Strona 1 z 1

o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 19-01-2012, 16:49
Autor aa__77
Witam Wszystkich:)Jestem posiadaczką dziewięciu storczyków.Cztery z nich obecnie kwitną(dwa mają już kwiaty,a dwa pędy).U niektórych storczyków zauważyłam suche korzenie powietrzne.W doniczce mają natomiast zielone,tylko co niektóre są przeschnięte.Zastanawiam się,czy jeżeli utnę te korzenie to dobrze zrobię?Dodam,że nie chciałabym tych storczyków przesadzać.Z góry przepraszam,jeżeli podobne wątki były poruszane.Przeszukałam neta,ale odpowiedzi na mój konkretny przypadek nie znalazłam.Wszystkich doświadczonych proszę o radę:)Z hodowlą storczyków jak na razie nie miałam większych problemów(poza podlewaniem,storczyki spryskuję też mgiełką,która te cztery właśnie bardzo pobudziła do kwitnienia-tak mi się wydaje:)),ale wielkim specjalistą też nie jestem:D Pozdrawiam.

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 19-01-2012, 17:13
Autor Renia T
Witaj

Wszystkie potrzebne Informacje na temat uprawy znajdziesz tutaj, miłej lektury ;) viewtopic.php?f=17&t=904

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 19-01-2012, 17:37
Autor aa__77
Renia T pisze:Witaj

Wszystkie potrzebne Informacje na temat uprawy znajdziesz tutaj, miłej lektury ;) viewtopic.php?f=17&t=904


Dziękuję za wiadomość:)Czytałam ten tekst.Niestety nijak ma się on do mojego problemu:/Gdyby to samo spotkało wszystkie storczyki to sprawa byłaby jasna,ale jak już wspomniałam pozostałe kwitną.Moje storczyki w teorii mają idealne warunki do uprawy-w dzień temperatura wynosi w mieszkaniu 21-22 stopnie,a w nocy 16 stopni.Przed podlaniem zawsze sprawdzam,czy na doniczce,w której jest storczyk znajduje się rosa.Jeżeli tak,to wstrzymuję się z podlewaniem.Dbam o właściwie nawilżanie stosując wspomnianą mgiełkę-jest ona przeznaczona zwłaszcza na zimową porę,gdy grzeją kaloryfery.Może nie warto doszukiwać się już przyczyny takiego stanu rzeczy.Proszę mi jedynie powiedzieć,co mam zrobić z korzeniami które uschły poza doniczką?Przyciąć je?Storczyki,o których piszę nie mają w zasadzie normalnych korzeni powietrznych(jeżeli chodzi o korzenie to wewnątrz doniczki mają zielone-o których pisałam),a jedynie jak to ktoś trafnie określił "siano".Liście kwiatów są jędrne i zdrowe.Czy storczyki wypuszczą nowe korzenie powietrze?Jak im w tym pomóc nie przesadzając?

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 19-01-2012, 18:04
Autor Renia T
Moje storczyki w teorii mają idealne warunki do uprawy-w dzień temperatura wynosi w mieszkaniu 21-22 stopnie,a w nocy 16 stopni.Przed podlaniem zawsze sprawdzam,czy na doniczce,w której jest storczyk znajduje się rosa.Jeżeli tak,to wstrzymuję się z podlewaniem.Dbam o właściwie nawilżanie stosując wspomnianą mgiełkę-jest ona przeznaczona zwłaszcza na zimową porę,gdy grzeją kaloryfery.Może nie warto doszukiwać się już przyczyny takiego stanu rzeczy.Proszę mi jedynie powiedzieć,co mam zrobić z korzeniami które uschły poza doniczką?Przyciąć je?


