Strona 1 z 1

Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 26-07-2012, 12:26
Autor Marta
Przedstawiam ,,maluchy,, z agaru. Kupiłam słoiczki na wystawie storczyków w 2009r. Na początku były tak małe, że pierwsze dwa przy przenoszeniu na sphagnum, zmiażdzyłam palcami! :oops: Na początku wszystkie stały w akwarium. Chyba po roku przesadziłam je do drobnej kory pinii. Teraz została w nim tylko Cattleya aclandiae. Gdy ją postawiłam na parapecie, w nadziei że już pora, zaczęła kurczyć psb. więc wróciła do akwarium. Jeden egz. Laelia tenebrosa podarowałam Ogrodowi Botanicznemu i ta znacznie przerosła moją z parapetu, choć była mniejsza :shock: :D . Im starsze, tym szybciej rosną ale na kwiaty jeszcze trzeba będzie poczekać. Pokażcie swoje maluchy z agaru. Ciekawa jestem jak rosną. Ja chyba nie mam wielkich osiągów ale wolę żeby były silne ,,krzepkie,, i były przeciwieństwem wiosennych ogórków szklarniowych. Marta

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 26-07-2012, 16:31
Autor Renia T
Moja "przygoda" z maluchami z agaru zaczęła się przypadkowo. We wrześniu 2011 na wystawie w Krakowie z osobami z forum wymieniałam wątpliwości, czy to ma szansę powodzenia? Z Anią _kupiłyśmy jednak na spółkę po słoiczku i podzieliłyśmy się siewkami. Miesiąc później na wystawie w Łodzi nabyłam słoiczki na zamówienie dla przyjaciółki.Jednak z powodu różnych tam życiowych zawirowań zostały u mnie i w ten sposób zostałam agarzakową mamcią. :roll: "Dzieciów" było ok.50 :geek:
Oporządziłam roślinki zgodnie z zaleceniami, wypucowane, uczciwie/solidnie namoczone w fungicydzie trafiły do miniaturowych doniczek z kilkoma kamyczkami keramzytu na dnie, w luźnym sphagnum, całość do akwarium i pojemników je imitujących ;) , bo do jednego się nie zmieściły.
Agar 1.jpg
Większość roślinek miała tak jak pisze Marta takie rozmiary, że jak niechcący jedną z nich wywaliłam , to nie bardzo potrafiłam odróżnić co mech, a co żywe, zielone :lol: centymetr, w porywach 1,5.

Jak wyglądają dzisiaj można zobaczyć na zdjęciach poniżej, żadna z nich nie przepadła, świetnie się zaadoptowały, w maju niektóre z nich zostały przeniesione na stałe miejsce pobytu do orchidarium.
Agar 2.jpg
Agar 3.jpg

Agar 4.jpg

Z moich obserwacji wynika, że najgorzej prowadzą się dendrobia, dlaczego? Konia z rzędem temu kto mi to objaśni. To co nie trafiło na podkładki lub w świat dalej rośnie w ciepłym, widnym i wilgotnym akwarium, podlewne wodą destylowaną, od niedawna zasilane mikroskopijnymi ;) dawkami nawozu, nie doświetlane, zaryzykuję stwierdzenie, że są bezproblemowe :mrgreen:

Zdjęcie 1. Część "przychówku" w akwarium, po ok 3 miesiącach od wyjęcia z agaru.
Zdjęcie 2. Phal lueddemanniana"Mindanao"(góra po lewej), Laeliocattleya Mariechen(góra po prawej), Phal. Flores Moon(na dole).
Zdjęcie 3. Phal.corningiana, Paph.callosum var.sublaeve(po prawej)
Zdjęcie 4. Aerangis mystacidii(po lewej),Phal. equestris"Illocos"(po prawej)
Polecam każdemu cierpliwemu storczykomaniakowi zmierzenie się z tym wyzwaniem, to ogromna satysfakcja patrzeć jak rośną od takiego maleństwa. Jak widać jest to do zrobienia. 8-)

Część z roślin niebawem trafi do ogrodu botanicznego do Wrocławia. :D

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 26-07-2012, 16:42
Autor Krzysztof Gozdek
Z podziwem i uznaniem patrzę na te maluchy :)
Też kiedyś zajmowałem się przenoszeniem z agaru na sphagnum, też miałem ok. 50 sadzonek Dtps (przeżyło 99%), natomiast dendrobia wszystkie padły.

