Strona 1 z 1

Vanda umiera

Nieprzeczytany postNapisane: 27-07-2012, 16:25
Autor Kari27
Witam,

Czy jeżeli u Vandy trzon jest już zdrewniały, to nie ma szans na ratunek? :|

Re: Vanda umiera

Nieprzeczytany postNapisane: 27-07-2012, 17:02
Autor titus1
Proszę najpierw zdjęcie.

Ratunek jest możliwy, ale trzeba jej zapewnić tropikalne warunki czyli ciepło, wilgoć i dużo światła. Ja od roku ratuję takiego suszka i po wiośnie w szklarni mam nareszcie nowe korzenie. Myślę, że w domu, na parapecie się nie uda. Spryskując "pieniek" i liście trzy razy dziennie najwyżej załatwimy jej zgniliznę. Roślina musi mieć dostęp do nieskraplającej się wilgoci przez 24 godziny na dobę. Musi mieć ruch powietrza, a wiec zamknięcie vandy w worku spowoduje jej pleśnienie. Wystawiając ją na słońce + suche powietrze, wysuszymy ją na wiór. Zastanów się, czy nie szkoda rośliny i czasu. Oddaj ją komuś, kto zapewni jej warunki do reanimacji.

Re: Vanda umiera

Nieprzeczytany postNapisane: 28-07-2012, 09:49
Autor titus1
Kari, napisz do mnie na PW.

Re: Vanda umiera

Nieprzeczytany postNapisane: 28-07-2012, 12:44
Autor titus1
Ryszard mi podpowiedział, że PW nie będzie możliwe bez rejstracji. A więc titus1@poczta.fm.

Re: Vanda umiera

Nieprzeczytany postNapisane: 28-07-2012, 16:08
Autor MarzenaNM
Przydałoby się zdjęcie...
Ja z powodzeniem reanimowałam vandowate w koszyczkach, jedną w bardzo grubych kawałkach kory, a drugą w kermazycie. Nie mam orchidarium, warunki parapetowe są jakie są, ale pojawiły się nowe korzenie i jak dla mnie jest ok. Trzeba trochę cierpliwości.
A ponieważ udało mi się z reanimacją, dwa maluchy uprawiam w doniczkach glinianych w grubej korze bez dodatku jakichś innych drobniejszych elementów podłoża i wydają się być zadowolone, rosną korzenie i listki.
Proszę się nie poddawać i wrzucić w google "reanimacja vandy", a pojawi się wiele wskazówek (nawet podobny problem Titusa1 z 2009 roku ;) )

Re: Vanda umiera

Nieprzeczytany postNapisane: 31-07-2012, 15:43
Autor Robert
titus1 pisze:Proszę najpierw zdjęcie.

Ratunek jest możliwy, ale trzeba jej zapewnić tropikalne warunki czyli ciepło, wilgoć i dużo światła. Ja od roku ratuję takiego suszka i po wiośnie w szklarni mam nareszcie nowe korzenie. Myślę, że w domu, na parapecie się nie uda. Spryskując "pieniek" i liście trzy razy dziennie najwyżej załatwimy jej zgniliznę. Roślina musi mieć dostęp do nieskraplającej się wilgoci przez 24 godziny na dobę. Musi mieć ruch powietrza, a wiec zamknięcie vandy w worku spowoduje jej pleśnienie. Wystawiając ją na słońce + suche powietrze, wysuszymy ją na wiór. Zastanów się, czy nie szkoda rośliny i czasu. Oddaj ją komuś, kto zapewni jej warunki do reanimacji.


Nic dodać, nic ująć.
Aż tyle przeciw, że nie widać... za!
No chyba, że roślina jest wyjątkowym okazem, mamy do niej, hmm, coś itp.


MarzenaNM pisze:Proszę się nie poddawać i wrzucić w google "reanimacja vandy", a pojawi się wiele wskazówek (nawet podobny problem Titusa1 z 2009 roku )


Też nie jest, niestety ,bez znaczenia.
Wszystko zależy tylko i jedynie od nas. Od tego czy chcemy, mamy czas i warunki aby zająć się odpowiednio rośliną i przywrócić ją do świetności. Nie ma prostej odpowiedzi. Jednoznacznej.
Trza poeksperymentować deko, a znów deko się wzbogacimy!
Powodzenia, pozdrawiam, r.