Zbliżaja się wakacje i wakacyjne wyjazdy. Podzielcie sie swoimi sposobami na zabezpieczenie swoim roślinom warunków umozliwiających przeżycie dwutygodniowej nieobecności. Ustaliłam z rodzicami, że zajmą się vandovatymi. Mam problem z przedszkolem i rekonwalescentami (jest nawet pomysł zabrania ich na Mazury) no i cała reszta w upały też będzie potrzebować jakiegoś wspomagania.
Dwa tygodnie nie próbowałam, ale 1,5 już tak. Podlewam obficie. Nie stawiam z powrotem na parapecie, tylko w jakiejś odległości od okna. Stawiam na tacy/ podstawkach z mokrym keramzytem/ kamykami; wszystkie w gromadzie. Po powrocie oczywiście znowu kąpiel. Dają radę. Nie mają wyboru.
PS. Ubiegłoroczny urlop nauczył mnie jeszcze jednej rzeczy. Będę zabierać przed wyjazdem storczyki z balkonu. W zeszłym roku 2 spadły, pewnie wiatr się przyczynił, ale uczynni sąsiedzi wyrzucili je do śmieci. W tym Lc. Tropical Pointer, najdroższy mój storczyk jak dotąd. Pisałam o nim kiedyś. Po chorobie doszedł już do siebie. Był zdrowy. Jak wróciłam to znalazłam je w wiadrze na chwasty. Zasuszone. W krótkim czasie padły. Pewnie pełne słońce im zaszkodziło. Piszę to ku przestrodze. Oraz wyrzuciłam to z siebie dla oczyszczenia.
wydaje mi sie ze wystarczy je obwicie namoczyć ewentualnie troche wody zostawic w osłonce . Dobrym pomysłem są tacki z keramzytem i postawienie z dala od okien zeby miałay chłopdniej i ni poparzyły liści
Tylko wtedy nie tracę co najmniej jednego okazu, gdy wsiadam w samochód i jadę z powrotem podlać storczyki oraz....wymoczyć się we własnej wannie i wygodnie sobie siąść na tronie. . Uważam tylko aby nie rozsiąść się w fotelu bo wtedy wcale nie chce mi się wracać na wakacje. Nie zawsze tak można. W przeciwnym przypadku trzeba się pogodzić z stratami. Zalecenia: podlewaj na spodek, przylepianie kartek z napisem ile wody, nic nie dawały. Piękną hybrydę paphiopedilum, o biało-zielonych kwiatach, musiała mi koleżanka podlać po liściach i jak wróciłam zastałam koniec agonii. Pozostałe odratowałam. Od tamtego czasu nie oddalam się za bardzo w czasie wakacji. Słyszałam o takiej osobie, która jedzie z roślinami na podkładkach, a i o innej, która rośliny na podkładkach kupiła na wyjeżdzie i wisiały w namiocie. Straszne hobby. Marta
Jak widzę nie jest rzadkością zabieranie roślin ze sobą na wakacje Też znam taki egzemplarz.
Idealnym patentem jest drugi storczykomaniak posiadający klucze do Twojego mieszkania, bądź dobrze przeszkolony zastępca czytający ze zrozumieniem instrukcje.
Z braku powyższych zawsze się u mnie sprawdzało: -Storczyki o umiarkowanych wymaganiach względem wilgotności bez najmniejszej szkody zostawiam na dwa tygodnie, bardzo porządnie namaczam, stawiam w głębokich pojemnikach wypełnionych keramzytem zalanym wodą, jakieś bluszcze/paprotki do towarzystwa i już, nie ma znaczenia pora roku tak samo zimą(kaloryfery)i latem(upały). -Rośliny o większych wymaganiach względem wilgotności porządnie namaczam i pakuję do akwarium,dużych przeźroczystych pudełek z dużą ilością keramzytu na dnie zalanego wodą, przykrywam szybą(drugim pudełkiem) pozostawiając niewielkie szpary w celu wymiany powietrza. Po 2 tygodniach są bez wątpienia bardzo spragnione, ale zauważam znaczący wzrost korzeni, prą ku wilgoci na dnie pojemników...Zaznaczę,że zdarza mi się zostawiać na taki los zarówno rośliny dorosłe, jak i maluchy w sphagnum, dotychczas żadnej nie straciłam.
Ale też nie były to nigdy rośliny chore, zdarzały się reanimowane, ale bez najmniejszych oznak zgnilizny!