Studiuję mikrobiologię i dość mocno przekładam od początku wiedzę nabytą na uczelni na rośliny i tutaj mogę powiedzieć, że na 90% moim zdaniem nie są to żadne drobnoustroje. Przejaśnienia są dla mnie prędzej wywołane zaburzeniami fizjologicznymi, a w tym stawiałbym konkretniej na transport niektórych asymilatów lub na ich niedobór. Nie wygląda to jak typowa chloroza wynikająca z braku wybranych pierwiastków. Może to być również wirus przeniesiony przez jakąś pojedynczą mszycę i akurat bardzo zjadliwy dla tej rośliny czy też jakaś mutacja, której np skutkiem jest dezintegracja cząsteczek chlorofilu.
Niezależnie od przyczyny myślę, że nie powinno się tym przejmować. Jak bym miał się zastanawiać nad wszystkimi plamkami, przebarwieniami, dziurkami czy innymi zmianami morfologicznymi u wszystkich roślin to bym chyba oszalał

A tak jak u ludzi mogą być blizny, pękające naczynka, pryszcze i inne nieprzyjemności, które jednak nam nie szkodzą tak samo takie dolegliwości dokuczają roślinom. W tym przypadku myślę, że nie trzeba z tym nic robić.