Korzenie. Jeśli są to jedyne zdrowe korzenie, to można się pokusić o zniszczenie doniczki, żeby wyjąć przerastające korzenie. Zaschnięte, zgnite korzenie tniemy. Rany w żywej tkance zasypujemy węglem drzewnym. Cynamon hamuje wzrost rośliny.
Jeśli jesteśmy pewni podłoża, nie musimy go dezynfekować. Można ewentualnie przelać je roztworem Physana lub Previcura.
Dziękuję za szczegółowe wyjaśnienie:)Polecono mi tutaj podłoże z OrchidSklepiku,więc chyba powinno być ok bez żadnej dezynfekcji.Jeszcze jedno pytanie:czy odpowiedni okaże się również ten węgiel z apteki?Coś mi się obiło o uszy na ten temat.Obejrzałam filmik o przesadzaniu storczyków i co nieco mi się rozjaśniło,ale dopytać muszę:)
A propos zasypywania uciętych korzeni węglem drzewnym (lub aptecznym). Nigdy mi to nie wychodziło praktycznie;). Węgiel rozdrabniałam np. nożem, ale nie był miałki, więc miejsca cięcia korzeni zanurzałam w tym posiekanym węglu. Jak to posypywanie węglem powinno wyglądać? Pozdrawiam
Ścierać? W aptece można kupić węgiel aktywny w kapsułkach. Z jednego końca nakłuwam, a po naciśnięciu całości rozpylam precyzyjnie i (w miarę) czysto na dezynfekowane części rośliny.
A nie można zostawić ich w spokoju i nie zasypywać niczym? Może jednak fizjologia i chęć życia kwiatka weźmie górę? Czy bez zasypywania nie ma szans na przeżycie?
A czy nie można węgla utłuć w możdzierzu do przypraw? Oczywiście wcześniej umytym i wytartym. Ja biorę taki miałki węgiel na palec wskazujący i wcieram go lekko w obciętą końcówkę korzenia. Każde podłoże przed użyciem dezynfekuję gotując je na parze. Marta
Ja narazie "uchowałam" się bez używania węgla czy cynamonu za to kilka razy zdarzyło mi się dezynfekować podłoże- gdy w nowym pojawiły się ziemiórki , skoczogonki lub krocionogi. Robiłam to mikrofalówce- pierwsza próba średnio udana- odpaliłam maszynę na maksymalną moc chyba z 5 min (porcja z jednej średniej doniczki )- zaczął sie żarzyć węgiel znajdujący się w podłożu i wtopił się w plastikowe pudełko, następnym razem zrobiłam to już lepiej- znowu 5 min ale na 50% mocy i było git- gorące, wyprażone i parujące podłoże bez oznak płomieni- żadem nieproszony lokator czy jego potomstwo w postaci przejściowej nie przeżyje takiej operacji
Ten pomysł z węglem w kapsułkach wydaję się całkiem ok,więc ja stawiam na taką metodę:)Dziś kupiłam i dam znać jak mi poszło:)Kapsułkę można też po prostu otworzyć i wysypać zawartość,a potem obsypać korzenie.Powiedzcie mi proszę czy to normalne,że podłoże,które zakupiłam w OS paruje od wewnątrz?
Przesadziłam dwa z moich storczyków,rany po obciętych suchych korzeniach tak jak zapowiadałam "potraktowałam" węglem aptecznym w kapsułkach.To świetna metoda,dziękuję za radę Węgiel kosztował nie tak dużo,bo za 20 kapsułek dałam 9.90 zł. Obyło się bez duszenia,używania młynka itp. Kapsułkę po prostu otworzyłam i wysypałam zawartość,środek idealnie sproszkowany Pozdrawiam i polecam