Witam, Tak się składa,że moja siostra nie ma ręki do kwiatów i zawsze daje mi swoje stroczyki na odratowanie.2 razy się udało,ale tym razem nie mam pojęcia co zrobić bo storczyk nie ma korzeni;/ Bardzo mi na nim zależy..taki biedny jest:( Jakaś rada co powinnam teraz zrobić? Czekam z niecierpliwością na jakąkolwiek odpowiedz.
Roślina jest żywa więc można ją ratować. Sposobów jest wiele. Na górnym pasku masz napis Szukaj, tam kliknij i potem wpisz reanimacja [wystarczy ] i kliknij na dole na Szukaj. . Klikaj na tematy i czytaj.
Totalna zagłada korzeni. 0. Poczytać o uprawie storczyków, zwłaszcza o phalaenopsis! 1. Usunąć wszystkie resztki korzeni, trzon obsypać sproszkowanym węglem drzewnym; 2. Wsadzić do kosza z keramzytem lub WILGOTNYM nie MOKRYM sphagnum. Nie słuchać rad o wsadzaniu to woreczka, słoika lub akwarium. Roślina potrzebuje wilgoci ale potrzebuje świeżego powietrza bo inaczej zapleśnieje lub zgnije. Kosz z keramzytem wsadzić do miseczki z wodą, do 1/5 wysokości kosza zalać wodą. Jeśli reanimacja odbywa się w sphagnum, co jakiś czas moczyć aby pozostało wilgotne. 3. Czekać jakieś pół roku na odbudowę systemu korzeniowego.
Tak to jest dzis mnie troche zaszokowała koleżanka. Kupiła Orchidea Phalaenopsis niebieska za 70 zł a w domu postanowili ja od razu przesadzić do ziemi i podlała jak normalnego kwitka. Po co kupowac Orchidea i nie brać pod uwagę informacji na ulotce. W razie czego --> Google zawsze pomaga
Dziękuje za rady. Wczoraj troszku zagłębiam się w temat:)Obciełam te pędy kwiatowe bo tak radzono na pewnym forum,żeby jeszcze bardziej rośliny nie przemęczać. Musze jutro jechać do ogrodniczego po ten keramzyt.Szkoda,że dziś zamknięte sklepy.Na razie zwilżyłam mu liście wodą i postawiłam go niedaleko nawilżacza do pomieszczeń. Wytłumaczcie mi jeszcze proszę bo się pogubiłam. Kupuje ten keramzyt. Nasypuje do przeźroczystej doniczki,umieszczam kwiatka,dosypuje i umieszczam tą doniczkę na podstawce z wodą na 1-1,5cm?Tak?
Jeśli nie wyrzuciłaś obciętych pędów to może można by było je wykorzystać
Byłam w identycznej sytuacji też obcięłam pędy przy reanimacji i postanowiłam skorzystać z pomysłu, który proponuje p. Małgorzata na swojej stronie wsadzić pędy do wody i postawić na południowym oknie. Może coś z tego wyjdzie http://storczyki.szczecin.pl/index.php? ... &Itemid=67
Czy ktoś próbował tego typu "eksperymenty"? I czy przyniosło to rezultaty?
Ja próbowałam i udało się kwiaty wszystkie rozwinęły się i dość długo stały w wazonie . W drugim wazonie był pęd , który też musiałam uciąć dla ratowania phal. , ten był z keikiem i choć długo trwało to keika uratowałam wraz z rośliną mateczną .
Witam, Zostawiłam te odcięte pędy i włożyłam do flakonu bo szkoda mi było wyrzucać i na razie się bardzo ładnie trzymają:) Dzisiaj kupie ten keramzyt.Napiszcie mi jeszcze proszę czy po wypakowaniu go mam go włożyć pod kran(przemyć)czy jakieś inne rzeczy z nim poczynić zanim ułoże w nim storczyka? Pozdrawiam:)
Nie będę wprowadzał nowego wpisu w temacie "reanimacja", ponieważ jak wpisałem to słowo w wyszukiwarce wyskoczyło 48 postów. I mnie się to zdarzyło, i to dość przypadkowo, ponieważ zamówiłem kilka Phalaenopsis ze sklepu internetowego, były wszystkie dostępne, ale niestety ten jeden był w stanie bezkorzeni co mnie sprzedawca poinformował i dostałem go za free. Z reguły taka kryzysowa sytuacja wymusza na nas działania można tak to określić, w pewien sposób badawcze . I zadziałałem. Storczyk miał 2 duże liście i jeden młody dopiero rosnący i "0" korzeni. Ponieważ liście były lekko odwodnione, a trzon podstawy był już czerniejący (infekcja ), sporządziłem roztwór wodny propolisu w przegotowanej deszczówce i w dość dużym półmisku szklanym zanurzyłem trzon i pozostawiłem na noc. Rano liście już były jędrne, czyli woda została zaabsorbowana przez liście. Następnie przeniosłem go do drugiego półmiska szklanego ze sphagnum i przykryłem grugim. Powstała szklarenka, w której shagnum zrosiłem tylko powierzchniowo. Na początku nie odkrywałem, wilgotność była 100%, temperatura 25-27C i stanowisko w półcieniu. I czekałem . . .Nic złego się nie działo, liście były jędrne i zielone, rozwoju bakterii gnilnych nie było. Po dwóch tygodniach opryskałem liście deszczówką z minimalną ilością nawozu (30-10-10), ale po oprysku, na 2-3 godziny zdjąłem nakrycie tak aby na liścia nie było kropel wody, a minimalne ilości nawozu wniknęły w liście. Po miesiącu, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu nie pojawił się korzeń tylko nowy liść Po około półtora miesiąca pojawił się korzonek, który wolno przyrasta. Cała operacja zaczęła się pod koniec kwietnia, jak się zakończy, zobaczymy Ostatnio jeden z dużych liści zaczął żółknąć, ale nie ma śladów infekcji, chyba roślina go odrzuca Jutro wrzucę fotkę z tym eksperymentem
Krzysztof Gozdek pisze:Ostatnio jeden z dużych liści zaczął żółknąć, ale nie ma śladów infekcji, chyba roślina go odrzuca
Witam. Chyba nie tyle odrzuca, ile przy pomocy 'wyciągniętej' z niego wody i składników odżywczych, buduje nowy listek i korzonek. Możliwe, że zanim się ukorzeni, to samo spotka kolejny liść. Jak mocny był roztwór propolisu? Serdecznie pozdrawiam, Efka
Tak sądziłem, tym bardziej, widać zaczątek następnego liścia. Zastosowałem 5 cm3/litr. Bardzo dobrze reaguje na oprysk z nawozem, efekt "widać w oczach" jak to babcie mówiły
Dziękuję. Zapiszę sobie na przyszłość. Obydwa ładnie wyglądają, Catasetum też . Ciekawe, czy częściej nawożąc w ten sposób, dałoby się powstrzymać utratę liści . Efka