Strona 1 z 1

Osłonka zamiast polimerowej doniczki

Nieprzeczytany postNapisane: 01-06-2012, 09:02
Autor KarolW
Ponieważ spotkałem się z wieloma nieprzychylnymi opiniami jeśli chodzi o stosowanie osłonek, postanowiłem opisać sposób uprawy, który stosuję. Nie wiem czy dzisiaj bym się na to zdecydował ale kiedy 3 lata temu posadziłem tak pierwszą hybrydę phalaenopsis którego dostałem w prezencie, nie wiedziałem że tak nie powinno się robić :).
sposob sadzenia zwykly.png

Rurki są z polietylenu lub przezroczystej gumy, dno z otworami nad pustą przestrzenią z polietylenu (wycięte nożycami, powiercone).
Uprawiam tak phalaenopsisy, również botaniczne (nawet od siewek), 2 cattleye, 2 sabotki, 2 vandy, oncidia i ich hybrydy, aerangisa, coelogyne, dendrobia - około 30 roślin. Wielkość doniczki (różne szklane przezroczyste naczynia, nawet zwykłe szklanki), ilość sphagnum i sposób podlewania jest rzecz jasna dopasowany do rozmiarów i rodzaju rośliny. Vand czy aerangisa nie zalewam pod korek tylko polewam z "tryskawki" tak żeby po max 48 godzinach korzenie były srebrne. Vandy mają też w doniczce tak ułożone podłoże, że są tam bardzo duże przestrzenie powietrzne. Sabotki mają duże skałki wapnia drążonego i trochę mchu na górze między nimi plus trochę kory.
Wodę usuwam przez dodatkową, długą rurkę zakończoną strzykawką , która służy do grawitacyjnego zapoczątkowania przepływu. Metoda ma tę zaletę, że nie muszę ruszać roślin z kwietników czy parapetów podczas podlewania. Po prostu wkładam rurki ze strzykawkami i odsączam do wspólnego wiaderka.
Wyniki uprawy w taki sposób (przyznaję, 2 -3 lata to nie długo) będę zamieszczał w osobnym wątku (link w stopce).
Wydaje mi się że podobny efekt można by uzyskać stosując zawsze za dużą osłonkę i wtykając patyk pomiędzy polimerową doniczkę a osłonkę celem usztywnienia konstrukcji i pozostawienia szczeliny doprowadzającej powietrze i umożliwiającej wtykanie rurki. Moja pierwsza hybryda phal. po 3 latach nadal żyje i kwitnie właśnie sobie satysfakcjonująco:
DSC07791.JPG

Co o tym wszystkim sądzicie?

Re: Osłonka zamiast polimerowej doniczki

Nieprzeczytany postNapisane: 01-06-2012, 09:59
Autor Wojciech
Zaro, zaro nie tak chybko , gymba mi się łozwrła z podziwienia - pikny kwiotek, barzdzo przypomino kwitnonce Areangnis.
No i ciekawo metoda uprawy, podobno do hydroponiki, kajsiś Agro prezentowała inne rozwionzanie (konoty) ale ideologicnie tako same.
Jo ciekaw jestem całej aranżacji tego Twojego roślinnego łogrodu. Prosiem pokoż wincy fotek, umies pstrykać. :)

Przyłączam się do słów uznania Wojciecha jak i do jego prośby o bogatszą prezentację zdjęciową - nie pojedynczych roślin,ale całej grupy, prezentowane zdjęcie ukrywa tą ekspozycję. Muszę podkreślić, że nareszcie mogłem zobaczyć kwiatostan Phalaenopsis w pozycji zwisającej, wg mnie bardziej naturalnej, przeciwnej do stałych widoków pędów uniesionych do góry. :) Czy ta pozycja to wynik Twojej ingerencji w rozwój i kierunek wzrostu pędu. :?:
Jest jeszcze jedno, nawożenie, trochę się domyślam jak to przebiega, ale może napisałbyś jak to dajesz sobie z tym radę. :?:

Ryszard410 jego Krzesny.

Re: Osłonka zamiast polimerowej doniczki

Nieprzeczytany postNapisane: 01-06-2012, 16:44
Autor Mery
KarolW pisze:Co o tym wszystkim sądzicie?

Bardzo dziękuję za pokazanie tej metody uprawy.
Ponieważ uprawiam różnymi metodami, wykorzystam i ten sposób. Pomoże mi on , bo rozwiązuje problem usuwania wody z naczyń przy uprawie w szkle.
Stosując Twój pomysł nie będę musiała obracać całego naczynia , by wylać nadmiar wody .
Serdecznie dziękuję za podzielenie się z nami swoim sposobem uprawy .
Tak uprawiane storczyki mogą pięknie wyglądać razem z "doniczką" a rośliny są nawodnione i mają też dostęp powietrza do korzeni.
Zastosuję nawet grubszą rurkę doprowadzającą powietrze pod uprawianą roślinę.
Pozdrawiam, Maria.

Re: Osłonka zamiast polimerowej doniczki

Nieprzeczytany postNapisane: 01-06-2012, 23:15
Autor KarolW
Wojciech pisze: kajsiś Agro prezentowała inne rozwionzanie (konoty) ale ideologicnie tako same.


