Strona 1 z 1

snieg do podlewania

Nieprzeczytany postNapisane: 16-11-2011, 03:57
Autor koko
Czy jest po dobry pomysl, aby wykorzystac swiezy snieg, tzn przynies go w pojemniku, trzymac w pokojowej temperaturze (ewentualnie lekko podgrzac), a nastepnie podlac storczyki. Zaznaczam, ze mieszkam w okolicy gdzie nie ma zadnego przemyslu. ;)

Re: snieg do podlewania

Nieprzeczytany postNapisane: 16-11-2011, 07:56
Autor katarzyna
Witam, moze byc do podlewania pod warunkiem , ze sie zagotuje . Ja juz tak robilam roslinom nic nie bylo , ale zagotowac i oczywiscie wystudzic ;) Pozdrawiam

Re: snieg do podlewania

Nieprzeczytany postNapisane: 17-11-2011, 10:26
Autor Marta
Jest dobry ale tylko wtedy gdy atmosfera nie jest skażona pyłami, dwutlenkiem siarki itp. W dużych miastach woda z zbieranego śniegu może spowodować nadmierne zakwaszenie podłoża, zaś w pobliżu cementowni nadmierną zasadowość. Nawet w górach śnieg może zawierać skażenia. Przykładem może być wymieranie lasów w górach Izerskich, na wschód od Turoszowa, spowodowane zbyt dużym stężeniem fluoru w powietrzu. Snieg świetnie zbiera zanieczyszczenia. O stanie środowiska może świadczyć obecność porostów na korze okolicznych drzew.Może Mazury, Tatry są naprawdę ;) czyste? Kilkurazowe podlanie wodą ze śniegu, sądzę że nie wyrządzi szkody. Marta

Re: snieg do podlewania

Nieprzeczytany postNapisane: 17-11-2011, 20:43
Autor Krzysztof Gozdek
Śnieg jest to najczystsza postać wody, która spada nam z nieba. O ile w deszczu mogą rozpuszczać się związki chemiczne zawarte w powietrzu (jeżeli są to w minimalnych ilościach), to w śniegu to zjawisko nie występuje. Oczywiście czystego śniegu nie ma w okolicach dymiących kominów :(
Jakoś wody uzyskanej z czystego śniegu niewiele się różni od wody destylowanej 8-)

Re: snieg do podlewania

Nieprzeczytany postNapisane: 18-11-2011, 19:34
Autor Bellagne
Witam
Od kilku lat zbieram deszczówkę i śnieg do podlewania storczyków, pomimo, że mieszkam...na warszawskim blokowisku ;). Kiedyś kupowałam demineralizowaną, ale zbiedniałam i wychodziło mi za drogo, poza tym za ciężko wozić 5 litrowe butle z Castoramy czy Carrefoura, jestem niezmotoryzowana, nie wolno mi dużo dźwigać. Tak więc rośliny przyzwyczaiły się do takiej deszczówki zza okna (na szczeście mam od podwórza a nie od ulicy), przed podlaniem przelewam ja w dzbanku Brita. Wolę taki sposób niż gotowanie kranówki, zresztą sama jej nie piję, przywożę wózeczkiem z osiedlowego ujęcia oligoceńską.

Pozdrawiam Agnieszka