Dzień dobry,podczas mojej nieobecności jeden z liści mojego Phalaenopsis uległ miejscowemu poparzeniu.Jak wiadomo nie wygląda to zbyt estetycznie,więc zastanawiam się co z tym zrobić?Nie udało mi się znaleźć w archiwum odpowiedzi,więc pytam w tym miejscu.Jeżeli mam uciąć liścia to w jaki sposób?Proszę o szczegółowe wyjaśnienie.
Hmmm, ja bym z tym oparzeniem uważał. Jeśli jest rozległe, usunął bym cały liść. Dlaczego? W tym roku poparzyłem cattleyę. Poparzone zostały oba liście w psb, w sumie dwie psb. Jedna starsza, druga młoda. Nie usunąłem liści, bo myślałem tak samo, że roślina sama wyciągnie co potrzeba a potem liść zamrze. Niestety, obie psb zaczęły kurczyć się i czernieć. To wyglądało jak by pseudobulwy zostały zatrute toksycznymi produktami rozpadu tkanek w liściach.
Wszystko zależy od rozległości i intensywności oparzenia. W przypadku niewielkich zmian, takich jak odbarwienie czy pomarszczenie powierzchni liścia nie robię nic. Kiedy roślina zakwita, to i tak wszyscy zwracają uwagą na kwiat. Krystian ma rację, kiedy zwraca uwagę na głębokie oparzenia. Nie wiem, czy to produkty rozkładu tkanki zatruwają roślinę, ale na pewno roślina staje się bardzo podatna na infekcje. Na wiosnę oparzyłam kilka roślin, w tym Potinarę - ładnie przyrastającą roślinę. Ponieważ praktycznie wszystkie liście były spalone postanowiłam ich nie przycinać, bo niewiele by zostało. Przeniosłam roślinę w miejsce trochę chłodniejsze, z dobrą wentylacją, lekko zacienione. Bardzo ostrożnie podlewałam, broń Boże kropli na liściach. I co? Po trzech tygodniach infekcja - psb zaczęły ciemnieć, zrobiły się miękkie, korzenie zamarły. Zgnilizna bakteryjna - jak nic. Cała roślina poszła pod skalpel, ocaliłam tylko jedną psb. Taką, która jako jedyna nie miała poparzonego liścia. Reanimacja trwa. Więc trzeba umieć ocenić, czy oparzenie rani tylko nasze oczy, czy ranna została roślina i należy ją ratować.
Poparzenie jest miejscowe,ale wygląda na dość solidne.Nie wiem zatem,czy lepiej nie usunąć tego liścia.Czy jeżeli usunę go to zaszkodzę roślinie w jakiś sposób?Jak to ewentualnie zrobić?Wkrótce zamierzam przesadzić tego storczyka.
Jeszcze jedno:czy mogę może przyciąć po prostu ten liść?Nie wspomniałam wcześniej,że jest to jeden z dwóch środkowych liści(określany chyba jako sercowy),więc może być problem jego usunięciem.Proszę o instrukcję,co i jak mam zrobić,żeby było jak najmniejsze prawdopodobieństwo zaszkodzenia w jakikolwiek sposób roślinie.
Zmiany poparzeniowe na liściu mogą w naturalny sposób "przyschnąć" i dalej nic złego się z nim nie dzieje, ale również na tego typu zmianach może rozwinąć się infekcja i wtedy trzeba bezwzględnie przeprowadzić amputację liścia