Około tygodnia temu rozkwitła mi po raz pierwszy ta hybryda cattleya. Zakupiłam ją na wiosnę razem z czterema innymi, które były w bardzo okazyjnej cenie i jak się tego domyślałam bez korzeni. Dlatego z przyczyn ostrożności trafiła do kwarantanny i stała tam aż do momentu zakwitnięcia. Uprawiana na południowym parapecie i oszczędnie podlewana ( kwarantanna+plus pokój do którego rzadziej zaglądam). Rosła dość ładnie, pięknie się ukorzeniła, wydała jeden przyrost,który wypuścił mała pochewkę , ale nie zakwitł, no i drugi większy, który rozkwitł 3 kwiatami.
No i wszystko super aż do tego momentu, ale kiedy zakwitła przestawiłam ją do kuchni, żeby ją częściej oglądać i po weekendzie zobaczyłam, że płatki już zaczynają podsychać (zakwitła koło czwartku). Wiem, że jedne cattleye kwitną krócej drugie dłużej, ale żeby aż tak krótko? Teraz po tygodniu kwiaty nadal się utrzymują, ale wszystkie 3 mają już podeschnięte końce. Macie pomył co mogło jej skrócić kwitnienie? Czy spowodowało to przestawienie?( na okno zachodnie i nieco chłodniej niż w pokoju w którym rosła). Choć z drugiej strony często przestawiam cattleye po rozkwitnięciu na bardziej eksponowaną miejscówkę i nic takiego mi się nie zdarzyło wcześniej.