia.
Szczerze mówiąc trochę się nimi zachłysnąłem odkrywając nową hurtownię i szybko powiększałem swoją kolekcję pospolitymi mieszańcami.
W przeciągu 6 miesięcy miałem już ich 15?. Kupowałem głównie na przecenach więc nie zawsze ich stan był wzorowy. Na razie mogę stwierdzić że wszystkie żyją a nawet rosną :D , więc do szczęścia potrzeba mi jedynie kwiatów.
Większość uprawiam w glinianych doniczkach nawierconych dodatkowo w celu lepszej wentylacji. Wszystkie staram się szybko przesadzać do docelowych pojemników, ponieważ te plastiki w których się je nabywa całkowicie nie nadają się do uprawy. Doniczki gliniane nie szkliwione wg. mnie są najlepsze dla cattlei ponieważ pozwalają oddychać roślinie i wchłaniają nadmiar wody z podłoża, dodatkowo zwiększając wilgotność poprzez parowanie płynu z ich powierzchni.

2014-12-23 10.00.36.jpg
2014-12-23 10.00.50.jpg
2014-12-23 10.01.03.jpg
2014-12-23 10.02.22.jpg
2014-12-23 10.02.27.jpg

Na jednym zdjęciu widać lampkę led którą doświetlam 2 pochewki na świeżych psb. W tej chwili prawie w ogóle nie ma słońca, a to co dociera u mnie na południowy parapet nie wystarcza nawet phalenopsisom. Nie wiem czy to placebo czy jednak rośliny coś tam dla siebie pobierają, ale w pochewkach widać już cienie pąków. Jak pąki zachowały by się na tym stopniu rozwoju bez doświetlania? nie wiem. Chociaż pewnie będzie dane mi to porównać bo 2 inne na drugim końcu parapetu także wykształcają już pochewki. A Wy doświetlacie swoje cattleye w sezonie zimowym?

2014-07-11 11.34.39.jpg
Kwitnienia które udało mi się zainicjować.
2014-07-11 11.34.39.jpg (80.21 KiB) Przeglądane 2672 razy
2014-08-19 14.01.01.jpg
2014-08-19 14.01.01.jpg (80.46 KiB) Przeglądane 2672 razy
2014-11-05 08.19.26.jpg

O tej porze podlewam je przelewając rośliny średnio do 9-12 dni.
Temat założyłem, aby podzielić się swoimi spostrzeżeniami, i być może skorzystać z Waszych rad i doświadczeń których nie da się nabyć w tak krótkim czasie jak kilka miesięcy.

2014-12-23 10.03.04.jpg
2014-12-23 10.03.25.jpg

Re: Cattleya, początki i trudności.

Nieprzeczytany postNapisane: 23-12-2014, 11:52
Autor Marta
Korzenie do doniczek glinianych tak silnie przylegają że przy przesadzaniu połowa z nich będzie połamana. Używam plastikowych z wypalonymi dodatkowo dziurami. Robię prawie koszyczek. Marta

Re: Cattleya, początki i trudności.

Nieprzeczytany postNapisane: 23-12-2014, 12:00
Autor Russski
Przesadzałem już jedną cattleye znajomej z mniejszej doniczki glinianej, po wysypaniu wierzchniej warstwy podłoża i namoczeniu korzenie przynajmniej w tym przypadku bardzo ładnie odchodzą od doniczki.

Re: Cattleya, początki i trudności.

Nieprzeczytany postNapisane: 27-12-2014, 18:59
Autor katunia6
To jest wątek dla mnie. Powiedzcie, jaki nawóz używacie do swoich roślinek ?

Re: Cattleya, początki i trudności.

Nieprzeczytany postNapisane: 27-12-2014, 21:27
Autor Krzysztof Gozdek
Największym problem w uprawie katlejastych jest wilgotność podłoża i nawadnianie. Otóż pierwszym przykazaniem jest to, że korzenie w podłożu powinny być minimalnie wilgotne, a teraz w okresie spoczynku wręcz na granicy schnięcia. Jak tą barierę mentalnie i praktycznie się pokona to sukces prawie zawsze powinien być. Drugim przykazaniem to znaczna intensywność śwaitła słonecznego, choć są takie, które nie wytrzymują bezpośredniego działania słońca w dłuższym okresie czasu. Doniczki muszą mieć sporo otworów, aby po nawodnieniu przez zamaczanie korzenie szybko wyschły :!: :!: :!:
Z własnej praktyki wiem, że bardzo dobrze reagują jak mają w podłożu kawałek drewna, to taki substytut gałęzi, korzenie wtedy bardzo mocno oplatają drewno. Ja używam z czarnego bzu, ale może też być z drzew owocowych, np. z jabłonki. W okresie wegetacji dość mocne nawożenie, najlepiej mieszanką nawozów organicznych z mineralnymi.