Kochana, z przędziorkami będziemy żyć do końca naszych dni.

Do takiej konkluzji doszłam po wieeeeloletniej walce: biologicznej, czy chemicznej. Dało mi to spokój duszy. Teraz to zbieg okoliczności bo w 2014 i 2015r walczyłam z wciornastkami. Używałam pałeczek Tarcznik na zmianę z brykietami Bross. Któreś z nich truje, któreś stadium rozwoju przędziorków. Nie mniej jednak na Cycnoches peruvianum i Bifrenaria tetragona przeżyły. Rośliny teraz są odizolowane, dostały znowu po 0,5 Brossa ale przędziorki się rozwijają. Może brykiety zastosowałam w nieodpowiednim terminie, może zabijane są tylko nimfy, nie dorosłe pajęczaki? Nie mniej jednak udało się sporo osiągnąć bo reszta storczyków ich nie ma. Trzeba się liczyć z tym że któryś z nich jest fitotoksyczny np dla Bifrenaria harrisoniae, która teraz

ledwo zipie. Moja piękna bifrenaria!!! Oby przeżyła. Muszę zaznaczyć że pierwszy raz nie mam przędziorków i dopiero teraz widzę jak poprzednio bardzo osłabiały wzrost roślin. Teraz szybciej weszły w wzrost, a nawet kwitnienie. Z tych zainfekowanych zbieram przędziorki wacikiem każdorazowo płukanym w ciepłej, bieżącej wodzie. Cała podłoga w kuchni jest wtedy w wodzie ale jak się kocha - to się cierpi i wyciera. Marta