Dzień dobry. Dostałam w prezencie storczka ( zwykłego falka ). W tej chwili pięknie kwitnie na dwóch pędach, pączuszki stopniowo rozwijają się, liście też są w dobrym stanie, korzenie zielone,jakby zmiażdżone i zasuszone. Wypatrzyłam w podłożu kawałki gąbki. Proszę mi powiedzieć, czy powinnam go przesadzić teraz w czasie kwitnienia ( przyznam, że tego nigdy nie robiłam ) czy poczekać do przekwitnięcia, a może go tylko więcej przesuszać. Trochę poczytałam na ten temat i tu i na innych forach - zdania są podzielone. Boję się, abym nie zrobiła mu krzywdy, bo bardzo mi zależy na tym kwiatuszku.
Ale po co przesadzać , a tym bardziej przesuszać jak storczyk jest w dobrej formie. Poza tym ten kto wymyślił tzw. przesuszanie phalaenopsisów to po prostu idiota.
Bardzo mnie Pan pocieszył tym, że storczyka nie muszę przesadzać. Nie jestem chętna do tej czynności, bo jak wcześniej pisałam nie robiłam tego nigdy wcześniej. Pomyślałam tylko, że może byłoby dobrze zrobić to profilaktycznie. A jeśli chodzi o to przesuszanie, to miałam na myśli dać mu dłuższy czas na przeschnięcie podłoża między podlewaniami, aby ta " nieszczęsna " gąbka mogła porządnie wyschnąć. Dzięki wielkie.
Krzysztof Gozdek pisze:Poza tym ten kto wymyślił tzw. przesuszanie phalaenopsisów to po prostu idiota.
Popieram kwestię przesuszania. Natomiast w kwestii zapadniętych korzeni sądzę, że zmarły w wyniku zasolenia podłoża i trzeba będzie od nowa je hodować. Jeśli mogę to poproszę za 2 tygodnie o info czy zamarły.
Dodam jeszcze, że mogą być sytuacje "kryzysowe", jak np. dłuższy wyjazd i brak podlewania, czy obniżenie temperatury w pomieszczeniu i wtedy minimalna wilgotność podloża to zło konieczne, ale generalnie może się to odbić na kondycji zdrowotnej phalaenopsis. Natomiast co do kawałków gąbki w podłożu to może być pod warunkiem co najmniej średniej granulacji podłoża.
Osobiście nie jestem zwolenniczką gąbek.Zawsze je wyrzucałam przy najbliższym przesadzaniu,a do podłoża nie dodaję ich nigdy.Nikomu nigdy ich nie polecałam i nikt mi ich też nie polecał. Jakoś mi nie pasują.
To chyba jednak muszę się zabrać za przesadzanie. Przyznam, że troszkę się boję. Proszę mi tylko powiedzieć, ile dni wczesniej przed przesadzeniem mam go podlać i ile dni po, czy robić to teraz kiedy kwitnie czy poczekać i jak dużo keramzytu wsypać na dno osłonki. Zdania na ten temat są bardzo podzielone. Z chęcią poczytam Państwa porady.
Moje gapciostwo nie zna chyba granic. Podobno to z wiekiem przychodzi. Już poczytałam na temat przesadzania w dziale "Uprawa''. Przepraszam. Proszę mi tylko podpowiedzieć, czy robić to teraz czy po kwitnieniu. Z góry dziękuję za wyrozumiałość.
Powinno się przesadzać po kwitnieniu,ale ja to robię,kiedy mi pasuje.Jeśli przesadzi się storczyka ostrożnie nie niszcząc korzeni,to można teraz.Ale zasada jest taka,że powinno się przesadzać kwitnieniu,a kiedy Phalaenopsis skończy kwitnąć?Może za rok?Nieraz przesadzenie jest konieczne. Mój pierwszy Phalaenopsis miał tak ciasno,że postanowiłam go przesadzić nie zważając,że kwitnie.Kiedy na niego popatrzyłam,aż mnie coś ściskało,on się tam dusił.Delikatnie,pomalutku i wszystko się udało.Najciekawszym było to,że storczyk odczuł to przesadzanie,uniósł listki do góry,wypuścił kwiatowe pędy.Powiedziałabym,że jest zadowolony.Odtąd nie bardzo zwracam uwagę na kwitnienie.Chociaż przesadzanie powinno mieć swój czas np.kiedy z młodej pseudobulwy wyrastają nowe korzonki,czy na wiosnę.
Bardzo dziękuję Pani Elazet za podpowiedź i za mobilizację do działania. W moim kwiatuszku również zwisają listki. Biorę się do roboty. Kupię gotowe podłoże, ponieważ nie znam się kompletnie na podłożach o jakich mówią doświadczeni hodowcy na tym forum. Mam nadzieję, że będę dumna z siebie i mój storczyk będzie szczęśliwszy. Jeszcze raz dziękuję bardzo.
W końcu wzięłam się do roboty. Przed chwilą wyciągnęłam go z osłonki. Podłoże było bardzo wilgotne, usunęłam gąbkę. Korzenie nie są w tak opłakanym stanie jak się spodziewałam. Wczoraj na dodatek wypatrzyłam maciupeńkie białe robaczki, które bardzo szybko poruszały się, ale po wyciągnięciu z osłonki nie było po nich śladu. Poprosiłam nawet o pomoc syna w ich wypatrzeniu, bo pomyślałam sobie - co młode oczy to młode oczy. On również ich nie znalazł. Korzenie były zielone i wilgotne. Opłukałam je pod bierzącą wodą i położyłam go luzem do przeschnięcia.Osłonkę umyłam wodą z płynem do naczyń. Proszę mi podpowiedzieć, jak długo powinien sobie tak wysychać i czy obciąć pędy, które cudownie kwitną, aby kwiat skierował swoje siły na wzrost nowych korzeni a nie na kwitnienie oraz czy w tym przypadku zastosować walkę ze szkodnikiem.
Do osłonki włożyć obcięte kwiaty, nie doniczkę. Te małe, białe nie są szkodliwe. Gąbka zbyt długo utrzymuje wilgoć i po dłuższym czasie prowadzi do śmierci korzeni. Podobnie jest z sphagnum w które sadzą niemieccy hodowcy młode rośliny. Zaraz po kupnie trzeba je delikatnie wyskubać. Marta