Mam dwa storczyki phalaenopsis oba niestety chore. Jednego kupiłam już jakiś czas temu zaczął kwitnąć i w pewnym momencie zrzucił kwiaty a łodyga uschła. Myślałam że może to jakieś szkodniki więc kupiłam oprysk (biochron- w sklepie mi poradzili) jednak na niewiele się to zdało bo widzę że usycha niestety (i szkoda mi go niesamowicie :/ Ma takie jak by miękkie liście i praktycznie zero korzeni:/ Drugi natomiast ładnie kwitł puszcza nowe gałązki z pędami ale przyczepiły się do niego wełnowce :/ Czytałam trochę na ich temat i wiem że je trudno wytępić ale może wy macie jakiś skuteczny sposób (oprysk co zabije te wredne robale) Wczoraj zmyłam je roztworem alkoholowym ale wiem że na niewiele się to zdało. Pomóżcie
Nie potrzeba tyle zdjęć z profilu, przydało by się zdjęcie bryły korzeniowej i szkodników; Temat wałkowany do granic szczękościsku, prosze poszukać tu na forum potrzebnych informacji: zgniłe korzenie, zwiędłe liście, przelany, choroby itp...