Przejrzałem, pouczające :). Szkoda, że nie widziałem tego wcześniej. Myślę że obie metody mają pewne wady i zalety, jak to w życiu. Niewątpliwą zaletą metody Argo jest to, że możną rośliny zostawić na dłużej bez opieki. Ja czasem jak wyjeżdżam to zostawiam wodę na dnie ale staram się tego na co dzień nie robić - bezpieczniej się czuję jak podłoże lekko przesycha przed podlaniem. Poza tym, nawet jeśli pozostawię wodę to jedynie zwiększa to czas przesychania. U Argo podłoże jest cały czas lekko wilgotne ale nigdy mokre tak jak u mnie bezpośrednio po podlaniu. Podsumowując: podobieństwa są, różnic też nie mało ;)

Wojciech pisze:Jo ciekaw jestem całej aranżacji tego Twojego roślinnego łogrodu.
Przyłączam się do słów uznania Wojciecha jak i do jego prośby o bogatszą prezentację zdjęciową - nie pojedynczych roślin,ale całej grupy, prezentowane zdjęcie ukrywa tą ekspozycję.

Ok, coś tam jutro pokażę...

Ryszard410 pisze: Muszę podkreślić, że nareszcie mogłem zobaczyć kwiatostan Phalaenopsis w pozycji zwisającej, wg mnie bardziej naturalnej, przeciwnej do stałych widoków pędów uniesionych do góry. :) Czy ta pozycja to wynik Twojej ingerencji w rozwój i kierunek wzrostu pędu. :?:
Jest jeszcze jedno, nawożenie, trochę się domyślam jak to przebiega, ale może napisałbyś jak to dajesz sobie z tym radę. :?:
Ryszard410 jego Krzesny.


Co do pędu Phalaenopsis. Wiele zależy od kierunku padania światła ale ja staram się nie ingerować za bardzo we wzrost pędów kwiatowych. W tym przypadku ingerencja polegała jedynie na przytrzymaniu ("w poziomie") do jednego z drutów kwietnika ponieważ pęd "uciekał" do światła. Jednym słowem bez ingerencji byłby nawet bardziej zwisający. Generalnie zauważyłem że jeżeli kwitnienie jest odpowiednio obfite a kwiaty danego gatunku/krzyżówki spore, to pęd phalaenopsis jest zawsze jest zwisający, ponieważ kwiaty swoje ważą. Przy mniej obfitych kwitnieniach lub mniejszych kwiatach bywają pół-wzniesione i też fajnie to wygląda.
Co do nawożenia. Podlewałem do niedawna wodą RO pół na pół z kranówką (dość miekką kranówką). Zmiany na niektórych korzeniach niestety są, widać to nawet na tym zdjęciu w pierwszym poście. Z tym, że muszę powiedzieć że najgorzej na tę nie najmiększą wodę reagują phalaenopsisy, reszta ma jakoś trochę mniej zmian na korzeniach. Teraz mam lepszy dostęp do wody RO więc dodaję do niej tylko minimalną ilość kranówki i nawozu tak na oko 1/4 zalecanej dawki (max, może mniej bo sypię/leję na oko). Zalewam, czekam, odsączam przez rurkę. Raz na jakiś czas przepłukuję podłoże zalewając czystą wodą RO. Krótko mówiąc - żadnych fajerwerków.

Mery pisze:Ponieważ uprawiam różnymi metodami, wykorzystam i ten sposób. Pomoże mi on , bo rozwiązuje problem usuwania wody z naczyń przy uprawie w szkle.
Stosując Twój pomysł nie będę musiała obracać całego naczynia , by wylać nadmiar wody .
Serdecznie dziękuję za podzielenie się z nami swoim sposobem uprawy .
Tak uprawiane storczyki mogą pięknie wyglądać razem z "doniczką" a rośliny są nawodnione i mają też dostęp powietrza do korzeni.
Zastosuję nawet grubszą rurkę doprowadzającą powietrze pod uprawianą roślinę.
Pozdrawiam, Maria.


Miło mi :)
Faktycznie grubsze rurki są lepsze. Od jakiegoś czasu stosuję zbrojone wężyki gumowe 8/12. Nie chodzi tylko o lepszy dostęp powietrza ale również o to że można zastosować grubszą "wtykaną" rurkę do odprowadzania wody co oszczędza czas (mniejsze opory/większy przepływ).

Re: Osłonka zamiast polimerowej doniczki

Nieprzeczytany postNapisane: 02-06-2012, 08:09
Autor KarolW
na prośbę Ryszarda i jego alter ego, czy może odwrotnie, czy może jeszcze inaczej? :)
DSC07812.JPG

niebieska doniczka strasznie razi :| i zostanie wymieniona na czekoladową. Cała konstrukcja zmontowana jest z jednego dużego i kilku mniejszych kwietników. Od strony oświetlonej i doświetlane na ścianie jest w sumie 12 storczyków. Wszystko stoi maksymalnie pół metra od południowo zachodniego okna cieniowanego w lecie... płytą balkonową. Od strony zacienionej jest jeszcze bluszcz oprócz tych widocznych filodendronów ale on to tak mam nadzieję za 2 lata trochę się rozrośnie.
Jeszcze jedno zbliżenie: oncidium concolor i aerangis articulatata w szklankach ;) :
DSC07814.JPG

Kwiaty generalnie staram się kumulować, żeby nie były wszędzie :lol: . Drugiego mniejszego kącika nie pokażę ponieważ w czasie niedawnych 2-tygodniowych wakacji zsechł mi mirt (ostało się dosłownie kilka liści) i potrzeba kilku miesięcy żeby miejsce odzyskało swój wygląd.
pozdrawiam, Karol