Lubię eksperymentować, ale tu Panowie troszkę przesadzacie. Wytaczacie do leczenia rośliny działa, które mają służyć do ratowania życia ludzkiego, często używanych, jako ostatni oręż. Niby nic w tym złego, bo skoro mamy troszkę np. streptomycyny o czemu nie użyć, ale właśnie takim postepowaniem przyczyniamy się do wytrącenia z ręki lekarza właśnie tej ostatniej szansy. Robicie to pewnie przez nieświadomość, bo nie podejrzewam o złe intencje, ale stwarzacie takim działaniem niezły poligonik doświadczalny dla wszelkich mikrobów, też tych groźnych dla człowieka. Opracowanie i dopuszczenie do handlu leku dla ludzi wiąże się z długotrwałymi badaniami laboratoryjnymi a potem klinicznymi. Ten proces kosztuje ogromne pieniądze, przez co koncerny farmaceutyczne nie są zbyt chętne do opracowywania nowych leków, dodatkowo pomysły na skład nowych medykamentów są ograniczone a my przez beztroskie ich stosowanie sprawiamy, że stają się bezużyteczne w znacznie szybszym tempie niż przewidywano. Antybiotyk ma sens i jego użycie jest bezpieczne, jeśli działa w odpowiednim stężeniu i przez odpowiednio długi czas w przeciwnym wypadku działamy na rzecz mikrobów dając im czas i preparat, czyli wszystko żeby wyselekcjonowały się szczepy, które będą odporne na dany antybiotyk. Czyli robimy im przysługę, coś w rodzaju szczepionki. W przypadku opryskiwania roślin lub podlewania, nie sposób zapewnić odpowiednie stężenie w całym otoczeniu rośliny, przez co na pewno stwarzamy takie warunki. Idąc dalej, skrajną beztroską jest używanie różnych antybiotyków na raz, bo wtedy pracujemy nad szczepem, który będzie odporny na wszystkie naraz.
Wyobraźmy sobie sytuację, gdy pacjent po jakiejś operacji (przeszczep lub wypadek) zostaje zakażony bakterią (o co w szpitalu nie trudno), która jest odporna na antybiotyki. Jego organizm jest na tyle słaby, że nie jest w stanie sam zwalczyć infekcje, pomimo tego, że operacja się udała pacjent po kilku dniach umiera. Chyba każdy przyzna, że to niefajny scenariusz, ale zdarzający się w naszym wydawałoby się tak bezpiecznym świecie. Bardziej nieprzyjemną nowiną jest to, że to większość przyjmujących antybiotyki przyczyniła się do tego stanu rzeczy przez niestosowanie się do zaleceń lekarza. Ale jeszcze bardziej przygnębiające jest to, że mikroby uodparniają się też przy wyrzucaniu niezużytych antybiotyków do kosza lub do ubikacji lub właśnie podczas dodawania ich do paszy lub opryskiwania roślin, czyli w sytuacjach, które w ogóle nie powinny mieć miejsca.
Podaję kilka linków do poczytania:
http://www.antybiotyki.edu.pl/pdf/biule ... 3-2011.pdfhttp://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/articl ... /885577190http://www.pgrproeko.pl/caly_nius.php?i ... lnosci.phpJeszcze pewnie kilka lat temu nie zwróciłbym na to uwagi, ale w 2008 roku mój brat zachorował na gruźlicę i to przez co przeszedł daje do myślenia. Żeby pokonać chorobę musiał przez pół roku przyjmować trzy różne bardzo toksyczne antybiotyki. Musiał trzy, bo od kilku lat, są już szczepy gruźlicy odporne na dwa spośród nich. Daje się wszystko naraz żeby mieć pewność, że bakteria się wykończy. Jednym z tych antybiotyków właśnie jest Streptomycyna
http://pl.wikipedia.org/wiki/Streptomycyna. Taka dawka trzech mocnych antybiotyków powoduje uszkodzenia nerek i wątroby, coś co występowałoby w znacznie mniejszym stopniu gdyby wystarczył jeden dobrany antybiotyk. Lekarz mu powiedział, że i tak jeszcze nie jest źle, bo praktycznie jest pewność, że pokona gruźlicę, gdy będzie brał wszystkie naraz, ale w przyszłości może być gorzej gdy powstanie szczep odporny na wszystkie antybiotyki. Nie spodziewałem się, że ta przyszłość może nadejść tak szybko, dziś wpisałem zapytanie w goole i to znalazłem:
http://www.rp.pl/artykul/9138,791409-Pr ... ekami.htmlPodsumowując, eksperymenty jak najbardziej popieram, ale nie te gdzie na szali kładziemy życie ludzkie. Możecie powiedzieć, że to walka z wiatrakami, bo inni tak robią i tak czy siak proces uodparniania postępuję. Jasne, prawda, ale czy my musimy się do tego przyczyniać. Myślę, że edukacja może ten proces spowolnić, bo większość źle postępuje z antybiotykami z powodu niewiedzy, dlatego to napisałem.
Pozdrawiam
Romek