Suche korzenie obetnij czystym narzędziem, zasyp węglem i podnieś wilgotność powietrza wokół roślin!
Jeśli sądzisz, że dbasz o wilgotność stosując mgiełkę, to zaryzykuję stwierdzenie, że jesteś w błędzie, poczytaj o mgiełce tutaj viewtopic.php?f=3&t=1850 ,a wnioski wyciągnij sama ;)

Dużo czytaj, i stosuj wskazówki zawarte w opracowaniu,powodzenia, pozdrawiam Renia

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 19-01-2012, 18:50
Autor aa__77
Renia T pisze:
Moje storczyki w teorii mają idealne warunki do uprawy-w dzień temperatura wynosi w mieszkaniu 21-22 stopnie,a w nocy 16 stopni.Przed podlaniem zawsze sprawdzam,czy na doniczce,w której jest storczyk znajduje się rosa.Jeżeli tak,to wstrzymuję się z podlewaniem.Dbam o właściwie nawilżanie stosując wspomnianą mgiełkę-jest ona przeznaczona zwłaszcza na zimową porę,gdy grzeją kaloryfery.Może nie warto doszukiwać się już przyczyny takiego stanu rzeczy.Proszę mi jedynie powiedzieć,co mam zrobić z korzeniami które uschły poza doniczką?Przyciąć je?


Suche korzenie obetnij czystym narzędziem, zasyp węglem i podnieś wilgotność powietrza wokół roślin!
Jeśli sądzisz, że dbasz o wilgotność stosując mgiełkę, to zaryzykuję stwierdzenie, że jesteś w błędzie, poczytaj o mgiełce tutaj viewtopic.php?f=3&t=1850 ,a wnioski wyciągnij sama ;)

Dużo czytaj, i stosuj wskazówki zawarte w opracowaniu,powodzenia, pozdrawiam Renia


Zdania co do mgiełek i tym podobnych specyfików są podzielone-zdawałam sobie z tego sprawę.Nie sądzę,jednakże moim storczykom ta mgiełka szczególnie zaszkodziła,skoro pozostałe kwitną.Na mgiełce pisze,że dba o nawilżenie korzeni.Ja oczywiście wiem,że to nie wszystko.Ale czy gdyby wilgotność była taka tragiczna to ucierpiały by tylko dwa ze storczyków?Dodam,że kwiaty mają się w mieszkaniu bardzo dobrze-pierwszy egzemplarz,który zakupiłam kwitł 9 miesięcy bez przerwy,a ok.2 miesiącach wypuszcza nowy pęd.Dziękuję za rady.

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 19-01-2012, 18:59
Autor Hanna
Witam .Nie ma co się denerwować .Ilu jest zwolenników mgiełki tylu przeciwników się znajdzie.Ja wole używać spryskiwacza zwykłego i wody przegotowanej przestanej 24godz. co któreś zraszanie odrobinka nawozu.Suche korzenie obcinam odrobinkę . .Pozdrawiam Anna

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 19-01-2012, 19:01
Autor Jan Ciepłucha
aa__77 pisze: Zdania co do mgiełek i tym podobnych specyfików są podzielone

Owszem, są podzielone. Na tych którzy wierzą reklamom i na tych którzy myślą racjonalnie. Ktoś kiedyś powiedział że "wiara czyni cuda." I miał sporo racji. Znany jest przecież wszystkim efekt placebo. Tylko po co przy tej okazji marnotrawić pieniądze?

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 19-01-2012, 19:03
Autor aa__77
Hanna pisze:Witam .Nie ma co się denerwować .Ilu jest zwolenników mgiełki tylu przeciwników się znajdzie.Ja wole używać spryskiwacza zwykłego i wody przegotowanej przestanej 24godz. co któreś zraszanie odrobinka nawozu.Suche korzenie obcinam odrobinkę . .Pozdrawiam Anna


Dziękuję,przydadzą się słowa wsparcia:D Aczkolwiek łatwo mówić,że nie ma się czy, człowiek denerwować-każdy "storczykomaniak" wie,że to niemożliwe i z wielką obawą podchodzi się do sytuacji w których coś zagraża naszym ulubionym kwiatkom:D Storczyki oczywiście też podlewam przegotowaną wodą i to akurat im chyba służy.No ale czyta się też o przypadkach,w których zwykła kranówka może zdziałać cuda:D Różnie,więc z wszelkimi radami bywa...

