Czy to juz koniec?
Moje storczyki "ni z gruszki ni z pietruszki" zaczely umierac!
Caly rok pieknie kwitly. W listopadzie zaczely wypuszczac nowe pedy kwiatowe i nagle dwa tygodnie temu odpadl pierwszy lisc a po nim w krotkim czasie kolejne! W jednej z doniczek nie ma ich juz wcale a w nastepnych coraz mniej. Liscie sa przywiedle. Nie sa to nowe-swiezo kupione kwiaty, mam je juz dwa lata i do tej pory nie bylo z nimi klopotu. Stoja ciagle w tym samym miejscu tj. na parapecie okiennym i do tej pory im to nie przeszkadzalo. Podlewam je tak jak przewiduja zalecenia znalezione w artykulach fachowych.
Co robic? Jakie jest wytlumaczenie tego co z nimi sie aktualnie dzieje, gdzie popelnilem blad?
Moze znajdzie sie ktos kto zna odpowiedzi na moje pytania?
Szukam odpowiedzi i pomocy na roznych forach storczykowych ale jak do tej chwili nikt mi zadnej pomocy nie udzielil, wiec moze tu znajdzie sie ktos kto wie co mam dalej robic?
Caly rok pieknie kwitly. W listopadzie zaczely wypuszczac nowe pedy kwiatowe i nagle dwa tygodnie temu odpadl pierwszy lisc a po nim w krotkim czasie kolejne! W jednej z doniczek nie ma ich juz wcale a w nastepnych coraz mniej. Liscie sa przywiedle. Nie sa to nowe-swiezo kupione kwiaty, mam je juz dwa lata i do tej pory nie bylo z nimi klopotu. Stoja ciagle w tym samym miejscu tj. na parapecie okiennym i do tej pory im to nie przeszkadzalo. Podlewam je tak jak przewiduja zalecenia znalezione w artykulach fachowych.
Co robic? Jakie jest wytlumaczenie tego co z nimi sie aktualnie dzieje, gdzie popelnilem blad?
Moze znajdzie sie ktos kto zna odpowiedzi na moje pytania?
Szukam odpowiedzi i pomocy na roznych forach storczykowych ale jak do tej chwili nikt mi zadnej pomocy nie udzielil, wiec moze tu znajdzie sie ktos kto wie co mam dalej robic?