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 26-07-2012, 17:50
Autor Marta
Jeśli one mają tylko rok, to są b. duże! Dobre określenie- storczykowa mama. Marta

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 26-07-2012, 18:27
Autor Renia T
Marta pisze:Jeśli one mają tylko rok, to są b. duże! Dobre określenie- storczykowa mama. Marta

W pierwszych dniach października minie rok(te najstarsze) jak je wyjęłam z agaru !!! :)
No przyznaję, większość ładnie się "upasła". :lol: :roll:

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 27-07-2012, 09:57
Autor Elazet
Wiesz,nie mogę ukryć podziwu. :o Aaale przedszkole :D .Może i ja bym tak spróbowała? Tomek - mix rozmnaża z merystemów.Strasznie mnie korci.
To jest piękne :!: Naprawdę. :D W sumie technikę i zasady znam.Tylko trzeba się zebrać,bo to wymaga sterylnych warunków.
A może masz do sprzedania jedno Paph.Callosum ;) ?

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 27-07-2012, 10:28
Autor Renia T
Elazet pisze: Aaale przedszkole :D .
A może masz do sprzedania jedno Paph.Callosum ;) ?


Najpierw był żłobek, teraz to już starszaki. ;)
Kiedyś na forum Jan napisał: "Na życie zarabiam w inny sposób". :lol:
Podpisuję się pod tym stwierdzeniem. Elu, nie sprzedaję storczyków, jak bym dobrze poszukała ;) :lol: znajdzie się , wiesz gdzie mnie znaleźć.

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 27-07-2012, 12:57
Autor agnes
Naprawdę podziwiam, gdzie wy znajdujecie takie pokłady cierpliwości?? Życzę dalszych sukcesów.

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 28-07-2012, 13:15
Autor Elazet
Reniu,nie wiem,a co sprzedajesz na Allegro? :o

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 28-07-2012, 13:38
Autor MarzenaNM
Ja mam u siebie phal. honghenesis i trichopilię marginatę. Tak z ciekawości. Ogólnie dla mnie frajda do obserwacji.
Maluchy phal. ze słoiczka miały po 2 listki, cała ich średnica wynosiła około 1,5 cm i miały po jednym półcentymetrowym zaczątku korzeni. A w ogóle to dziwnie wyszło, bo z 3 wydawałoby się pojedynczych roślinek bokiem wyrastają kolejne maluchy, nie wiem o co chodzi :). Teraz te główne wypuściły po trzecim listku, zobaczymy co będzie dalej. Trichopilie zdecydowanie były starsze, fajne kępki z dużą ilością korzeni, również wypuściły nowe przyrosty.
Zabawa przednia, pojawia się tylko problem (przy założeniu, że wszystkie będą się dobrze chowały), co zrobić z nadmierną ilością storczyków jednego rodzaju :lol:

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 28-07-2012, 13:48
Autor Kasia_B
Jak to co? Zawsze można sprzedać za pośrednictwem forum :p

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 28-07-2012, 13:51
Autor Renia T
Elazet pisze:Reniu,nie wiem,a co sprzedajesz na Allegro? :o


Ja na Allegro? :shock: :lol: Ela , litości! Rozśmieszyłaś mnie :lol:

Przecież napisałam. Nie przeczytałaś ? :twisted:
Renia T pisze:Kiedyś na forum Jan napisał: "Na życie zarabiam w inny sposób". :lol:
Podpisuję się pod tym stwierdzeniem.
Elu, nie sprzedaję storczyków, jak bym dobrze poszukała ;) :lol: znajdzie się , wiesz gdzie mnie znaleźć.



To znaczy, że nie sprzedaję storczyków, najwyżej mogę się wymienić, bądź sprezentować, pisz na PW.

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 28-07-2012, 13:54
Autor Renia T
MarzenaNM pisze:Zabawa przednia, pojawia się tylko problem (przy założeniu, że wszystkie będą się dobrze chowały), co zrobić z nadmierną ilością storczyków jednego rodzaju :lol:


Zgadzam się , zabawa przednia, a co zrobić, rozdać znajomym storczykomaniakom, niech też mają trochę frajdy :lol: :lol: i emocji ;) Trichopilia...mhh...cacuszko!

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 28-07-2012, 16:09
Autor MarzenaNM
Renia T pisze: Trichopilia...mhh...cacuszko!


Już opisuję jedną fiszkę :lol:

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 28-07-2012, 21:07
Autor Kasia_B
MarzenaNM pisze:Ja mam u siebie phal. honghenesis [...] co zrobić z nadmierną ilością storczyków jednego rodzaju :lol:

Chętnie przygarnę/odkupię ;) :D

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 30-07-2012, 08:43
Autor Barbara J.
Hodowla storczyków od małych siewek z agaru wymaga duuużo cierpliwości i umiejętności stworzenia im odpowiednich warunków.
Ale takie prezentacje powodują, że przychodzi myśl, żeby samemu spróbować...
Z ciekawością będę śledzić ten wątek. :)

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 01-08-2012, 22:43
Autor M-M
Dziewczyny,ale mi narobiłyście apetytu na taką zabawę :twisted:
Tylko gdzie ja to pomieszczę...

