Jolla pisze:Od początku lata prowadzę wojnę z wciornastkiem. Trochę to trwało zanim zlokalizowałam przyczynę mojego nieszczęścia. Teraz już wiem, że pojawiające się znienacka kropelki rosy na liściach to nie żadna gutacja, mimo że oczywiście ona też istnieje, tylko wypływający z liści sok po ugryzieniu małego drania. Maciupeńkie robaczki wcale nie są aż tak nieszkodliwe. Są wredne do bólu i niszczą kwiaty dokładnie, przenosząc się z jednego na drugi bez problemu. Chowają się w międzywężlach i wcale ich nie widać. Siedzą w podłożu i podgryzają początki korzeni tak, że wszystkie ich nasady są puste. Na liściach , w które się wsysają powstają brązowe zapadliny, a potem listki żółkną, dostają innych plam i brzydko marnieją . Jasne plamki, które widzimy pod światło to miejsca ich ugryzień.A, i szczególnie lubią najmłodsze listki aktualnie rozwijający się lub poprzedni. Przeprowadziłam zamaczanie i opryski Nomoltem, Mospilanem, Fastakiem i Provado Plus mniej więcej co 10 dni. A one ciągle są! Kiedy ostatnio zauważyłam kropelki rosy i zapadlinę na mojej Kagawarze to ręce mi opadły. Skąd to się bierze? Jak skutecznie w domu opryskać 40 kwiatów. Przecież te środki są trujące. Może ktoś to przewalczył?
Jolla pisze: Przeprowadziłam zamaczanie i opryski Nomoltem, Mospilanem, Fastakiem i Provado Plus mniej więcej co 10 dni.
Jolla pisze:Na liściach , w które się wsysają powstają brązowe zapadliny...
Robert pisze: o tych 'cudownych', 'bakterio i wirusodajnych' owadach
Powrót do Storczykowe "Gadu-Gadu"