Przędziorki
Na początek nowego roku muszę się pochwalić sukcesem. Otóż pierwszy raz w życiu zwalczyłam przędziorki w uprawie parapetowej, przy wilgotności powietrza 30-40% w zimie. Mam ~42 doniczki ze storczykami i przy takiej ilości wszelakie patogeny rozprzestrzeniają się szybko. Od kilku lat nie mogę stosować oprysków chemicznych, co dla roślin ma także plusy. Przez rok zmywałam liście co ~2 tygodnie wacikiem każdorazowo płukanym w ciepłej, bieżącej wodzie. Storczyka o plisowanych liściach (Peristeria elata) odseparowałam, gdyż zmywanie ich wydawało się nie mieć końca
. Od kilku miesięcy nie stwierdziłam obecności żadnego przędziorka! Nawet na Peristeria elata ich nie ma.
Gdy nie mam czasu sprawdzam tylko najmłosze liście roślin, które przędziorki lubią. Rezygnacja z oprysków chemicznych powoduje że nie giną pożyteczne różne zwierzątka. Mam Amblyseius degenerans (ten ,,wypolerowany,,), szykiego Hypoaspis miles i zalęgły mi się jakieś małe pająki, a nawet złożyły jajeczka w zwiniętym liściu Dendrobium anosmum, vide zdjęcie. Potwierdzam to, co napisał kiedyś p. Jan Ciepłucha ,,nie truć wszystkiego co się rusza w doniczce,,. Taka ekologiczna walka ze szkodnikami wymaga dużo czasu i nie można oczekiwać efektów natychmiastowych ale się opłaca. Polecam Marta