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 09-08-2012, 19:53
Autor MarzenaNM
Kasia_B pisze:
MarzenaNM pisze:Ja mam u siebie phal. honghenesis [...] co zrobić z nadmierną ilością storczyków jednego rodzaju :lol:

Chętnie przygarnę/odkupię ;) :D


A to trzeba się przypomnieć koło września-października ;)

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 12-08-2012, 20:21
Autor Kasia_B
Masz to jak w banku, że się przypomnę ;)

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 02-11-2013, 20:39
Autor Renia T
Najwyższy czas wrócić do tego wątku. Właśnie minęły dwa lata od wyjęcia maluchów z agaru, czas na pierwsze podsumowanie. Wszystkie roślinki, które zostały u mnie zdrowo rosną, nie chorują, ładnie przybierają w zieleninę, mają silne, zdrowe korzenie, ciekawa jestem jak z roślinami, które poszły w Polskę, odezwijcie się, czy powiodło się wychowanie ;) ?
Kiedyś rozmawialiśmy sobie, że trzeba mieć sporo cierpliwości,nawet kilka lat trzeba czekać żeby się doczekać na kwitnienie.
Czy aby na pewno? :mrgreen: :o :shock: 8-)
Aerangis mystacidii.jpg


Aerangis mystacidii dwa lata po wyjęciu z agaru. Roślinka nigdy nie chorowała, choć przytrafiały się przygody, bo czyjeś ręce nieostrożne listek, lub korzonek ułamały. Pęd kwiatowy chwilę robił za korzeń, wbił się w mech, potem jak to korzeń ;) u Aerangisów z mchu uciekł i okazało się że jakieś "wypierdki" ma i się wydało. :D

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 03-11-2013, 09:18
Autor Jan Ciepłucha
Renia T pisze: trzeba mieć sporo cierpliwości,nawet kilka lat trzeba czekać żeby się doczekać na kwitnienie.


Gratuluję, poszło Ci szybko. Kiedyś tam, to jest w 2003r., będąc u Rolkego, kupiłem kilka słoików z różnościami. Ot tak, dla sprawdzenia swoich możliwości. Niektóre z nich i owszem zakwitły. Nawet obecnie kwitnie silnie już rozrośnięta Sophrolaeliocattleya. Ale takie Bulbophyllum graveolens nie wydało ani jednego kwiatka, pomimo że jest już sporych rozmiarów.

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 03-11-2013, 09:25
Autor Ryszard410
No cóż, nie każdy ma tak dobrą rękę, mnie się nie udało :( i aby ratować je przed 'niebieskimi łąkami' przekazałem w lepsze ręce. :D

Re: Maluchy z agaru.

Nieprzeczytany postNapisane: 03-11-2013, 11:26
Autor gggoska
Ja również porwałam się na słoiczki i jestem zadowolona z doświadczeń. Ciekawym przypadkiem jest Paraphalaenopsis labukensis&V.alpina. Wyjęte ponad rok temu ze słoika. Były cztery roślinki- dwie średnie poszły "do ludzi" a największa i najmniejsza prezentują się tak

DSCN3771.JPG
.
Różnica jest kosmiczna jak widać. Obydwie traktowałam tak samo. Większa szybciej opuściła akwarium bo zwyczajnie z niego wyrosła. Mam wrażenie, że po wyjęciu z akwarium zaczęła znacznie szybciej rosnąć- a może to kwestia rozmiaru bo wydaje mi się, że rośliny większe szybciej rosną.
Mam też Vandy tricolor- te dopiero uczą cierpliwości. Dorosłe nie należą do szybkościowców a maluchy to już bez komentarza. Również kupione ponad rok temu. Niestety popełniłam falstart i za szybko wyjęłam ze słoika. Najmniejsze po roku w zasadzie bez zmian (i raczej skazane na zagładę), największe od niedawna zaczęły wreszcie rosnąć i wyglądają jak ta największa na zdjęciu.

DSCN3772.JPG
DSCN3772.JPG (137.95 KiB) Przeglądane 3479 razy

Ponieważ eksperyment się udał to w tym roku kupiłam Cattleye (za namową męża zresztą, który miłością do storczyków nie pała ale zabawa z dzieciarnią mu się spodobała). Raport za jakiś czas ;)