Problem z Vandą
Wiosną ubiegłego roku kupiłem w OBI tzw. niebieską Vandę (jest podobna do V. coerulea, ale nie sądzę, żeby w OBI oferowano storczyki botaniczne). Głównie z myślą o tym, że jeśli to hybryda, to musi mieć wśród rodziców wspomnianą V. coerulea, więc powinna bez uszczerbku znosić niższe temperatury. Po przekwitnięciu korzenie i liście zaczęły intensywnie rosnąć. Roślina przez kilka miesięcy stała na zachodnim parapecie w akademiku, a od lipca u mnie w domu, na parapecie okna południowego. Jesienią zauważyłem wyłaniający się spomiędzy liści pęd kwiatostanowy. Rósł szybko, ale pąki na nim błyskawicznie zżółkły, a niektóre w ogóle się nie wykształciły. Jesienią na tym parapecie jest znacznie chłodniej, bo są tam płytki, więc od nich "ciągnie", od okna-mimo że nowe-również. Zrzuciłem to na karb chłodu i mniejszej ilości światła, a roślinę, jako że w międzyczasie pojawiły się jeszcze dwa pędy kwiatostanowe, zabrałem do sypialni, gdzie okno też jest na południe, ale temperatura i wilgotność są wyższe. No i czekam, co się będzie działo. Jak do tej pory te dwa pędy rosną naprawdę wolno, tak jakby roślina nauczona doświadczeniem czekała na cieplejsze i bardziej słoneczne dni. Czy dobrze wskazałem przyczynę takiego stanu rzeczy, czy może to coś innego? To nie jest moja pierwsza Vanda, lecz trzecia, ale te poprzednie trafiły w dobre ręce, choć nie potrafię uzasadnić, dlaczego się ich pozbyłem
Załączam zdjęcie podczas zeszłorocznego kwitnienia. Dodam jeszcze, że nie zauważyłem żadnych szkodników, roślina jest naprawdę w doskonałej kondycji, ma zdrowe liście i bujne korzenie. A ja mam taką zasadę, że jak wprowadzam do domu nowy rodzaj, póki nie zakwitnie, inni pobratymcy nie przekroczą progu
Z góry dziękuję za uwagi.
Pozdrawiam, Michał
Pozdrawiam, Michał