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 19-01-2012, 19:09
Autor aa__77
Jan Ciepłucha pisze:
aa__77 pisze: Zdania co do mgiełek i tym podobnych specyfików są podzielone

Owszem, są podzielone. Na tych którzy wierzą reklamom i na tych którzy myślą racjonalnie. Ktoś kiedyś powiedział że "wiara czyni cuda." I miał sporo racji. Znany jest przecież wszystkim efekt placebo. Tylko po co przy tej okazji marnotrawić pieniądze?


Co do pieniędzy to nie jest to szczególne marnotrawstwo,bo mgiełka,którą stosuję kosztuje zaledwie kilka złotych.Mnie do zakupu nie skusiła reklama,sama wypatrzyłam ją w sklepie i kupiłam:D Nie sądziłam,że po jej zastosowaniu urodzaj kwiatów będzie imponujący,ale nie jestem też zdania,że mgiełka im szkodzi.W końcu w sklepach też stosowane są całe masy chemicznych środków,żebyśmy skusili się na bogato kwitnącego storczyka:)

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 25-01-2012, 09:55
Autor piroman
Osobiście zraszam, zazwyczaj rano przed wyjściem do pracy, jedynie powierzchnię podłoża i korzenie powietrzne. Choć nie wiem czy to coś daje, bo doniczki stoją na keramzycie zalanym wodą, więc znacznie więcej wilgoci bierze się z tego keramzytu niż z parującej wierzchniej warstwy podłoża. Ale jestem początkujący i tak mi to weszło w krew, że jakbym nie prysną to chyba bym miał dzień zmarnowany, więc prykam wodą RO i z poczuciem spełnionego obowiązku mogę iść do pracy :)

Tak na chłopski rozum. Jeśli mamy suche powietrze to mgiełka podniesie nieznacznie wilgotność jedynie na chwilę. Zatem jeśli chcemy mieć efekt ciągły to przydałoby się zamgławiać przynajmniej raz na godzinę, choć nie jestem pewien czy by starczyło. Poza tym zamgławianie powoduje osadzanie rosy na liściach, woda parując obniża temperaturę, która w zimie i tak już jest niska, tym samym zaburza naturalne procesy chemiczne, czyli metabolizm ciepłolubnych roślin. Rośliny są zmiennocieplne i jeśli nie zapewnimy im odpowiedniej temperatury to najzwyczajniej będziemy je głodzić. Pomimo że będą miały światło, wilgoć i nawozy to będą niedożywione. W tym momencie ekstrapoluję doświadczenie z akwarystyki, ale myślę, że wszystkie organizmy żywe działają na podobnych ogólnych zasadach opartych o fizykę i chemię, których nie jesteśmy w stanie przeskoczyć.

Czyli podsumowując używanie zraszania raz lub dwa dziennie, moim zdaniem niewiele zmienia. A częstsze zraszanie zimą może więcej zaszkodzić niż pomóc. To jest moje zdanie oparte jedynie na teoretycznej analizie znanych mi faktów. Nie jest to poparte żadnymi moimi obserwacjami. Mało tego sam lubię sobie z rana po śniadaniu psiknąć w korzenie (liście raczej omijam), tak dla lepszego swojego samopoczucia ;) choć uważam że ma to znikomy wpływ na kondycję rośliny.

Pozdrawiam,
Romek

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 25-01-2012, 10:09
Autor SureLooksGoodToMe
Panie Romku, ma Pan rację w całej rozciągłości ;) Zraszanie w okresie zimowym może przynieść więcej szkody niż pożytku, a poza tym i tak ma znaczenie wyłącznie "terapeutyczne", bo nawet częste zraszanie nie jest w stanie podnieść wilgotności na dłużej, a storczyki wymagają wysokiego nasycenia powietrza parą wodną.

