Moi drodzy,
Ostatnio, a właściwie miesiąc temu zakochałam się w storczykach. Jak na razie posiadam 4 - zwykłe "mieszańce" jak to mają w zwyczaju nazywać profesjonalne portale internetowe...
anyway - kupiłam storczyka w hipermarkecie, bardzo pięknie się rozwija, nie posiada żadnych defektów. natomiast część jego korzeni wystaje spoza plastikowej doniczki (tej z dziurkami na spodzie) i te korzenie lezą na dnie osłonki - stąd moje pytanie - czy po takim krótkim okresie (2 tygodnie od kupna) mogę przesadzić storczyka kupując nowe podłoże i wsadzić te korzenie do plastikowej doniczki i czy to będzie bezpieczne dla storczyka?
I właściwie jak to jest z usuwaniem tych korzeni... czy można usunąć część suchą/zgniłą korzenia pozostawiając jego zdrową część, czy w takim wypadku, jeśli tylko część korzenia jest sucha/zgniła to muszę usunąć cały korzeń? a może poczekać aż cały korzeń stanie się suchy/zgniły? Odciąć wtedy taki korzeń nożykiem i co potem? od razu włożyć storczyka do nowego podłoża bez podlewania 1-2 dni? Czy końce odciętych korzeni posmarować jakiś roztworem/płynem?
I mam kolejne pytanie - czy mam się martwić, jeżeli na liścich jednego z storczyków (dokładniej na jego końcach) pojawiły się małe suche fragmenty? tzn malutkie, na samych końcówkach, czy to o czymś świadczy?
Będę baaardzo wdzięczna za odpowiedzi

)))
Pozdrawiam ciepło!