Bladym świtem wsiadłyśmy z Matynką4 w autobus, który miał nas zawieść do Łodzi, po to aby zanurzyć się w "Tajemniczym świecie storczyków".
Ekspozycja została zorganizowana co prawda na małej przestrzeni, ale w pięknych aranżacjach wśród roślinności ogrodu botanicznego.
Osobom, które nad tym pracowały należą się wielkie brawa, nie jest rzeczą łatwą w zwyczajnym pomieszczeniu stworzyć namiastkę raju
Piękne palmy, okazałe paprocie, bluszcze, mchy, porosty, Tillandsie, pnie epifityczne , kamienie, wszechobecny odgłos wodospadu, a właściwie fontanny

i rybki pluskające się w wodzie stanowiły tło dla storczyków.
Mogłyśmy zobaczyć sporo storczyków botanicznych

, trochę hybryd...
Ciekawostką było orchidarium z wodospadem, storczykami miniaturowymi, i żółwiem taplającym się w wodzie, również w wersji mini.

Sprzedawcy jak zawsze wystąpili z bogatą ofertą...Czego tam nie było

i kattleyki, i dendrobia, i paphiopedilia , sporo kwitnących storczyków botanicznych i hybryd.
Myślę, że każdy, kogo nie ograniczała zasobność portfela mógł zaszaleć i spełnić swoje chciejstwo, albo i dwa..

Rozbieżność cenowa była spora, od kilku złotowych roślin po ataku owadów(o czym rzetelnie informowano), po Phragmipedium bessae za jedyne

250 zł.
Sprzedawcy jak zawsze chętnie doradzali w kwestii uprawy poszczególnych roślin, pomagając wybrać mniej zaawansowanych ładniejsze rośliny.
A jakby tych atrakcji było za mało zostałyśmy zaproszone do oranżerii Jana Ciepłuchy, gdzie udało nam się porozmawiać chwilkę z Iloną Kowalską, pozdrawiam, no i oczywiście chłonąć widoki oranżerii.
Uwierzcie, ten widok może zrekompensować wszystko...
Za co niniejszym Gospodarzowi serdecznie dziękuję!

I ciekawskim od razu odpowiadam, że, a i owszem, niechcący, całkiem naumyślnie coś się tam odłamało...