Strona 1 z 1

Storczykowe kłopoty

Nieprzeczytany postNapisane: 12-08-2012, 22:02
Autor daniboarder
Jest to mój pierwszy post na forum, w którym jednocześnie się witam i o poradę uprzejmie prosze :) Dostałam całkiem niedawno storczyka mojej koleżanki, która nie ma czasu i już trochę ochoty, żeby zając się kwiatkiem. W hodowli tychże jestem nowicjuszką, ale za to pełną zapału. Co do gatunku storczyka nie jestem niczego pewna, ale obstawiam, że to Phalaenopsis, który został zakupiony mniej więcej rok temu. Z relacji byłej włascicielki wiem, że na początku kwitł ładnie i długo, potem w ciągu następnego roku ani razu. Na moje oko nie jest on w najlepszej kondycji, ale nie wiem co moze mu konkretniej dolegac. Martwie się także, ze względu na to, że może rosnąc tylko na parapecie poludniowym albo północnym, gdyz jedynie tak mam rozmieszczone okna w mieszkaniu. Wiem, że storczyki w przypadku parapetów północnych dają radę rosnąc w takich warunkach, choć kwitnienia mogą nie być zbyt obfite, ale zastanawiam się czy mogę coś dla niego zrobić (naświetlanie, może jakiś nawóz?). Może jednak lepiej chodować go na parapecie południowym?
Tutaj zdjęcia: https://picasaweb.google.com/1141064402 ... cWIqa-7vQE

Przy okazji dostałam też inny okaz, tym razem prosto ze sklepu. Oto on: https://picasaweb.google.com/1141064402 ... k6Tg84WHJA Wydaje mi się, że jest w całkiem niezłej formie, ale gdyby ktos był tak łaskawy i rzucił okiem, bylabym niezmiernie wdzięczna.

Z góry dziękuję za odpowiedzi

Re: Storczykowe kłopoty

Nieprzeczytany postNapisane: 14-08-2012, 14:05
Autor piroman
Witam na forum.

Na moje oko to obie rośliny wyglądają na zdrowe.

Co do południowego parapetu to moim zdaniem byłby lepszy niż północny. Jeśli nie ma za oknem naturalnego cieniowania w postaci np. drzewa to zawsze możesz zrobić własne choćby z białej kartki papieru. Ja moje storczyki trzymam na południowym oknie, które jest przesłonięte dwoma klonami ale jest między nimi przerwa i w samo południe jest krótki czas gdy słońce świeci bezpośrednio na liście. Jeszcze nie zaobserwowałem żadnych poparzeń. Mało tego, klony które są za oknem zrzuciły liście pod koniec lipca (pewnie z powodu suszy) i to też nie zaszkodziło Phalaenopisom jedynie jeden listek u hybrydy Brassi uległ małemu poparzeniu. Czyli śmiem twierdzić, że przy niewielkim cieniowaniu u mnie są to teraz prawie gołe konary drzewa, Phalaenopsis jest w stanie nawet na południowym oknie przetrwać i przy tym dobrze się rozwijać (na tym samym oknie reanimuję trzy sztuki zdechlaków od koleżanki). Oczywiście roślina musi być stopniowo do tego przygotowywana. Dodam tylko że wilgotność w upalne dni oscylowała wokół 50-60% a temperatura na parapecie była w okolicy 29C pomimo tego, że na zewnątrz przekraczała 35C. Możliwe, że temperatura na parapecie ma decydujące znaczenie, bo liście zapewne uszkadza nie sama ilość światła tylko głównie temperatura. Pewnie dla tego cieniutki listek Barssi łatwiej uległ poparzeniu.

Pozdrawiam,
Romek