Pozdrawiam, Michał

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 25-01-2012, 13:24
Autor Agnieszka i Marek
Pozwolę sobie nie zgodzić się z Michałem i wesprzeć Piromana. Zimą mamy wilgotność względną powietrza pomiędzy 15 a 30%. Korzenie powietrzne czerpią wodę tylko z powietrza i mogą to robić skutecznie gdy wilgotność przekracza 50%. Jeżeli je zasuszymy zimą to umrą a roślina poniesie straty energetyczne. Jak je utrzymamy przy życiu zraszając systematycznie to roślina wiosną będzie miała więcej asymilatów na budowę liści i najbardziej upragnionych kwiatów a przy tym skuteczniej będzie zaopatrywała się w wodę. No bo im większa masa żywa tym więcej będzie nadwyżki asymilatów a w końcu te korzenie też asymilują....

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 25-01-2012, 13:37
Autor agnes
Tak jak już w innym wątku napisałam, spryskuję spodnią częśćź liści, korzenie powietrzne i wierzchnią część podłoża, raz na jakiś czas. Traktuję to jako formę prysznica. Ale jak widzę jak ta rosa znika z liści stoczyków to sobie myślę, że jednak w jakiś sposób im to służy. Nigdy nie zamgławiam wieczorem, zawsze w godzinach porannych, tę zasadę trzeba bezwzględnie przestrzegać, bo nawet jeśli zraszanie nic nie daje, to wykonywanie tego późną porą napewno zaszkodzi.

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 25-01-2012, 13:45
Autor SureLooksGoodToMe
Miałem na myśli liście, nie korzenie ;) Co do spryskiwania korzeni nie mam żadnych zastrzeżeń. Zimą praktycznie nie namaczam roślin, a jedynie zraszam powerzchnię podłoża i korzenie właśnie.

Pozdrawiam, Michał

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 25-01-2012, 21:28
Autor Elazet
Dobrze,ale wciąż nie wiadomo,czy te korzenie są suche - uschnięte,czy tylko srebrne.Przecież takie trzeba zraszać.
Ja tam zraszam rośliny i nie dostają z tego powodu plam.Zraszam też powierzchnie doniczek,gliniane doniczki całe,liście pod spodem ,z wierzchu zamgławiam.Drakulek,brasji,epidendrum nie zraszam.Niektóre storczyki wręcz uwielbiają zraszanie np.Paphiopedilum.
A co do Michała Masdevallia Veitchiana.Jeżeli on tylko pryska podłoże po wierzchu to może dlatego nie kwitnie.To w końcu Masdevallia.

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 25-01-2012, 21:31
Autor SureLooksGoodToMe
Masdevallia akurat dostaje solidne dawki wody ;)

Pozdrawiam, Michał

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 16-05-2012, 17:27
Autor Karolina Be
Witam!
Kilka dni temu dostałam w prezencie Phalaenopsis. Kiedy zdjęłam z osłonki ozdobną folie moim oczom ukazał się widok ukazany na zdjęciach.
Nie jestem doświadczonym hodowcom, to jest mój drugi storczyk, ale wydaje mi się, że wymaga przesadzenia, lub przynajmniej przycięcia korzeni, które wyrosły ze spodu doniczki. Poproszę o rade, bo nie chce uśmiercić prezentu a wiem, że zbyt pochopne postępowanie mogłoby się tak zakończyć.

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 16-05-2012, 18:22
Autor Ryszard410
Proponuję uciąć łodygę wg zaznaczonej linii nie uszkadzając pozostających przy storczyku korzeni, odkażonym narzędziem, ja używam takiego noża do tapet. Zasyp 'ranę' węglem drzewnym i zasadź tą roślinkę w nowym podłożu. Podlej po tygodniu.

Prop1.jpg

Powodzenia

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 16-05-2012, 18:26
Autor Karolina Be
Mam to zrobić teraz podczas kwitnienia czy może lepiej zaczekać ?

Re: o korzeniach...

Nieprzeczytany postNapisane: 16-05-2012, 19:13
Autor Ryszard410
Możesz poczekać, ale nie za długo.Te korzenie napowietrzne są bardzo ładne i ja byłbym skłonny wykorzystać je do odbudowy rośliny kosztem kwiatów. Kwitnienia będą następne, ale to już są spekulacje ' albo to, albo tamto' musisz sama podjąć decyzję. :idea: