Pikny kwiotek. Oj to pole, jak byłem jeszcze 'gorolem' i katlejki wyprowadzałem na spacerek, to widać było jaką z radością przyjmowały powiewy wiatrów, a nawet burzowe deszcze. Teraz w miastowych warunkach już takiego wigoru nie przejawiają.
Jeśli chodzi o pobyt na zewnątrz to u mnie dopiero od połowy czerwca mogę zapewnić noce bez przymrozku! W maju wynoszę na dzień te najbardziej kresne o ruch powietrza rośliny i wnoszę je na noc do domu... reszta musi czekać...
Nie wiem czy mi się uda w tym czy w przyszłym roku postawić małą szklarenkę... to by ułatwiło...